
Niniejsza publikacja stanowi kontynuację cyklicznego, tygodniowego monitoringu wiodących rosyjskich ośrodków propagandowych, obejmującego media państwowe Federacji Rosyjskiej, kanały kontrolowane przez Kreml oraz powiązane środowiska informacyjne wzmacniające rosyjską linię przekazu. Monitoring koncentruje się na sposobie, w jaki rosyjski aparat wpływu interpretuje i instrumentalizuje wydarzenia dotyczące bezpieczeństwa Polski, aktywności Wojska Polskiego, polityki NATO, wsparcia Ukrainy, ukraińskich uderzeń na rosyjską infrastrukturę paliwową, rosyjskich bombardowań Kijowa oraz sytuacji wokół Iranu.
Analiza przekazów z ostatnich siedmiu dni wskazuje, że rosyjska propaganda konsekwentnie reinterpretuje wydarzenia międzynarodowe na użytek tworzenia alternatywnego, fałszywego obrazu rzeczywistości. W tej konstrukcji NATO ma rzekomo przygotowywać Europę do wojny, Polska pełnić funkcję wysuniętego zaplecza wojskowego i logistycznego Sojuszu, Ukraina być narzędziem realizacji interesów Stanów Zjednoczonych, a kryzys wokół Iranu potwierdzać globalną agresywność Zachodu. Tego rodzaju przekaz nie służy oczywiście opisowi rzeczywistości, lecz jej celowemu przekształceniu: realne wydarzenia są selekcjonowane, wyrywane z kontekstu i podporządkowywane narracji o Rosji jako państwie zmuszonym do obrony przed skoordynowaną presją Zachodu.
Rosyjska propaganda operuje przy tym nie tylko dezinformacją rozumianą jako rozpowszechnianie fałszywych twierdzeń. Znacznie częściej wykorzystuje mechanizm kontaminacji faktów i interpretacji. Realne wydarzenia — takie jak wzmacnianie zdolności obronnych NATO, polskie inwestycje w obronność, współpraca sojusznicza w ramach wsparcia systemami Patriot, ukraińskie uderzenia dronowe na rosyjskie rafinerie czy rosyjskie ataki rakietowo-dronowe na Kijów — są osadzane w zmanipulowanym kontekście. Następnie propaganda nadaje im znaczenie zgodne z interesem Kremla: to Zachód ma eskalować, Ukraina ma prowokować, Polska ma tracić suwerenność, a Rosja ma jedynie reagować na narastające zagrożenie.
Strategiczna rama przekazu: Rosja jako „oblężona twierdza”
Centralnym motywem rosyjskiego przekazu pozostaje utrwalanie obrazu Federacji Rosyjskiej jako państwa zmuszonego do obrony przed skoordynowaną presją Zachodu. W tym ujęciu wojna przeciwko Ukrainie nie jest przedstawiana jako rosyjska agresja, lecz jako element szerszej konfrontacji z NATO, Stanami Zjednoczonymi i państwami europejskimi. Ukraina zostaje pozbawiona podmiotowości i opisana jako instrument zachodniej strategii, natomiast państwa wspierające Kijów są przedstawiane jako faktyczni uczestnicy wojny.
Taka rama interpretacyjna pełni kilka funkcji. Po pierwsze, uzasadnia wobec rosyjskiego społeczeństwa koszty wojny, represje wewnętrzne i dalszą militaryzację państwa. Po drugie, pozwala przerzucać odpowiedzialność za eskalację z Moskwy na Zachód. Po trzecie, tworzy podstawę do oddziaływania na odbiorców zagranicznych, szczególnie w państwach podatnych na narracje antyamerykańskie, antynatowskie i antyukraińskie.
