
Opracowanie powstało w wyniku cyklicznego monitoringu rosyjskich kanałów państwowych i propagandowych, uzupełnionego o obserwację białoruskiego ekosystemu informacyjnego powiązanego z aparatem komunikacyjnym Mińska i Moskwy. Analiza obejmuje okres ostatnich siedmiu dni, tj. 19–25 czerwca 2026 r., i koncentruje się na wybranych narracjach dotyczących obronności Polski, Wojska Polskiego, polityki bezpieczeństwa NATO, wsparcia udzielanego Ukrainie, sytuacji wokół Białorusi, aktywności Alaksandra Łukaszenki, ćwiczeń wojskowych NATO, ataków ukraińskich na rosyjską infrastrukturę paliwową oraz kontekstu irańskiego.
Monitorowane przekazy wskazują, że rosyjski i białoruski aparat propagandowy łączy tematy w spójną metanarrację o rzekomej eskalacji prowadzonej przez Zachód. Polska, NATO i Ukraina tradycyjnie przedstawiane są jako aktorzy prowokujący konfrontację, natomiast Rosja i Białoruś jako państwa zmuszone do reakcji obronnej. W praktyce mamy do czynienia z klasycznym odwróceniem odpowiedzialności: agresywna polityka Moskwy, wsparcie Mińska dla rosyjskiej wojny oraz presja militarna wobec regionu są maskowane opowieścią o „zagrożeniu ze strony NATO”.
Szczególne miejsce w analizowanym przekazie zajmują ćwiczenia wojskowe Sojuszu, wzmacnianie obecności wojskowej na wschodniej flance, rozbudowa zdolności obronnych Polski oraz działania związane z bezpieczeństwem przesmyku suwalskiego. Rosyjsko-białoruska propaganda przedstawia te aktywności nie jako element odstraszania i odpowiedź na agresywną politykę Federacji Rosyjskiej, lecz jako dowód przygotowań do ofensywy przeciwko Rosji i Białorusi. W ten sposób działania defensywne NATO są semantycznie i systematycznie odwracane oraz przedstawiane jako źródło napięcia.
Równolegle eksponowany jest wątek Ukrainy. Wsparcie wojskowe i polityczne udzielane Kijowowi przez państwa NATO opisywane jest jako mechanizm przedłużania wojny, eskalowania konfliktu oraz wciągania regionu w konfrontację o szerszym zasięgu. Ataki ukraińskie na rosyjską infrastrukturę paliwową, w tym rafinerie, są wykorzystywane do budowania obrazu Ukrainy jako aktora „terrorystycznego”, działającego przy bezpośrednim wsparciu Stanów Zjednoczonych i NATO. Propaganda pomija przy tym wojskowo-gospodarcze znaczenie rosyjskiego sektora paliwowego dla prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie.
Istotnym elementem analizowanego przekazu pozostaje Białoruś i postać Alaksandra Łukaszenki. Mińsk przedstawiany jest jako państwo pokojowe, lecz rzekomo stale prowokowane przez Zachód i Ukrainę. Łukaszenka występuje natomiast w roli przywódcy stabilizującego sytuację, ale gotowego do natychmiastowej odpowiedzi w przypadku przekroczenia „czerwonych linii”. Taka konstrukcja informacyjna służy jednocześnie mobilizacji społecznej, odstraszaniu państw sąsiednich oraz przygotowywaniu gruntu pod ewentualne działania eskalacyjne, które mogłyby zostać przedstawione jako wymuszone i obronne.
Polska jako centralny element narracji o „wojennej infrastrukturze NATO”
Jedną z najbardziej konsekwentnie eksploatowanych linii przekazu pozostaje przedstawianie Polski jako wysuniętego instrumentu NATO i Stanów Zjednoczonych. W tej narracji polska polityka bezpieczeństwa, rozwój Wojska Polskiego, wzrost wydatków obronnych oraz rozbudowa infrastruktury sojuszniczej zostają wpisane w obraz państwa, które rzekomo pełni funkcję zaplecza przyszłej wojny Zachodu z Rosją.
Propaganda próbuje w ten sposób zdelegitymizować polskie inwestycje obronne i zakwestionować ich defensywny charakter. W przekazie rosyjskim Polska nie wzmacnia zdolności odstraszania, lecz „militaryzuje” region, „przygotowuje zaplecze do wojny” i wykonuje zadania przypisane jej przez Waszyngton oraz Brukselę. Taki obraz ma działać zarówno na odbiorcę rosyjskiego, któremu uzasadnia konfrontacyjną politykę Kremla, jak i na odbiorcę polskiego, u którego ma wzmacniać obawy przed wciągnięciem kraju w konflikt.
