
Komunikat prasowy Amsterdam & Partners LLP, złożony 8 kwietnia 2026 roku i dotyczący formalnej skargi do Komisji Europejskiej w związku z planowanym uruchomieniem instrumentu HRRT (Zespół Szybkiego Reagowania na Zagrożenia Hybrydowe / Hybrid Rapid Response Team) w Armenii, nie funkcjonuje jako neutralna informacja prawna. Od pierwszych zdań nadaje on własną interpretację opisywanemu działaniu: aktywność Unii Europejskiej zostaje przedstawiona jako „ingerencja w proces demokratyczny” oraz czynnik „podważający wolne wybory”. Kluczowe jest to, że informacja o skardze zostaje natychmiast osadzona w ramie oskarżenia, a nie procedury. To przesunięcie decyduje o funkcji całego przekazu. Nie mamy bowiem `do czynienia z neutralnym opisem sporu ani nawet klasycznym stanowiskiem procesowym. Mamy do czynienia z próbą zmiany poziomu konfliktu. Spór, który dotyczy wewnętrznej dynamiki politycznej w Armenii i roli zewnętrznego wsparcia instytucjonalnego, zostaje przeniesiony na poziom odpowiedzialności prawnej i legitymizacji działań Unii Europejskiej jako całości.
Kluczowy element tej operacji pojawia się natychmiast, choć łatwo go przeoczyć. Kancelaria działa jako pełnomocnik konkretnego aktora politycznego, związanego z projektem Strong Armenia i osobą Samwela Karapetjana. To ustawia całą konstrukcję przekazu. Nie jest to głos „międzynarodowych prawników” w sensie bezstronnej ekspertyzy, lecz instrument reprezentacji interesu politycznego, przeniesiony na poziom międzynarodowy i opakowany w język prawa oraz praw człowieka. Dopiero w tym kontekście widać właściwy cel komunikatu. Nie chodzi o sam HRRT. Chodzi o jego przedefiniowanie. Instrument zaprojektowany jako wsparcie odporności na zagrożenia hybrydowe zostaje w przekazie przekształcony w narzędzie kontroli politycznej. Następnie ta reinterpretacja zostaje wzmocniona językiem odpowiedzialności prawnej i osadzona w ramie „podwójnych standardów”, co pozwala rozszerzyć spór z poziomu technicznego na poziom systemowy.
Funkcją komunikatu jest zatem ustanowienie ramy interpretacyjnej, w której działania UE w obszarze odporności mogą być konsekwentnie przedstawiane jako ingerencja.
Ten schemat nie jest incydentalny. Wcześniejsze śledztwo zespołu Disinfo Digest Investigation dotyczące działalności mecenasa Gonzalo Boye (m.in. obrońcy Pabla Gonzaleza vel Pawła Rubcowa i Anatolija Szarija) pokazały, że podobny mechanizm stosowany w sprawach związanych z bezpieczeństwem, gdzie działania instytucji publicznych były przedefiniowywane jako naruszenia praw jednostki. W analizowanym przypadku ten sam model zostaje zastosowany na wyższym poziomie: nie wobec pojedynczej osoby, lecz wobec instrumentu polityki unijnej. Różnica skali jest zasadnicza, ale logika pozostaje ta sama. Prawo nie jest tu wyłącznie narzędziem obrony, lecz jest dźwignią zmiany percepcji.
Konstrukcja przekazu i wektory wpływu: jakie ramy wprowadza komunikat
Komunikat Amsterdam & Partners LLP od pierwszych zdań ujawnia architekturę operacji. Informacja, że kancelaria działa jako pełnomocnik lidera projektu „Strong Armenia” i jednocześnie ogłasza złożenie skargi do Komisji Europejskiej w związku z wdrożeniem HRRT w Armenii, pełni funkcję kluczowej metadanej. Określa interes nadawcy i sposób, w jaki cały przekaz powinien być czytany. Nie jest to komunikacja ekspercka ani neutralna analiza prawna. Jest to komunikacja procesowa, zaprojektowana tak, aby wyjść poza salę prawną i wejść w obieg informacyjny.
