15
Najnowsza aktywność

3

Najnowsza aktywność

„Spisek Zachodu”. Rosyjska propaganda wobec wyborów parlamentarnych w Armenii

Monitoring rosyjskiego aparatu propagandy po wyborach parlamentarnych w Armenii wskazuje na uruchomienie operacji narracyjnej wymierzonej w legitymację procesu wyborczego, mandat polityczny Nikola Paszyniana oraz prozachodni kierunek polityki Erywania. Rosyjska propaganda opisuje powyborczą sytuację w Armenii jako rezultat zewnętrznego sterowania, manipulacji społecznej, presji Zachodu oraz rzekomego oderwania Armenii od jej „naturalnego” zaplecza strategicznego, którym w rosyjskiej wizji regionu pozostaje Moskwa.

Centralnym celem tej operacji informacyjnej jest podważenie społecznej i międzynarodowej wiarygodności wyniku wyborów. Rosyjski aparat propagandy konsekwentnie buduje przekaz, zgodnie z którym wynik wyborczy nie jest wyrazem realnej decyzji armeńskich wyborców, lecz efektem presji administracyjnej, politycznych machinacji, działań zachodnich sponsorów oraz manipulacji wymierzonych w opozycję. W rosyjskiej infosferze powtarzane są określenia sugerujące „tak zwane zwycięstwo”, „narysowane liczby”, „wątpliwy rezultat” oraz „bezprecedensowe naruszenia”. Tego typu język nie jest przypadkowy. Ma on pozbawić wybory znaczenia politycznego i sprowadzić je do rangi operacji utrzymania władzy przez obóz, który rosyjska propaganda przedstawia jako instrument Zachodu.

Atmosfera podejrzliwości

Ważnym elementem przekazu jest przesunięcie uwagi z rzeczywistego wyniku politycznego na atmosferę podejrzenia. Rosyjska propaganda nie musi dowodzić systemowego fałszerstwa, aby osiągnąć cel wpływu. Wystarczy, że tworzy wrażenie masowej nieprawidłowości, powiela wypowiedzi sił opozycyjnych, eksponuje żądania ponownego liczenia głosów i sugeruje, że oficjalne dane nie mogą odzwierciedlać rzeczywistej woli społeczeństwa. Mechanizm ten wpisuje się w znany schemat działań informacyjnych Kremla: w sytuacji, w której wynik wyborczy nie odpowiada rosyjskim interesom, propagandowy ciężar zostaje przeniesiony z faktów na wątpliwości, z procedur na emocje, a z analizy politycznej na delegitymizację instytucji państwa.

Armenia jako „przestrzeń rywalizacji cudzych interesów

Rosyjski aparat propagandy przedstawia Armenię jako kraj znajdujący się pod presją zewnętrzną, ale kierunek tej presji zostaje w przekazie odwrócony. Odpowiedzialność za destabilizację środowiska wyborczego przypisywana jest Zachodowi, przede wszystkim Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym. Gratulacje kierowane do obozu Paszyniana przez zachodnich polityków i dyplomatów są interpretowane nie jako standardowa praktyka dyplomatyczna, lecz jako dowód wcześniejszego zaangażowania w jego zwycięstwo. W ten sposób rosyjska propaganda stara się wytworzyć przekonanie, że Ormianie nie dokonali samodzielnego wyboru, lecz zostali włączeni w projekt geopolityczny, którego celem jest ostateczne wypchnięcie Rosji z Kaukazu Południowego.

Jest to szczególnie istotny element operacji narracyjnej, ponieważ odbiera Armenii podmiotowość. W rosyjskim przekazie Armenia nie występuje jako suwerenne państwo, które po doświadczeniach ostatnich lat poszukuje nowych gwarancji bezpieczeństwa, dywersyfikuje relacje zagraniczne i próbuje ograniczyć zależność od Moskwy. Przeciwnie, przedstawiana jest jako przestrzeń rywalizacji cudzych interesów, w której własna decyzja polityczna społeczeństwa armeńskiego zostaje unieważniona. Taka konstrukcja narracyjna odpowiada imperialnemu sposobowi myślenia rosyjskiej propagandy o państwach obszaru poradzieckiego. Ich suwerenność jest uznawana tylko wówczas, gdy nie narusza interesów Rosji. Każdy inny wybór zostaje opisany jako zdrada, manipulacja albo efekt zewnętrznego sterowania.