Ważnym elementem tej narracji jest próba rozdzielenia interesu Polski od interesu NATO. Propaganda nieustannie sugeruje, że Warszawa nie realizuje własnej polityki bezpieczeństwa, lecz działa jako wykonawca cudzych strategii. Celem jest podważenie podmiotowości Polski, osłabienie zaufania do sojuszy oraz stworzenie wrażenia, że bezpieczeństwo militarne państwa jest budowane kosztem zwiększenia ryzyka wojny.
Przesmyk suwalski jako symboliczny punkt zapalny
W ostatnich dniach szczególnie wyraźnie eksponowany był wątek przesmyku suwalskiego. Rosyjskie i białoruskie media państwowe przedstawiały ten obszar jako przestrzeń narastającej presji militarnej NATO wobec Białorusi i obwodu królewieckiego. Wzmacnianie obecności wojskowej na Litwie, aktywność Korpusu Północno-Wschodniego, ćwiczenia sojusznicze oraz obecność wojsk niemieckich w regionie są łączone w jedną opowieść o rzekomym „strategicznym uścisku” wokół Białorusi i rosyjskiej enklawy.
Znaczenie tej narracji wykracza poza sam wymiar wojskowy. Przesmyk suwalski pełni w rosyjsko-białoruskim przekazie funkcję symbolu: jest punktem styku Polski, Litwy, Białorusi, Rosji i NATO, a więc idealnym miejscem do budowania przekazu o „nieuchronnej konfrontacji”. Propaganda przedstawia każdy ruch Sojuszu w tym regionie jako element przygotowań ofensywnych, nawet jeśli dotyczy on ćwiczeń obronnych, interoperacyjności lub zabezpieczenia wschodniej flanki.
Taka konstrukcja ma kilka celów. Po pierwsze, wzmacnia w społeczeństwach rosyjskim i białoruskim poczucie oblężenia. Po drugie, zastrasza państwa regionu wizją lokalnej eskalacji. Po trzecie, tworzy propagandowe uzasadnienie dla przyszłych działań militarnych lub hybrydowych Mińska i Moskwy, które mogłyby zostać przedstawione jako odpowiedź na „prowokacje NATO”.
Ćwiczenia NATO jako „próba generalna ofensywy”
Ćwiczenia wojskowe NATO w pobliżu wschodniej flanki są konsekwentnie przedstawiane przez rosyjsko-białoruski aparat propagandowy jako przygotowanie do działań ofensywnych. W analizowanym okresie wątek ten pojawiał się w odniesieniu do manewrów prowadzonych w pobliżu przesmyku suwalskiego oraz do współpracy wojskowej Polski, Litwy i innych państw sojuszniczych. Propaganda pomija szkoleniowy, defensywny i interoperacyjny charakter ćwiczeń, zastępując go obrazem „próby ataku” na Białoruś i Rosję.
Mechanizm tego przekazu polega na semantycznym przesunięciu znaczeń. Słowa takie jak „ćwiczenia”, „odstraszanie”, „gotowość”, „wzmocnienie obrony” czy „interoperacyjność” są zastępowane pojęciami „eskalacja”, „prowokacja”, „militaryzacja” i „przygotowanie korytarza wojennego”. Dzięki temu propaganda może przedstawić działania obronne jako agresywne, a potencjalną reakcję Rosji lub Białorusi jako wymuszoną.
W szerszym kontekście narracja ta służy także osłabieniu spójności NATO. Jeśli opinia publiczna państw zachodnich zacznie postrzegać ćwiczenia na wschodniej flance jako nadmiernie ryzykowne, presja na ograniczanie obecności wojskowej w regionie może wzrosnąć. To z kolei odpowiada interesowi Moskwy, która od lat dąży do ograniczenia zdolności odstraszania Sojuszu w Europie Środkowo-Wschodniej.
Białoruś jako „państwo pokojowe” wciągane do wojny
W monitorowanych przekazach Białoruś przedstawiana jest jako państwo, które nie chce wojny, lecz jest do niej prowokowane przez Ukrainę i Zachód. Mińsk występuje w tej narracji jako aktor powściągliwy, racjonalny i defensywny, mimo że od początku rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie Białoruś pełniła funkcję istotnego zaplecza politycznego, logistycznego i wojskowego dla Federacji Rosyjskiej.