W odniesieniu do Polski przekaz ten ma szczególne znaczenie. Polska jest w rosyjskiej narracji przedstawiana jako państwo, które przestało działać w swoim interesie i stało się wykonawcą polityki Stanów Zjednoczonych oraz NATO. W tym schemacie każde działanie wzmacniające polskie zdolności obronne — od modernizacji Wojska Polskiego, przez rozwój obrony powietrznej, po współpracę przemysłową z sojusznikami — może zostać opisane jako dowód „militaryzacji” i przygotowań do wojny z Rosją.
Polska w rosyjskiej propagandzie: między „frontem NATO” a „zakładnikiem Ukrainy”
Jednym z najważniejszych kierunków oddziaływania pozostaje przedstawianie Polski jako państwa frontowego, które ma ponosić koszty strategicznej konfrontacji Zachodu z Rosją. Propaganda eksponuje położenie Polski na wschodniej flance NATO, jej rolę jako hubu logistycznego wsparcia dla Ukrainy oraz aktywność Warszawy w zakresie wzmacniania potencjału militarnego. Elementy te są jednak interpretowane nie jako odpowiedź na zagrożenie rosyjskie, lecz jako dowód podporządkowania Polski cudzym interesom.
W tym przekazie Wojsko Polskie nie jest przedstawiane jako narzędzie obrony państwa, lecz jako element szerszego mechanizmu presji na Rosję. Rozbudowa zdolności obronnych, modernizacja techniczna, zakupy uzbrojenia, inwestycje w obronę powietrzną i współpraca z partnerami NATO są ujmowane jako proces militaryzacji Polski. Rosyjskie media pomijają przy tym podstawowy kontekst: Polska wzmacnia swoje zdolności w warunkach wojny prowadzonej przez Rosję przeciwko sąsiedniemu państwu oraz narastającej presji informacyjnej, militarnej i hybrydowej wobec wschodniej flanki NATO.
Drugim filarem tej narracji jest teza, że Polska staje się „zakładnikiem Ukrainy”. Propaganda sugeruje, że Warszawa przekazuje Kijowowi zasoby wojskowe, finansowe i polityczne, nie uzyskując w zamian realnych korzyści. W tym celu eksponowane są napięcia dotyczące technologii dronowych, spory historyczne, koszty wsparcia wojskowego oraz pytania o skalę pomocy udzielonej Ukrainie. Celem jest wytworzenie wrażenia, że interesy Polski i Ukrainy są sprzeczne, a dalsze wspieranie Kijowa oznacza osłabianie własnego bezpieczeństwa.
To jeden z najbardziej wyraźnych elementów rosyjskiej operacji narracyjnej wobec Polski. Propaganda zaszczepia wątpliwość: czy Polska nie płaci zbyt wysokiej ceny za wsparcie Ukrainy, czy Wojsko Polskie nie zostało osłabione transferami uzbrojenia, czy NATO rzeczywiście zwiększa bezpieczeństwo, czy raczej wciąga Polskę w konflikt. Ten mechanizm nie służy oczywiście dyskusji o polityce bezpieczeństwa, lecz rozbijaniu społecznego konsensusu wokół odporności państwa.
NATO jako przeciwnik: propaganda przeciwko odstraszaniu
W rosyjskich mediach NATO jest konsekwentnie przedstawiane jako struktura ofensywna, której celem ma być konfrontacja z Federacją Rosyjską. Zwiększanie wydatków obronnych, wzmacnianie wschodniej flanki, rozwój przemysłu zbrojeniowego, wspólne ćwiczenia, rozbudowa obrony powietrznej i wsparcie dla Ukrainy są interpretowane jako działania agresywne. Propaganda pomija fakt, że decyzje te są odpowiedzią na realne zagrożenie wynikające z rosyjskiej polityki wojennej.
Celem tej narracji jest zakwestionowanie samej logiki odstraszania. Rosyjski przekaz sugeruje, że im silniejsze NATO, tym większe ryzyko wojny. W ten sposób działania mające zapobiegać agresji są przedstawiane jako jej przyczyna. Jest to klasyczny mechanizm odwrócenia odpowiedzialności: państwo, które prowadzi wojnę napastniczą i używa presji militarnej wobec sąsiadów, przedstawia działania obronne innych państw jako prowokację.
