15
Najnowsza aktywność

3

Najnowsza aktywność

Zegarmistrz z Moskwy. Anatomia wpływu Fundacji Gorczakowa w Gruzji

W mechanizmie zegara nie ma przypadków. Każda sprężyna, każde koło zębate i każda śrubka mają swoje miejsce i znaczenie. To precyzja zamieniona w ruch, równowaga zapisana w stali. Wystarczy lekko przesunąć jedno koło, by cały układ zaczął chodzić w innym rytmie. Zostawiony sam sobie stanie, będzie bezużyteczny. Potrzebuje zegarmistrza. Kogoś, kto rozumie jego puls, kto wie, które ogniwo dotknąć, by osiągnąć zamierzony efekt. Tak działają zegary. I tak działają systemy wpływu.
To opowieść o mechanizmie zaprojektowanym w Moskwie z tą samą precyzją, z jaką buduje się zaawansowane chronometry. O mechanizmie, którego częściami nie są sprężyny ani przekładnie, lecz fundacje, media i ulice wschodnich stolic. Każdy element porusza się samodzielnie, lecz wszystkie razem prowadzą do tego, by wskazówki zatrzymały się na właściwej godzinie. Tej samej, którą wybijają zegary na Kremlu.
To historia o zegarze, który wciąż tyka w sercu Kaukazu. Nie z metalu. Lecz z ludzi.
Pierwsza sprężyna. Wybuchy w sercu miasta
Na ulicach Tbilisi rzadko bywa spokojnie. Na jego bruku słychać kroki marszów, między kamienicami odbija się echo protestów, a na placach rozbrzmiewają modlitwy. W czerwcu 2019 roku miasto zatrzymało się w nagłym wybuchu gniewu. Gdy rosyjski deputowany do Dumy Państwowej, Siergiej Gawriłow, usiadł w fotelu przewodniczącego gruzińskiego parlamentu, w sali zapanowała cisza. Chwilę później oburzenie przeniosło się poza budynek. W nocy z 20 na 21 czerwca na ulice Tbilisi wyległy tysiące ludzi. Przed gmachem parlamentu rozbłysły race, polał się gaz łzawiący, kamery telewizyjne rejestrowały ludzi z zakrwawionymi twarzami. Ten wieczór Gruzja zapamiętała jako „Noc Gawriłowa”. Od tego momentu w Tbilisi nic nie było już takie samo.
Kilka tygodni później, w lipcu 2019 roku, w tym samym miejscu pojawił się inny tłum. Nie protestujący przeciwko Moskwie, lecz ci, którzy mówili o „braterstwie narodów prawosławnych” i „obronie tradycji”. Demonstrację prowadził Dmitrij Lortkipanidze, dyrektor Gruzińsko-Rosyjskiego Centrum Publicznego imienia Jewgienija Primakowa, instytucji utworzonej w 2013 roku w Tbilisi z inicjatywy Fundacji Gorczakowa. Transparenty głosiły hasła „Nie Zachodowi” i „Rosja to siła”, a uczestnicy potępiali NATO, Unię Europejską i Ukrainę. Według relacji mediów, Lortkipanidze pozostał przed parlamentem do rana, prowadząc zgromadzenie w duchu „obrony wiary i pokoju”. Nikt wówczas nie przywiązywał do tego należytej wagi. W kraju przyzwyczajonym do gwałtownych emocji politycznych wiece pojawiały się i znikały jak pory roku. Jednak dwa lata później, w lipcu 2021 roku, Tbilisi znów wstrzymało oddech. W dniu zaplanowanego Marszu Równości dziennikarze i aktywiści zostali zaatakowani na ulicach. Kamery telewizyjne rejestrowały brutalne pobicia, a wśród rannych znalazło się ponad pięćdziesięciu przedstawicieli mediów. Zginął Aleksander (Lekso) Laszkarawa, operator stacji TV Pirveli, śmiertelnie pobity przez uczestników zamieszek. Według organizacji broniących wolności prasy liczba poszkodowanych reporterów była pięciokrotnie wyższa niż podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku.
Wśród uczestników zajść byli duchowni Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, którego przedstawiciele pojawiali się także na wcześniejszych prorosyjskich demonstracjach i publicznie sprzeciwiali się wpływom Zachodu, oraz liderzy ruchów narodowych związani ze środowiskiem Alt-Info, siecią medialną i ruchem politycznym znanym z prorosyjskiej retoryki, oraz z organizacją Georgian March, nacjonalistycznym ruchem ulicznym głoszącym hasła „obrony tradycyjnych wartości”. W krótkim czasie środowiska te zaczęły mówić jednym głosem: że Zachód zagraża tożsamości Gruzji, a prawdziwy pokój i ochrona tradycji mogą przyjść jedynie we współpracy z Rosją.
Dla opinii publicznej powyższe wydarzenia wydawały się od siebie odległe. Miały formalnie inne źródła, inne emocje i inną publiczność. Ale w tle coraz wyraźniej rysował się wspólny schemat. Te same osoby zaczęły pojawiać się w studiach telewizyjnych i w programach „eksperckich”. W tych samych raportach i sprawozdaniach przewijały się identyczne nazwy organizacji, a pod znanymi szyldami zaczynały się powtarzać nazwiska.
W centrum tej sieci znajdowała się Fundacja Gorczakowa, rosyjska instytucja powołana w 2010 roku decyzją prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, z inicjatywy nawiązującej do idei Fundacji „Russkij Mir” ogłoszonej przez Władimira Putina trzy lata wcześniej. Oficjalnie miała promować dialog między narodami i wspierać „dyplomację publiczną”. Nie sposób wskazać na tym etapie bezpośrednich powiązań finansowych między Fundacją Gorczakowa a opisanymi wydarzeniami ulicznymi. Jednak sieć jej projektów, kontaktów i grantów tworzyła dla prorosyjskich środowisk w Gruzji naturalne zaplecze organizacyjne i ideowe. Tam, gdzie pojawiały się środki Fundacji Gorczakowa, wkrótce wyrastały prorosyjskie inicjatywy medialne, organizacje młodzieżowe i grupy „obrońców tradycji”. Jedną z nich było właśnie Gruzińsko-Rosyjskie Centrum Publiczne imienia Jewgienija Primakowa, które stało się lokalnym węzłem kontaktów i przepływów. Wokół jego inicjatyw pojawiały się środowiska i organizacje o zbieżnych przekazach: Alt-Info, Georgian March, Politicano, SIKHA Foundation. Każda z nich działała formalnie niezależnie, lecz wszystkie posługiwały się tym samym językiem – językiem konfrontacji, podejrzeń i strachu przed Zachodem.
Na pierwszy rzut oka był to chaos. W rzeczywistości był to mechanizm, w którym każde koło zębate poruszało kolejne. W raportach służb, w archiwach grantów, w mediach społecznościowych i w rejestrach organizacji pozarządowych zaczęły się powtarzać te same nazwiska, adresy i źródła finansowania (przykładowo, badanie Democracy Research Institute (2021) wymienia kilka osób powiązanych z tym obiegiem: Archil Sikharulidze, Giorgi Mdivani i Giorgi Iremadze – wszyscy oni współpracowali z Mediami prokremlowskimi i Centrum Primakowa). Tryby zaczynały wskakiwać na swoje miejsca.
Dziś wiemy, że „Noc Gawriłowa”, prorosyjski wiec z lipca 2019 roku i ataki na Pride z 2021 roku nie były przypadkowymi eksplozjami ulicznego gniewu. Były częścią tego samego procesu – powolnego, precyzyjnie zaprojektowanego ruchu wskazówek w mechanizmie wpływu, który Moskwa od lat konstruuje w Gruzji. To mechanizm, który nie potrzebuje czołgów ani granic, by zmieniać kierunek debaty publicznej. Nie chodzi więc już o to, czy była to operacja, lecz o to, jak została zaprojektowana. I kto naprawdę sterował ruchem wskazówek w tym gruzińskim mechanizmie.
Jednak żeby zrozumieć konstrukcję tego zegara, trzeba rozebrać go na części. Prześledzić, kiedy jego wskazówki poruszyły się po raz pierwszy, kto wprawił w ruch sprężyny i kiedy mechanizm zaczął pracować własnym rytmem. Początek prowadzi do jednej nocy. Do nocy, która uruchomiła wszystko. „Nocy Gawriłowa”.
Pierwszy ruch wskazówki. Noc Gawriłowa
Wróćmy do wydarzeń z 20 czerwca 2019 roku. Do początku.
W gmachu parlamentu w Tbilisi trwało posiedzenie Zgromadzenia Międzyparlamentarnego ds. Prawosławia, wydarzenie z pozoru techniczne, niebudzące emocji. Aż do chwili, gdy na mównicę wszedł rosyjski deputowany Siergiej Gawriłow. Polityk, który jeszcze dekadę wcześniej popierał rosyjską okupację Abchazji i Osetii Południowej, postanowił zasiąść w fotelu przewodniczącego parlamentu Gruzji.
Siergiej Gawriłow był postacią osobliwą nawet jak na rosyjskie standardy. Deputowany Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, wychowany w tradycji materializmu i internacjonalizmu, od lat łączył karierę polityczną z bliskimi relacjami ze środowiskami monarchistycznymi i cerkiewnymi. Otrzymywał odznaczenia od Cerkwi Prawosławnej, Patriarchatu Moskiewskiego i organizacji monarchistycznych, w tym cesarski medal „Jubileuszu Czynów Narodu 1613–2013”, ustanowiony przez Dom Romanowów dla upamiętnienia trzystulecia dynastii. Na uroczystościach dekorował go duchowny Ruchu „Wiara i Ojczyzna”, którego celem jest duchowa odbudowa Imperium Rosyjskiego. W polityce Gawriłow występował jako obrońca „prawosławnej cywilizacji” i rosyjskiego świata (Russkij Mir), idei, która z czasem stała się jednym z filarów doktryny Kremla. W 2019 roku był przewodniczącym Zgromadzenia Międzyparlamentarnego ds. Prawosławia, które odbywało posiedzenie w Tbilisi. To właśnie z tego tytułu zasiadł w fotelu przewodniczącego gruzińskiego parlamentu, co wywołało gwałtowną reakcję społeczną. Jego obecność w sali obrad była formalnie uzasadniona, lecz symbolicznie prowokacyjna. Nie był to przypadek, że właśnie jego przysłano do Gruzji. W hierarchii rosyjskiego systemu wpływu Gawriłow był kimś więcej niż urzędnikiem. Był nośnikiem idei, w której polityka i religia stapiały się w jeden przekaz o „misji Moskwy” w świecie prawosławia. Dziś jego nazwisko figuruje na liście 324 deputowanych Dumy Państwowej objętych sankcjami Departamentu Skarbu USA w odpowiedzi na inwazję Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Ponadto w gruzińskich źródłach wspomina się, że w delegacji Gawriłowa uczestniczył również Nikołaj Zemcow, były koordynator akcji „Nieśmiertelny Pułk”, a sam deputowany pozostawał w kontaktach z Fundacją Gorczakowa i Fundacją Primakowa, tworzącymi wówczas sieć prorosyjskich struktur w Gruzji.
Ironią historii pozostaje fakt, że w 2023 roku przewodnictwo Zgromadzenia Międzyparlamentarnego ds. Prawosławia, instytucji, którą przez trzy dekady kontrolowali Rosjanie, objął polski poseł Eugeniusz Czykwin, symbolicznie domykając epokę rosyjskiej dominacji w tej organizacji.
Kiedy zdjęcia Gawriłowa obiegły sieć, ulice Tbilisi wypełnił tłum. To, co zaczęło się jako spontaniczny protest przeciwko rosyjskiej arogancji, w ciągu kilku godzin przerodziło się w gwałtowne starcia. Na schodach parlamentu krew mieszała się z gazem łzawiącym. Wtedy po raz pierwszy ujawnił się nowy aktor gruzińskiej sceny, sieć środowisk, które pod pozorem obrony wiary i tradycji zaczęły grać zgodnie z melodią Moskwy.