Ta linia narracyjna ma szczególne znaczenie psychologiczne. Pozwala władzom białoruskim wzmacniać mobilizację społeczną, uzasadniać militaryzację życia publicznego oraz utrzymywać obraz kraju zagrożonego z zewnątrz. Jednocześnie umożliwia przedstawianie wszelkich działań podejmowanych przez Mińsk jako reakcji obronnej, niezależnie od ich faktycznego charakteru.
Propaganda białoruska, wzmacniana przez rosyjskie media, buduje tym samym warunki informacyjne do ewentualnej eskalacji. Jeśli doszłoby do incydentu granicznego, prowokacji lub zwiększenia presji militarnej wobec Ukrainy, Polski albo państw bałtyckich, wcześniej przygotowana narracja pozwoliłaby przedstawić takie działania jako odpowiedź na zagrożenie, a nie jako element aktywnej polityki Mińska i Moskwy.
Łukaszenka jako gwarant stabilności i narzędzie odstraszania
Postać Alaksandra Łukaszenki pełni w analizowanym przekazie funkcję szczególną. Z jednej strony jest przedstawiany jako przywódca powstrzymujący eskalację i dbający o stabilność Białorusi. Z drugiej strony jego wypowiedzi są wykorzystywane do wysyłania sygnałów odstraszających wobec Ukrainy, Polski i NATO. Zwłaszcza komunikaty sugerujące, że próba „wciągnięcia Białorusi do wojny” może natychmiast zmienić charakter konfliktu, mają wyraźnie psychologiczny charakter.
Narracja ta ma działać dwutorowo. Do wewnątrz buduje obraz Łukaszenki jako przywódcy kontrolującego sytuację, stabilnego i zdolnego do ochrony państwa. Na zewnątrz ma wzmacniać niepewność co do możliwych reakcji Mińska oraz podnosić koszt polityczny i psychologiczny działań Ukrainy oraz NATO w pobliżu białoruskiej granicy.
Osobnym elementem jest przedstawianie aktywności Łukaszenki, w tym jego dłuższych delegacji i konsultacji z Moskwą, jako dowodu sprawności politycznej oraz koordynacji rosyjsko-białoruskiej. Propaganda neutralizuje w ten sposób potencjalne spekulacje o słabości, izolacji lub napięciach wewnętrznych w Mińsku. Zamiast tego wzmacniany jest obraz zwartego bloku Rosja–Białoruś, gotowego do wspólnego reagowania na działania Zachodu.
Ukraina jako aktor prowokujący Białoruś
W analizowanym okresie wyraźnie eksponowano również narrację o Ukrainie jako państwie szukającym pretekstu do rozszerzenia wojny na Białoruś. Rosyjskie i białoruskie przekazy interpretowały ukraińskie wypowiedzi dotyczące infrastruktury wykorzystywanej przez Rosję do prowadzenia działań przeciwko Ukrainie jako element rzekomego przygotowywania uzasadnienia dla ataku na terytorium Białorusi.
Funkcja tej narracji jest jednoznaczna: Ukraina ma zostać przedstawiona nie jako państwo broniące się przed rosyjską agresją, lecz jako aktor nieprzewidywalny, eskalacyjny i gotowy do rozszerzania konfliktu. Taki przekaz ma osłabiać zaufanie do Kijowa, zwiększać lęk przed wojną regionalną oraz utrudniać utrzymywanie poparcia dla Ukrainy w społeczeństwach państw NATO.
W praktyce propaganda stara się odwrócić logiczny porządek wydarzeń. Białoruś, mimo swojego udziału w rosyjskim systemie presji wobec Ukrainy, jest przedstawiana jako ofiara ukraińskich gróźb. Ukraina, mimo że odpowiada na agresję i działania wspierające Rosję, jest opisywana jako podmiot dążący do „rozlania wojny” na cały region.
Rosja jako gwarant bezpieczeństwa Białorusi
W monitorowanych przekazach szczególnie ważne jest przypominanie o rosyjsko-białoruskich gwarancjach bezpieczeństwa oraz o funkcjonowaniu Państwa Związkowego. Rosja jest przedstawiana jako gwarant bezpieczeństwa Białorusi, gotowy do podjęcia pełnego spektrum działań w przypadku zagrożenia dla Mińska. Narracja ta ma charakter odstraszający wobec Ukrainy, Polski i NATO.