Szczególną rolę w tej narracji odgrywa europejska produkcja zbrojeniowa. Rosyjskie media przedstawiają rozwój zdolności produkcyjnych i serwisowych w Europie jako dowód przygotowywania kontynentu do wojny. Dotyczy to zwłaszcza systemów uzbrojenia używanych przez Ukrainę lub państwa wschodniej flanki NATO. W ten sposób odbudowa zdolności przemysłowych, które przez lata były zaniedbywane w wielu państwach europejskich, zostaje opisana jako „militaryzacja” i „eskalacja”.
Wsparcie Ukrainy jako cel ataku informacyjnego
Rosyjska propaganda konsekwentnie próbuje osłabiać poparcie społeczne dla pomocy Ukrainie. W odniesieniu do Polski przekaz ten ma kilka równoległych wariantów. Pierwszy zakłada, że pomoc wojskowa dla Ukrainy osłabia potencjał Wojska Polskiego. Drugi sugeruje, że Ukraina wykorzystuje Polskę, nie okazując wdzięczności ani nie dotrzymując zobowiązań. Trzeci odwołuje się do sporów historycznych, mających rzekomo uniemożliwiać trwałe partnerstwo polsko-ukraińskie.
W praktyce celem tych narracji jest zbudowanie fałszywego wyboru: albo bezpieczeństwo Polski, albo wsparcie Ukrainy. Taka konstrukcja ignoruje fakt, że zdolność Ukrainy do obrony przed Rosją bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo Polski i całej wschodniej flanki NATO. Rosyjski przekaz próbuje jednak oddzielić te dwa obszary i przedstawić pomoc dla Kijowa jako ciężar, a nie jako element szerszej strategii odstraszania.
Szczególnie podatnym polem oddziaływania są kwestie kosztów. Rosyjska propaganda eksponuje wartość przekazanej pomocy, skalę transferów uzbrojenia, potencjalne braki sprzętowe oraz napięcia wokół dalszych dostaw. Nie chodzi przy tym o rzetelną debatę o zasobach państwa, lecz o wywołanie emocjonalnej reakcji: poczucia straty, krzywdy, wykorzystania i zagrożenia. Tego typu przekaz może być następnie wzmacniany przez środowiska antysystemowe, antyukraińskie lub radykalnie antynatowskie.
Ukraina jako „prowokator” i „narzędzie wojny Zachodu”
W rosyjskich mediach Ukraina jest konsekwentnie pozbawiana podmiotowości. Kijów nie jest przedstawiany jako państwo, które broni swojego terytorium przed agresją, lecz jako narzędzie Stanów Zjednoczonych i NATO. W takim ujęciu ukraińskie decyzje wojskowe, polityczne i dyplomatyczne nie są traktowane jako decyzje suwerennego państwa, lecz jako element zachodniego planu osłabienia Rosji.
Szczególnie intensywnie wykorzystywany jest wątek ukraińskich ataków dronowych na rosyjską infrastrukturę paliwową. Uderzenia na rafinerie, magazyny paliw i zaplecze energetyczne są w rosyjskim przekazie opisywane jako „terroryzm” lub „prowokacja”. Propaganda pomija znaczenie sektora paliwowego dla rosyjskiego wysiłku wojennego, logistyki armii i finansowania działań militarnych. Zamiast tego przedstawia ataki jako wymierzone w ludność cywilną i stabilność gospodarczą Rosji.
Jednocześnie rosyjskie media próbują ograniczać psychologiczny efekt tych uderzeń. Zakłócenia w sektorze paliwowym, lokalne niedobory, ograniczenia sprzedaży czy konieczność napraw infrastruktury są marginalizowane lub przedstawiane jako przejściowe trudności. Przekaz ma utrzymać w rosyjskim społeczeństwie przekonanie, że państwo kontroluje sytuację, a ukraińskie ataki nie mają strategicznego znaczenia. W praktyce jednak sam fakt konieczności reagowania na uderzenia w głębi terytorium Federacji Rosyjskiej podważa propagandowy obraz pełnej rosyjskiej odporności.