Następnego dnia w mediach pojawiły się znajome twarze. Dmitrij Lortkipanidze, były parlamentarzysta i dyrektor Gruzińsko-Rosyjskiego Centrum Publicznego imienia Jewgienija Primakowa, instytucji utworzonej w 2013 roku przez Fundację Gorczakowa i finansowanej z jej środków. Występował obok komentatorów z Alt-Info, niewielkiej, dopiero powstającej platformy medialnej, której ton już wtedy przypominał narrację rosyjskich kanałów państwowych. Na ekranach pojawili się też działacze Georgian March, ruchu narodowo-konserwatywnego, wzywającego do „obrony prawosławnej Gruzji przed liberalnym Zachodem”. Wszystkie te środowiska mówiły o „prowokacji”, o „gruzińskim rusofobizmie”, o „atakach na wiarę”. Ich przekaz brzmiał jak głos rozsądku wobec chaosu ulicznego, ale w rzeczywistości był wierną kopią rosyjskich schematów propagandowych: odwracaniem ról, równaniem gniewu z agresją i podszytą religijnym tonem opowieścią o „braterstwie narodów prawosławnych”.
Z czasem wokół Centrum Primakowa zaczęła się zacieśniać sieć powiązań ludzi i instytucji, które wcześniej funkcjonowały osobno. W jego wydarzeniach uczestniczyli działacze Georgian March, publicyści Alt-Info i twórcy portalu Politicano, mediów i organizacji promujących narracje antyzachodnie i prorosyjskie. Każde z tych środowisk odgrywało własną rolę: Georgian March mobilizował ulice pod hasłem „obrony tradycji”, Alt-Info dostarczało zaplecza medialnego, a Politicano ubierało przekaz w język „geopolitycznej analizy”. W raportach ISFED, Transparency International i GFSIS wskazywano, że struktury te wykazywały ideowe i organizacyjne podobieństwa do rosyjskich projektów wpływu zarówno w metodach komunikacji, jak i w powielanych wątkach narracyjnych.
Jeszcze niedawno Georgian March uchodził za uliczną ekstremę, Alt-Info za niszowy kanał internetowy, a Centrum Primakowa – za inicjatywę kulturalną. Po „Nocy Gawriłowa” zaczęły mówić jednym głosem. Ten sam słownik, te same symbole, ta sama retoryka „własnej drogi Gruzji”. Gniew wobec Moskwy zaczął ustępować podejrzliwości wobec Brukseli. Na forach internetowych i w transmisjach Alt-Info pojawiały się hasła: „Nie chcemy wojny z Rosją”, „Stop obcym agentom”, „Gruzińska tradycja to nie import z Zachodu”. Slogany, które w kolejnych latach staną się fundamentem ruchu antyzachodniego i podstawą późniejszej partii Ruch Konserwatywny, utworzonej przez liderów Alt-Info w 2021 roku. W kolejnych latach wokół Centrum Primakowa uformowała się platforma, w której spotykały się ugrupowania takie jak Georgian March, Alt-Info, Politicano czy partia Solidarność dla Pokoju. Ich wspólne inicjatywy (od marszów „Nieśmiertelnego Pułku” po prorosyjskie fora w Moskwie) wskazują, że „Noc Gawriłowa” była początkiem długotrwałej konsolidacji prorosyjskich wpływów w Gruzji.
Po „Nocy Gawriłowa” rozpoczęła się cicha synchronizacja. Ludzie z różnych środowisk, dotąd sobie obcy, zaczęli pojawiać się razem na konferencjach, w programach publicystycznych i marszach ulicznych. Nikt jeszcze nie mówił o Fundacji Gorczakowa, ale w tle zaczęły się pojawiać powtarzające nazwiska, te same, które później pojawią się w rosyjskich raportach dyplomatycznych i w dokumentach grantowych dotyczących „dialogu między narodami”. „Noc Gawriłowa” była gniewem spontanicznym. To, co przyszło po niej, już nie było. W nowej, uformowanej z chaosu narracji Rosja przestawała być wrogiem, a stawała się strażnikiem wartości. Wtedy po raz pierwszy wskazówki w moskiewskim zegarze zaczęły poruszać się równym rytmem.
Druga przekładnia. Proputinowska retoryka
Latem 2019 roku, zaledwie kilka tygodni po „Nocy Gawriłowa”, wskazówki gruzińskiego zegara poruszyły się dalej. Na Alei Rustawelego znów zgromadził się tłum. Tym razem nie z hasłami sprzeciwu wobec Moskwy, lecz z portretami Władimira Putina i okrzykami o „braterstwie narodów prawosławnych”. Wiec prowadził Dmitrij Lortkipanidze, były działacz prorosyjskiego Ruchu Demokratycznego, wcześniej związany ze służbami wywiadu, obecnie dyrektor Gruzińsko-Rosyjskiego Centrum im. Jewgienija Primakowa. Według relacji mediów pozostał przed parlamentem do rana, przemawiając o „obronie wiary” i „pokoju między narodami”. Wkrótce jego słowa powtórzyły rosyjskie agencje informacyjne, cytując je jako głos rozsądku z „przyjaznej Gruzji”. W tym samym czasie prorosyjskie grupy zaczęły zajmować teren wokół parlamentu, uniemożliwiając organizację protestów antyokupacyjnych. Transparency International Georgia zauważa, że aktywność środowisk skupionych wokół Centrum Primakowa, w tym Alt-Info i Georgian March, nasiliła się właśnie w tym okresie.
Z czasem te ugrupowania zaczęły powtarzać podobny zestaw narracji: Zachód jako źródło moralnego rozkładu, Rosja jako bastion wiary i tradycji. Alt-Info, początkowo niewielka platforma medialna, stała się głównym kanałem ich przekazu. Jej programy komentowali duchowni, działacze narodowi i byli wojskowi, a przekaz coraz częściej nawiązywał do linii rosyjskich mediów państwowych. W raporcie GFSIS z 2020 roku odnotowano, że przedstawiciele Georgian March i Centrum Primakowa pojawiali się wspólnie podczas manifestacji w Marneuli, gdzie protestowano przeciwko pomnikowi azerskiego bolszewika Narimana Narimanowa. Uczestniczyli w niej również duchowni Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, a wydarzenie miało wyraźnie konfrontacyjny charakter.
Z czasem stało się jasne, że ruchy uliczne, media i instytucje kulturalne zaczynają działać w tym samym rytmie. Każde z nich pełniło inną rolę, lecz wszystkie mówiły jednym językiem. Językiem strachu przed Zachodem i lojalności wobec Rosji. Ten etap był momentem zestrojenia mechanizmu: sprężyny, przekładnie i tryby zaczynały pracować razem. Wkrótce miało się okazać, jaką siłę potrafi wygenerować ten układ, gdy przekaz z ekranów Alt-Info brutalnie przeniesie się na ulice Tbilisi.
Trzecia przekładnia. Mechanizm przemocy
Lipiec 2021 roku. Tbilisi jest w napięciu przed zapowiadanym Marszem Równości. W kanałach społecznościowych i live’ach Alt-Info pojawiają się apele o „obronę Gruzji”. Kolportowane są instrukcje blokowania wydarzenia. W centrum miasta gromadzą się grupy kontrdemonstrantów, część z ikonami i krzyżami. Gdy reporterzy zaczynają relacje na żywo, dochodzi do ataków na dziennikarzy i uczestników. W nagraniach z dnia widać brutalne pobicia i wulgarne okrzyki pod adresem „agentów Zachodu”. Tego dnia rannych zostaje ponad pięćdziesięciu przedstawicieli mediów; kilka dni później umiera operator TV Pirveli, Lekso Laszkarawa.
Wśród napastników rozpoznano aktywnych działaczy środowisk skrajnie prawicowych, m.in. Georgian March i nowo powstałego skrzydła politycznego Alt-Info (Partia Konserwatywna). Te same osoby, które na antenie mówiły o „rodzinie” i „pokoju”, na ulicy pełnią rolę fizycznej mobilizacji. Niezależne analizy opisują model Alt-Info jako hybrydę medium i ruchu ulicznego: przekaz medialny służy do szybkiego przełożenia słów na działanie w terenie. To praktyczna „mechanika przemocy informacyjnej”: słowo staje się rozkazem, transmisja staje się koordynacją.
Po lipcu 2021 roku Alt-Info zaczęło rozwijać swoją działalność programową i organizacyjną. W rejestrach spółek powiązanych z tym środowiskiem widnieją nazwiska Szoty Martynenki oraz Konstantina i Ciali Morgosiów. Te same osoby wcześniej pojawiały się przy inicjatywach związanych z partią Sojusz Patriotów. Zgodnie z danymi Krajowej Agencji Rejestru Publicznego, Martynenko i Morgoszia byli również związani z organizacją „Alternatywa dla Gruzji”, która deklarowała finansowanie ze środków Konstantina Morgosii, kandydata Sojuszu Patriotów w wyborach parlamentarnych w 2016 roku. Krąg ten był aktywny zarówno w mobilizacjach ulicznych, jak i w mediach, które konsekwentnie powielały antyzachodnie i prorosyjskie narracje. Równolegle, jeszcze przed lipcem 2021 r., Georgian March testował tę samą logikę „media - ulica”: antyazerbejdżańskie demonstracje w Marneuli (sprawa pomnika Narimanowa) czy akcje przy kompleksie Dawid Garedża łączyły duchownych, skrajnych aktywistów i osoby związane z Centrum Primakowa. Ten wzorzec opisują opracowania think tanków jako część szerszego ekosystemu prorosyjnych wpływów, w którym nacjonalistyczne slogany i „obrona tradycji” sprzęgają się z antyzachodnią agendą.
Z analizy wynika, że między czerwcem a lipcem 2019 roku nastąpił proces stopniowego zazębiania się poszczególnych elementów prorosyjskiego systemu wpływu. Jak wskazuje Democracy Research Institute, w wydarzeniach takich jak protest przeciw filmowi And Then We Danced oraz demonstracje przy klasztorze Dawid Garedża uczestniczyli jednocześnie działacze Georgian March i osoby związane z Centrum im. Primakowa, w tym jego dyrektor Dmitrij Lortkipanidze. W analizach think tanków uznaje się to za dowód łączenia przez Moskwę struktur kulturalnych i ideologicznych z nacjonalistycznymi ruchami ulicznymi. Od pierwszego impulsu, którym była „Noc Gawriłowa”, przez prorosyjski wiec z lipca tego samego roku, mechanizm ten zaczął działać coraz płynniej. Media skrajne, ugrupowania uliczne i instytucje przedstawiane jako ośrodki „dialogu” zaczęły funkcjonować w jednym rytmie, wzajemnie wzmacniając swoje przekazy. Rezultatem tego procesu było przeniesienie propagandy z ekranów i sieci na realne działania, które przybrały formę otwartej przemocy na ulicach Tbilisi.
Ustawianie wskazówek. Edukacja, kultura, młodzież
Po krwi zawsze przychodzi uspokojenie. Po brutalnych obrazach z Tbilisi z 2021 roku mechanizm wpływu nie zatrzymał się, a jedynie zmienił rytm. Zegar nie przestał tykać, lecz jego wskazówki zaczęły przesuwać się powoli, w ciszy. Zamiast okrzyków i kamer Alt-Info, pojawiły się zaproszenia na „projekty edukacyjne”, „dialog cywilizacyjny” i „rosyjsko-gruzińskie inicjatywy kulturalne”. W tle znów to samo logo – Fundacja Gorczakowa.
