
Rosyjski wywiad wojskowy (GRU) prowadzi operację jawnego werbunku informatorów i współpracowników za pośrednictwem komunikatora Telegram. Jej przekaz przeszedł od formuły transakcyjnej, w której oferowano korzyści materialne w zamian za informacje, do przekazu ideologicznego akcentującego budowanie wspólnoty Russkij Mir. W efekcie rosyjskie służby równocześnie pozyskują informatorów i prowadzą oddziaływanie psychologiczne na odbiorców. Kluczowym narzędziem są oficjalne kanały i boty na Telegramie, w tym konto @Russian_GRU_bot przedstawiane jako „Oficjalny bot Wywiadu Wojskowego Federacji Rosyjskiej”. Za pośrednictwem takich botów GRU zachęca różne grupy osób do nawiązywania kontaktu i przekazywania informacji. W praktyce mamy do czynienia z co najmniej dwiema fazami tej operacji. W pierwszej, prowadzonej mniej więcej od stycznia do sierpnia 2024 roku, dominowały komunikaty instruktażowe i werbunkowe. W drugiej, trwającej od końca sierpnia 2024 roku do dziś, ze zwiększoną aktywnością w sierpniu bieżącego roku, przekazy przyjęły formę ideologiczną i emocjonalną, łącząc werbunek z narracją Russkij Mir.
Przekaz kampanii jest kierowany przede wszystkim do trzech kręgów odbiorców. Po pierwsze do mieszkańców terenów kontrolowanych przez Ukrainę, określanych propagandowo jako „terytorium okupowane przez zbrodniczy reżim Zełenskiego”, którym sugeruje się, że mogą „pomóc rosyjskiej armii wyzwoleńczej”. Po drugie do żołnierzy oraz funkcjonariuszy ukraińskich służb, oskarżanych przez stronę rosyjską o udział w „ludobójstwie narodu ukraińskiego”, którym obiecuje się możliwość „pozostania wiernym przysiędze” i uniknięcia „topienia własnego narodu we krwi”. Po trzecie do wszystkich pozostałych osób mających informacje użyteczne dla rosyjskich sił, na przykład o ruchach wojsk czy planach, „które mogą być przydatne do wyzwolenia Ukrainy spod okupacji zachodniej”.
Werbunek odbywa się poprzez kontakt z botem na Telegramie i ma wyraźnie ustrukturyzowaną formę lejka. Najpierw odbiorca trafia na materiał wideo oraz hasła odwołujące się do emocji i tożsamości, w tym formułę „Bóg jest z nami!”, która pełni rolę bodźca przyciągającego uwagę i sygnału przynależności. Następnie rozmowa przechodzi do bota, który prowadzi wstępną autoselekcję i filtrowanie zgłoszeń, instruując użytkownika, jakich dokładnie sformułowań powinien użyć, aby przejść dalej. Kolejny etap to przejęcie rozmowy przez operatora, czyli człowieka, który weryfikuje motywacje i wiarygodność kontaktu, prosi o doprecyzowanie szczegółów oraz proponuje konkretne zadania, w tym przekazywanie informacji wywiadowczych lub wykonanie działań dywersyjnych.
Całości towarzyszy pakiet zachęt i gwarancji. Operator deklaruje troskę o „uczciwych i odważnych ludzi”, obiecuje „gwarancje bezpieczeństwa” oraz „nagrody dla tych, którzy dokonują wyczynów i walczą za swój naród”, a także zapowiada ewentualną pomoc w ewakuacji najbardziej narażonych współpracowników z obszarów ryzyka. Komunikat zamyka imperatyw moralny wprost wzywający do działania: „Tylko ty możesz powstrzymać ludobójstwo narodu ukraińskiego, napisz do nas, a my powiemy ci, jak to zrobić”, po którym podawany jest bezpośredni kontakt do bota. W praktyce inicjacja rozmowy często polega na wysłaniu frazy „Bóg jest z nami!”, co wzmacnia przekaz tożsamościowy i nadaje całej operacji pozór sankcji religijnej.