Linie perswazji stosowane przez rosyjski aparat propagandy

Najważniejszą linią perswazji jest przekonywanie odbiorców, że wybory nie były wyrazem demokratycznej decyzji, lecz operacją polityczną przeprowadzoną przez władzę. Rosyjska propaganda buduje tę linię wokół pojęć fałszerstwa, presji, manipulacji i „narysowanego wyniku”. Jej funkcja polega na podważeniu elementarnego zaufania do instytucji wyborczych Armenii. Odbiorca ma uznać, że wynik wyborów nie jest faktem politycznym, z którym należy się liczyć, lecz produktem administracyjnej kontroli i manipulacji. Jest to perswazja delegitymizująca, ponieważ nie próbuje jedynie krytykować zwycięskie ugrupowanie, ale kwestionuje podstawy jego mandatu. W konsekwencji każda decyzja rządu po wyborach może być przedstawiana jako działanie władzy pozbawionej rzeczywistego upoważnienia społecznego.

Drugą linią perswazji jest przekonywanie, że za zwycięstwem Paszyniana stoi Zachód. Rosyjski aparat propagandy sugeruje, że Unia Europejska, Stany Zjednoczone i zachodnie środowiska polityczne nie tylko popierają obecne władze Armenii, ale faktycznie uczestniczą w projekcie przejmowania państwa. W tej narracji zachodnie gratulacje, wypowiedzi dyplomatyczne i deklaracje współpracy zostają przekształcone w dowód patronatu nad Paszynianem. Mechanizm perswazyjny polega na odebraniu społeczeństwu armeńskiemu sprawczości. Odbiorca ma przestać widzieć w wyborach wyraz wewnętrznego procesu politycznego, a zacząć postrzegać je jako rezultat zewnętrznego sterowania. Taka linia ułatwia rosyjskiej propagandzie przedstawianie prozachodniego kursu Armenii jako narzuconego, sztucznego i sprzecznego z interesem narodowym.

Trzecią linią perswazji jest przeciwstawianie „europejskiego marzenia” i „geograficznej prozy”. Rosyjska propaganda stara się przekonać odbiorców, że europejski wybór Armenii jest nierealny, emocjonalny i politycznie infantylny. Armenia ma być według tego przekazu państwem, które z racji położenia, zależności gospodarczych, powiązań bezpieczeństwa i sytuacji regionalnej nie może skutecznie oddalić się od Rosji. Rząd Armenii jest przedstawiany jako ten, który „sprzedał” społeczeństwu atrakcyjną, ale niewykonalną wizję przyszłości. Jest to perswazja fatalistyczna. Jej zadaniem nie jest tylko promocja Rosji, lecz przede wszystkim zablokowanie wyobraźni politycznej Ormian. Odbiorca ma dojść do wniosku, że nawet jeżeli Rosja jest trudnym partnerem, to Zachód pozostaje alternatywą nierealną, a wszelka próba strategicznego zwrotu zakończy się rozczarowaniem albo katastrofą.

Czwartą linią perswazji jest straszenie scenariuszem ukraińskim. Rosyjski aparat propagandy powiela schemat, zgodnie z którym prozachodni kurs państwa poradzieckiego prowadzi nie do zwiększenia bezpieczeństwa, lecz do wojny, rozpadu, utraty terytoriów i uzależnienia od Zachodu. Armenia zostaje wpisana w ten sam model interpretacyjny, który rosyjska propaganda stosuje wobec Ukrainy. Odbiorca ma połączyć w jednym łańcuchu skojarzeń pojęcia: Zachód, Ukraina, wojna, katastrofa i utrata suwerenności. Jest to perswazja zastraszająca, oparta na szantażu bezpieczeństwem. Jej funkcją jest zniechęcenie społeczeństwa armeńskiego do polityki dywersyfikacji sojuszy i pogłębiania relacji z Zachodem. Jednocześnie rosyjska propaganda przenosi odpowiedzialność za agresję i destabilizację z Kremla na państwa, które próbują wyjść z rosyjskiej strefy wpływów.

