
Wprowadzenie
Analizowana propaganda, przypisywana Dmitrijowi Mielnikowowi, stanowi przykład charakterystycznej dla rosyjskiego aparatu wpływu konstrukcji narracyjnej, w której kwestia bezpieczeństwa międzynarodowego zostaje wykorzystana do uzasadnienia polityki konfrontacyjnej Kremla. Punktem wyjścia jest tu zbliżająca się Jedenasta Konferencja Przeglądowa Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), jednak rzeczywistym celem propagandy nie jest refleksja nad rozbrojeniem, lecz przerzucenie odpowiedzialności za pogarszające się bezpieczeństwo strategiczne na NATO i państwa Zachodu.
Propaganda operuje językiem pozornie analitycznym, odwołuje się do dokumentów międzynarodowych, cytuje przedstawicieli rosyjskiej administracji i świata eksperckiego, a jednocześnie prowadzi odbiorcę do jasno wyznaczonego wniosku: Rosja nie odpowiada za eskalację, lecz została do niej zmuszona. W efekcie powstaje przekaz, który nie tyle opisuje rzeczywistość, ile konstruuje jej pożądaną interpretację.
1. Główna teza propagandy: NATO jako winowajca kryzysu nuklearnego
Osią całej propagandy jest twierdzenie, że to NATO odpowiada za zahamowanie realnych perspektyw świata wolnego od broni jądrowej. Już sam tytuł — „Agresywna ekspansja NATO pozbawia świat wolny od broni jądrowej jakichkolwiek praktycznych perspektyw” — ustawia interpretację w sposób jednoznaczny i niepozostawiający miejsca na alternatywną ocenę sytuacji.
Nie jest to jedynie chwyt retoryczny. W praktyce mamy do czynienia z klasycznym mechanizmem odwrócenia odpowiedzialności. Zamiast przedstawiać Rosję jako państwo, które rozwija retorykę nuklearną i wykorzystuje odstraszanie atomowe jako element presji politycznej, propaganda sugeruje, że wszelkie negatywne konsekwencje wynikają z działań Zachodu.
Szczególnie dobrze oddaje to fragment, w którym stwierdza się, że „Moskwa wielokrotnie oświadczała, że dyskusja na temat praktycznych kroków w kierunku rozbrojenia jest niemożliwa, ignorując fundamentalne problemy bezpieczeństwa europejskiego”. W tej konstrukcji to nie Rosja odmawia dialogu – to dialog zostaje rzekomo zablokowany przez działania innych.
2. NATO jako agresor, Rosja jako ofiara strategicznej presji
Jednym z najważniejszych elementów tej propagandy jest konsekwentne przedstawianie NATO jako organizacji ofensywnej, ekspansywnej i wrogiej wobec Rosji. Sojusz opisywany jest jako struktura, która od lat „metodycznie zwiększała swoją obecność wojskową w Europie Wschodniej, zbliżając swoją infrastrukturę do granic Rosji”.
Taka narracja buduje obraz oblężenia i osaczenia. Propaganda wskazuje m.in. na obecność elementów systemu przeciwrakietowego w Polsce i Rumunii oraz rotacyjną obecność wojsk w państwach bałtyckich, pomijając celowo kontekst defensywny tych działań.
Mechanizm ten nie polega na całkowitym fałszowaniu rzeczywistości, lecz na jej selektywnym przedstawieniu. Fakty są wybierane i interpretowane w taki sposób, aby odbiorca uznał NATO za stronę inicjującą eskalację, a Rosję – za jej ofiarę.
3. Narracja o „zmuszonej reakcji” Rosji
Kolejnym filarem propagandy jest przedstawienie Rosji jako państwa działającego pod przymusem. Kluczowe znaczenie ma tu sformułowanie: „Rosja została zmuszona do dostosowania swojej doktryny nuklearnej”.
Słowo „zmuszona” pełni funkcję centralną – przenosi odpowiedzialność z decyzji politycznych Kremla na działania zewnętrzne. W tej logice propaganda nie dopuszcza możliwości, że Rosja sama eskaluje napięcia. Każde jej działanie przedstawiane jest fałszywie jako reakcja obronna.
To powtarzalny schemat w rosyjskim przekazie: Rosja nie inicjuje, lecz odpowiada; nie eskaluje, lecz reaguje; nie grozi, lecz odstrasza. Taka konstrukcja pozwala jednocześnie usprawiedliwiać bieżące działania i przygotowywać odbiorców na kolejne kroki eskalacyjne.
4. „Niepodzielność bezpieczeństwa” jako narzędzie legitymizacji
Propaganda wykorzystuje również język prawa międzynarodowego, aby nadać swoim twierdzeniom pozór wiarygodności. Szczególną rolę odgrywa tu zasada „równego i niepodzielnego bezpieczeństwa”, odwołująca się do dokumentów z 1999 i 2010 roku.
Zabieg ten ma stworzyć wrażenie, że Rosja opiera swoje stanowisko na uzgodnionych normach, podczas gdy Zachód je narusza. NATO zostaje przedstawione jako aktor wzmacniający swoje bezpieczeństwo kosztem innych, co rzekomo stanowi złamanie fundamentalnych zasad.
W rzeczywistości jest to interpretacja instrumentalna. Propaganda wykorzystuje pojęcie „niepodzielności bezpieczeństwa” do podważania suwerennych decyzji państw regionu o przystąpieniu do NATO, nadając temu działaniu pozór obrony ładu międzynarodowego.