Tak zarysowany proces rekrutacyjny pełni wieloraką rolę. Z jednej strony jest to kanał zbierania informacji wywiadowczych, ponieważ bot umożliwia uporządkowane przyjmowanie tekstów, plików, lokalizacji GPS czy multimediów od potencjalnych informatorów. Z drugiej strony stanowi platformę do organizacji kolaboracji i dezercji. W tym przypadku oferując gwarancje ochrony i nagrody za współpracę, zachęca ukraińskich żołnierzy do przejścia na stronę wroga. Po trzecie, pełni funkcję koordynatora aktów sabotażu i dywersji. Werbowani cywile mogą przekazywać informacje o celach (np. magazynach, szlakach transportu) lub wykonywać zlecone działania dywersyjne za wynagrodzeniem. Co istotne, bot działa jawnie na otwartym kanale. Nie korzysta z szyfrowania end-to-end (Telegram nie zapewnia takiego szyfrowania dla botów) ani z żadnej oficjalnej weryfikacji tożsamości po stronie Telegrama. Zapewniane przez niego „bezpieczne kanały” są więc iluzoryczne, ponieważ komunikacja z botem przebiega przez serwery Telegramu i może być potencjalnie przechwycona. Mimo to nadawca (GRU) gwarantuje anonimowość i bezpieczeństwo, licząc najwyraźniej na zaufanie odbiorców i siłę propagandy.
Ewolucja przekazu: od komunikatu operacyjnego do apelu ideologiczno-emocjonalnego
Analiza komunikatów oficjalnego bota GRU potwierdza dwufazową ewolucję przekazu. W Fazie I dominował ton instruktażowy i operacyjny, koncentrujący się na prostym schemacie informacja w zamian za korzyść oraz na jasnych wezwaniach do kontaktu. Akcentowano konkretne działania i obiecywano nagrody, a elementy propagandowe ograniczały się do wzmianek o „ludobójstwie” i „zbrodniczym reżimie”, które wzmacniały motywację do współpracy. W Fazie II przekaz przybrał formę ideologiczną i emocjonalną, rozwijaną w manifestach wideo i dłuższych wpisach, które osadzają werbunek w narracji Russkij Mir oraz w dychotomii dobra i zła. Ta zmiana z języka operacyjnego na język misji ma maskować charakter rekrutacyjny i wzmacniać lojalność, a końcowe wezwania w rodzaju „napisz do nas, a my powiemy ci, jak to zrobić” nadal służą natychmiastowej konwersji kontaktu. Te nowsze przekazy GRU, z Fazy II, przybierające formę apeli ideologicznych, odwołujących się do szerszych narracji cywilizacyjnych i emocji patriotyczno-religijnych, rozwijają całe wprowadzenie ideologiczne, w którym Rosja przedstawiana jest jako moralny przewodnik świata, a Zachód jako uosobienie zła i dekadencji. Robią to za pomocą prostych przekazów propagandowych, takich jak: „Rosja [jest] flagowym okrętem w walce z bandą wściekłych szumowin spośród rządów krajów zachodnich, doprowadzających swoje państwa do upadku”. Komunikat ma przekonać czytelnika, że „zachodnie wartości są zgniłe, ich historia zapomniana, a narody umierające”. W skrajnie negatywnym świetle ukazana jest rzekoma sytuacja społeczeństw Zachodu, gdzie rzekomo „mniejszości rządzą większością”. W ten sposób werbunek zostaje wpleciony w narrację „starcia cywilizacyjnego dobra ze złem”, w której Rosja ma bronić tradycyjnej moralności i ładu, podczas gdy Zachód niszczy własne społeczeństwa. Kulminacją takiego przekazu jest bezpośredni apel ideologiczny: „Czy chcesz walczyć o swoją historię, kulturę i wartości? Podzielamy to i pomożemy ci!”. Następnie pojawia się instrukcja, by nawiązać kontakt z botem zaczynając od słów „Bóg jest z nami!”.
Porównanie obu rodzajów przekazów (z obu faz) pokazuje przesunięcie od języka operacyjnego ku językowi misji i ideologii. Starszy komunikat ograniczał się do mobilizowania odbiorcy wokół konkretnego celu (powstrzymaj ludobójstwo, uratuj naród) i obiecywał namacalne korzyści. Nowszy rozbudowuje otoczkę propagandową: potencjalny współpracownik ma już nie tylko wykonywać zadanie wojskowe, ale walczyć ze „zgniłym Zachodem” w obronie „rosyjskiego świata” (Ruskiego Miru). Retoryka staje się bardziej emocjonalna, absolutyzująca i wartościująca, wprowadzając pojęcia dobra i zła, heroicznej misji dziejowej, a nawet religijnej predestynacji. W efekcie werbunek maskowany jest jako moralna krucjata, w której do czynu nie skłania już tylko kalkulacja (bezpieczeństwo, nagroda materialna), lecz przede wszystkim poczucie misji i odwołanie do tożsamości (historycznej, kulturowej, religijnej). Taka zmiana tonu odpowiada ewidentnie rosnącym potrzebom Rosji w obliczu przedłużającej się wojny. Obecnie konieczne stało się zaangażowanie szerszych zasobów ludzkich oraz podniesienie ich motywacji poprzez ideologię.