W jednym akapicie komunikat łączy i ujawnia od razu trzy elementy. Po pierwsze, formalizację konfliktu poprzez odwołanie do procedury („złożenie skargi”), co nadaje przekazowi ciężar instytucjonalny. Po drugie, przypisanie sprawczości Unii Europejskiej poprzez bezpośrednie powiązanie jej działań z ingerencją w proces polityczny. Po trzecie, natychmiastowe podniesienie stawki poprzez osadzenie sprawy w kategoriach normatywnych, takich jak „wolne i uczciwe wybory”. Ten układ nie jest przypadkowy. Tworzy klasyczny punkt zapalny operacji informacyjnej, w której komunikat nie inicjuje dyskusji, lecz wymusza zajęcie stanowiska.
Centralnym elementem konstrukcji przekazu jest sposób przedstawienia funkcji i finansowania HRRT (Zespół Szybkiego Reagowania na Zagrożenia Hybrydowe / Hybrid Rapid Response Team). W komunikacie pojawia się odniesienie do finansowania na poziomie 27 mln euro w ramach NDICI–Global Europe oraz opis zadania jako „monitorowania zagrożeń hybrydowych i narracji publicznych” w okresie przedwyborczym. To jest punkt, w którym następuje kluczowe przesunięcie interpretacyjne. Funkcja techniczna i defensywna zostaje przekształcona w potencjalne narzędzie ingerencji w debatę polityczną. Mechanizm tej manipulacji nie polega na podaniu fałszywej informacji, lecz na sposobie zestawienia elementów. Kwota 27 mln euro, która w rzeczywistości odnosi się do szerszej architektury finansowania działań na rzecz odporności w państwach partnerskich, zostaje w komunikacie sklejona z jednym konkretnym instrumentem (HRRT) i jednym konkretnym momentem, czyli okresem przedwyborczym w Armenii. W efekcie powstaje uproszczony obraz, gdzie czytelnik dostaje do zapamiętania prosty wzór: wysokie finansowanie zewnętrzne + monitoring narracji wewnętrznej + wybory w Armenii. Taka konstrukcja automatycznie uruchamia skojarzenie z ingerencją polityczną, mimo że w rzeczywistości chodzi o rozproszone finansowanie różnych działań, realizowanych w różnych państwach i w odmiennych horyzontach czasowych, oraz o krótkoterminowe, eksperckie wsparcie o charakterze technicznym w Armenii.
To klasyczny przykład agregacji selektywnej. Elementy, które funkcjonują oddzielnie, takie jak budżet programu, zakres narzędzia i kontekst wyborczy zostają połączone w jedną narracyjną całość, która zmienia ich znaczenie. Dzięki temu odbiorca nie analizuje już szczegółów, tylko reaguje na gotowy wniosek, że UE finansuje mechanizm monitorowania debaty politycznej w trakcie wyborów. Kolejny krok jest jedynie konsekwencją tej operacji. Mechanizm opisany jako wsparcie odporności zostaje osadzony w logice „securitisation” (nadawanie problemowi rangi kwestii bezpieczeństwa) legalnej aktywności politycznej. W takiej narracji działania władz można pokazać jako uderzające w opozycję, np. przez nazywanie jej aktywności „foreign interference”(ingerencją zagraniczną). W efekcie rozmowa przestaje dotyczyć bezpieczeństwa, a zaczyna dotyczyć praw i wolności politycznych.Nie jest to opis funkcji HRRT, lecz jej reinterpretacja w określonym celu.
Z perspektywy operacyjnej szczególnie istotny jest użyty zestaw pojęć. Nie funkcjonują one wyłącznie jako element argumentacji, lecz jako gotowe nośniki transmisji. „Monitorowanie narracji” może być łatwo skrócone do „kontroli przekazu”. „Odpowiedzialność prawna Komisji” upraszcza się do „skandalu instytucjonalnego”. „Podwójne standardy” stanowią natomiast gotowy most do istniejących ekosystemów narracyjnych, w których podważanie wiarygodności Zachodu jest już utrwalonym wzorcem. W tym sensie komunikat nie tylko opisuje rzeczywistość, ale przygotowuje jej interpretację do dalszej dystrybucji.