Pod szyldem pojednania i kultury rozpoczęła się nowa faza operacji, miękka, długofalowa, oparta na edukacji i prestiżu. Kursy języka rosyjskiego w Tbilisi, seminaria o historii dyplomacji, wyjazdy dla studentów i dziennikarzy w ramach programu InteRussia. Oficjalnie dominowała w nich wymiana kulturowa i nauka języka. W praktyce budowano mechanizm lojalności, w którym edukacja stawała się narzędziem formowania postaw. Na zajęciach finansowanych przez Fundację uczono nie tylko języka, lecz także „rozumienia współczesnej Rosji” i „roli prawosławia w tożsamości narodów postradzieckich”. Wykładowcami byli duchowni, politolodzy i eksperci z Moskwy, często związani z Rossotrudniczestwem czyli Federalną Agencją ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, Rodaków za Granicą i Międzynarodowej Współpracy Humanitarnej, instytucją rządową Federacji Rosyjskiej zajmującą się promocją rosyjskiej kultury, języka i wpływów za granicą, oraz z Instytutem Primakowa. W opisie projektów nie było polityki, lecz w przekazie już tak. Uderzano konsekwentnie w ton, że Zachód się zatracił, a Rosja zachowała duchowość.
Najbardziej aktywną formą działalności w terenie była współpraca z Rosyjskim Związkiem Młodzieży Gruzji. Związek ten, formalnie niezależny, w rzeczywistości pełnił rolę lokalnego partnera Fundacji Gorczakowa. Współpraca jest udokumentowana od 2016 roku. Jego przewodniczący, Aleksandr Bieższencew, wspólnie z przedstawicielami Centrum Primakowa organizował w Tbilisi spotkania poświęcone „zagrożeniu faszyzmem” i „obronie tradycyjnych wartości”. W 2018 roku Związek był współorganizatorem Forum Młodych Liderów NGO, oficjalnie apolitycznego, lecz w praktyce promującego prorosyjską agendę i hasła o „duchowej wspólnocie narodów słowiańskich”. Członkowie organizacji prowadzili warsztaty, konkursy i spotkania z rosyjskimi dyplomatami, a wydarzenia odbywały się często w salach Centrum Primakowa, które po 2021 roku zmieniło swój wizerunek. Zamiast polityki stawiało na literaturę, wystawy i debaty o „duchowej wspólnocie narodów”. Hasła promowane podczas tych wydarzeń powtarzały się jak modlitwy: „Europa odwróciła się od Boga”, „Tradycja to nie wstyd — to siła narodów”, „Faszyzm nie zniknął — tylko zmienił język”. Na plakatach widniały wizerunki młodych Gruzinów w garniturach i sutannach, stojących obok flag Rosji i Gruzji. W internecie krążyły filmiki z Petersburga i Moskwy z hasłami: „wspólne korzenie, wspólna misja”. Dla młodych ludzi z prowincji te inicjatywy nie miały politycznego wydźwięku. Były szansą na rozwój, na wyjazd, na nowe kontakty. Propaganda nie pojawiała się wprost. Wszystko odbywało się w języku kultury i edukacji.
Z biegiem czasu wokół Fundacji Gorczakowa i Centrum Primakowa powstała sieć powiązanych struktur: prorosyjskie media (Politicano, Georgia and the World, Patriot TV), partie (Solidarność dla Pokoju, Ruch Konserwatywny) oraz środowiska skrajnie prawicowe (Georgian March, Georgian Idea). Wspólnie uczestniczyły w inicjatywach kulturalnych i religijnych, które nadawały prorosyjskim narracjom pozór konserwatywnego dialogu wartości.
Obok akademików i urzędników coraz częściej pojawiali się duchowni. W wydarzeniach organizowanych przez Centrum Primakowa uczestniczyli przedstawiciele Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, m.in. biskup Giorgi Jamdeliani, współtworzący z Fundacją Gorczakowa spotkania o „obronie wiary” i „walce z moralnym upadkiem Zachodu”. W homiliach i panelach powtarzano hasła o „świętym obowiązku obrony tradycji”, tożsame z retoryką Alt-Info i prorosyjskich kanałów medialnych. Od 2023 roku działalność Fundacji przeniosła się również do sfery kultury i edukacji artystycznej. W ramach projektu Rosyjsko-Gruziński Most Kulturowy organizowano wystawy, koncerty i wieczory literackie w Tbilisi i Batumi, podkreślające „wspólne wartości narodów słowiańskich”. Według analizy iFact, projekt ten pełnił funkcję przykrywki dla operacji informacyjnych wspierających rosyjską narrację o „neutralności Gruzji” i relatywizujących agresję Rosji.
Fundacja Gorczakowa opanowała coś, czego rosyjskie służby nie potrafiły osiągnąć siłą. Zaufanie. Niegdyś próbowano zdobywać je batem, teraz zdobywa się je fałszywymi gestami przyjaźni i uśmiechem towarzyszącym certyfikatom i stypendiom. Gruzińskie elity nie protestowały, a w kawiarniach Tbilisi coraz częściej rozmawiało się o „pojednaniu”, „kulturze słowiańskiej” i „tradycyjnej duchowości Wschodu”.
Tak miękko tworzono nową elitę, której nie trzeba było przekonywać do Moskwy. Wystarczyło, że nauczyła się mówić jej językiem. Każdy projekt, kurs i stypendium był jak delikatne przesunięcie wskazówki: niepozorne, ciche, a jednak trwałe. Z czasem wahadło tego zegara zaczęło wybijać nowy rytm. Rytm, w którym rosyjska narracja stawała się częścią gruzińskiej codzienności. W następnej fazie ten rytm nabierze kształtu systemu: hierarchicznego, powiązanego, konsekwentnego. Bo za tymi kursami, wystawami i wykładami krył się mechanizm, w którym każdy gest, każda publikacja i każda dotacja miały swoje miejsce i sens.
Układ wskazówek. Struktura wpływu
Obraz, który wcześniej wydawał się zbiorem przypadków, z czasem ujawnia spójny mechanizm. Ulica, media, edukacja i religia nie funkcjonują w izolacji. Tworzą sekwencję, w której emocje, przekaz, prestiż i legitymizacja wzajemnie się napędzają. W centrum tego systemu znajduje się Fundacja imienia Aleksandra Gorczakowa. W oficjalnych dokumentach przedstawia się jako promotor „dialogu między narodami” i „dyplomacji publicznej”. W rzeczywistości stanowi kluczowe narzędzie polityki „Russkij mir”, której celem jest utrzymanie państw postsowieckich w orbicie wpływów Moskwy. Fundacja prowadzi otwarte konkursy grantowe w obszarach kultury, edukacji i komunikacji międzynarodowej. W Gruzji jej beneficjentami są cyklicznie Centrum Primakowa, organizacje partnerskie i stowarzyszone, które obsługują wydarzenia, rekrutują uczestników i utrzymują kontakty z lokalnymi instytucjami. Środki trafiają w ratach, często za pośrednictwem kilku operatorów, z rozbiciem na „koszty merytoryczne” i „obsługę wydarzeń”.
Po 2022 roku ten schemat nie zniknął, lecz przeszedł transformację. Zamiast przelewów opatrzonych nazwą Fundacji pojawiły się umowy promocyjne, „zakupy usług medialnych”, darowizny rzeczowe, finansowane wyjazdy i produkcje treści w podmiotach formalnie niezależnych. Ciężar przesunął się do sfery medialnej i organizacji satelickich. To, co wcześniej występowało w dokumentach jako „seminaria” i „konferencje”, zaczęło funkcjonować jako „produkcja programów”, „wynajem studia” czy „obsługa komunikacji”.
Wydatki związane z działalnością prorosyjskich struktur w Gruzji nie są przypadkowe. Mają własną logikę i kolejność, odzwierciedlającą sposób działania całego mechanizmu wpływu. Pierwszym etapem jest rekrutacja i selekcja kadr. Ogłaszane są nabory do programów stypendialnych, takich jak InteRussia. Uczestnikom finansuje się podróże, zakwaterowanie i udział w wydarzeniach, co pozwala nie tylko przyciągnąć młodych ludzi, lecz także trwale powiązać ich z siecią organizacji i instytucji zależnych od Fundacji Gorczakowa. Drugim etapem jest legitymizacja przekazu. Organizowane są konferencje z udziałem duchownych i akademików, a następnie publikowane raporty i albumy podsumowujące wydarzenia. W 2024 roku Fundacja Gorczakowa wspierała konferencję „Rosja i świat: dialogi – 2024” w Tbilisi, współorganizowaną przez rosyjski instytut NIiKR, kierowany przez byłych funkcjonariuszy KGB i FSB. Partnerami wydarzenia były Fundacja SIKHA Archila Sikharulidze oraz Instytut Eurazji. Celem takich działań jest nadanie narracji pozorów naukowej i moralnej wiarygodności oraz wytworzenie wrażenia pluralizmu opinii. Trzeci etap to dystrybucja. Obejmuje on współpracę z mediami, influencerami i producentami programów. Ideologiczne treści zostają w ten sposób przetłumaczone na język kultury i codziennych dyskusji, co pozwala wprowadzać je do powszechnego obiegu społecznego. Czwartym elementem jest ulica. Finansowana jest logistyka demonstracji, transport, nagłośnienie i materiały wizualne. W ten sposób narracja propagandowa zostaje przeniesiona z mediów i raportów na poziom fizycznej mobilizacji, przybierając postać marszów i wystąpień publicznych.
W dokumentach grantowych i programach wydarzeń powtarzają się te same osoby. Warto przytoczyć ich nazwiska, z zastrzeżeniem, że niektórzy współpracowali w przeszłości. Natalia Burlinowa jest związana z projektami określanymi jako „dyplomacja kreatywna” i programami wyjazdowymi, które obejmują część gruzińskich uczestników. Maria Liamcewa odpowiada za opracowanie treści i organizację wydarzeń zgodnych z linią Fundacji Gorczakowa i rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Uruzmag Karkusow pełni funkcję łącznika między projektami dialogowymi a medialnymi, łącząc obszar kultury z komunikacją polityczną. Wśród lokalnych organizatorów znajdują się Mdiwani i Sicharulidze, którzy zajmują się logistyką, współpracą z duchowieństwem i uczelniami oraz zapewniają dostęp do lokalnych mediów. Ponadto w sieci tej działają m.in. Archil Sicharulidze, szef Fundacji SIKHA i stały komentator Sputnik Georgia, oraz Tamar Kiknadze, wykładowczyni i współorganizatorka wydarzeń Centrum Primakowa.
Nie jest to lista oskarżeń, lecz mapa zależności. Pokazuje, kto rekrutuje, kto nadaje wiarygodność, kto wzmacnia przekaz medialny i kto przenosi go do przestrzeni ulicznej. Funkcje zmieniają się w czasie, ale cel pozostaje niezmienny, jest nim utrzymanie spójnego ekosystemu wpływu.
Przed 2022 rokiem większość wydatków była jawna. W sprawozdaniach figurowały granty, faktury i raporty finansowe. Po 2022 roku pojawiły się nowe formy rozliczeń. Coraz częściej stosowano kompensaty w naturze, takie jak udostępnienie sal, sprzętu czy transportu, a także mikro-umowy z mediami i wydatki opisywane ogólnikowo jako „obsługa komunikacji”. Znaczną część finansowania stanowią również darowizny i sponsoring realizowany przez podmioty powiązane z byłymi działaczami Sojuszu Patriotów. Zamiast prostych przelewów między instytucjami pojawił się system wielu drobnych zasileń, które razem tworzą ten sam efekt operacyjny.