Jej znaczenie polega na rozszerzeniu pola potencjalnej rosyjskiej reakcji. Każdy incydent wokół Białorusi może zostać przedstawiony jako zagrożenie nie tylko dla Mińska, lecz także dla całego rosyjsko-białoruskiego systemu bezpieczeństwa. W ten sposób propaganda buduje podstawę do politycznego uzasadniania eskalacji, nawet jeśli formalnie byłaby ona przedstawiana jako działanie obronne.
To również element szerszej gry informacyjnej. Moskwa wzmacnia przekaz, że Białoruś nie jest samotnym aktorem, lecz częścią bloku strategicznego. Wobec odbiorców zewnętrznych ma to zwiększać efekt odstraszania, a wobec odbiorców wewnętrznych — potwierdzać obraz Rosji jako mocarstwa zdolnego do ochrony sojuszników.
„Militaryzowana wschodnia flanka UE” i narracja o długiej wojnie
Rosyjsko-białoruska propaganda konsekwentnie przedstawia Polskę, państwa bałtyckie, Finlandię i Rumunię jako przestrzeń militaryzowaną przez Unię Europejską i NATO. W tym kontekście szczególnie eksponowane są europejskie instrumenty finansowania obronności, projekty antydronowe, koncepcje ochrony granic oraz integracja Ukrainy z zachodnim sektorem wojskowo-przemysłowym.
Wątek ten ma pokazać, że Zachód nie przygotowuje się do obrony, lecz do długofalowej konfrontacji z Rosją i Białorusią. Projekty takie jak „ściana dronów” są przedstawiane nie jako odpowiedź na rosyjskie zagrożenia hybrydowe i naruszenia bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej, lecz jako element infrastruktury przyszłej wojny. Propaganda stara się więc zamienić język ochrony i odporności w język blokady, presji i ofensywy.
Ta narracja ma także znaczenie wobec społeczeństw zachodnich. Jej celem jest wzmocnienie przekonania, że obronność Europy generuje ryzyko, koszty i napięcia, a nie bezpieczeństwo. W dłuższej perspektywie może to służyć osłabianiu poparcia dla programów zbrojeniowych, obecności wojskowej NATO i wsparcia dla Ukrainy.
Rozbijanie osi Warszawa–Kijów
Jednym z kluczowych celów rosyjskiej propagandy pozostaje osłabianie relacji polsko-ukraińskich. W analizowanym okresie widoczne były przekazy sugerujące, że realnym problemem bezpieczeństwa Polski nie jest Rosja, lecz Ukraina. Część rosyjskich narracji próbuje przekonywać, że Wojsko Polskie powinno przygotowywać się nie do „mitycznej wojny z Rosją”, ale do możliwego konfliktu z Ukrainą.
To klasyczny zabieg dezintegracyjny. Propaganda stara się przenieść percepcję zagrożenia z agresora na państwo, które padło ofiarą agresji. W ten sposób Rosja próbuje osłabić fundament polskiego wsparcia dla Kijowa, wzmacniać nieufność wobec Ukrainy i podsycać przekonanie, że obecna współpraca polsko-ukraińska jest sprzeczna z interesem Warszawy.
Szczególną rolę odgrywają tu wątki historyczne. Rosyjskie media eksponują napięcia wokół UPA, pamięci historycznej i symbolicznych decyzji ukraińskich władz. Celem jest przeniesienie debaty z poziomu bezpieczeństwa, rosyjskiej agresji i strategicznej współpracy na poziom emocjonalnej krzywdy, upokorzenia oraz poczucia zdrady. Tego typu przekaz jest obliczony na wywołanie silnej reakcji społecznej i politycznej w Polsce.
Wsparcie Ukrainy jako „przedłużanie wojny”
Kolejna stała linia narracyjna dotyczy pomocy wojskowej dla Ukrainy. Rosyjskie media przedstawiają ją jako mechanizm przedłużania konfliktu, a nie jako wsparcie państwa broniącego się przed agresją. Pakiety pomocy, rozmowy koalicji wspierających Ukrainę, projekty zbliżające Kijów do NATO oraz dostawy uzbrojenia są opisywane jako dowód, że Zachód nie chce pokoju, lecz kontynuacji wojny.