Moralność, religia i manipulacja – analiza narracji w kontekście rosyjskich operacji psychologicznych
Włączenie wątków ideologiczno-emocjonalnych do komunikatów werbunkowych GRU nie jest przypadkowe i stanowi przemyślaną taktykę z arsenału rosyjskich operacji psychologicznych (PSYOPS) oraz koncepcji kontroli refleksyjnej. Celem jest wpływanie na postawy i decyzje odbiorców poprzez narzucenie im określonej interpretacji sytuacji moralnej, w której się znajdują. W analizowanych komunikatach można wyróżnić kilka charakterystycznych zabiegów:
Użycie absolutystycznych kategorii dobra i zła: Rosja przedstawiana jest jako siła dobra (obrońca moralności, tradycji, wiary), zaś przeciwnicy, przede wszystkim Ukraina ale i wspierający ją Zachód są czystym złem (ludobójcy, „wściekłe szumowiny”, demolujący własne narody). Tak ostra polaryzacja wartości redefiniuje pojęcia agresora i ofiary. Teraz to Rosja ma być obrońcą niewinnych, a Ukraina i Zachód sprawcami zbrodni. Mechanizm ten przypomina klasyczne propagandowe odwrócenie ról, gdzie agresor przedstawia swoją wojnę jako moralnie usprawiedliwioną samoobronę czy wręcz misję humanitarną.
Odwołania do pojęć moralnych i religijnych: W komunikatach pojawia się sankcja religijna w postaci hasła „Bóg jest z nami!” sugerująca, że działania proponowane przez GRU mają boskie błogosławieństwo. Taka deklaracja nadaje rosyjskiemu nacjonalizmowi quasi-religijny, mesjanistyczny charakter. Jednocześnie wprowadza element świętej legitymizacji przemocy przekonując, że współpraca z GRU jest wypełnianiem woli wyższej, a więc jest moralnie słuszna niezależnie od jej skutków.
Szantaż moralny i zawężenie wyboru: Poprzez frazy w rodzaju „Tylko ty możesz powstrzymać ludobójstwo”, komunikat stawia odbiorcę w sytuacji pozornie jednoznacznej moralnie. W tej retoryce, jeśli nie podejmiesz działania (współpracy z GRU), staniesz się współwinnym ludobójstwa. W ten sposób odbiorcy odbiera się neutralność, bo milczenie lub brak zaangażowania równa się przyzwoleniu na zło. To klasyczna technika kontroli refleksyjnej polegająca na takiej prezentacji dylematu, by przeciwnik (odbiorca) podjął decyzję pożądaną przez nadawcę, myśląc że czyni to z własnej woli. Założoną w tym przypadku przesłankę można zdefiniować następująco: jesteś dobrym człowiekiem, więc musisz działać, inaczej staniesz po stronie zła. Taki imperatyw moralny, ubrany w formę prośby o pomoc, znacznie silniej motywuje do ryzykownych decyzji niż chłodna kalkulacja korzyści.
Dehumanizacja i wołanie o sprawiedliwość: Określenia wrogów jako „podludzi”, „szumowin”, oskarżenia o ludobójstwo, narkomanię itp. mają na celu nie tylko wzbudzenie odrazy i nienawiści, ale też usprawiedliwienie wszelkich działań przeciw nim. Przeciwnik zostaje pozbawiony podmiotowości moralnej i w oczach potencjalnego kolaboranta agresja wobec „ludobójców” staje się aktem sprawiedliwości dziejowej. Twierdzenia o „ludobójstwie” pełnią funkcję moralnego przyspieszacza i uzasadnienia dla działania. Dlatego Rosja już na początku inwazji w 2022 roku użyła fałszywego zarzutu ludobójstwa jako pretekstu do wojny, co społeczność międzynarodowa (np. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości) natychmiast obnażyła jako bezpodstawne. Mimo to narracja o ludobójstwie jest konsekwentnie eksploatowana w celu wywołania w odbiorcach poczucie alarmu moralnego i konieczności natychmiastowej reakcji.