Wokół Centrum Primakowa uformował się ponadto lokalny układ organizacji i środowisk. Georgian March odpowiada za emocje i mobilizację uliczną. Alt-Info przekształca te emocje w narrację ideologiczną. Politicano tłumaczy rosyjskie przekazy na język analityki i opinii publicznej. Fundacja Sikha nadaje temu wszystkiemu kulturalne tło i pozory apolityczności. Na obrzeżach funkcjonuje Rosyjski Związek Młodzieży Gruzji, który rekrutuje studentów i młodych liderów uczestniczących w programach Fundacji Gorczakowa.
Każdy z tych elementów pełni inną funkcję, ale wszystkie działają w tym samym rytmie. Media tworzą przekaz, ulica dodaje mu emocję, edukacja zapewnia trwałość, a Cerkiew nadaje moralną legitymację.
Efekt końcowy jest widoczny. W gruzińskiej przestrzeni publicznej Rosja przestaje być postrzegana jako zagrożenie, a zaczyna być przedstawiana jako strażnik tradycji i duchowego porządku. Zegar został już nastawiony. Jego wskazówki poruszają się powoli, lecz pokazują określoną godzinę.
Następny etap to moment, w którym tarcza staje się widoczna w całości. Gdy widać, jak ten sam mechanizm został przeniesiony poza Gruzję i dostosowany do nowych środowisk informacyjnych.
Synchronizacja. Kreml ustawia zegary w Europie
Zegarmistrz nie pracował jednak nad jednym zegarem. Na stole miał kilka mechanizmów i stroił je równolegle, tak aby wybijały ten sam czas. W Tbilisi, Mińsku i przez krótki okres w Kijowie uruchomiono niewielkie, precyzyjne układy zamiast rozległych sieci w stylu „Russkij Mir” czy Rossotrudniczestwa. Równolegle toczyły się programy grantowe, fora i szkoły dla „młodych liderów”, które wciągały partnerów z Europy w grę kontrolowanego „dialogu”. Wystarczyły trzy punkty podparcia i kilka cyklicznych formatów, by zsynchronizować rytm narracji z godziną Moskwy.
Pierwszy z tych punktów, to znane nam już Centrum imienia Jewgienija Primakowa w Tbilisi, które stało się wzorem rosyjskiego modelu „miękkiego wpływu” w kraju po konflikcie zbrojnym z 2008 roku. Podobny schemat Moskwa powtórzyła w Mińsku, gdzie w 2020 roku utworzono Centrum Analiz i Prognoz Procesów Integracji Związkowej. Jego zadaniem była promocja „pełnej informacji o integracji Białorusi i Rosji”. Ten eufemizm oznacza oczywiście budowanie uzasadniania koncepcji Państwa Związkowego. Współpracownikami ośrodka zostali analitycy białoruskich instytutów państwowych, a jego działalność finansowo i organizacyjnie nadzorowała Fundacja Gorczakowa.
Trzeci eksperyment miał miejsce w Kijowie, w latach 2013–2015. Utworzony tam Ośrodek Informacyjny Fundacji Gorczakowa działał przy Instytucie Stosunków Międzynarodowych Narodowego Uniwersytetu Lotniczego. Jego otwarcie zbiegło się w czasie z decyzją rządu Janukowycza o wstrzymaniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. W praktyce ośrodek stał się kanałem propagandowym promującym „rosyjsko-ukraiński dialog” w duchu integracji eurazjatyckiej. W lutym 2015 roku, po skargach studentów, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zamknęła placówkę, uznając jej działalność za dywersyjną. Był to koniec najkrótszego z projektów Fundacji Gorczakowa, ale zarazem dowód, że Moskwa testowała swoje narzędzia jeszcze w czasie, gdy na kijowskim Majdanie płonęły barykady.
Po 2015 roku Fundacja skoncentrowała się na działaniach ponadnarodowych, pozornie akademickich, faktycznie politycznych. Ich osią były międzynarodowe programy i fora organizowane w Moskwie, Petersburgu i stolicach europejskich. Ich formuła była zawsze ta sama: młodzi naukowcy, dziennikarze i dyplomaci z Rosji i zagranicy, kilka dni warsztatów, spotkania z przedstawicielami rosyjskiego MSZ, a w roli gospodarza Siergiej Ławrow. Oficjalnie budowano dialog i edukację. W rzeczywistości chodziło o indoktrynację pod szyldem dyplomacji publicznej. Najbardziej znanym przedsięwzięciem Fundacji stało się Forum „Dialog dla Przyszłości”, cykl dorocznych spotkań młodych badaczy stosunków międzynarodowych, dziennikarzy i analityków z kilkudziesięciu krajów. Od 2011 roku w jego programie pojawiają się warsztaty w gmachu rosyjskiego MSZ, dyskusje o „nowym porządku światowym” i spotkania z przedstawicielami władz. Równolegle organizowano seminaria dyplomatyczne, szkoły letnie w Azji Centralnej, a także program InteRussia, który łączył stypendia badawcze z selekcją lojalnych uczestników do projektów Fundacji.
Drugim kierunkiem ekspansji był region Bałkanów i Arktyki, gdzie Fundacja prowadziła programy nazwane „dialogami”: Bałkański, Kaukaski, Arktyczny i Środkowoazjatycki. Pod płaszczykiem debat eksperckich spotykali się tam rosyjscy urzędnicy, lokalni politycy i naukowcy, którzy w publikacjach po konferencjach promowali rosyjskie koncepcje „równowagi geopolitycznej” i „świata wielobiegunowego”. Celem było budowanie wizerunku Rosji jako niezbędnego uczestnika dialogu globalnego. Nawet w momencie, gdy na Ukrainie trwała wojna.
Szczególną rolę w tym systemie pełnił kierunek niemiecki, zogniskowany wokół Spotkań Poczdamkich (Potsdamer Begegnungen). Zainicjowane jeszcze w 1999 roku jako kulturalny most między Berlinem a Moskwą, z czasem przekształciły się w forum politycznego lobbingu. Od 2010 roku Fundacja Gorczakowa współorganizowała je wspólnie z Niemiecko-Rosyjskim Forum i Fundacją Konrada Adenauera. W spotkaniach uczestniczyli posłowie Bundestagu, członkowie Rady Federacji, przedstawiciele resortów i eksperci związani z oboma rządami. Z biegiem lat, wraz z agresją Rosji wobec Ukrainy, tematyka stawała się coraz bardziej polityczna: od debat o „wartościach europejskich” do rozmów o „nowej architekturze bezpieczeństwa” i „jednej przestrzeni od Lizbony po Władywostok”. Jeszcze w 2021 roku otwarcia obrad dokonywali ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Rosji. Po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę niemieccy współorganizatorzy zawiesili projekt, a szef Forum, Matthias Platzeck, złożył rezygnację. Do tego czasu jednak spotkania te pozwoliły Moskwie stworzyć sieć bezpośrednich kontaktów wśród niemieckich elit politycznych, w tym w partiach CDU i SPD.
Oprócz forów i debat, Kreml finansował wpływy poprzez system grantów, które formalnie miały wspierać „międzynarodowe projekty społeczne”. W rzeczywistości stanowiły kanał selekcji i finansowania organizacji i osób przychylnych rosyjskiej narracji. Każdego roku Fundacja ogłaszała dwa konkursy grantowe, w których uczestniczyły organizacje z Rosji i zagranicy. Zgłoszenia oceniano pod kątem zgodności z „priorytetami polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej”. W 2022 roku były to m.in. integracja obszaru poradzieckiego, promowanie „wielobiegunowego świata”, wspieranie projektów kulturalnych w Europie i kształtowanie „obiektywnego wizerunku Rosji za granicą”.
Choć budżet Fundacji jest niewielki (nieco ponad milion euro rocznie) to efekt jej działań przewyższa skalę wydatków. Każdy grant, nawet symboliczny, jest narzędziem wpływu. Finansowano konferencje, szkoły medialne, fora młodzieżowe i wydarzenia kulturalne od Włoch po Słowację. Wśród partnerów pojawiały się instytucje takie jak Włoski Instytut Studiów Eurazjatyckich kierowany przez byłego ministra spraw zagranicznych Franco Frattiniego, stowarzyszenie Dialog Francusko-Rosyjski pod przewodnictwem Thierry’ego Marianiego czy szkocka grupa Friends of Russia. Wszystkie te podmioty uczestniczyły w dyskusjach, które legitymizowały rosyjskie stanowisko wobec Europy, NATO i wojny na Ukrainie. Mechanizm działał według jednej logiki: pieniądze, prestiż, dostęp. Rosja oferowała granty i zaproszenia do Moskwy w zamian za gotowość do „dialogu”. W ten sposób budowano sieć ekspertów i instytucji, które w swoich krajach mogły prezentować rosyjski punkt widzenia jako jeden z równorzędnych głosów. Z czasem ich publikacje i raporty zaczęły trafiać do zachodnich think tanków i mediów, tworząc iluzję pluralizmu, w której propaganda zyskiwała status opinii.
W ten sposób Kreml zsynchronizował zegary w różnych częściach Europy. W Tbilisi, Mińsku i niegdyś w Kijowie tykały one głośno, bo dotyczyły bezpośredniego sąsiedztwa. W Berlinie, Bratysławie czy Rzymie działały cicho, w rytmie konferencji i grantów. Wszystkie jednak wskazywały tę samą godzinę: godzinę Moskwy.
Odsłonięta tarcza. Cień nad Kaukazem
Gdy cały mechanizm staje się widoczny, nie słychać już rytmu wahadła, bo zegar działa sam. System zbudowany z precyzją zegarmistrza nie potrzebuje już rozkazów ani instrukcji. Działa z przyzwyczajenia, z rytmu języka i codziennych słów.
To nie jest historia jednej operacji ani jednego przelewu, lecz sieci ludzi, instytucji i symboli zsynchronizowanych z moskiewskim czasem. Mechanizm ten potrafił być brutalny, gdy wymagała tego sytuacja, i łagodny, gdy skuteczniejsza była cisza. W 2019 roku wyprowadzał ludzi na ulice, w 2021 roku doprowadził do śmierci operatora Lekso Laszkarawy. A potem? Potem przemienił się w system kursów, grantów i projektów, w których lojalność budowano językiem kultury i tradycji. I pieniędzmi. Ale czy system się zmienił? Nie, to ten sam mechanizm, tylko jego dźwignie zaczęły pracować ciszej. Zamiast ulicznych haseł pojawiły się wykłady o „duchowej wspólnocie”, zamiast przemocy na ulicy, mamy język pojednania w ustach agresora. Cel pozostał ten sam: utrzymać bicie serc opinii publicznej w rytmie niewidzialnego wahadła Moskwy.
Gruzja stała się laboratorium wpływu, miejscem, gdzie testowano, jak daleko można przesunąć granice świadomości, zanim społeczeństwo zauważy zmianę rytmu. Dziś formalne instytucje mogą być zamknięte, lecz ich echo trwa w mediach, szkołach i organizacjach.
Zegar nie stoi na Kremlu. Bije w umysłach ludzi, których wyuczono jego rytmu. A cień, który padł na Kaukaz, porusza się powoli, równym ruchem wskazówek. I nie znika, gdy gaśnie światło.