Piątą linią perswazji jest wskazywanie Turcji i Azerbejdżanu jako rzekomych prawdziwych beneficjentów zwycięstwa Paszyniana. Rosyjska propaganda bardzo świadomie wykorzystuje armeńskie lęki historyczne, pamięć konfliktów, doświadczenie zagrożenia oraz obawy związane z przyszłością bezpieczeństwa państwa. W tej narracji normalizacja regionalna nie jest przedstawiana jako potencjalny instrument stabilizacji, lecz jako forma kapitulacji. Każdy sygnał dialogu z Ankarą lub Baku może zostać opisany jako dowód, że Armenia oddaje swoje interesy przeciwnikom. Jest to perswazja tożsamościowo-lękowa. Jej celem jest przeniesienie sporu o politykę zagraniczną na poziom zdrady narodowej. Odbiorca ma uznać, że poparcie dla Paszyniana oznacza nie tylko spór programowy, ale przyzwolenie na osłabienie historycznej pamięci, bezpieczeństwa i godności narodowej Armenii.

Szóstą linią perswazji jest przedstawianie Paszyniana jako przywódcy, który co prawda utrzymał władzę, ale nie posiada już realnej siły politycznej. Rosyjska propaganda rozwija tutaj wariant narracji osłabiającej. Nawet jeżeli nie uda się całkowicie unieważnić wyniku wyborów, można pomniejszyć jego znaczenie. W tym ujęciu Paszynian nie jest zwycięzcą z mandatem do dalszego rządzenia, lecz politykiem, którego „monolityczna władza pękła”, a wynik wyborczy ma ograniczać jego zdolność do podejmowania strategicznych decyzji. Jest to perswazja erozyjna. Jej celem jest stopniowe podważanie przekonania, że rząd może stabilnie realizować swój program. Tego typu przekaz przygotowuje grunt pod późniejsze narracje o kryzysie parlamentarnym, niestabilności politycznej i braku społecznego przyzwolenia na prozachodni kurs.

Siódmą linią perswazji jest imperialne ramowanie Armenii jako państwa, które odrywa się od „swoich podstaw”. W rosyjskiej propagandzie pojawia się język sugerujący, że Armenia jest częścią historycznej przestrzeni rosyjskiej, a jej próba samodzielnego określenia kierunku strategicznego stanowi akt niewdzięczności lub buntu. Tego rodzaju perswazja nie jest wyłącznie publicystyczną przesadą. Pokazuje ona głębszy sposób myślenia rosyjskiego aparatu wpływu o państwach obszaru poradzieckiego. Ich suwerenność jest uznawana warunkowo, a ich wybory są akceptowane tylko wtedy, gdy pozostają zgodne z interesem Moskwy. Jest to perswazja podporządkowania. Jej celem jest przypomnienie, że według rosyjskiej wizji regionu Armenia nie powinna samodzielnie redefiniować swojej pozycji strategicznej.

Ósmą linią perswazji jest tworzenie przekonania, że prorosyjska część społeczeństwa Armenii reprezentuje „prawdziwą” Armenię, natomiast obóz Paszyniana jest konstruktem przejściowym, sztucznym i zależnym od zewnętrznych sponsorów. Rosyjski aparat propagandy sygnalizuje w ten sposób, że Moskwa nie traktuje wyniku wyborów jako zamknięcia sporu, lecz jako etap długoterminowej walki o wpływ. W tej narracji rosyjskojęzyczne, prorosyjskie, konserwatywne lub sceptyczne wobec Zachodu środowiska są przedstawiane jako naturalna baza polityczna przyszłej korekty kursu Armenii. Jest to perswazja mobilizacyjna. Jej zadaniem jest utrzymanie aktywności środowisk prorosyjskich, dostarczenie im języka kontestacji oraz przekonanie, że obecny układ polityczny można w przyszłości odwrócić.

Pozór analitycznej rzetelności

Rosyjski aparat propagandy legitymizuje przekazy selektywnie wykorzystując język instytucjonalny, w tym odniesienia do obserwatorów, procedur, komisji wyborczych i skarg. Rosyjska propaganda nadaje swoim przekazom pozór analitycznej rzetelności, odwołując się do formalnych pojęć i instytucji. Jednocześnie zaciera różnicę między zarzutem, potwierdzonym naruszeniem, opinią polityczną i dowodem. W ten sposób krytyczne elementy oceny procesu wyborczego są wykorzystywane nie do rzeczowej analizy, lecz do całościowego podważenia wyniku. Jest to perswazja pseudoekspercka. Jej siła polega na tym, że pozwala przekazowi propagandowemu wyglądać jak analiza proceduralna, mimo że jego cel pozostaje polityczny i delegitymizujący.