Taki przekaz ma kilka funkcji. Po pierwsze, ma wzmacniać zmęczenie wojną w społeczeństwach zachodnich. Po drugie, ma budować presję na elity polityczne, aby ograniczały skalę pomocy dla Ukrainy. Po trzecie, ma pokazywać Rosjanom, że ich państwo walczy nie tyle z Ukrainą, ile z całym Zachodem.
Ważnym elementem jest także przedstawianie Ukrainy jako państwa wciąganego do NATO „bocznymi drzwiami”. Rosyjska propaganda sugeruje, że formalne procedury członkostwa są jedynie fasadą, a w praktyce Ukraina już została włączona do zachodniego systemu wojskowego. Celem jest utrwalenie tezy, że wojna przeciwko Ukrainie jest dla Rosji wojną obronną przed ekspansją NATO.
Ataki na rosyjskie rafinerie jako „terroryzm”
Osobny blok narracyjny dotyczy ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę paliwową, w tym rafinerie. Rosyjskie media przedstawiają te uderzenia jako „terroryzm”, sabotaż cywilny i próbę destabilizacji życia społecznego. Ukraina jest opisywana jako państwo, które uderza w infrastrukturę, aby wywoływać problemy energetyczne, niepokój społeczny i wrażenie chaosu.
Ten przekaz celowo pomija wojskowo-gospodarcze znaczenie rosyjskiego sektora paliwowego. Rafinerie, logistyka paliwowa i infrastruktura energetyczna mają bezpośrednie znaczenie dla zdolności Federacji Rosyjskiej do prowadzenia wojny. Propaganda usuwa ten kontekst, aby fałszywie przedstawić Ukrainę jako stronę atakującą „cywilne” cele, a nie jako państwo prowadzące działania przeciwko zapleczu agresora.
Wątek rafinerii jest również łączony z tezą o bezpośrednim udziale Stanów Zjednoczonych w ukraińskich operacjach dalekiego zasięgu. Ukraina zostaje sprowadzona do roli wykonawcy, natomiast rzeczywistym przeciwnikiem Rosji mają być USA i NATO. To pozwala Kremlowi utrzymywać obraz wojny jako starcia z Zachodem, a nie jako konsekwencji rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie.
Iran jako tło dla narracji o globalnej destabilizacji
W analizowanym okresie wątek Iranu był wykorzystywany jako kontekst wzmacniający przekaz o Zachodzie jako aktorze destabilizującym kilka regionów jednocześnie. Rosyjskie media łączyły napięcia wokół Iranu z sytuacją wokół Ukrainy, NATO i militaryzacji Europy Wschodniej. W tej konstrukcji Stany Zjednoczone i ich sojusznicy występują jako źródło kryzysów od Bliskiego Wschodu po Europę Wschodnią.
Celem tej narracji jest pokazanie USA jako mocarstwa przeciążonego, agresywnego i niewiarygodnego jako gwarant bezpieczeństwa. W odniesieniu do Polski, Ukrainy i państw NATO przekaz ten ma osłabiać przekonanie, że zachodni system sojuszniczy jest stabilny i zdolny do skutecznego reagowania na wiele kryzysów jednocześnie.
Wątek irański pełni więc funkcję wzmacniającą. Nie jest centralny dla narracji o Polsce czy NATO, ale pozwala osadzić ją w szerszej opowieści o globalnym chaosie rzekomo generowanym przez Zachód. Rosja próbuje dzięki temu pozycjonować się jako państwo reagujące na destabilizację, a nie jako jej źródło.
„Nowa architektura bezpieczeństwa” jako alternatywa dla NATO
Białoruski przekaz dyplomatyczny, wzmacniany przez Rosję, promuje ideę „nowej architektury bezpieczeństwa” w Eurazji. W tej narracji obecny porządek euroatlantycki przedstawiany jest jako niewydolny, konfrontacyjny i odpowiedzialny za eskalację. W jego miejsce proponowana jest bliżej niesprecyzowana konstrukcja bezpieczeństwa, która w praktyce odpowiadałaby rosyjsko-białoruskiej wizji stref wpływów.
Jest to narracja szczególnie istotna, ponieważ nie ogranicza się do bieżącej propagandy wojennej. Stanowi element długofalowej walki o normy i język bezpieczeństwa europejskiego. Jej celem jest delegitymizacja NATO, osłabienie zaufania do systemu euroatlantyckiego oraz przedstawienie rosyjskich żądań geopolitycznych jako propozycji „pokoju” i „równowagi”.