Sekwencja operacyjna komunikatu: jak budowana jest rama ingerencji
Analizowany komunikat nie rozwija argumentacji liniowo. Jego konstrukcja przypomina raczej sekwencję następujących po sobie przesunięć, które stopniowo zmieniają sens całej sprawy. Pierwszym krokiem jest podniesienie stawki sporu. Zamiast odnosić się do parametrów i zakresu działania HRRT, komunikat natychmiast sięga po język, który w instytucjach zachodnich uruchamia tryb ostrożności: „legal liability” (odpowiedzialność prawna), „misuse of powers” (nadużycie uprawnień), „acting beyond competence” (działanie poza kompetencjami), „violations of fundamental rights” (naruszenia praw podstawowych). To przesuwa rozmowę z poziomu technicznego na poziom ryzyka prawnego i reputacyjnego. Od tego momentu nie chodzi już o to, czy narzędzie jest adekwatne, lecz czy jego zastosowanie może zostać zakwestionowane jako nielegalne.
Kolejnym elementem jest odwrócenie logiki bezpieczeństwa. W oficjalnym ujęciu Unii Europejskiej HRRT ma służyć reagowaniu na zagrożenia hybrydowe, w tym operacje informacyjne wymierzone w procesy demokratyczne. W komunikacie następuje zmiana kierunku. To nie zagrożenia są problemem, lecz sama reakcja na nie. W tej narracji działania ochronne zostają przedstawione jako potencjalne narzędzie nacisku politycznego. W efekcie podmiot, który ma wzmacniać odporność, zostaje przedefiniowany jako źródło ryzyka, a sama idea przeciwdziałania ingerencji zaczyna być interpretowana jako forma ingerencji.
Trzecim krokiem jest wprowadzenie asymetrii moralnej. Komunikat odwołuje się do przykładów państw takich jak Rosja i Gruzja, sugerując, że Unia Europejska stosuje wobec nich inne standardy niż wobec własnych działań w Armenii. Nie chodzi przy tym o pełną symetrię porównania. Wystarczy zasugerowanie analogii, aby podważyć wiarygodność normatywną UE i uruchomić jeden z najbardziej nośnych skrótów narracyjnych, którym jest zarzut „podwójnych standardów”.
Ostatni etap to przeskalowanie całej sprawy do poziomu systemowego. Komunikat nie ogranicza się do wskazania potencjalnych problemów związanych z HRRT. Wprowadza tezę, że Komisja Europejska przekracza granicę między wsparciem a ingerencją. To kluczowe przesunięcie. Jeżeli taka rama zostanie przyjęta, każde kolejne działanie w obszarze odporności informacyjnej może być interpretowane w ten sam sposób, niezależnie od jego rzeczywistego charakteru.
Całość wzmacnia jeszcze jedna technika, która decyduje o skuteczności przekazu. W jednym ciągu zestawiane są elementy o różnym statusie, w tym realne ryzyka, które towarzyszą każdej polityce bezpieczeństwa informacyjnego, takie jak asymetria między rządem a opozycją czy ograniczona przejrzystość mandatów, oraz tezy wymagające weryfikacji, jak konkretne parametry finansowania czy zakres funkcji HRRT. W efekcie elementy wiarygodne wzmacniają elementy sporne, a odbiorca przestaje je odróżniać.
Weryfikacja komunikatu w świetle dokumentów źródłowych
Zestawienie komunikatu Amsterdam & Partners LLP z dokumentami instytucji unijnych oraz materiałami źródłowymi pokazuje wyraźny rozdźwięk między opisem a rzeczywistym zakresem działania HRRT.
Mandat tego instrumentu w dokumentach Unii Europejskiej jest relatywnie precyzyjny. Rada Unii Europejskiej wskazuje, że HRRT mają zapewniać „tailored and targeted short-term assistance” (dopasowane, krótkoterminowe wsparcie) oraz być wdrażane „upon request” (na wniosek zainteresowanego podmiotu). Oznacza to narzędzie o charakterze interwencyjnym i ograniczonym czasowo, uruchamiane w odpowiedzi na konkretne zapotrzebowanie, a nie stały mechanizm działania w przestrzeni informacyjnej. Podobną logikę potwierdza Komisja Europejska, która opisuje HRRT jako element wsparcia eksperckiego, koordynowanego m.in. przez ERCC (Emergency Response Coordination Centre – Centrum Koordynacji Reagowania Kryzysowego), służący reagowaniu na zagrożenia hybrydowe. W tym ujęciu nie ma mowy o „monitorowaniu debaty publicznej” jako funkcji samego narzędzia, lecz o wsparciu zdolności reagowania w sytuacjach kryzysowych, w tym w obszarze zagrożeń informacyjnych.