W mechanizmie zegara nie ma przypadków. Każda sprężyna, każde koło zębate i każda śrubka mają swoje miejsce i znaczenie. To precyzja zamieniona w ruch, równowaga zapisana w stali. Wystarczy lekko przesunąć jedno koło, by cały układ zaczął chodzić w innym rytmie. Zostawiony sam sobie stanie, będzie bezużyteczny. Potrzebuje zegarmistrza. Kogoś, kto rozumie jego puls, kto wie, które ogniwo dotknąć, by osiągnąć zamierzony efekt. Tak działają zegary. I tak działają systemy wpływu.

To opowieść o mechanizmie zaprojektowanym w Moskwie z tą samą precyzją, z jaką buduje się zaawansowane chronometry. O mechanizmie, którego częściami nie są sprężyny ani przekładnie, lecz fundacje, media i ulice wschodnich stolic. Każdy element porusza się samodzielnie, lecz wszystkie razem prowadzą do tego, by wskazówki zatrzymały się na właściwej godzinie. Tej samej, którą wybijają zegary na Kremlu.

To historia o zegarze, który wciąż tyka w sercu Kaukazu. Nie z metalu. Lecz z ludzi.

Pierwsza sprężyna. Wybuchy w sercu miasta

Na ulicach Tbilisi rzadko bywa spokojnie. Na jego bruku słychać kroki marszów, między kamienicami odbija się echo protestów, a na placach rozbrzmiewają modlitwy. W czerwcu 2019 roku miasto zatrzymało się w nagłym wybuchu gniewu. Gdy rosyjski deputowany do Dumy Państwowej, Siergiej Gawriłow, usiadł w fotelu przewodniczącego gruzińskiego parlamentu, w sali zapanowała cisza. Chwilę później oburzenie przeniosło się poza budynek. W nocy z 20 na 21 czerwca na ulice Tbilisi wyległy tysiące ludzi. Przed gmachem parlamentu rozbłysły race, polał się gaz łzawiący, kamery telewizyjne rejestrowały ludzi z zakrwawionymi twarzami. Ten wieczór Gruzja zapamiętała jako „Noc Gawriłowa”. Od tego momentu w Tbilisi nic nie było już takie samo.

Kilka tygodni później, w lipcu 2019 roku, w tym samym miejscu pojawił się inny tłum. Nie protestujący przeciwko Moskwie, lecz ci, którzy mówili o „braterstwie narodów prawosławnych” i „obronie tradycji”. Demonstrację prowadził Dmitrij Lortkipanidze, dyrektor Gruzińsko-Rosyjskiego Centrum Publicznego imienia Jewgienija Primakowa, instytucji utworzonej w 2013 roku w Tbilisi z inicjatywy Fundacji Gorczakowa. Transparenty głosiły hasła „Nie Zachodowi” i „Rosja to siła”, a uczestnicy potępiali NATO, Unię Europejską i Ukrainę. Według relacji mediów, Lortkipanidze pozostał przed parlamentem do rana, prowadząc zgromadzenie w duchu „obrony wiary i pokoju”. Nikt wówczas nie przywiązywał do tego należytej wagi. W kraju przyzwyczajonym do gwałtownych emocji politycznych wiece pojawiały się i znikały jak pory roku. Jednak dwa lata później, w lipcu 2021 roku, Tbilisi znów wstrzymało oddech. W dniu zaplanowanego Marszu Równości dziennikarze i aktywiści zostali zaatakowani na ulicach. Kamery telewizyjne rejestrowały brutalne pobicia, a wśród rannych znalazło się ponad pięćdziesięciu przedstawicieli mediów. Zginął Aleksander (Lekso) Laszkarawa, operator stacji TV Pirveli, śmiertelnie pobity przez uczestników zamieszek. Według organizacji broniących wolności prasy liczba poszkodowanych reporterów była pięciokrotnie wyższa niż podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku.

Wśród uczestników zajść byli duchowni Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, którego przedstawiciele pojawiali się także na wcześniejszych prorosyjskich demonstracjach i publicznie sprzeciwiali się wpływom Zachodu, oraz liderzy ruchów narodowych związani ze środowiskiem Alt-Info, siecią medialną i ruchem politycznym znanym z prorosyjskiej retoryki, oraz z organizacją Georgian March, nacjonalistycznym ruchem ulicznym głoszącym hasła „obrony tradycyjnych wartości”. W krótkim czasie środowiska te zaczęły mówić jednym głosem: że Zachód zagraża tożsamości Gruzji, a prawdziwy pokój i ochrona tradycji mogą przyjść jedynie we współpracy z Rosją.

Dla opinii publicznej powyższe wydarzenia wydawały się od siebie odległe. Miały formalnie inne źródła, inne emocje i inną publiczność. Ale w tle coraz wyraźniej rysował się wspólny schemat. Te same osoby zaczęły pojawiać się w studiach telewizyjnych i w programach „eksperckich”. W tych samych raportach i sprawozdaniach przewijały się identyczne nazwy organizacji, a pod znanymi szyldami zaczynały się powtarzać nazwiska.

W centrum tej sieci znajdowała się Fundacja Gorczakowa, rosyjska instytucja powołana w 2010 roku decyzją prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, z inicjatywy nawiązującej do idei Fundacji „Russkij Mir” ogłoszonej przez Władimira Putina trzy lata wcześniej. Oficjalnie miała promować dialog między narodami i wspierać „dyplomację publiczną”. Nie sposób wskazać na tym etapie bezpośrednich powiązań finansowych między Fundacją Gorczakowa a opisanymi wydarzeniami ulicznymi. Jednak sieć jej projektów, kontaktów i grantów tworzyła dla prorosyjskich środowisk w Gruzji naturalne zaplecze organizacyjne i ideowe. Tam, gdzie pojawiały się środki Fundacji Gorczakowa, wkrótce wyrastały prorosyjskie inicjatywy medialne, organizacje młodzieżowe i grupy „obrońców tradycji”. Jedną z nich było właśnie Gruzińsko-Rosyjskie Centrum Publiczne imienia Jewgienija Primakowa, które stało się lokalnym węzłem kontaktów i przepływów. Wokół jego inicjatyw pojawiały się środowiska i organizacje o zbieżnych przekazach: Alt-Info, Georgian March, Politicano, SIKHA Foundation. Każda z nich działała formalnie niezależnie, lecz wszystkie posługiwały się tym samym językiem – językiem konfrontacji, podejrzeń i strachu przed Zachodem.

Na pierwszy rzut oka był to chaos. W rzeczywistości był to mechanizm, w którym każde koło zębate poruszało kolejne. W raportach służb, w archiwach grantów, w mediach społecznościowych i w rejestrach organizacji pozarządowych zaczęły się powtarzać te same nazwiska, adresy i źródła finansowania (przykładowo, badanie Democracy Research Institute (2021) wymienia kilka osób powiązanych z tym obiegiem: Archil Sikharulidze, Giorgi Mdivani i Giorgi Iremadze – wszyscy oni współpracowali z Mediami prokremlowskimi i Centrum Primakowa). Tryby zaczynały wskakiwać na swoje miejsca.

Dziś wiemy, że „Noc Gawriłowa”, prorosyjski wiec z lipca 2019 roku i ataki na Pride z 2021 roku nie były przypadkowymi eksplozjami ulicznego gniewu. Były częścią tego samego procesu – powolnego, precyzyjnie zaprojektowanego ruchu wskazówek w mechanizmie wpływu, który Moskwa od lat konstruuje w Gruzji. To mechanizm, który nie potrzebuje czołgów ani granic, by zmieniać kierunek debaty publicznej. Nie chodzi więc już o to, czy była to operacja, lecz o to, jak została zaprojektowana. I kto naprawdę sterował ruchem wskazówek w tym gruzińskim mechanizmie. 

Jednak żeby zrozumieć konstrukcję tego zegara, trzeba rozebrać go na części. Prześledzić, kiedy jego wskazówki poruszyły się po raz pierwszy, kto wprawił w ruch sprężyny i kiedy mechanizm zaczął pracować własnym rytmem. Początek prowadzi do jednej nocy. Do nocy, która uruchomiła wszystko. „Nocy Gawriłowa”.

Pierwszy ruch wskazówki. Noc Gawriłowa

Wróćmy do wydarzeń z 20 czerwca 2019 roku. Do początku.

W gmachu parlamentu w Tbilisi trwało posiedzenie Zgromadzenia Międzyparlamentarnego ds. Prawosławia, wydarzenie z pozoru techniczne, niebudzące emocji. Aż do chwili, gdy na mównicę wszedł rosyjski deputowany Siergiej Gawriłow. Polityk, który jeszcze dekadę wcześniej popierał rosyjską okupację Abchazji i Osetii Południowej, postanowił zasiąść w fotelu przewodniczącego parlamentu Gruzji.

Siergiej Gawriłow był postacią osobliwą nawet jak na rosyjskie standardy. Deputowany Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, wychowany w tradycji materializmu i internacjonalizmu, od lat łączył karierę polityczną z bliskimi relacjami ze środowiskami monarchistycznymi i cerkiewnymi. Otrzymywał odznaczenia od Cerkwi Prawosławnej, Patriarchatu Moskiewskiego i organizacji monarchistycznych, w tym cesarski medal „Jubileuszu Czynów Narodu 1613–2013”, ustanowiony przez Dom Romanowów dla upamiętnienia trzystulecia dynastii. Na uroczystościach dekorował go duchowny Ruchu „Wiara i Ojczyzna”, którego celem jest duchowa odbudowa Imperium Rosyjskiego. W polityce Gawriłow występował jako obrońca „prawosławnej cywilizacji” i rosyjskiego świata (Russkij Mir), idei, która z czasem stała się jednym z filarów doktryny Kremla. W 2019 roku był przewodniczącym Zgromadzenia Międzyparlamentarnego ds. Prawosławia, które odbywało posiedzenie w Tbilisi. To właśnie z tego tytułu zasiadł w fotelu przewodniczącego gruzińskiego parlamentu, co wywołało gwałtowną reakcję społeczną. Jego obecność w sali obrad była formalnie uzasadniona, lecz symbolicznie prowokacyjna. Nie był to przypadek, że właśnie jego przysłano do Gruzji. W hierarchii rosyjskiego systemu wpływu Gawriłow był kimś więcej niż urzędnikiem. Był nośnikiem idei, w której polityka i religia stapiały się w jeden przekaz o „misji Moskwy” w świecie prawosławia. Dziś jego nazwisko figuruje na liście 324 deputowanych Dumy Państwowej objętych sankcjami Departamentu Skarbu USA w odpowiedzi na inwazję Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Ponadto w gruzińskich źródłach wspomina się, że w delegacji Gawriłowa uczestniczył również Nikołaj Zemcow, były koordynator akcji „Nieśmiertelny Pułk”, a sam deputowany pozostawał w kontaktach z Fundacją Gorczakowa i Fundacją Primakowa, tworzącymi wówczas sieć prorosyjskich struktur w Gruzji.

Ironią historii pozostaje fakt, że w 2023 roku przewodnictwo Zgromadzenia Międzyparlamentarnego ds. Prawosławia, instytucji, którą przez trzy dekady kontrolowali Rosjanie, objął polski poseł Eugeniusz Czykwin, symbolicznie domykając epokę rosyjskiej dominacji w tej organizacji.

Kiedy zdjęcia Gawriłowa obiegły sieć, ulice Tbilisi wypełnił tłum. To, co zaczęło się jako spontaniczny protest przeciwko rosyjskiej arogancji, w ciągu kilku godzin przerodziło się w gwałtowne starcia. Na schodach parlamentu krew mieszała się z gazem łzawiącym. Wtedy po raz pierwszy ujawnił się nowy aktor gruzińskiej sceny, sieć środowisk, które pod pozorem obrony wiary i tradycji zaczęły grać zgodnie z melodią Moskwy.