W praktyce oznacza to próbę przepisania zasad bezpieczeństwa w Europie. Państwa wschodniej flanki, w tym Polska, miałyby zostać przedstawione nie jako podmioty posiadające prawo do samodzielnego wyboru sojuszy, lecz jako element problemu bezpieczeństwa Rosji i Białorusi. To bezpośrednio wpisuje się w rosyjską logikę ograniczania suwerenności państw Europy Środkowo-Wschodniej.
Podsumowanie
Najważniejszym przesunięciem w analizowanym okresie jest wzmocnienie wątku białoruskiego. Mińsk nie występuje jedynie jako zaplecze Rosji, ale jako rzekomo zagrożone państwo graniczne, które może zostać zaatakowane przez Ukrainę lub sprowokowane przez NATO. Taka rama pozwala Rosji i Białorusi budować scenariusz, w którym każda przyszła eskalacja wokół granicy polsko-białoruskiej, ukraińsko-białoruskiej lub przesmyku suwalskiego zostanie przedstawiona jako „wymuszona odpowiedź”.
Drugim kluczowym motywem jest militaryzacja przesmyku suwalskiego w rosyjsko-białoruskim imaginarium propagandowym. Ćwiczenia wojskowe, infrastruktura NATO, obecność wojsk sojuszniczych i finansowanie obronności są składane w jedną opowieść o przygotowaniach do wojny. Przesmyk suwalski działa w propagandzie jako symboliczny punkt styku Polski, Litwy, Białorusi, Rosji i NATO — a więc jako idealna przestrzeń do budowania narracji o nadchodzącej konfrontacji.
Trzecim elementem jest łączenie Białorusi, Ukrainy i ataków na rosyjskie rafinerie w jedną logikę eskalacyjną. Ukraina jest przedstawiana jako państwo, które atakuje infrastrukturę cywilną, grozi Białorusi, działa na zlecenie USA i próbuje rozszerzyć konflikt. Taki obraz ma obniżać poparcie dla Ukrainy w Polsce i Europie oraz wzmacniać argument, że dalsza pomoc wojskowa prowadzi do wojny regionalnej.
W wymiarze psychologicznym przekaz jest skierowany do trzech głównych grup odbiorców. Do Rosjan i Białorusinów — aby uzasadnić mobilizację, militaryzację i podporządkowanie społeczeństwa logice oblężonej twierdzy. Do Polaków — aby wzmacniać lęk przed wojną, nieufność wobec Ukrainy i wątpliwości wobec NATO. Do zachodnich elit — aby podbijać koszt polityczny dalszego wspierania Kijowa i przedstawiać wschodnią flankę jako przestrzeń nadmiernego ryzyka.
Analizowany materiał wskazuje, że rosyjsko-białoruski aparat propagandowy prowadzi wielowątkową operację narracyjną, której celem jest przeniesienie odpowiedzialności za napięcie w regionie z Rosji i Białorusi na Polskę, NATO oraz Ukrainę. W tym ujęciu agresor zostaje przedstawiony jako strona reagująca, a państwa wzmacniające własne bezpieczeństwo — jako źródło eskalacji.
Najbardziej charakterystycznym elementem tej operacji jest spajanie pozornie odrębnych tematów: ćwiczeń NATO, obronności Polski, wsparcia Ukrainy, sytuacji wokół Białorusi, aktywności Łukaszenki, ataków na rosyjskie rafinerie i kryzysu irańskiego. Wszystkie te wątki zostają włączone do jednej opowieści o globalnej agresywności Zachodu i rzekomej konieczności obronnej reakcji Moskwy oraz Mińska.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa informacyjnego szczególnie istotne jest monitorowanie narracji dotyczących przesmyku suwalskiego, Białorusi i ćwiczeń NATO. Są to obszary, które mogą zostać wykorzystane do budowania uzasadnienia dla działań hybrydowych, prowokacji granicznych lub presji psychologicznej wobec Polski i państw bałtyckich. W tym sensie propaganda nie tylko opisuje rzeczywistość, lecz aktywnie przygotowuje środowisko percepcyjne pod możliwe scenariusze eskalacyjne.
Autor: Tadeusz Kania