5. Delegitymizacja Zachodu jako partnera dialogu
Istotnym elementem propagandy jest także przedstawianie Zachodu jako strony niezdolnej do prowadzenia uczciwego dialogu. W tym celu wykorzystywane są sformułowania o wysokim ładunku emocjonalnym, takie jak: „większość państw NATO przyjmuje otwarcie wrogie stanowisko, którego celem jest strategiczna klęska Rosji”.
Tego rodzaju przekaz buduje obraz przeciwnika egzystencjalnego. W efekcie propaganda uzasadnia brak kompromisu oraz przygotowuje odbiorców na dalsze pogorszenie relacji międzynarodowych.
6. Normalizacja eskalacji nuklearnej
Propaganda stopniowo oswaja odbiorcę z możliwością eskalacji nuklearnej. Nie jest ona przedstawiana jako zagrożenie, lecz jako logiczna konsekwencja działań NATO. W tym kontekście przywołuje się m.in. stanowisko rosyjskich władz, zgodnie z którym możliwe jest wycofanie się z traktatów zbrojeniowych oraz dalsze wzmacnianie potencjału nuklearnego. Wypowiedź Siergieja Riabkowa, że „wszelkie ograniczenia dotyczące broni strategicznej mogą zniknąć”, pełni tu funkcję sygnału przygotowującego odbiorcę na taki scenariusz.
Mechanizm ten obniża próg psychologiczny akceptacji dla eskalacji i sprawia, że działania o wysokim poziomie ryzyka zaczynają być postrzegane jako racjonalne i nieuniknione.
7. Strach i fatalizm jako końcowy efekt propagandy
Końcowa część propagandy przechodzi od argumentacji do budowania emocji, przede wszystkim strachu i fatalizmu. Ilustruje to cytat: „Nie wygląda na to, żeby się udało. Wtedy szybko znajdziemy się w niebezpiecznym, nuklearnym świecie wielobiegunowym”. Przekaz ten ma wytworzyć poczucie nieuchronności kryzysu i braku alternatywy. Świat przedstawiany jest jako zmierzający ku destabilizacji, a polityka siły jako jedyne dostępne rozwiązanie. Taki zabieg ogranicza zdolność odbiorcy do krytycznej oceny sytuacji i wzmacnia akceptację dla twardej polityki bezpieczeństwa.
8. Mechanika propagandy: selekcja, emocje i autorytety
Analizowana propaganda opiera się na kilku kluczowych technikach. Pierwszą jest selektywność – fakty są wybierane i przedstawiane w sposób wspierający określoną narrację. Drugą jest język emocjonalny, widoczny w sformułowaniach takich jak „agresywna ekspansja NATO” czy „wrogie stanowisko”.
Trzecią techniką jest odwoływanie się do autorytetów, w tym przedstawicieli władz i środowiska eksperckiego, co ma zwiększyć wiarygodność przekazu. Czwartą – budowanie logiki konieczności, w której działania Rosji są przedstawiane jako jedyne możliwe. Wszystkie te elementy składają się na spójny system oddziaływania, którego celem nie jest informowanie, lecz kształtowanie percepcji rzeczywistości.
Zakończenie
Analizowana propaganda wpisuje się w spójny i długofalowy model operacji informacyjnych Federacji Rosyjskiej, ukierunkowany na przekształcanie percepcji środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego. Jej zasadniczym celem nie jest przekonanie odbiorcy do pojedynczej tezy, lecz stopniowe ukształtowanie ram interpretacyjnych, w których odpowiedzialność za eskalację napięć zostaje przeniesiona na NATO, a działania Rosji są postrzegane jako racjonalna i wymuszona reakcja.
Na poziomie operacyjnym propaganda realizuje kilka kluczowych funkcji. Po pierwsze, delegitymizuje NATO jako aktora obronnego, konsekwentnie przedstawiając Sojusz jako strukturę ofensywną i destabilizującą. Po drugie, legitymizuje rewizję rosyjskiej polityki nuklearnej, przygotowując odbiorców na możliwość ograniczenia lub zerwania reżimów kontroli zbrojeń. Po trzecie, normalizuje eskalację – zarówno w wymiarze militarnym, jak i retorycznym – obniżając próg społecznej akceptacji dla działań wysokiego ryzyka.
Istotnym elementem oddziaływania jest również komponent psychologiczny. Propaganda buduje jednocześnie poczucie zagrożenia i fatalizmu, kreując obraz świata zmierzającego ku nieuniknionej konfrontacji. W tak skonstruowanej rzeczywistości przestrzeń dla dialogu, kompromisu czy alternatywnych scenariuszy zostaje znacząco ograniczona, co sprzyja akceptacji polityki siły jako jedynego skutecznego instrumentu działania.
W ujęciu strategicznym przekaz ten należy interpretować jako element przygotowania środowiska informacyjnego pod długotrwałą konfrontację z Zachodem. Poprzez systematyczne podważanie zaufania do instytucji międzynarodowych, norm prawa międzynarodowego oraz mechanizmów kontroli zbrojeń, propaganda tworzy warunki sprzyjające erozji dotychczasowej architektury bezpieczeństwa. Jednocześnie wzmacnia narrację o konieczności redefinicji tego porządku na warunkach bardziej korzystnych dla Moskwy.
W rezultacie mamy do czynienia nie z incydentalnym przekazem, lecz z elementem szerszej strategii informacyjnej, której celem jest trwałe przekształcenie sposobu postrzegania konfliktu, odpowiedzialności i bezpieczeństwa w skali międzynarodowej.
Katarzyna Wojda











![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)



