
Rosyjska wojna informacyjna wobec Gruzji nie rozgrywa się wyłącznie na poziomie pojedynczych ataków propagandowych czy ostrych komentarzy politycznych. To długofalowa operacja, której celem jest stopniowe przeformatowanie wyobraźni społecznej – od osłabienia emocjonalnej więzi z projektem europejskim, przez delegitymizację protestów i opozycji, po normalizację Rosji jako „naturalnego” partnera Gruzji. W tym przekazie Unia Europejska ma być konstrukcją „gnijącą” i sprzeczną z tradycją kraju, Zachód – agresywnym ingerentem sterującym opozycją, a Moskwa – gwarantem bezpieczeństwa gospodarczego i geopolitycznego „realizmu”.
Kluczowym elementem tej strategii jest także sposób przedstawiania gruzińskich władz. Rząd w Tbilisi obsadzany jest w roli jedynej bariery przed chaosem, „kolorową rewolucją” i wciągnięciem Gruzji w „proxy war” przeciwko Rosji. Ograniczanie swobód obywatelskich, zaostrzanie prawa o demonstracjach czy presja na opozycję mają być odbierane jako konieczne działania ochronne, a nie demontaż standardów demokratycznych. W efekcie to, co z perspektywy liberalnej demokracji byłoby alarmujące, ma zostać społecznie oswojone jako racjonalna obrona państwa.
W tym obrazie Unia Europejska przedstawiana jest jako projekt „gnijący”, sprzeczny z tradycją i interesem Gruzji, Zachód – jako ingerujący w wewnętrzne sprawy państwa i sterujący opozycją, a Rosja – jako naturalny partner, gwarant bezpieczeństwa gospodarczego i geopolitycznego „realizmu”. Gruziński rząd z kolei obsadzany jest w roli jedynej bariery przed chaosem, „kolorową rewolucją” i wciągnięciem kraju w „proxy war” przeciwko Moskwie.
Celem takich przekazów nie jest wyłącznie doraźne wsparcie bieżących decyzji politycznych władz w Tbilisi. Chodzi o długofalowe przeformatowanie wyobraźni społecznej: osłabienie emocjonalnego związku Gruzinów z projektem europejskim, normalizację postrzegania Rosji jako partnera i stopniowe przesuwanie norm akceptowalnej polityki wewnętrznej w stronę modelu „suwerennej demokracji” – formalnie pluralistycznej, faktycznie opartej na silnej, słabo kontrolowanej władzy.
Poniższy meldunek sytuacyjny przedstawia wiodące linie wysiłku rosyjskich działań propagandowych w gruzińskojęzycznym środowisku informacyjnym, a także opisuje kluczowe cele psychologiczne, które te narracje realizują.
Wiodące narracje propagandowe wobec Gruzji
W gruzińskim segmencie infosfery dominują przekazy podważające wiarygodność instytucji Unii Europejskiej, delegitymizujące protesty społeczne oraz utrwalające obraz rządu w Tbilisi jako jedynej realnej gwarancji stabilności. Równolegle promowane są treści przedstawiające zacieśnianie relacji z Rosją jako racjonalną, „pragmatyczną” alternatywę wobec „upadającego” Zachodu.
„UE stosuje wobec Gruzji podwójne standardy i używa Euronestu jako narzędzia szantażu”
Krytyczne wobec stanu demokracji w Gruzji rezolucje instytucji unijnych opisywane są jako politycznie motywowane, a nie merytoryczne. Podkreśla się rzekomą niesprawiedliwość – zwłaszcza w porównaniu z „łagodniejszym” traktowaniem innych państw regionu, takich jak Armenia. W tej optyce Parlament Europejski ma instrumentalizować platformę Euronest, by wymuszać na Tbilisi przyjęcie „obcej agendy” i narzucać rozwiązania sprzeczne z interesem narodowym Gruzji.
„Protesty w Tbilisi są sterowane przez zagranicę”
Uczestnicy masowych demonstracji przedstawiani są jako grupy finansowane z zagranicznych grantów, powiązane z ambasadami państw UE oraz zachodnimi fundacjami. Narracja ta ma zdjąć z ruchu protestu charakter oddolny i obywatelski, nadając mu piętno operacji organizowanej z zewnątrz w ramach scenariusza „kolorowej rewolucji”. Sprzeciw społeczny ma być postrzegany nie jako wyraz woli obywateli, ale jako narzędzie obcych interesów.