Opisane elementy narracji idealnie wpisują się w znane schematy rosyjskich aktywnych operacji wpływu. Rosjanie korzystają z repertuaru technik psychologicznych, takich jak kontrola refleksyna (podstawianie przeciwnikowi gotowych ram decyzyjnych), warunkowanie (kształtowanie czy też ukierunkowanie reakcji emocjonalnej poprzez obrazy zbrodni, ofiar, świętości) oraz klasycznych środków aktywnych z czasów KGB i Zimnej Wojny (sterowanie procesami społecznymi i politycznymi w innych państwach, m.in. przez dezinformację, agenturę wpływu i kontrolowane przecieki). Konsekwencją jest sytuacja, w której werbunek agenturalny i propaganda informacyjna zlewają się w jedno. Zwerbowany współpracownik ma czuć się nie zdrajcą, lecz bohaterem moralnym, który staje do walki ze „zgniłym Zachodem” po stronie Ruskiego Miru i Boga. Tego typu psychologiczna manipulacja motywacją zwiększa szanse, że osoby pozyskane przez GRU będą lojalne i zdeterminowane, skłonne do większego ryzyka, niż gdyby kierowały się wyłącznie chęcią zysku czy przymusem.
Jawna rekrutacja jako element strategii – funkcje psychologiczne i propagandowe
Sam fakt, że rosyjskie służby przeprowadzają rekrutację otwarcie w przestrzeni publicznej, jest znamienny i służy kilku celom jednocześnie. Po pierwsze, stanowi to innowację taktyczną w działaniach wywiadowczych. Tradycyjnie pozyskiwanie agentury odbywało się w głębokiej tajemnicy, teraz, dzięki internetowi i komunikatorom, GRU może rzucać znacznie szerszą sieć, licząc na wyłowienie użytecznych „freelancerów” w różnych krajach. Dzięki temu trendem staje się rosnąca liczba przypadkowych osób rekrutowanych online do zadań takich jak obserwacja, podpalenia, sabotaż czy rozprzestrzenianie dezinformacji, co stanowi kolejne wyzwanie dla kontrwywiadu, któremu trudniej wykryć rozproszoną sieć „jednorazowych agentów” działających incognito niż zorganizowaną siatkę szpiegowską.
Po drugie, jawność rekrutacji pełni funkcję psychologiczną wobec odbiorców masowych. Widoczność takich ogłoszeń, nawet jeśli większość ludzi uzna je za wrogą propagandę, może mieć efekt zastraszający i dezintegrujący. Społeczeństwo atakowane takimi komunikatami może stawiać sobie pytania, że skoro Rosjanie otwarcie szukają zdrajców, to ilu z naszych już dla nich pracuje? Tego rodzaju przekaz może podkopywać zaufanie wewnątrz społeczności (np. podejrzliwość wobec obcych osób, teorii spiskowe o „wtyczkach” wśród uchodźców itp.) i siać chaos dezinformacyjny. Ponadto demonstracyjna oferta współpracy, okraszona obietnicami nagród, normalizuje zdradę i kolaborację w percepcji społecznej. Skoro wrogie służby nie kryją się z poszukiwaniem pomocników, próbują tym samym oswoić publiczność z myślą, że „współpraca z Rosją to nic nadzwyczajnego, wielu tak robi”. Jest to wykorzystanie mechanizmu okna Overtona, gdy przesuwa się granice społecznie akceptowalnych idei, poglądów i zachowań. Coś dotąd nieakceptowalnego (jawne oferowanie współpracy wrogowi) wprowadza się do debaty publicznej i stopniowo przesuwa granice akceptacji.