Ataki na rafinerie: zagrożenie dla rosyjskiej głębi strategicznej
Uderzenia Ukrainy na rosyjskie rafinerie mają dla Kremla szczególne znaczenie nie tylko wojskowe, ale również informacyjne. Pokazują bowiem, że wojna nie jest zjawiskiem odległym i ograniczonym do terytorium Ukrainy. Coraz głębsze ataki dronowe uświadamiają rosyjskim odbiorcom, że infrastruktura strategiczna Federacji Rosyjskiej może być podatna na działania Ukrainy.
Z tego powodu propaganda stosuje wobec tych ataków trzy równoległe strategie. Pierwsza polega na kryminalizacji — określaniu uderzeń jako „terrorystycznych”. Druga polega na minimalizacji — pomniejszaniu skutków technicznych, gospodarczych i logistycznych. Trzecia polega na reinterpretacji — przedstawianiu ataków jako dowodu desperacji Ukrainy, która rzekomo nie jest w stanie osiągnąć sukcesów na froncie.
W rzeczywistości rosyjska reakcja informacyjna wskazuje, że uderzenia na sektor paliwowy są dla Moskwy problemem istotnym. Dotykają one obszaru, który ma znaczenie dla zdolności prowadzenia wojny, stabilności rynku wewnętrznego oraz społecznego poczucia bezpieczeństwa. Dlatego propaganda stara się jednocześnie zastraszać Ukrainę, uspokajać własne społeczeństwo i przekonywać odbiorców zagranicznych, że działania Kijowa są nielegalne oraz nieodpowiedzialne.
Bombardowania Kijowa i mechanizm „odwetu”
Jednym z najbardziej widocznych mechanizmów propagandowych ostatniego tygodnia było przedstawianie rosyjskich bombardowań Kijowa jako działań odwetowych. Rosyjskie media sugerowały, że ataki rakietowo-dronowe na ukraińską stolicę są odpowiedzią na ukraińskie uderzenia na terytorium Rosji. Taka konstrukcja ma odwrócić odpowiedzialność i stworzyć wrażenie, że Rosja nie eskaluje, lecz odpowiada na działania przeciwnika.
Ten przekaz pomija podstawową asymetrię sytuacji. To Rosja prowadzi pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie i od lat atakuje ukraińską infrastrukturę cywilną, energetyczną, przemysłową oraz miejską. Przedstawianie kolejnych bombardowań Kijowa jako „odwetu” służy normalizacji przemocy i osłabieniu reakcji opinii międzynarodowej. W tej narracji ofiara agresji zostaje przedstawiona jako sprawca eskalacji, a agresor jako strona zmuszona do reakcji.
Równolegle propaganda próbuje ograniczać widoczność cywilnych skutków rosyjskich ataków. Kijów jest przedstawiany jako centrum wojskowo-przemysłowe, zaplecze produkcji uzbrojenia lub miejsce rozmieszczenia infrastruktury wojskowej. Dzięki temu rosyjskie media mogą komunikacyjnie uzasadniać ataki na miasto jako „precyzyjne uderzenia”, pomijając zniszczenia budynków mieszkalnych, ofiary cywilne, skutki psychologiczne oraz długotrwały terror powietrzny wobec mieszkańców.
Obrona powietrzna Ukrainy jako cel dyskredytacji
W analizowanym okresie widoczna była także narracja o rzekomej nieskuteczności zachodnich systemów obrony powietrznej. Rosyjskie media selektywnie eksponowały przypadki, w których pociski balistyczne lub inne środki napadu powietrznego osiągały cele, przedstawiając je jako dowód przewagi rosyjskich technologii. Jednocześnie pomijano skalę przechwyceń dronów i pocisków, a także fakt, że Ukraina odpiera masowe i powtarzalne ataki prowadzone przy użyciu różnorodnych środków rażenia.