„Niemiecki ambasador i zachodni dyplomaci to część ‘agresywnego obozu’ destabilizacji Gruzji”
Publiczne komentarze krytyczne wobec działań rządu – szczególnie ze strony ambasadorów i przedstawicieli państw UE – określane są jako bezpośrednia, agresywna ingerencja w wewnętrzne sprawy Gruzji. Dyplomaci zachodni przestają być w tym przekazie partnerami dialogu, a stają się aktorami politycznymi działającymi na rzecz destabilizacji państwa i wsparcia „antypaństwowej” opozycji.
„Rząd ocalił Gruzję przed chaosem i zamachem na konstytucyjny porządek”
Wykorzystanie siły wobec protestujących, zaostrzanie przepisów dotyczących zgromadzeń i inne środki kontroli społeczeństwa są przedstawiane jako niezbędne działania obronne w obliczu rzekomej próby przewrotu. Opozycję porównuje się do skrajnych, agresywnych grup, którym ma chodzić o wywołanie zamieszek i osłabienie państwa na zlecenie zagranicy. W ten sposób władze obsadzane są w roli obrońcy konstytucyjnego ładu i bezpieczeństwa.
„Gruzińska gospodarka rozwija się dzięki pragmatyzmowi i współpracy z Rosją”
Pozytywne wskaźniki gospodarcze – takie jak wzrost ruchu turystycznego, rekordowe wyniki lotnisk i sektora transportu czy dobre dane makroekonomiczne – przypisuje się polityce niewłączania się w sankcje wobec Rosji i utrzymywania z nią intensywnych kontaktów. Sugeruje się, że zbyt bliskie zbliżenie do UE groziłoby zniszczeniem tego „modelu sukcesu”, a polityka wobec Moskwy jest jedyną realistyczną drogą do dalszego wzrostu.
„UE zmierza ku dezintegracji, więc członkostwo w niej jest ryzykowne”
Komentarze o „gniciu”, kryzysie wewnętrznym i braku przyszłości dla Unii Europejskiej mają podważyć atrakcyjność integracji europejskiej jako celu strategicznego Gruzji. Narracja ta podkreśla, że „rozsądne elity” powinny przeczekać domniemany upadek obecnej biurokracji w Brukseli, nie wiązać się z „niestabilnym projektem” i zachować maksymalny dystans wobec instytucji europejskich.
„Gruzja nie wejdzie do proxy war przeciwko Rosji i słusznie”
Deklaracje władz o unikaniu zaangażowania w wojnę na Ukrainie prezentowane są jako wyraz mądrości strategicznej i odpowiedzialności za życie obywateli. Każde zbliżenie do NATO czy zwiększenie wsparcia dla Kijowa przedstawia się jako niemal automatyczne wciągnięcie Gruzji w katastrofalny konflikt. W ten sposób prozachodni kurs łączy się w wyobraźni odbiorców z ryzykiem wojny na własnym terytorium.
„Zaostrzenie prawa o demonstracjach i zakaz łączenia stanowisk to walka z korupcją, nie ograniczanie wolności”
Zmiany legislacyjne, które w praktyce wzmacniają kontrolę nad protestami obywatelskimi oraz nad urzędnikami, są komunikowane jako element budowy „nowoczesnego, efektywnego państwa” oraz walki z patologiami. Krytykę tych rozwiązań w zachodnich mediach i instytucjach przedstawia się jako przejaw hipokryzji państw, które rzekomo stosują jeszcze ostrzejsze standardy u siebie.
„Rosja to naturalny partner gospodarczy i kulturowy Gruzji”
Wzrost liczby przyjazdów turystów z Rosji, rola rosyjskich linii lotniczych, współpraca w sektorze energetycznym oraz powiązania kulturowe używane są do budowania obrazu „naturalnej symbiozy” obu państw. Próby ograniczenia tych więzi – zwłaszcza pod wpływem oczekiwań Zachodu – opisywane są jako działania bezpośrednio sprzeczne z interesem narodowym Gruzji.
Cele psychologiczne rosyjskiej kampanii informacyjnej wobec Gruzji
Opisane wyżej narracje nie są zbiorem przypadkowych tez. Tworzą spójny zestaw środków oddziaływania psychologicznego, skierowanych przede wszystkim do społeczeństwa gruzińskiego, ale także do odbiorców w UE i Rosji.
1. Budowanie nieufności wobec UE i Zachodu
Wątki „podwójnych standardów UE”, „szantażu Euronestem” i „gnicia” Unii mają osłabić emocjonalną atrakcyjność integracji europejskiej. Chodzi o zasianie przekonania, że Zachód jest niespójny, wrogi i instrumentalnie traktuje Gruzję. W konsekwencji zaufanie do kierunku proeuropejskiego oraz związane z nim aspiracje stają się psychologicznie mniej bezpiecznym wyborem.