Po trzecie, taka rekrutacja ma wymiar propagandowy na zewnątrz, stanowiąc element wojny informacyjnej wymierzonej w Zachód. Rosyjskie kanały i grupy na Telegramie informują o sukcesach swoich „oficjalnych botów”, budując narrację, że nieokreślona masa ludzi przekazuje GRU cenne dane, GRU wszędzie ma oczy i uszy i jest niesłychanie skuteczna. Potwierdzają to obserwacje z sierpnia br. gdy w rosyjskim internecie pojawiły się entuzjastyczne wzmianki o opisywanym „nowym oficjalnym bocie GRU”, powielające dokładnie jego treść ideologiczną wraz z zapowiedziami, że teraz dzięki setkom ochotników Rosja zbierze nowe informacje. Taki przekaz ma za zadanie demonstrowanie siły rosyjskich służb i ich zdolność głębokiego przenikania do zachodnich społeczeństw. Działa to demoralizująco na strony przeciwne (skoro i tak wiedzą wszystko, to opór jest daremny) oraz podbudowuje własne zaplecze propagandowe, przedstawiając opinii publicznej w kraju obraz globalnego poparcia dla rosyjskiej „misji” (skoro nawet cudzoziemcy z Zachodu im pomagają).
Wreszcie, jawne kampanie rekrutacyjne są spójnym elementem szerszej strategii rosyjskich działań aktywnych. W latach 2024–2025 Rosja znacząco zwiększyła wysiłki rekrutacyjne, zarówno u siebie (mobilizacja do armii), jak i za granicą (w Europie pojawiły się fale sabotaży przypisywane zwerbowanym zdalnie agentom). Jawna rekrutacja na Telegramie jest więc jednym z klocków w większej układance, gdzie razem z dezinformacją, dywersją i presją militarną tworzy kompleksową operację mającą osłabić przeciwnika. Jak podsumowano w raporcie Treadstone 71, komunikacja taka „stanowi część szerszej wojny mającej na celu pozyskanie informacji od ludzi, wywołanie dezercji, podżeganie do sabotażu i osłabienie ukraińskiej mobilizacji i morale”.
Polski wątek: „Olej w Głowie” i profil Piotra J. – echo rosyjskiej narracji
Omawiana kampania werbunkowo-propagandowa GRU ma swoje odgałęzienia również w polskojęzycznej infosferze. Szczególną uwagę zwraca kanał „Olej w Głowie” prowadzony w języku polskim na Telegramie, który od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku rozpowszechnia treści zbieżne z rosyjską propagandą wojenną. Jest to kanał działający w formie agregatora wiadomości, uruchomiony 13 marca 2022 roku i aktywny od 6 kwietnia, który początkowo jawnie czerpał informacje przede wszystkim ze źródeł rosyjskich i prorosyjskich (pisaliśmy o tym w 2022 roku: https://disinfodigest.pl/2022/07/12/raport-jak-dziala-rosyjska-dezinformacja-w-aplikacji-telegram/). Charakterystyczne, że twórcy kanału otwarcie przyznawali, iż ich założeniem jest przekazywanie Polakom wiadomości z „rosyjskiego segmentu Telegrama”, co zapisali w przypiętym na stałe poście. Wiarygodnych poszlak co do prawdziwego zaplecza dostarcza też mechanizm wsparcia finansowego kanału. Powiązany z nim bot przyjmujący datki prezentuje się po rosyjsku, a płatności można dokonywać tylko w rublach. To silna wskazówka, że kanał jest zarządzany przez podmiot powiązany z Rosją, mimo że nadaje po polsku.
W kontekście operacji werbunkowej GRU ważne jest, że identyczne komunikaty, co na oficjalnych kanałach rosyjskich, pojawiają się także w języku polskim na kanale „Olej w Głowie”. Mówiąc wprost, polskojęzyczny kanał powiela strukturę i treści rosyjskich komunikatów werbunkowych, najwyraźniej pełniąc rolę ich lokalnego przekaźnika. Jak ustalił zespół śledczy RFE/RL, dwa kanały na Telegramie (czeskojęzyczny „Selsky Rozum” oraz polskojęzyczny „Olej w Głowie”, zostały utworzone tego samego dnia (13 marca 2022) i mają niemal identyczne avatary. Oba opublikowały link do bota rekrutacyjnego „Oko Saurona” tego samego dnia, 25 kwietnia 2025, w odstępie zaledwie kilku minut. To bezpośredni dowód, że polski kanał brał udział w dystrybucji oficjalnego komunikatu GRU (ukrytego pod nazwą „Oko Saurona”) niemal równocześnie z innymi zagranicznymi kanałami wpływu. Taki synchroniczny przekaz, rozchodzący się jednocześnie w różnych językach, wskazuje na skoordynowaną akcję informacyjną, sterowaną zapewne centralnie przez stronę rosyjską. Struktura i retoryka komunikatu udostępnionego na „Olej w Głowie” były tożsame z rosyjskim pierwowzorem: apel do odbiorców o udział w „wyzwalaniu” Ukrainy, odwołania do walki z „fałszywym Zachodem”, religijne hasło na zakończenie. Kanał w istocie posłużył za polskojęzyczny megafon rosyjskiej operacji werbunkowej, nie dodając od siebie żadnego komentarza krytycznego.