Przekazu dla odbiorcy rosyjskiego, nie tylko armeńskiego

Rosyjska propaganda musi wyjaśnić własnej opinii publicznej, dlaczego kolejne państwo obszaru poradzieckiego dystansuje się od Moskwy. Aparat propagandy przedstawia sytuację jako rezultat zachodniego spisku i zdrady lokalnych elit. Jest to perswazja samoobronna. Chroni ona rosyjski obraz świata przed wnioskiem, że Moskwa traci wpływy z powodu własnych błędów. Armenia nie ma według tej narracji prawa samodzielnie zmienić kursu. Jeżeli to robi, musi być albo zmanipulowana, albo skorumpowana, albo przejęta przez Zachód. W tym sensie powyborcza kampania propagandowa wobec Armenii ma charakter obronny z punktu widzenia rosyjskiej narracji imperialnej. Ma zabezpieczyć rosyjski obraz świata przed wnioskiem, że Moskwa traci wpływy z powodu własnych działań. Jeżeli Armenia dokonuje zwrotu, to według tej narracji nie dlatego, że Rosja zawiodła jako gwarant bezpieczeństwa lub partner strategiczny, lecz dlatego, że Zachód prowadzi przeciwko niej operację przejęcia kolejnego państwa. To pozwala rosyjskiej propagandzie utrzymać spójność przekazu o Rosji jako państwie oblężonym, zdradzanym przez elity sąsiednich krajów i atakowanym przez Zachód.

Rozwinięcie narracji o „europejskim marzeniu” i „geograficznej prozie”

Jednym z najważniejszych motywów powyborczego przekazu jest przeciwstawienie „europejskiego marzenia” i „geograficznej prozy”. Rosyjska propaganda sugeruje, że proeuropejski kierunek Armenii jest nierealistyczny, sprzeczny z uwarunkowaniami geograficznymi i gospodarczo nieosiągalny. W tym ujęciu europeizacja Armenii nie jest projektem modernizacyjnym ani polityczną próbą poszukiwania alternatywy wobec zależności od Moskwy. Jest „iluzją”, „marzeniem” i „politycznym oszustwem”, które ma doprowadzić do osłabienia państwa.

Ten element propagandy ma charakter głęboko demobilizujący. Rosyjski aparat wpływu nie musi przekonywać, że Rosja jest najlepszym wyborem dla Armenii. Wystarczy, że zaszczepia przekonanie, iż żadna realna alternatywa nie istnieje. Propaganda komunikuje społeczeństwu armeńskiemu, że geografia, gospodarka, bezpieczeństwo i układ regionalny skazują je na zależność od Rosji. Jest to narracja fatalistyczna, której zadaniem jest ograniczenie wyobraźni politycznej odbiorców. Armenia może chcieć zmiany, ale według rosyjskiej propagandy nie może jej skutecznie przeprowadzić. Może deklarować wolę integracji z Zachodem, ale rzekomo nie jest w stanie ponieść jej kosztów. Może pragnąć większej suwerenności, ale każda próba jej wzmocnienia ma prowadzić do destabilizacji.

Szczególnie agresywnym komponentem rosyjskiej propagandy jest porównywanie Armenii do Ukrainy. W rosyjskiej infosferze powielany jest schemat, zgodnie z którym prozachodni kurs Erywania ma prowadzić Armenię do scenariusza ukraińskiego, rozumianego jako wojna, utrata terytoriów, podporządkowanie Zachodowi i konfrontacja militarna. Tego typu przekaz pełni funkcję zastraszającą. Jego celem jest związanie w świadomości odbiorców kilku pojęć w jeden automatyczny łańcuch skojarzeń: Zachód oznacza Ukrainę, Ukraina oznacza wojnę, wojna oznacza katastrofę, a zatem wybór prozachodni oznacza zagrożenie dla egzystencji państwa.

Rosyjska propaganda stosuje w tym obszarze mechanizm projekcji. Agresja Rosji przeciwko Ukrainie zostaje przedstawiona nie jako rezultat decyzji Kremla, lecz jako konsekwencja politycznego wyboru Kijowa. Następnie ten sam schemat zostaje przeniesiony na Armenię. Odbiorca ma uznać, że jeżeli Erywań będzie kontynuował kurs oddalania się od Moskwy, to sam sprowokuje na siebie podobne nieszczęścia. Jest to klasyczny szantaż bezpieczeństwem, w którym państwo próbujące zwiększyć zakres własnej suwerenności zostaje obciążone odpowiedzialnością za potencjalną rosyjską reakcję.