Następnego dnia w mediach pojawiły się znajome twarze. Dmitrij Lortkipanidze, były parlamentarzysta i dyrektor Gruzińsko-Rosyjskiego Centrum Publicznego imienia Jewgienija Primakowa, instytucji utworzonej w 2013 roku przez Fundację Gorczakowa i finansowanej z jej środków. Występował obok komentatorów z Alt-Info, niewielkiej, dopiero powstającej platformy medialnej, której ton już wtedy przypominał narrację rosyjskich kanałów państwowych. Na ekranach pojawili się też działacze Georgian March, ruchu narodowo-konserwatywnego, wzywającego do „obrony prawosławnej Gruzji przed liberalnym Zachodem”. Wszystkie te środowiska mówiły o „prowokacji”, o „gruzińskim rusofobizmie”, o „atakach na wiarę”. Ich przekaz brzmiał jak głos rozsądku wobec chaosu ulicznego, ale w rzeczywistości był wierną kopią rosyjskich schematów propagandowych: odwracaniem ról, równaniem gniewu z agresją i podszytą religijnym tonem opowieścią o „braterstwie narodów prawosławnych”.

Z czasem wokół Centrum Primakowa zaczęła się zacieśniać sieć powiązań ludzi i instytucji, które wcześniej funkcjonowały osobno. W jego wydarzeniach uczestniczyli działacze Georgian March, publicyści Alt-Info i twórcy portalu Politicano, mediów i organizacji promujących narracje antyzachodnie i prorosyjskie. Każde z tych środowisk odgrywało własną rolę: Georgian March mobilizował ulice pod hasłem „obrony tradycji”, Alt-Info dostarczało zaplecza medialnego, a Politicano ubierało przekaz w język „geopolitycznej analizy”. W raportach ISFED, Transparency International i GFSIS wskazywano, że struktury te wykazywały ideowe i organizacyjne podobieństwa do rosyjskich projektów wpływu zarówno w metodach komunikacji, jak i w powielanych wątkach narracyjnych.

Jeszcze niedawno Georgian March uchodził za uliczną ekstremę, Alt-Info za niszowy kanał internetowy, a Centrum Primakowa – za inicjatywę kulturalną. Po „Nocy Gawriłowa” zaczęły mówić jednym głosem. Ten sam słownik, te same symbole, ta sama retoryka „własnej drogi Gruzji”. Gniew wobec Moskwy zaczął ustępować podejrzliwości wobec Brukseli. Na forach internetowych i w transmisjach Alt-Info pojawiały się hasła: „Nie chcemy wojny z Rosją”, „Stop obcym agentom”, „Gruzińska tradycja to nie import z Zachodu”. Slogany, które w kolejnych latach staną się fundamentem ruchu antyzachodniego i podstawą późniejszej partii Ruch Konserwatywny, utworzonej przez liderów Alt-Info w 2021 roku. W kolejnych latach wokół Centrum Primakowa uformowała się platforma, w której spotykały się ugrupowania takie jak Georgian March, Alt-Info, Politicano czy partia Solidarność dla Pokoju. Ich wspólne inicjatywy (od marszów „Nieśmiertelnego Pułku” po prorosyjskie fora w Moskwie) wskazują, że „Noc Gawriłowa” była początkiem długotrwałej konsolidacji prorosyjskich wpływów w Gruzji.

Po „Nocy Gawriłowa” rozpoczęła się cicha synchronizacja. Ludzie z różnych środowisk, dotąd sobie obcy, zaczęli pojawiać się razem na konferencjach, w programach publicystycznych i marszach ulicznych. Nikt jeszcze nie mówił o Fundacji Gorczakowa, ale w tle zaczęły się pojawiać powtarzające nazwiska, te same, które później pojawią się w rosyjskich raportach dyplomatycznych i w dokumentach grantowych dotyczących „dialogu między narodami”. „Noc Gawriłowa” była gniewem spontanicznym. To, co przyszło po niej, już nie było. W nowej, uformowanej z chaosu narracji Rosja przestawała być wrogiem, a stawała się strażnikiem wartości. Wtedy po raz pierwszy wskazówki w moskiewskim zegarze zaczęły poruszać się równym rytmem.

Druga przekładnia. Proputinowska retoryka

Latem 2019 roku, zaledwie kilka tygodni po „Nocy Gawriłowa”, wskazówki gruzińskiego zegara poruszyły się dalej. Na Alei Rustawelego znów zgromadził się tłum. Tym razem nie z hasłami sprzeciwu wobec Moskwy, lecz z portretami Władimira Putina i okrzykami o „braterstwie narodów prawosławnych”. Wiec prowadził Dmitrij Lortkipanidze, były działacz prorosyjskiego Ruchu Demokratycznego, wcześniej związany ze służbami wywiadu, obecnie dyrektor Gruzińsko-Rosyjskiego Centrum im. Jewgienija Primakowa. Według relacji mediów pozostał przed parlamentem do rana, przemawiając o „obronie wiary” i „pokoju między narodami”. Wkrótce jego słowa powtórzyły rosyjskie agencje informacyjne, cytując je jako głos rozsądku z „przyjaznej Gruzji”. W tym samym czasie prorosyjskie grupy zaczęły zajmować teren wokół parlamentu, uniemożliwiając organizację protestów antyokupacyjnych. Transparency International Georgia zauważa, że aktywność środowisk skupionych wokół Centrum Primakowa, w tym Alt-Info i Georgian March, nasiliła się właśnie w tym okresie.

Z czasem te ugrupowania zaczęły powtarzać podobny zestaw narracji: Zachód jako źródło moralnego rozkładu, Rosja jako bastion wiary i tradycji. Alt-Info, początkowo niewielka platforma medialna, stała się głównym kanałem ich przekazu. Jej programy komentowali duchowni, działacze narodowi i byli wojskowi, a przekaz coraz częściej nawiązywał do linii rosyjskich mediów państwowych. W raporcie GFSIS z 2020 roku odnotowano, że przedstawiciele Georgian March i Centrum Primakowa pojawiali się wspólnie podczas manifestacji w Marneuli, gdzie protestowano przeciwko pomnikowi azerskiego bolszewika Narimana Narimanowa. Uczestniczyli w niej również duchowni Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, a wydarzenie miało wyraźnie konfrontacyjny charakter.

Z czasem stało się jasne, że ruchy uliczne, media i instytucje kulturalne zaczynają działać w tym samym rytmie. Każde z nich pełniło inną rolę, lecz wszystkie mówiły jednym językiem. Językiem strachu przed Zachodem i lojalności wobec Rosji. Ten etap był momentem zestrojenia mechanizmu: sprężyny, przekładnie i tryby zaczynały pracować razem. Wkrótce miało się okazać, jaką siłę potrafi wygenerować ten układ, gdy przekaz z ekranów Alt-Info brutalnie przeniesie się na ulice Tbilisi. 

Trzecia przekładnia. Mechanizm przemocy

Lipiec 2021 roku. Tbilisi jest w napięciu przed zapowiadanym Marszem Równości. W kanałach społecznościowych i live’ach Alt-Info pojawiają się apele o „obronę Gruzji”. Kolportowane są instrukcje blokowania wydarzenia. W centrum miasta gromadzą się grupy kontrdemonstrantów, część z ikonami i krzyżami. Gdy reporterzy zaczynają relacje na żywo, dochodzi do ataków na dziennikarzy i uczestników. W nagraniach z dnia widać brutalne pobicia i wulgarne okrzyki pod adresem „agentów Zachodu”. Tego dnia rannych zostaje ponad pięćdziesięciu przedstawicieli mediów; kilka dni później umiera operator TV Pirveli, Lekso Laszkarawa.

Wśród napastników rozpoznano aktywnych działaczy środowisk skrajnie prawicowych, m.in. Georgian March i nowo powstałego skrzydła politycznego Alt-Info (Partia Konserwatywna). Te same osoby, które na antenie mówiły o „rodzinie” i „pokoju”, na ulicy pełnią rolę fizycznej mobilizacji. Niezależne analizy opisują model Alt-Info jako hybrydę medium i ruchu ulicznego: przekaz medialny służy do szybkiego przełożenia słów na działanie w terenie. To praktyczna „mechanika przemocy informacyjnej”: słowo staje się rozkazem, transmisja staje się koordynacją. 

Po lipcu 2021 roku Alt-Info zaczęło rozwijać swoją działalność programową i organizacyjną. W rejestrach spółek powiązanych z tym środowiskiem widnieją nazwiska Szoty Martynenki oraz Konstantina i Ciali Morgosiów. Te same osoby wcześniej pojawiały się przy inicjatywach związanych z partią Sojusz Patriotów. Zgodnie z danymi Krajowej Agencji Rejestru Publicznego, Martynenko i Morgoszia byli również związani z organizacją „Alternatywa dla Gruzji”, która deklarowała finansowanie ze środków Konstantina Morgosii, kandydata Sojuszu Patriotów w wyborach parlamentarnych w 2016 roku. Krąg ten był aktywny zarówno w mobilizacjach ulicznych, jak i w mediach, które konsekwentnie powielały antyzachodnie i prorosyjskie narracje. Równolegle, jeszcze przed lipcem 2021 r., Georgian March testował tę samą logikę „media – ulica”: antyazerbejdżańskie demonstracje w Marneuli (sprawa pomnika Narimanowa) czy akcje przy kompleksie Dawid Garedża łączyły duchownych, skrajnych aktywistów i osoby związane z Centrum Primakowa. Ten wzorzec opisują opracowania think tanków jako część szerszego ekosystemu prorosyjnych wpływów, w którym nacjonalistyczne slogany i „obrona tradycji” sprzęgają się z antyzachodnią agendą. 

Z analizy wynika, że między czerwcem a lipcem 2019 roku nastąpił proces stopniowego zazębiania się poszczególnych elementów prorosyjskiego systemu wpływu. Jak wskazuje Democracy Research Institute, w wydarzeniach takich jak protest przeciw filmowi And Then We Danced oraz demonstracje przy klasztorze Dawid Garedża uczestniczyli jednocześnie działacze Georgian March i osoby związane z Centrum im. Primakowa, w tym jego dyrektor Dmitrij Lortkipanidze. W analizach think tanków uznaje się to za dowód łączenia przez Moskwę struktur kulturalnych i ideologicznych z nacjonalistycznymi ruchami ulicznymi. Od pierwszego impulsu, którym była „Noc Gawriłowa”, przez prorosyjski wiec z lipca tego samego roku, mechanizm ten zaczął działać coraz płynniej. Media skrajne, ugrupowania uliczne i instytucje przedstawiane jako ośrodki „dialogu” zaczęły funkcjonować w jednym rytmie, wzajemnie wzmacniając swoje przekazy. Rezultatem tego procesu było przeniesienie propagandy z ekranów i sieci na realne działania, które przybrały formę otwartej przemocy na ulicach Tbilisi.

Ustawianie wskazówek. Edukacja, kultura, młodzież

Po krwi zawsze przychodzi uspokojenie. Po brutalnych obrazach z Tbilisi z 2021 roku mechanizm wpływu nie zatrzymał się, a jedynie zmienił rytm. Zegar nie przestał tykać, lecz jego wskazówki zaczęły przesuwać się powoli, w ciszy. Zamiast okrzyków i kamer Alt-Info, pojawiły się zaproszenia na „projekty edukacyjne”, „dialog cywilizacyjny” i „rosyjsko-gruzińskie inicjatywy kulturalne”. W tle znów to samo logo – Fundacja Gorczakowa.

