
Rosyjskie operacje wpływu w infosferze Armenii (październik 2025)
W październiku 2025 roku w przestrzeni informacyjnej Armenii utrzymała się wysoka intensywność prorosyjskich operacji psychologicznych, których celem pozostaje osłabienie zaufania do władz, zniechęcenie społeczeństwa do integracji z Zachodem oraz odbudowa emocjonalnej i politycznej zależności od Moskwy. W tym okresie Kreml rozwinął nowe formy oddziaływania, wykorzystując sztuczną inteligencję i materiały typu deepfake w ramach skoordynowanej kampanii cyfrowej nazwanej „Matryoshka”.
Analiza syntetyczna
Październik przyniósł jakościowy zwrot w metodach rosyjskiej dezinformacji wobec Armenii. Obok tradycyjnych wątków propagandowych – demonizujących Zachód, idealizujących Rosję i odwołujących się do symboli narodowych – pojawił się wymiar technologiczny, łączący klasyczne techniki manipulacji z generatywnymi narzędziami AI. Fałszywe materiały audiowizualne, uderzające w wizerunek premiera Nikola Paszyniana, były dystrybuowane na Telegramie i w mediach społecznościowych, tworząc efekt szoku moralnego i erozji zaufania.
Równolegle wzmocniono linie narracyjne o „rozbiorze Armenii”, „moralnej dekadencji Zachodu” oraz „prześladowaniu patriotów”. Całość przekazu tworzyła spójny obraz kraju zdradzonego przez sojuszników, kierowanego przez skorumpowany rząd i stojącego przed wyborem: chaos Zachodu albo „porządek rosyjski”.
Wiodące linie narracyjne
- „Zachód wspiera tylko siebie” – Europa i USA przedstawiane były jako cyniczni gracze wykorzystujący Armenię do własnych interesów. Wątek ten łączono z rzekomym „mołdawskim scenariuszem utraty suwerenności”.
- „Czwarta Republika Armenii” – symbol utraty niepodległości; według prorosyjskich kanałów miał oznaczać podporządkowanie Erywania Londynowi i Ankarze.
- „Rozbiór Armenii” – dezinformacja Oda TV o oddaniu 1 200 km² prowincji Syunik Azerbejdżanowi wywołała silne emocje społeczne i antyzachodnie nastroje.
- „Rosja jedynym gwarantem bezpieczeństwa” – konsekwentne eksponowanie tezy, że tylko obecność wojskowa Moskwy chroni Armenię przed Turcją i Azerbejdżanem.
- „Zachodnie instytucje jako narzędzia kolonizacji” – British Council, EITI i inne organizacje przedstawiano jako formy „brytyjskiej infiltracji” elit.
- „Prześladowanie bohaterów wojennych” – nagłaśnianie procesów przeciw byłym wojskowym jako „represji wobec patriotów”.
- „Upadek moralny i chaos” – eksploatowanie tematów obyczajowych, przestępczości i „genderyzmu” w celu wzbudzenia lęku przed Zachodem.
- „Rosyjscy żołnierze bronią pokoju” – przenoszenie narracji o wojnie w Ukrainie na kontekst ormiański, by ukazać Rosję jako jedyny filar stabilności.
- „Armenia jako narzędzie obcych wywiadów” – szerzenie podejrzeń o infiltrację struktur państwowych przez służby zachodnie.
- „Atak na wiarę i tradycję” – mobilizacja konserwatywnego elektoratu poprzez tezy o „wojnie kulturowej” Zachodu z Kościołem Apostolskim.
- „Matryoshka” – kampania deepfake przeciw Paszynianowi – seria zmanipulowanych filmów AI, m.in. oskarżających premiera o „eksperymenty na obywatelach”, miała na celu całkowite zdyskredytowanie władz.
Techniki i narzędzia wpływu
- Sztuczna inteligencja i deepfake: generowanie fałszywych materiałów wideo i audio z podrobionymi głosami.
- Klonowanie źródeł: tworzenie imitacji portali informacyjnych (Daily Armenia, Oda TV) dla nadania wiarygodności przekazom.
- Transnarodowa amplifikacja: łańcuch przekazu Rosja–Azerbejdżan–Armenia w Telegramie i mediach społecznościowych.
- Manipulacja religijna i moralna: eksploatacja symboli tradycji, Kościoła i Karabachu w celu polaryzacji.
- Fałszywe autorytety: powoływanie się na rzekomych „zachodnich ekspertów” i fikcyjne źródła wywiadowcze.
Komentarz analityczny
Rosyjska kampania „Matryoshka” otworzyła nowy rozdział w wojnie informacyjnej przeciw Armenii. Jej skuteczność wynikała z połączenia technologicznej nowości i silnego ładunku emocjonalnego, który pogłębiał społeczne podziały. Włączenie AI do repertuaru operacji wpływu znacząco zwiększyło trudność wykrywania manipulacji i umożliwiło masową produkcję fałszywych treści.
Równocześnie utrwalono klasyczne wektory narracyjne – strach, religię i moralność – które w kulturze ormiańskiej mają duży potencjał mobilizacyjny. Kreml konsekwentnie przedstawia Zachód jako zagrożenie dla tożsamości, a Rosję jako jedyny bastion stabilności. W rezultacie dezinformacja staje się trwałym elementem debaty publicznej, stopniowo normalizując poczucie zależności od Moskwy.
Projekt MUGA – Armenia
Publikacja powstała na podstawie bieżącego monitoringu środowiska informacyjnego Armenii, realizowanego w ramach projektu MUGA – moduł II („Śledztwa cyfrowe i analiza operacji wpływu na rzecz bezpieczeństwa środowiska informacyjnego społeczeństw Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii”).
Projekt jest realizowany przez Fundację INFO OPS Polska oraz DFRLab (Atlantic Council).
Działania finansowane są z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024–2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.












![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)