Najbardziej konkretny obraz daje materiał dziennikarski opublikowany przez ormiańską redakcję Azatutyun działającą w ramach Radia Wolna Europa/Radio Liberty. Wynika z niego, że planowane wdrożenie HRRT w Armenii obejmuje zespół liczący od 9 do 14 ekspertów, delegowanych na okres około 10–15 dni roboczych. Ich zadaniem ma być doradztwo dla instytucji państwowych, w tym biura premiera i rady bezpieczeństwa, w zakresie zarządzania kryzysowego, cyberbezpieczeństwa oraz przeciwdziałania FIMI. Wśród beneficjentów wskazywane są także instytucje administracyjne, takie jak komisja wyborcza czy ministerstwo spraw wewnętrznych. Jest to opis działań typu „capacity building” (budowanie zdolności instytucjonalnych) i wsparcia proceduralnego, a nie operacyjnego monitoringu treści politycznych.
Najbardziej problematyczny element komunikatu dotyczy finansowania. Wskazana kwota 27 mln euro funkcjonuje w nim jako bezpośrednio powiązana z HRRT, co sugeruje istnienie jednego, wyodrębnionego budżetu przypisanego temu narzędziu. Analiza dostępnych informacji pokazuje jednak inną strukturę. W obiegu publicznym pojawiają się równolegle różne poziomy finansowania, jak wieloletnie pakiety wsparcia dla Armenii, środki dedykowane procesom wyborczym oraz regionalne programy przeciwdziałania manipulacji informacyjnej w ramach Partnerstwa Wschodniego. Na tym tle kwota 27 mln euro wygląda jak agregat różnych linii finansowania, który w komunikacie zostaje przypisany jednemu instrumentowi. To nie musi oznaczać fałszu w sensie formalnym, ale zmienia znaczenie informacji. Rozproszone środki, przypisane do różnych działań i okresów, zostają skondensowane w jeden punkt odniesienia, który działa jako argument wzmacniający tezę o skali ingerencji. Podobny efekt pojawia się zresztą przy odwołaniu do instrumentu NDICI–Global Europe. Jest to szeroki mechanizm finansowania działań zewnętrznych Unii Europejskiej, obejmujący różne komponenty, w tym geograficzne, tematyczne oraz szybkie reagowanie. Jego obecność w kontekście HRRT jest naturalna, ponieważ instrument ten zawiera komponenty umożliwiające szybkie wsparcie partnerów. Nie oznacza to jednak automatycznie, że konkretne wdrożenie HRRT posiada odrębny, jednorodny budżet przypisany wprost do tego narzędzia.
Równie istotny jest sposób przedstawienia kryteriów rozpoznawania manipulacji informacyjnej. Komunikat kancelarii sugeruje arbitralność takich ocen. Tymczasem podejście European External Action Service definiuje Foreign Information Manipulation and Interference (zagraniczne manipulacje informacyjne i ingerencję) jako zestaw intencjonalnych i skoordynowanych działań, analizowanych przez pryzmat zachowań i technik, a nie ocenę treści pojedynczych wypowiedzi politycznych. Oznacza to, że punkt ciężkości znajduje się na identyfikacji wzorców działania, a nie na rozstrzyganiu sporów politycznych.
Na koniec istotny jest kontekst środowiskowy. Narracja o „ingerencji Unii Europejskiej w wybory w Armenii” funkcjonowała w obiegu informacyjnym jeszcze przed publikacją analizowanego komunikatu. Została ona wcześniej zidentyfikowana i opisana m.in. przez EUvsDisinfo jako element szerszego wzorca narracyjnego obecnego w środowiskach prokremlowskich. To oznacza, że komunikat kancelarii nie tworzy nowej interpretacji od zera, lecz wpisuje się w już istniejącą ramę i wzmacnia jej wiarygodność poprzez użycie języka prawa i formalnych procedur.
Aktorzy i logika interesów
W tej historii nakładają się trzy warstwy działania. Są podmioty, które tworzą przekaz, są aktorzy, którzy na nim politycznie korzystają, oraz jest środowisko, które sprawia, że przekaz zaczyna żyć własnym życiem.