Pod szyldem pojednania i kultury rozpoczęła się nowa faza operacji, miękka, długofalowa, oparta na edukacji i prestiżu. Kursy języka rosyjskiego w Tbilisi, seminaria o historii dyplomacji, wyjazdy dla studentów i dziennikarzy w ramach programu InteRussia. Oficjalnie dominowała w nich wymiana kulturowa i nauka języka. W praktyce budowano mechanizm lojalności, w którym edukacja stawała się narzędziem formowania postaw. Na zajęciach finansowanych przez Fundację uczono nie tylko języka, lecz także „rozumienia współczesnej Rosji” i „roli prawosławia w tożsamości narodów postradzieckich”. Wykładowcami byli duchowni, politolodzy i eksperci z Moskwy, często związani z Rossotrudniczestwem czyli Federalną Agencją ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, Rodaków za Granicą i Międzynarodowej Współpracy Humanitarnej, instytucją rządową Federacji Rosyjskiej zajmującą się promocją rosyjskiej kultury, języka i wpływów za granicą, oraz z Instytutem Primakowa. W opisie projektów nie było polityki, lecz w przekazie już tak. Uderzano konsekwentnie w ton, że Zachód się zatracił, a Rosja zachowała duchowość.

Najbardziej aktywną formą działalności w terenie była współpraca z Rosyjskim Związkiem Młodzieży Gruzji. Związek ten, formalnie niezależny, w rzeczywistości pełnił rolę lokalnego partnera Fundacji Gorczakowa. Współpraca jest udokumentowana od 2016 roku. Jego przewodniczący, Aleksandr Bieższencew, wspólnie z przedstawicielami Centrum Primakowa organizował w Tbilisi spotkania poświęcone „zagrożeniu faszyzmem” i „obronie tradycyjnych wartości”. W 2018 roku Związek był współorganizatorem Forum Młodych Liderów NGO, oficjalnie apolitycznego, lecz w praktyce promującego prorosyjską agendę i hasła o „duchowej wspólnocie narodów słowiańskich”. Członkowie organizacji prowadzili warsztaty, konkursy i spotkania z rosyjskimi dyplomatami, a wydarzenia odbywały się często w salach Centrum Primakowa, które po 2021 roku zmieniło swój wizerunek. Zamiast polityki stawiało na literaturę, wystawy i debaty o „duchowej wspólnocie narodów”. Hasła promowane podczas tych wydarzeń powtarzały się jak modlitwy: „Europa odwróciła się od Boga”, „Tradycja to nie wstyd — to siła narodów”, „Faszyzm nie zniknął — tylko zmienił język”. Na plakatach widniały wizerunki młodych Gruzinów w garniturach i sutannach, stojących obok flag Rosji i Gruzji. W internecie krążyły filmiki z Petersburga i Moskwy z hasłami: „wspólne korzenie, wspólna misja”. Dla młodych ludzi z prowincji te inicjatywy nie miały politycznego wydźwięku. Były szansą na rozwój, na wyjazd, na nowe kontakty. Propaganda nie pojawiała się wprost. Wszystko odbywało się w języku kultury i edukacji.

Z biegiem czasu wokół Fundacji Gorczakowa i Centrum Primakowa powstała sieć powiązanych struktur: prorosyjskie media (Politicano, Georgia and the World, Patriot TV), partie (Solidarność dla Pokoju, Ruch Konserwatywny) oraz środowiska skrajnie prawicowe (Georgian March, Georgian Idea). Wspólnie uczestniczyły w inicjatywach kulturalnych i religijnych, które nadawały prorosyjskim narracjom pozór konserwatywnego dialogu wartości.

Obok akademików i urzędników coraz częściej pojawiali się duchowni. W wydarzeniach organizowanych przez Centrum Primakowa uczestniczyli przedstawiciele Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, m.in. biskup Giorgi Jamdeliani, współtworzący z Fundacją Gorczakowa spotkania o „obronie wiary” i „walce z moralnym upadkiem Zachodu”. W homiliach i panelach powtarzano hasła o „świętym obowiązku obrony tradycji”, tożsame z retoryką Alt-Info i prorosyjskich kanałów medialnych. Od 2023 roku działalność Fundacji przeniosła się również do sfery kultury i edukacji artystycznej. W ramach projektu Rosyjsko-Gruziński Most Kulturowy organizowano wystawy, koncerty i wieczory literackie w Tbilisi i Batumi, podkreślające „wspólne wartości narodów słowiańskich”. Według analizy iFact, projekt ten pełnił funkcję przykrywki dla operacji informacyjnych wspierających rosyjską narrację o „neutralności Gruzji” i relatywizujących agresję Rosji.

Fundacja Gorczakowa opanowała coś, czego rosyjskie służby nie potrafiły osiągnąć siłą. Zaufanie. Niegdyś próbowano zdobywać je batem, teraz zdobywa się je fałszywymi gestami przyjaźni i uśmiechem towarzyszącym certyfikatom i stypendiom. Gruzińskie elity nie protestowały, a w kawiarniach Tbilisi coraz częściej rozmawiało się o „pojednaniu”, „kulturze słowiańskiej” i „tradycyjnej duchowości Wschodu”.

Tak miękko tworzono nową elitę, której nie trzeba było przekonywać do Moskwy. Wystarczyło, że nauczyła się mówić jej językiem. Każdy projekt, kurs i stypendium był jak delikatne przesunięcie wskazówki: niepozorne, ciche, a jednak trwałe. Z czasem wahadło tego zegara zaczęło wybijać nowy rytm. Rytm, w którym rosyjska narracja stawała się częścią gruzińskiej codzienności. W następnej fazie ten rytm nabierze kształtu systemu: hierarchicznego, powiązanego, konsekwentnego. Bo za tymi kursami, wystawami i wykładami krył się mechanizm, w którym każdy gest, każda publikacja i każda dotacja miały swoje miejsce i sens.

Układ wskazówek. Struktura wpływu

Obraz, który wcześniej wydawał się zbiorem przypadków, z czasem ujawnia spójny mechanizm. Ulica, media, edukacja i religia nie funkcjonują w izolacji. Tworzą sekwencję, w której emocje, przekaz, prestiż i legitymizacja wzajemnie się napędzają. W centrum tego systemu znajduje się Fundacja imienia Aleksandra Gorczakowa. W oficjalnych dokumentach przedstawia się jako promotor „dialogu między narodami” i „dyplomacji publicznej”. W rzeczywistości stanowi kluczowe narzędzie polityki „Russkij mir”, której celem jest utrzymanie państw postsowieckich w orbicie wpływów Moskwy. Fundacja prowadzi otwarte konkursy grantowe w obszarach kultury, edukacji i komunikacji międzynarodowej. W Gruzji jej beneficjentami są cyklicznie Centrum Primakowa, organizacje partnerskie i stowarzyszone, które obsługują wydarzenia, rekrutują uczestników i utrzymują kontakty z lokalnymi instytucjami. Środki trafiają w ratach, często za pośrednictwem kilku operatorów, z rozbiciem na „koszty merytoryczne” i „obsługę wydarzeń”.

Po 2022 roku ten schemat nie zniknął, lecz przeszedł transformację. Zamiast przelewów opatrzonych nazwą Fundacji pojawiły się umowy promocyjne, „zakupy usług medialnych”, darowizny rzeczowe, finansowane wyjazdy i produkcje treści w podmiotach formalnie niezależnych. Ciężar przesunął się do sfery medialnej i organizacji satelickich. To, co wcześniej występowało w dokumentach jako „seminaria” i „konferencje”, zaczęło funkcjonować jako „produkcja programów”, „wynajem studia” czy „obsługa komunikacji”. 

Wydatki związane z działalnością prorosyjskich struktur w Gruzji nie są przypadkowe. Mają własną logikę i kolejność, odzwierciedlającą sposób działania całego mechanizmu wpływu. Pierwszym etapem jest rekrutacja i selekcja kadr. Ogłaszane są nabory do programów stypendialnych, takich jak InteRussia. Uczestnikom finansuje się podróże, zakwaterowanie i udział w wydarzeniach, co pozwala nie tylko przyciągnąć młodych ludzi, lecz także trwale powiązać ich z siecią organizacji i instytucji zależnych od Fundacji Gorczakowa. Drugim etapem jest legitymizacja przekazu. Organizowane są konferencje z udziałem duchownych i akademików, a następnie publikowane raporty i albumy podsumowujące wydarzenia. W 2024 roku Fundacja Gorczakowa wspierała konferencję „Rosja i świat: dialogi – 2024” w Tbilisi, współorganizowaną przez rosyjski instytut NIiKR, kierowany przez byłych funkcjonariuszy KGB i FSB. Partnerami wydarzenia były Fundacja SIKHA Archila Sikharulidze oraz Instytut Eurazji. Celem takich działań jest nadanie narracji pozorów naukowej i moralnej wiarygodności oraz wytworzenie wrażenia pluralizmu opinii. Trzeci etap to dystrybucja. Obejmuje on współpracę z mediami, influencerami i producentami programów. Ideologiczne treści zostają w ten sposób przetłumaczone na język kultury i codziennych dyskusji, co pozwala wprowadzać je do powszechnego obiegu społecznego. Czwartym elementem jest ulica. Finansowana jest logistyka demonstracji, transport, nagłośnienie i materiały wizualne. W ten sposób narracja propagandowa zostaje przeniesiona z mediów i raportów na poziom fizycznej mobilizacji, przybierając postać marszów i wystąpień publicznych.

W dokumentach grantowych i programach wydarzeń powtarzają się te same osoby. Warto przytoczyć ich nazwiska, z zastrzeżeniem, że niektórzy współpracowali w przeszłości. Natalia Burlinowa jest związana z projektami określanymi jako „dyplomacja kreatywna” i programami wyjazdowymi, które obejmują część gruzińskich uczestników. Maria Liamcewa odpowiada za opracowanie treści i organizację wydarzeń zgodnych z linią Fundacji Gorczakowa i rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Uruzmag Karkusow pełni funkcję łącznika między projektami dialogowymi a medialnymi, łącząc obszar kultury z komunikacją polityczną. Wśród lokalnych organizatorów znajdują się Mdiwani i Sicharulidze, którzy zajmują się logistyką, współpracą z duchowieństwem i uczelniami oraz zapewniają dostęp do lokalnych mediów. Ponadto w sieci tej działają m.in. Archil Sicharulidze, szef Fundacji SIKHA i stały komentator Sputnik Georgia, oraz Tamar Kiknadze, wykładowczyni i współorganizatorka wydarzeń Centrum Primakowa. 

Nie jest to lista oskarżeń, lecz mapa zależności. Pokazuje, kto rekrutuje, kto nadaje wiarygodność, kto wzmacnia przekaz medialny i kto przenosi go do przestrzeni ulicznej. Funkcje zmieniają się w czasie, ale cel pozostaje niezmienny, jest nim utrzymanie spójnego ekosystemu wpływu.

Przed 2022 rokiem większość wydatków była jawna. W sprawozdaniach figurowały granty, faktury i raporty finansowe. Po 2022 roku pojawiły się nowe formy rozliczeń. Coraz częściej stosowano kompensaty w naturze, takie jak udostępnienie sal, sprzętu czy transportu, a także mikro-umowy z mediami i wydatki opisywane ogólnikowo jako „obsługa komunikacji”. Znaczną część finansowania stanowią również darowizny i sponsoring realizowany przez podmioty powiązane z byłymi działaczami Sojuszu Patriotów. Zamiast prostych przelewów między instytucjami pojawił się system wielu drobnych zasileń, które razem tworzą ten sam efekt operacyjny.