Celem tej narracji jest osłabienie zaufania do zachodniego wsparcia wojskowego. Propaganda chce przekonać odbiorców, że systemy Patriot i inne rozwiązania obrony powietrznej nie są w stanie skutecznie chronić ukraińskich miast. Taki przekaz ma również oddziaływać na państwa NATO, w tym Polskę, sugerując, że inwestycje w zachodnią technologię wojskową są kosztowne, nieskuteczne i niewystarczające.
Jest to narracja szczególnie istotna z punktu widzenia bezpieczeństwa informacyjnego Polski. Obrona powietrzna jest jednym z kluczowych elementów modernizacji Sił Zbrojnych RP. Rosyjska propaganda może więc wykorzystywać przekazy o Ukrainie do pośredniego podważania polskich inwestycji w bezpieczeństwo. W ten sposób wojna informacyjna przeciwko Ukrainie staje się jednocześnie działaniem wymierzonym w zaufanie do polskiej polityki obronnej.
Iran jako rozszerzenie antyzachodniej matrycy
Sytuacja wokół Iranu została w rosyjskich mediach włączona do szerszej opowieści o globalnej agresywności USA i Zachodu. W przekazie propagandowym Waszyngton ma eskalować konflikty jednocześnie w Europie Wschodniej i na Bliskim Wschodzie, wspierając Ukrainę przeciwko Rosji oraz prowadząc presję wojskową wobec Iranu. Taki sposób łączenia tematów pozwala Moskwie przedstawiać własną politykę jako część szerszego oporu wobec amerykańskiej dominacji.
Iran pełni w tej narracji funkcję państwa analogicznego do Rosji — rzekomo poddanego presji, sankcjom i groźbie użycia siły. Propaganda wykorzystuje ten schemat, aby budować podział między „agresywnym Zachodem” a państwami rzekomo broniącymi suwerenności. Przekaz ten jest adresowany zarówno do odbiorcy rosyjskiego, jak i do zagranicznych środowisk antyamerykańskich, w tym w Europie, na Bliskim Wschodzie i w państwach Globalnego Południa.
Wątek irański ma również znaczenie energetyczne. Rosyjskie media łączą napięcia wokół cieśniny Ormuz z ryzykiem wzrostu cen ropy, zakłóceń w handlu i destabilizacji rynków światowych. W ten sposób Moskwa próbuje przerzucić odpowiedzialność za globalne napięcia energetyczne na USA i ich sojuszników, jednocześnie relatywizując własne wykorzystywanie energii jako narzędzia presji politycznej.
Wykaz wiodących narracji
Pierwsza narracja zakłada, że NATO przygotowuje Europę do wojny z Rosją. Rosyjskie media przedstawiają decyzje obronne Sojuszu jako działania ofensywne i eskalacyjne. Celem jest podważenie zaufania społecznego do polityki odstraszania i wytworzenie lęku przed konsekwencjami wzmacniania obronności.
Druga narracja przedstawia Polskę jako wysunięte narzędzie NATO. Warszawa jest opisywana jako państwo, które utraciło samodzielność strategiczną i realizuje interesy USA. Funkcją tej narracji jest osłabianie społecznego poparcia dla obecności Polski w strukturach sojuszniczych oraz dla wzmacniania wschodniej flanki.
Trzecia narracja dotyczy modernizacji Wojska Polskiego jako rzekomej militaryzacji kraju. Inwestycje w obronność są przedstawiane nie jako odpowiedź na zagrożenie, lecz jako przygotowanie do wojny. Przekaz ma wzbudzać obawy społeczne i przedstawiać polską politykę bezpieczeństwa jako źródło ryzyka dla obywateli.