Warto podkreślić, że „Olej w Głowie” od dawna powiela rosyjskie narracje dezinformacyjne, nie tylko w sprawie werbunku. Już w 2022 roku przekazywał np. rosyjskie wersje wydarzeń z Buczy i Kramatorska, sugerował istnienie amerykańskich biolaboratoriów czy planowanie ataków chemicznych przez Ukrainę. Jego zaangażowanie w promocję werbunku GRU jest jednak szczególnie alarmujące, bo oznacza zaangażowanie polskiego kanału w aktywne wspieranie operacji wywiadowczej przeciw Ukrainie i potencjalnie przeciw Polsce.
Powiązania personalne prowadzą do publicznie dostępnego profilu na Facebooku, prowadzonego przez Piotra J. Na tym profilu widoczne są liczne odniesienia do „Olej w Głowie” oraz zbieżność retoryczna i tematyczna z publikacjami tego kanału. Może to sugerować związek personalny, na przykład rolę administratora lub współpracownika. Formułujemy to jako zbieżność i korelację, nie jako kategoryczne stwierdzenie autorstwa. Jednak na osi czasu tegoż profilu pojawiają się wpisy i cytaty identyczne z tymi rozpowszechnianymi przez kanał telegramowy, np. komentarze deprecjonujące ukraińskie sukcesy militarne (typu „jedyny wyzwolony teren to hektary nowych grobów”), cytaty rosyjskich propagandystów czy antyzachodnie memy. Co więcej, prowadzący profil wielokrotnie sam odsyła do kanału „Olej w Głowie” i zdaje się być zaangażowany w jego promocję. Tego typu hybrydowa aktywność informacyjna (ta sama osoba sieje przekazy dezinformacyjne w różnych mediach) jest charakterystyczna dla współczesnych operacji wpływu. Pozwala multiplikować zasięg narracji i docierać do różnych grup odbiorców (użytkownicy Facebooka vs. Telegrama) zachowując spójność przekazu.
Wnioski: zagrożenia dla Zachodu w nowej fazie rosyjskich operacji wpływu
Analizowana operacja jawnego werbunku i towarzyszącej mu propagandy ideologicznej wskazuje na nową fazę rosyjskich działań informacyjno-psychologicznych, która niesie poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa państw demokratycznych. Połączenie rekrutacji agenturalnej z masową kampanią dezinformacji powoduje, że granica między szpiegostwem, dywersją a oddziaływaniem propagandowym ulega zatarciu. W efekcie państwa NATO i UE muszą stawić czoła nie tylko tradycyjnym szpiegom działającym w ukryciu, ale całemu ekosystemowi wrogich wpływów działających jawnie w przestrzeni społecznej. Z operacyjnego punktu widzenia mamy do czynienia z przenikaniem werbunku do przestrzeni społecznej oraz sprzęgnięciem go z propagandą ideologiczną.
Najważniejsze zagrożenia wynikające z tej sytuacji to:
Infiltracja społeczeństw i instytucji: Skoro rosyjski wywiad może na otwartych platformach werbować „freelancerów” do wykonywania zadań wywiadowczych lub sabotujących, rośnie ryzyko przeniknięcia osób realizujących cele Moskwy do różnych sektorów (od społeczności lokalnych po strategiczne obiekty infrastruktury). Już teraz odnotowano przypadki zwerbowanych w ten sposób cudzoziemców podejrzanych o podpalenia magazynów czy próby zatrucia źródeł wody na polecenie otrzymane przez komunikator. Trudność wykrycia takich pojedynczych agentów jest wysoka, a szkody, jakie mogą wyrządzić są znaczne.