Wokół Centrum Primakowa uformował się ponadto lokalny układ organizacji i środowisk. Georgian March odpowiada za emocje i mobilizację uliczną. Alt-Info przekształca te emocje w narrację ideologiczną. Politicano tłumaczy rosyjskie przekazy na język analityki i opinii publicznej. Fundacja Sikha nadaje temu wszystkiemu kulturalne tło i pozory apolityczności. Na obrzeżach funkcjonuje Rosyjski Związek Młodzieży Gruzji, który rekrutuje studentów i młodych liderów uczestniczących w programach Fundacji Gorczakowa.

Każdy z tych elementów pełni inną funkcję, ale wszystkie działają w tym samym rytmie. Media tworzą przekaz, ulica dodaje mu emocję, edukacja zapewnia trwałość, a Cerkiew nadaje moralną legitymację.

Efekt końcowy jest widoczny. W gruzińskiej przestrzeni publicznej Rosja przestaje być postrzegana jako zagrożenie, a zaczyna być przedstawiana jako strażnik tradycji i duchowego porządku. Zegar został już nastawiony. Jego wskazówki poruszają się powoli, lecz pokazują określoną godzinę.
Następny etap to moment, w którym tarcza staje się widoczna w całości. Gdy widać, jak ten sam mechanizm został przeniesiony poza Gruzję i dostosowany do nowych środowisk informacyjnych.

Synchronizacja. Kreml ustawia zegary w Europie

Zegarmistrz nie pracował jednak nad jednym zegarem. Na stole miał kilka mechanizmów i stroił je równolegle, tak aby wybijały ten sam czas. W Tbilisi, Mińsku i przez krótki okres w Kijowie uruchomiono niewielkie, precyzyjne układy zamiast rozległych sieci w stylu „Russkij Mir” czy Rossotrudniczestwa. Równolegle toczyły się programy grantowe, fora i szkoły dla „młodych liderów”, które wciągały partnerów z Europy w grę kontrolowanego „dialogu”. Wystarczyły trzy punkty podparcia i kilka cyklicznych formatów, by zsynchronizować rytm narracji z godziną Moskwy.

Pierwszy z tych punktów, to znane nam już Centrum imienia Jewgienija Primakowa w Tbilisi, które stało się wzorem rosyjskiego modelu „miękkiego wpływu” w kraju po konflikcie zbrojnym z 2008 roku. Podobny schemat Moskwa powtórzyła w Mińsku, gdzie w 2020 roku utworzono Centrum Analiz i Prognoz Procesów Integracji Związkowej. Jego zadaniem była promocja „pełnej informacji o integracji Białorusi i Rosji”. Ten eufemizm oznacza oczywiście budowanie uzasadniania koncepcji Państwa Związkowego. Współpracownikami ośrodka zostali analitycy białoruskich instytutów państwowych, a jego działalność finansowo i organizacyjnie nadzorowała Fundacja Gorczakowa.

Trzeci eksperyment miał miejsce w Kijowie, w latach 2013–2015. Utworzony tam Ośrodek Informacyjny Fundacji Gorczakowa działał przy Instytucie Stosunków Międzynarodowych Narodowego Uniwersytetu Lotniczego. Jego otwarcie zbiegło się w czasie z decyzją rządu Janukowycza o wstrzymaniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. W praktyce ośrodek stał się kanałem propagandowym promującym „rosyjsko-ukraiński dialog” w duchu integracji eurazjatyckiej. W lutym 2015 roku, po skargach studentów, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zamknęła placówkę, uznając jej działalność za dywersyjną. Był to koniec najkrótszego z projektów Fundacji Gorczakowa, ale zarazem dowód, że Moskwa testowała swoje narzędzia jeszcze w czasie, gdy na kijowskim Majdanie płonęły barykady.

Po 2015 roku Fundacja skoncentrowała się na działaniach ponadnarodowych, pozornie akademickich, faktycznie politycznych. Ich osią były międzynarodowe programy i fora organizowane w Moskwie, Petersburgu i stolicach europejskich. Ich formuła była zawsze ta sama: młodzi naukowcy, dziennikarze i dyplomaci z Rosji i zagranicy, kilka dni warsztatów, spotkania z przedstawicielami rosyjskiego MSZ, a w roli gospodarza Siergiej Ławrow. Oficjalnie budowano dialog i edukację. W rzeczywistości chodziło o indoktrynację pod szyldem dyplomacji publicznej. Najbardziej znanym przedsięwzięciem Fundacji stało się Forum „Dialog dla Przyszłości”, cykl dorocznych spotkań młodych badaczy stosunków międzynarodowych, dziennikarzy i analityków z kilkudziesięciu krajów. Od 2011 roku w jego programie pojawiają się warsztaty w gmachu rosyjskiego MSZ, dyskusje o „nowym porządku światowym” i spotkania z przedstawicielami władz. Równolegle organizowano seminaria dyplomatyczne, szkoły letnie w Azji Centralnej, a także program InteRussia, który łączył stypendia badawcze z selekcją lojalnych uczestników do projektów Fundacji.

Drugim kierunkiem ekspansji był region Bałkanów i Arktyki, gdzie Fundacja prowadziła programy nazwane „dialogami”: Bałkański, Kaukaski, Arktyczny i Środkowoazjatycki. Pod płaszczykiem debat eksperckich spotykali się tam rosyjscy urzędnicy, lokalni politycy i naukowcy, którzy w publikacjach po konferencjach promowali rosyjskie koncepcje „równowagi geopolitycznej” i „świata wielobiegunowego”. Celem było budowanie wizerunku Rosji jako niezbędnego uczestnika dialogu globalnego. Nawet w momencie, gdy na Ukrainie trwała wojna.

Szczególną rolę w tym systemie pełnił kierunek niemiecki, zogniskowany wokół Spotkań Poczdamkich (Potsdamer Begegnungen). Zainicjowane jeszcze w 1999 roku jako kulturalny most między Berlinem a Moskwą, z czasem przekształciły się w forum politycznego lobbingu. Od 2010 roku Fundacja Gorczakowa współorganizowała je wspólnie z Niemiecko-Rosyjskim Forum i Fundacją Konrada Adenauera. W spotkaniach uczestniczyli posłowie Bundestagu, członkowie Rady Federacji, przedstawiciele resortów i eksperci związani z oboma rządami. Z biegiem lat, wraz z agresją Rosji wobec Ukrainy, tematyka stawała się coraz bardziej polityczna: od debat o „wartościach europejskich” do rozmów o „nowej architekturze bezpieczeństwa” i „jednej przestrzeni od Lizbony po Władywostok”. Jeszcze w 2021 roku otwarcia obrad dokonywali ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Rosji. Po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę niemieccy współorganizatorzy zawiesili projekt, a szef Forum, Matthias Platzeck, złożył rezygnację. Do tego czasu jednak spotkania te pozwoliły Moskwie stworzyć sieć bezpośrednich kontaktów wśród niemieckich elit politycznych, w tym w partiach CDU i SPD.

Oprócz forów i debat, Kreml finansował wpływy poprzez system grantów, które formalnie miały wspierać „międzynarodowe projekty społeczne”. W rzeczywistości stanowiły kanał selekcji i finansowania organizacji i osób przychylnych rosyjskiej narracji. Każdego roku Fundacja ogłaszała dwa konkursy grantowe, w których uczestniczyły organizacje z Rosji i zagranicy. Zgłoszenia oceniano pod kątem zgodności z „priorytetami polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej”. W 2022 roku były to m.in. integracja obszaru poradzieckiego, promowanie „wielobiegunowego świata”, wspieranie projektów kulturalnych w Europie i kształtowanie „obiektywnego wizerunku Rosji za granicą”.

Choć budżet Fundacji jest niewielki (nieco ponad milion euro rocznie) to efekt jej działań przewyższa skalę wydatków. Każdy grant, nawet symboliczny, jest narzędziem wpływu. Finansowano konferencje, szkoły medialne, fora młodzieżowe i wydarzenia kulturalne od Włoch po Słowację. Wśród partnerów pojawiały się instytucje takie jak Włoski Instytut Studiów Eurazjatyckich kierowany przez byłego ministra spraw zagranicznych Franco Frattiniego, stowarzyszenie Dialog Francusko-Rosyjski pod przewodnictwem Thierry’ego Marianiego czy szkocka grupa Friends of Russia. Wszystkie te podmioty uczestniczyły w dyskusjach, które legitymizowały rosyjskie stanowisko wobec Europy, NATO i wojny na Ukrainie. Mechanizm działał według jednej logiki: pieniądze, prestiż, dostęp. Rosja oferowała granty i zaproszenia do Moskwy w zamian za gotowość do „dialogu”. W ten sposób budowano sieć ekspertów i instytucji, które w swoich krajach mogły prezentować rosyjski punkt widzenia jako jeden z równorzędnych głosów. Z czasem ich publikacje i raporty zaczęły trafiać do zachodnich think tanków i mediów, tworząc iluzję pluralizmu, w której propaganda zyskiwała status opinii.

W ten sposób Kreml zsynchronizował zegary w różnych częściach Europy. W Tbilisi, Mińsku i niegdyś w Kijowie tykały one głośno, bo dotyczyły bezpośredniego sąsiedztwa. W Berlinie, Bratysławie czy Rzymie działały cicho, w rytmie konferencji i grantów. Wszystkie jednak wskazywały tę samą godzinę: godzinę Moskwy.

Odsłonięta tarcza. Cień nad Kaukazem

Gdy cały mechanizm staje się widoczny, nie słychać już rytmu wahadła, bo zegar działa sam. System zbudowany z precyzją zegarmistrza nie potrzebuje już rozkazów ani instrukcji. Działa z przyzwyczajenia, z rytmu języka i codziennych słów.

To nie jest historia jednej operacji ani jednego przelewu, lecz sieci ludzi, instytucji i symboli zsynchronizowanych z moskiewskim czasem. Mechanizm ten potrafił być brutalny, gdy wymagała tego sytuacja, i łagodny, gdy skuteczniejsza była cisza. W 2019 roku wyprowadzał ludzi na ulice, w 2021 roku doprowadził do śmierci operatora Lekso Laszkarawy. A potem? Potem przemienił się w system kursów, grantów i projektów, w których lojalność budowano językiem kultury i tradycji. I pieniędzmi. Ale czy system się zmienił? Nie, to ten sam mechanizm, tylko jego dźwignie zaczęły pracować ciszej. Zamiast ulicznych haseł pojawiły się wykłady o „duchowej wspólnocie”, zamiast przemocy na ulicy, mamy język pojednania w ustach agresora. Cel pozostał ten sam: utrzymać bicie serc opinii publicznej w rytmie niewidzialnego wahadła Moskwy.Gruzja stała się laboratorium wpływu, miejscem, gdzie testowano, jak daleko można przesunąć granice świadomości, zanim społeczeństwo zauważy zmianę rytmu. Dziś formalne instytucje mogą być zamknięte, lecz ich echo trwa w mediach, szkołach i organizacjach.
Zegar nie stoi na Kremlu. Bije w umysłach ludzi, których wyuczono jego rytmu. A cień, który padł na Kaukaz, porusza się powoli, równym ruchem wskazówek. I nie znika, gdy gaśnie światło.


Autor: Wojciech Pokora – redaktor naczelny Disinfo Digest

Współpraca: Małgorzata Sanecka Olszewska – szef zespołu OSINT INFO OPS Polska


Publikacja powstała w ramach projektu MUGA – moduł II („Śledztwa cyfrowe i analiza operacji wpływu na rzecz bezpieczeństwa środowiska informacyjnego społeczeństw Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii”). Projekt jest realizowany przez Fundację INFO OPS Polska oraz DFRLab (Atlantic Council).

Raport: Badanie środowiska informacyjnego Gruzji – Fundacja INFO OPS POLSKA

Działania finansowane są z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024–2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”.

Udostępnij!

Otwórz PDF i wydrukuj