Po stronie wykonawczej znajduje się kancelaria oraz jej główny reprezentant komunikacyjny, Robert Amsterdam. Sposób sformułowania komunikatu nie jest przypadkowy. Tekst odwołuje się do języka zasad i standardów, ale jednocześnie kieruje uwagę na Komisję Europejską jako podmiot, który powinien się tłumaczyć ze swoich działań. Szczególne znaczenie ma zdanie o przejściu „od wspierającego do uczestnika”. Jest ono skonstruowane tak, aby funkcjonowało poza samym dokumentem i mogło być łatwo powielane w mediach oraz komentarzach. Politycznie na tych działaniach korzysta Samwel Karapetjan i jego projekt Strong Armenia. Karapetjan to postać o charakterystycznym profilu oligarchicznym, z zapleczem biznesowym silnie związanym z rynkiem rosyjskim. Dostępne dane wskazują na jego wieloletnią obecność w Rosji, posiadanie rosyjskiego obywatelstwa oraz kontrolę nad grupą Tashir Holding. W sytuacji, w której Armenia rozwija współpracę z Unią Europejską, taki profil nie pozostaje neutralny i sprzyja polaryzacji.
Istotne znaczenie mają również decyzje krajowe, które mogą być interpretowane jako dowód nierównego traktowania uczestników życia politycznego. Zmiany w kodeksie wyborczym, które wykluczają używanie nazwisk w nazwach koalicji, dotknęły bezpośrednio środowisko związane z Karapetjanem. W praktyce oznaczało to konieczność zmiany nazwy projektu politycznego. Niezależnie od formalnych uzasadnień, taka decyzja może być przedstawiana jako ograniczenie opozycji i w tej formie funkcjonuje w przekazie.
Trzeci poziom stanowi środowisko informacyjne, które pozwala takim interpretacjom się utrwalać. Składają się na nie wcześniejsze narracje o ingerencji Unii Europejskiej w wybory, odniesienia do sytuacji w Mołdawii oraz szersza wrażliwość regionu na kwestie wpływów zewnętrznych. W tym kontekście znaczenia nabierają wcześniejsze wypowiedzi przedstawicieli Unii, które mogą być wykorzystywane jako potwierdzenie już istniejących tez. W efekcie spór toczy się w kilku warstwach. Z jednej strony mamy realną dynamikę polityczną w Armenii, z napięciami i konfliktami wewnętrznymi. Z drugiej trwa walka o interpretację działań Unii Europejskiej, czyli o to, czy są one wsparciem odporności, czy ingerencją (foreign interference – zagraniczna ingerencja). To właśnie ten drugi poziom jest celem komunikatu kancelarii, który próbuje narzucić sposób rozumienia całej sytuacji.
Prawo jako wektor wpływu. Powtarzalny mechanizm w nowym kontekście
Instrumenty prawne oraz wrażliwość instytucji unijnych na kwestie standardów, praw podstawowych i procedur stają się w takich sytuacjach szczególnie podatnym obszarem oddziaływania. To nie jest przypadkowy wybór, tylko przestrzeń, w której reakcje są z natury ostrożne, a każda decyzja musi być uzasadniona językiem zasad. Dla aktorów operujących na styku prawa i komunikacji oznacza to możliwość prowadzenia działań, które formalnie mieszczą się w ramach systemu, ale jednocześnie pozwalają kształtować jego interpretację. Ten mechanizm był już widoczny w analizowanym wcześniej modelu działań Gonzala Boye (https://disinfodigest.pl/2025/11/25/architekt-bezkarnosci-jak-madrycki-adwokat-zbudowal-zelazna-kopule-dla-ludzi-kremla/), gdzie postępowania prawne pełniły podwójną funkcję. Z jednej strony służyły obronie konkretnych osób, z drugiej stawały się narzędziem wpływu na sposób, w jaki sprawy te były rozumiane w przestrzeni publicznej. Kluczowe było tu połączenie presji prawnej z odwróceniem wektora narracji. Oskarżony przestawał być postrzegany jako ryzyko bezpieczeństwa, a zaczynał funkcjonować jako ofiara działań państwa. W tym układzie znaczenie miały nie tylko rozstrzygnięcia, lecz także sam przebieg postępowań, ich koszt, czas trwania oraz zdolność do generowania niejednoznaczności i przenoszenia sporu poza salę sądową.