Erozja zaufania publicznego i polaryzacja: Narracje o wszechobecnych zdrajcach i moralnej degeneracji Zachodu, rozpuszczane przez rosyjskie kanały propagandowe mogą oddziaływać na nastroje społeczne. Już sam apel GRU do zachodnich obywateli, by sprzeniewierzyli się własnym rządom w imię „wyższych wartości”, jest próbą zasiania ideologicznej dywersji. W skrajnej formie może to prowadzić do radykalizacji części odbiorców, np. skrajnie prawicowe, radykalnie lewicowe czy antysystemowe grupy mogą podchwycić retorykę „walki z fałszywym Zachodem” i stać się podatnym gruntem rekrutacji dla obcych służb. Nawet jeśli większość społeczeństwa te przekazy odrzuci, to szum informacyjny i polaryzacja poglądów będą korzystne dla Kremla, bo osłabią spójność wewnętrzną państw zachodnich.
Zagrożenie dla infrastruktury i porządku publicznego: Rozszerzenie werbunku na szerokie kręgi społeczeństw oznacza, że rosyjskie służby zyskują potencjalnych dywersantów daleko poza strefą konfliktu. Widzieliśmy już próby podpaleń infrastruktury krytycznej w Niemczech czy ataków na magazyny z pomocą takich „jednorazowych agentów”. Nadal nie wiemy do końca, kto jest operatorem dronów zakłócających ruch lotniczy w krajach Skandynawskich. Istnieje obawa, że narracja o moralnej krucjacie może skłonić niektórych ekstremistów w krajach NATO do samodzielnych akcji terrorystycznych zbieżnych z interesem Moskwy (tzw. samotne wilki inspirowane propagandą). To stawia służby porządku publicznego przed nowym rodzajem zagrożenia wewnętrznego, polegającym na mieszaniu obcej inspiracji i lokalnego wykonawstwa. Nic dziwnego, że np. niemiecki kontrwywiad w oficjalnej kampanii ostrzegawczej apelował: „Nie zostań jednorazowym agentem”, przestrzegając obywateli przed uwikłaniem się w rosyjskie operacje.
Podważanie integralności informacyjnej: Demokratyczne społeczeństwa opierają się na pewnym konsensusie co do faktów i lojalności obywatelskiej. Rosyjska kampania uderza w oba filary, rozsiewa bowiem kłamstwa (np. o „ludobójstwach”, „zgniłym Zachodzie”), a równocześnie zachęca do zdrady i nielojalności wobec własnego państwa. To rodzi długofalowe ryzyko obniżenia odporności informacyjnej społeczeństwa, utratę wiary w instytucje (skoro wszędzie mają być „agenci GRU”), a także relatywizację pojęcia patriotyzmu (skoro ktoś może uważać się za patriotę Rosji walczącego na obcym terytorium). Tego typu wojna informacyjna o umysły jest trudniejsza do dostrzeżenia niż ruchy wojsk, ale może wyrządzić porównywalne szkody, jeśli chodzi o spoistość i bezpieczeństwo państw.
Podsumowując, jawny werbunek GRU poprzez kanały Telegramu, spleciony z bogatą narracją ideologiczną, jest zjawiskiem bezprecedensowym, które łączy tradycyjną siatkę szpiegowską z masową kampanią wpływu. Stanowi to wyzwanie strategiczne dla Zachodu. Konieczne jest zarówno wzmacnianie zdolności kontrwywiadowczych do wykrywania takich form rekrutacji, jak i podniesienie świadomości społecznej. Obywatele muszą rozumieć, że za emocjonalnymi hasłami o „walce dobra ze złem” może kryć się próba cynicznego wykorzystania ich jako narzędzi obcego wywiadu. Kampanie informacyjne w stylu GRU pokazują, że pole walki przeniosło się w dużej mierze do sfery narracji moralnych i odwołań wspólnotowych. Zachód, chcąc bronić swoich społeczeństw, musi nauczyć się odpierać nie tylko ataki militarne, ale i subtelniejsze ataki na percepcję. Rosyjska dezinformacja to dziś mistrzowsko skomponowana opowieść, której trzy główne akordy brzmią jednocześnie. To strach, gniew i poczucie dziejowej krzywdy. Nowa faza operacji wpływu dokłada do tego akordu jeszcze jedną nutę: fałszywe wezwanie do heroizmu, które ma usprawiedliwić zdradę.
Autor: Małgorzata Sanecka Olszewska, Wojciech Pokora











![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)