Czwarta narracja głosi, że wsparcie Ukrainy odbywa się kosztem bezpieczeństwa Polski. Rosyjska propaganda sugeruje, że przekazywanie uzbrojenia, pomoc logistyczna i polityczne wsparcie dla Kijowa osłabiają zdolności obronne państwa. Celem jest budowa fałszywej alternatywy między bezpieczeństwem Polski a bezpieczeństwem Ukrainy.
Piąta narracja przedstawia Ukrainę jako niewiarygodnego i niewdzięcznego partnera. Propaganda eksponuje napięcia polityczne, technologiczne i historyczne, aby pogłębiać nieufność między Warszawą a Kijowem. Funkcją tego przekazu jest osłabianie strategicznego partnerstwa polsko-ukraińskiego.
Szósta narracja wykorzystuje spory historyczne jako narzędzie rozbijania relacji polsko-ukraińskich. Tematy Wołynia, UPA i pamięci historycznej są przedstawiane nie jako przedmiot trudnego dialogu, lecz jako dowód trwałej niemożności współpracy. Celem jest emocjonalizacja debaty i aktywizacja środowisk antyukraińskich.
Siódma narracja głosi, że Ukraina eskaluje wojnę poprzez „terrorystyczne” uderzenia dronowe. Ataki na rosyjską infrastrukturę paliwową są przedstawiane jako działania nielegalne i wymierzone w ludność cywilną. Propaganda pomija znaczenie sektora paliwowego dla rosyjskiej machiny wojennej.
Ósma narracja interpretuje ataki na rafinerie jako dowód desperacji Ukrainy. Rosyjskie media starają się pomniejszać znaczenie ukraińskich zdolności do rażenia celów w głębi Federacji Rosyjskiej. Celem jest ograniczenie psychologicznego efektu tych uderzeń i utrzymanie obrazu rosyjskiej przewagi.
Dziewiąta narracja przedstawia rosyjskie bombardowania Kijowa jako działania odwetowe. Propaganda sugeruje, że Rosja odpowiada na ukraińskie ataki, a nie prowadzi systematyczną kampanię terroru powietrznego. Funkcją narracji jest odwrócenie odpowiedzialności i normalizacja ataków na ukraińskie miasta.
Dziesiąta narracja zakłada, że zachodnie systemy obrony powietrznej są nieskuteczne. Rosyjskie media selektywnie pokazują przypadki udanych uderzeń, pomijając skalę przechwyceń i złożoność masowych ataków. Celem jest dyskredytacja zachodniego wsparcia wojskowego oraz podważanie sensu inwestycji obronnych.
Jedenasta narracja głosi, że Zachód jest faktyczną stroną wojny. Działania Ukrainy są przedstawiane jako operacje NATO prowadzone rękami Kijowa. Przekaz ten ma legitymizować dalszą eskalację rosyjską i utrwalać obraz wojny Rosji z całym Zachodem.
Dwunasta narracja wykorzystuje Iran jako dowód globalnej agresywności USA. Rosyjskie media przedstawiają napięcia wokół Teheranu jako kolejny przykład zachodniej polityki przymusu. Celem jest zbudowanie antyzachodniej osi narracyjnej obejmującej Rosję, Iran i państwa krytyczne wobec USA.
Trzynasta narracja łączy kryzys irański z ryzykiem destabilizacji energetycznej. Propaganda sugeruje, że działania USA i sojuszników mogą doprowadzić do wzrostu cen ropy i zakłóceń w handlu światowym. Przekaz ten ma relatywizować odpowiedzialność Rosji za wykorzystywanie energii jako instrumentu nacisku.
Czternasta narracja głosi, że Zachód jest zmęczony Ukrainą i coraz bardziej podzielony. Rosyjskie media eksponują spory o finansowanie, dostawy uzbrojenia i koszty dalszego wsparcia. Celem jest osłabienie morale Ukrainy oraz przekonanie odbiorców, że zachodnia pomoc nie będzie trwała.