W przypadku działań Amsterdam & Partners punkt wyjścia jest inny, ale logika pozostaje zbliżona. Nie chodzi już o pojedyncze sprawy, lecz o zakwestionowanie narzędzia polityki Unii Europejskiej. Mechanizm przebiega jednak według podobnego schematu. Najpierw następuje formalizacja sporu i podniesienie jego rangi. Następnie dochodzi do odwrócenia ról, w którym instytucja działająca w obszarze odporności zostaje przedstawiona jako podmiot naruszający zasady. Kolejnym krokiem jest umiędzynarodowienie przekazu i budowa presji reputacyjnej.
W modelu obserwowanym wcześniej pojawiał się również element wzmacniania przekazu poprzez zewnętrzną legitymizację, na przykład w postaci głosów środowisk prawniczych broniących autonomii zawodu. Taki komponent działa jako bufor, ponieważ krytyka konkretnego działania może zostać przedstawiona jako podważanie samej idei prawa do obrony. W przypadku Armenii podobna logika zostaje przeniesiona na poziom instytucjonalny. Krytyka narzędzia wsparcia ma zostać odczytana jako krytyka standardów demokratycznych. Z perspektywy operacji informacyjnych jest to model szczególnie efektywny. Wykorzystuje on obszary, które dla instytucji liberalnych mają charakter fundamentalny. Prawo, procedury i prawa podstawowe nie są w tym ujęciu barierą, lecz zasobem, który można przekształcić w narzędzie oddziaływania na percepcję i decyzje polityczne.
Ramowanie zamiast faktów. Konsekwencje dla monitoringu i komunikacji
W praktyce taki model działania przekłada się przede wszystkim na sposób, w jaki interpretowane są fakty. Spór nie toczy się już o same informacje, lecz o ramę, w której są one odczytywane. Jeśli w obiegu utrwali się uproszczenie, że HRRT „monitoruje narracje i ingeruje w wybory”, to kolejne dane, nawet dobrze udokumentowane, będą trafiały na grunt już ukształtowanych podejrzeń.
Najbardziej prawdopodobny kierunek rozchodzenia się tego przekazu wynika z faktu, że w środowiskach prokremlowskich narracja o ingerencji Unii Europejskiej w wybory była obecna już wcześniej i została wielokrotnie opisana jako manipulacyjna. Nowe treści nie muszą więc budować przekazu od początku. Wystarczy, że dostarczają aktualnego cytatu i bieżącego kontekstu, które można dopasować do istniejącej opowieści. Drugi obieg to diaspora i media regionalne. Argument o podwójnych standardach dobrze się tam przyjmuje, szczególnie w okresie wyborczym, gdy każda decyzja instytucji publicznych staje się elementem sporu politycznego. Trzeci poziom to przestrzeń globalna, w której hasło hipokryzji Zachodu jest wspólnym mianownikiem dla bardzo różnych środowisk. W takim kontekście odwołania do praw podstawowych i odpowiedzialności prawnej instytucji łatwo zyskują zasięg.
Odpowiedź na taki przekaz nie polega na prostym zaprzeczaniu. Skuteczniejsze jest zamknięcie pola interpretacji poprzez jasne i powtarzalne przedstawienie faktów. Mandat HRRT w dokumentach Rady Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej jest jednoznaczny. To narzędzie krótkoterminowe, uruchamiane na wniosek i służące celowanemu wsparciu. Kluczowe jest, aby ten opis funkcjonował w formie, którą można łatwo cytować bez ryzyka wyrwania z kontekstu. W przypadku Armenii szczególnie użyteczne są konkretne dane dotyczące skali działania, takie jak liczba ekspertów i czas trwania misji. Tego typu informacje skutecznie podważają obraz rozbudowanego systemu monitoringu, a jednocześnie nie wchodzą w spór ideologiczny.
Równie istotny jest sposób komunikowania tematu FIMI. W dokumentach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jest on opisywany jako analiza powtarzalnych wzorców działań, a nie ocena poglądów. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, ponieważ ogranicza możliwość przedstawiania tych działań jako formy cenzury. Jeśli ten poziom zostanie utrzymany, przekaz traci swoją nośność. Jeśli nie, zaczyna funkcjonować dokładnie tak, jak został zaprojektowany.
Autor: Wojciech Pokora









![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)