Równolegle rosyjski aparat propagandy intensywnie eksploatuje lęki związane z Turcją i Azerbejdżanem. W przekazach pojawia się teza, że prawdziwymi beneficjentami zwycięstwa Paszyniana są Ankara i Baku. W ten sposób każdy element normalizacji regionalnej, każdy sygnał dialogu oraz każdy krok w stronę otwarcia komunikacyjnego lub gospodarczego może zostać przedstawiony jako akt kapitulacji. Rosyjska propaganda świadomie odwołuje się do historycznych traum, poczucia zagrożenia, pamięci konfliktów oraz obaw o bezpieczeństwo Ormian. Nie tworzy tych emocji od zera, lecz wzmacnia je i kieruje przeciwko władzom w Erywaniu.

Ta narracja jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ łączy spór o kierunek polityki zagranicznej z kategoriami zdrady narodowej. W rosyjskim przekazie Paszynian jest opisywany jako polityk, którego zwycięstwo ma służyć interesom przeciwników Armenii. W konsekwencji debata o relacjach z Unią Europejską, Rosją, Turcją czy Azerbejdżanem zostaje sprowadzona do logiki podejrzenia. Każda decyzja władz może zostać opisana jako dowód podporządkowania Erywania zewnętrznym centrom siły.

W rosyjskiej propagandzie wyraźnie widoczny jest również komponent imperialny. Armenia bywa przedstawiana nie jako w pełni suwerenne państwo, lecz jako część przestrzeni historycznie związanej z rosyjskim imperium, która próbuje „oderwać się od swoich podstaw”. Ten język ma znaczenie nie tylko retoryczne. Pokazuje on, że dla części rosyjskiego aparatu wpływu niezależność Armenii jest akceptowalna wyłącznie warunkowo. Armenia może posiadać instytucje, wybory i własny rząd, ale jej strategiczny wybór powinien pozostawać zgodny z oczekiwaniami Moskwy. Gdy tak się nie dzieje, rosyjska propaganda opisuje ten proces jako bunt, niewdzięczność albo efekt ingerencji wrogich sił.

Tego rodzaju przekaz pełni także funkcję odstraszającą wobec innych państw regionu. Rosja komunikuje, że próba rewizji dotychczasowych zależności będzie spotykać się z kampanią delegitymizującą, presją informacyjną i próbą podważania stabilności wewnętrznej. Armenia staje się w tym przekazie przykładem państwa, które ma zostać ukarane symbolicznie za próbę przesunięcia się poza rosyjską strefę wpływów.

Istotnym elementem powyborczej operacji narracyjnej jest również próba przedstawienia rządu Armenii jako słabego i politycznie ograniczonego. Rosyjska propaganda rozwija równolegle dwa warianty przekazu. Pierwszy mówi, że wybory zostały sfałszowane i nie powinny być uznane. Drugi sugeruje, że nawet jeżeli Paszynian formalnie utrzymał władzę, to jego polityczna pozycja została poważnie osłabiona. W rosyjskich przekazach powtarza się teza, że jego „monolityczna władza pękła”, że partia rządząca „z trudem” zachowała kontrolę, a wynik poniżej psychologicznej granicy bezwzględnej dominacji ograniczy zdolność rządu do podejmowania kluczowych decyzji.

Jest to zabieg bardzo pragmatyczny. Jeżeli nie uda się całkowicie unieważnić wyniku, rosyjska propaganda próbuje przynajmniej obniżyć jego znaczenie. W ten sposób przygotowuje grunt pod dalsze przekazy o kryzysie politycznym, konfliktach parlamentarnych, niestabilności rządu i braku społecznego mandatu do prowadzenia polityki prozachodniej. Celem jest utrzymywanie presji na władze Armenii także po zakończeniu procesu wyborczego.

Ważną funkcję pełni także personalizacja ataku. Administracja rządowa Armenii staje się w rosyjskiej propagandzie figurą zdrady, manipulacji i politycznej naiwności. Skupienie negatywnych emocji na władzach ułatwia mobilizację środowisk prorosyjskich, wzmacnia język radykalnej opozycji i pozwala przedstawiać każdą decyzję rządu jako rezultat osobistej ambicji, zależności od Zachodu albo zdrady interesu narodowego. Jest to technika znana z rosyjskich kampanii wpływu prowadzonych wobec innych państw regionu: skomplikowane procesy społeczne i strategiczne zostają sprowadzone do obrazu jednego „winnego”, którego usunięcie miałoby przywrócić naturalny porządek.