Piętnasta narracja przedstawia Rosję jako stronę gotową do pokoju. Kreml łączy deklaracje o gotowości do rozmów z oskarżeniami wobec Ukrainy i NATO o blokowanie rozwiązania politycznego. Funkcją tego przekazu jest przerzucenie odpowiedzialności za kontynuację wojny na Kijów i państwa wspierające Ukrainę.
Znaczenie dla bezpieczeństwa informacyjnego Polski
Analizowane przekazy mają bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa informacyjnego Polski. Rosyjska propaganda próbuje wpływać nie tylko na percepcję wojny w Ukrainie, lecz także na ocenę polskiej polityki bezpieczeństwa. Szczególnym celem jest podważenie zaufania do Wojska Polskiego, NATO, modernizacji armii oraz strategicznego sensu wsparcia Ukrainy.
Najważniejszym mechanizmem oddziaływania pozostaje rozdzielanie pojęcia bezpieczeństwa narodowego od pomocy Ukrainie. Propaganda próbuje przekonać odbiorców, że są to interesy konkurencyjne. W rzeczywistości wsparcie Ukrainy, wzmacnianie Wojska Polskiego i aktywność Polski w NATO tworzą jeden system odstraszania wobec państwa, które prowadzi wojnę napastniczą i działania hybrydowe przeciwko państwom regionu.
Szczególnej uwagi wymagają przekazy, które mogą być adaptowane przez środowiska antysystemowe w Polsce. Dotyczy to zwłaszcza narracji o kosztach pomocy dla Ukrainy, rzekomym osłabieniu Wojska Polskiego, nieskuteczności NATO, „militaryzacji” Polski oraz zagrożeniu wciągnięciem kraju w wojnę. Są to tematy podatne na emocjonalizację i mogą być wykorzystywane do mobilizacji sprzeciwu wobec polityki bezpieczeństwa państwa.
Wnioski
Monitoring ostatniego tygodnia potwierdza, że rosyjskie ośrodki propagandowe prowadzą spójną operację narracyjną, której celem jest przedstawienie Zachodu jako strony agresywnej, Polski jako państwa podporządkowanego NATO, Ukrainy jako narzędzia USA oraz Rosji jako aktora reagującego na zagrożenie. W tym modelu fakty są selekcjonowane i reinterpretowane tak, aby wzmacniały obraz globalnej konfrontacji między Rosją a Zachodem.
Dla Polski szczególnie istotne jest to, że rosyjska propaganda nie ogranicza się do komentowania wojny w Ukrainie. Jej przekazy są bezpośrednio wymierzone w odporność społeczną, zaufanie do instytucji bezpieczeństwa oraz poparcie dla polityki obronnej państwa. Modernizacja Wojska Polskiego, współpraca z NATO i wsparcie Ukrainy są przedstawiane jako działania ryzykowne, kosztowne i sprzeczne z interesem obywateli.
W kolejnych tygodniach należy spodziewać się dalszego wzmacniania narracji o kosztach pomocy Ukrainie, rzekomej nieskuteczności zachodniej obrony powietrznej, zagrożeniu eskalacją NATO oraz globalnej destabilizacji wywoływanej przez USA. Wątek Iranu będzie prawdopodobnie wykorzystywany do rozszerzania antyzachodniej matrycy propagandowej, a ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę paliwową będą przedstawiane jako „terrorystyczne” działania inspirowane przez Zachód.
Rosyjska propaganda będzie także nadal próbowała przenosić ciężar debaty z faktu rosyjskiej agresji na rzekome koszty obrony przed nią. To podstawowy cel operacyjny: sprawić, aby społeczeństwa państw NATO zaczęły postrzegać własne bezpieczeństwo, wsparcie Ukrainy i odstraszanie Rosji jako problem, a nie jako konieczność wynikającą z agresywnej polityki Kremla.
Autor: Tadeusz Kania