Wnioski

Najpoważniejsze ryzyko dla Armenii wynika z możliwości utrwalenia przekonania, że każdy prozachodni wynik wyborczy jest z definicji podejrzany. Tego typu narracja może wzmacniać polaryzację społeczną, utrudniać normalizację powyborczą i zwiększać podatność części odbiorców na radykalne formy kontestacji instytucji państwa. Rosyjska propaganda nie musi doprowadzić do natychmiastowego kryzysu politycznego, aby osiągnąć efekt. Wystarczy, że będzie systematycznie obniżać zaufanie do procedur, instytucji i decyzji władz, a następnie wykorzystywać każdy spór jako potwierdzenie wcześniejszej tezy o niestabilności.

Drugie ryzyko dotyczy polityki zagranicznej Armenii. Każdy krok w stronę Unii Europejskiej, pogłębienia relacji z Zachodem, normalizacji regionalnej lub ograniczenia zależności od Rosji może być przedstawiany jako dowód zdrady, podporządkowania obcym interesom albo przygotowania „ukraińskiego scenariusza”. Taka presja informacyjna ogranicza swobodę manewru władz, ponieważ każde działanie będzie musiało być prowadzone nie tylko w wymiarze dyplomatycznym i politycznym, ale również w warunkach intensywnej walki o interpretację.

Trzecie ryzyko wiąże się z długofalową aktywizacją środowisk prorosyjskich. Rosyjska propaganda wskazuje, że w Armenii istnieje znaczący segment społeczny i polityczny, który może być adresatem długoterminowej pracy Moskwy. Oznacza to, że działania informacyjne po wyborach nie powinny być traktowane jako jednorazowa reakcja na wynik głosowania. Są raczej elementem szerszej strategii utrzymywania rosyjskich narzędzi wpływu w armeńskim społeczeństwie poprzez media, komentatorów, środowiska polityczne, kanały diasporalne, biznesowe, religijne i kulturowe.

Powyborcza narracja rosyjskiego aparatu propagandy wobec Armenii pokazuje, że Moskwa nie zamierza biernie akceptować zmiany strategicznej orientacji Erywania. Nawet jeżeli formalne relacje państwowe będą utrzymywane, rosyjska infosfera będzie stale podważać prozachodni kurs Armenii, przedstawiając go jako niebezpieczny, sztuczny i narzucony z zewnątrz. W tym ujęciu wybory nie kończą sporu, lecz otwierają nowy etap presji informacyjnej.

Rosyjska propaganda po wyborach w Armenii tworzy więc spójny obraz rzeczywistości: Paszynian nie wygrał uczciwie, Zachód przejął proces polityczny, europeizacja jest iluzją, Turcja i Azerbejdżan są ukrytymi beneficjentami, a Armenia zmierza ku losowi Ukrainy. Ten obraz nie służy informowaniu odbiorców, lecz organizowaniu ich emocji i decyzji politycznych. Jego celem jest osłabienie mandatu władz, utrzymanie społecznej nieufności, mobilizacja środowisk prorosyjskich oraz ograniczenie przestrzeni dla suwerennych decyzji Armenii.

W praktyce rosyjska operacja narracyjna po wyborach w Armenii jest próbą przekształcenia wyniku głosowania w kryzys legitymizacji. Jeżeli społeczeństwo armeńskie ma zaakceptować prozachodni kurs, rosyjska propaganda będzie przekonywać, że został on narzucony. Jeżeli władze będą próbowały pogłębiać relacje z Unią Europejską, propaganda będzie przedstawiać to jako podporządkowanie Zachodowi. Jeżeli Armenia będzie szukała normalizacji regionalnej, zostanie to opisane jako ustępstwo wobec Turcji i Azerbejdżanu. Jeżeli Erywań będzie ograniczał zależność od Moskwy, rosyjski aparat wpływu będzie komunikował, że kraj sam prowadzi się ku katastrofie.

Dlatego najważniejszy wniosek z monitoringu rosyjskiego aparatu propagandy jest jednoznaczny: po wyborach w Armenii Moskwa uruchomiła przekaz, którego celem jest budowa warunków dla trwałej kontestacji wyniku, presji na rząd Paszyniana i utrzymania wpływu Rosji w państwie, które coraz wyraźniej poszukuje alternatywy wobec dotychczasowego modelu zależności od Kremla.


Projekt MUGA


Udostępnij!

Otwórz PDF i wydrukuj