2. Delegitymizacja protestów i opozycji jako „obcych agentów”
Przedstawianie demonstracji jako sterowanych przez zagraniczne granty i dyplomatów ma odebrać protestom moralną wiarygodność. Opozycja i ruchy sprzeciwu mają być postrzegane jako „narzędzia obcych”, a nie część wspólnoty politycznej Gruzji. Celem jest wywołanie dystansu i niechęci, a w efekcie ograniczenie gotowości społeczeństwa do dołączania do protestów, wspierania ich czy choćby okazywania solidarności.
3. Wzmacnianie obrazu rządu jako jedynego gwaranta stabilności i pokoju
Narracje o „ocaleniu Gruzji przed chaosem” oraz o „nieuczestniczeniu w proxy war przeciwko Rosji” tworzą bardzo prosty kontrast:
- rząd = porządek, stabilność, pokój,
- opozycja i Zachód = chaos, przewrót, wojna.
Psychologicznym celem jest zbudowanie lęku przed zmianą polityczną i przeświadczenia, że odejście od obecnego kursu grozi katastrofą. Taka konfiguracja sprzyja bierności i akceptacji nawet kontrowersyjnych działań władz.
4. Normalizacja zbliżenia z Rosją jako „zdrowego pragmatyzmu”
Podkreślanie sukcesów gospodarczych, wzrostu turystyki i „naturalnej symbiozy” z Rosją ma złagodzić negatywne skojarzenia historyczne i bezpieczeństwa narodowego. Rosja ma przestać kojarzyć się z okupacją, presją i ryzykiem, a zacząć z bezpieczeństwem materialnym, szansą na zarobek i „realizmem” politycznym – rzekomo w przeciwieństwie do ryzykownego kursu proeuropejskiego.
5. Usprawiedliwianie ograniczania wolności jako walki z korupcją i „patologią”
Zaostrzanie prawa o demonstracjach i zwiększanie kontroli nad urzędnikami prezentowane jako antykorupcyjne reformy ma przesunąć granice społecznej akceptacji. Redukcja swobód obywatelskich ma być odbierana nie jako zagrożenie, ale jako „twarde, konieczne porządki”. Zmienia to normy: działania, które w standardach demokratycznych byłyby uznane za nadmierną ingerencję w prawa obywatelskie, stają się społecznie oswojone.
6. Osłabienie emocjonalnego związku z projektem europejskim i „zaszczepienie” modelu suwerennej demokracji
Łącząc obraz „upadającej UE”, „wrogich dyplomatów” i „pragmatycznego rządu”, propaganda dąży do tego, by projekt europejski przestał być źródłem nadziei, a stał się konstrukcją obcą, ryzykowną i niepotrzebną. W jego miejsce promuje się model „suwerennej demokracji” – systemu, w którym wybory istnieją, ale faktyczna kontrola obywatelska nad władzą jest ograniczona, a kurs polityczny pozostaje kompatybilny z interesami Moskwy.
W efekcie opisane przekazy mają doprowadzić do sytuacji, w której znacząca część społeczeństwa psychologicznie akceptuje oddalanie się od UE, rosnące wpływy Rosji oraz stopniowe ograniczanie wolności – ponieważ kojarzy je nie z ryzykiem, lecz z bezpieczeństwem, porządkiem i ochroną przed wojną.
Zakończenie: walka o narrację to walka o przyszłość Gruzji
Meldunek sytuacyjny ze środowiska informacyjnego Gruzji za listopad 2025 r. pokazuje, że rosyjska i prorosyjska propaganda funkcjonuje tu jako złożona operacja psychologiczna, a nie tylko zbiór pojedynczych przekazów. Jej istotą jest równoczesne osłabianie zaufania do Zachodu, delegitymizacja wewnętrznej opozycji oraz normalizacja bliskich relacji z Rosją jako „naturalnej” i pozornie najbezpieczniejszej drogi rozwoju.
Taki model komunikacji sprzyja utrwalaniu przekonania, że rząd – nawet jeśli ogranicza swobody obywatelskie – jest jedynym gwarantem pokoju i stabilności, a wszelkie próby zmiany kursu grożą Gruzji wojną, anarchią albo gospodarczym upadkiem. W dłuższej perspektywie prowadzi to do miękkiej rewizji strategicznego wyboru cywilizacyjnego, dokonywanego nie w drodze otwartej debaty, lecz poprzez stopniowe „przeprogramowanie” emocji i wyobrażeń społecznych.
Odpowiedzią na te działania nie może być wyłącznie prostowanie fałszywych informacji. Niezbędne jest budowanie własnych, pozytywnych i spójnych narracji proeuropejskich, które nie ignorują realnych lęków i obaw gruzińskiego społeczeństwa, ale do nich wprost nawiązują: pokazują, że integracja z UE może oznaczać nie chaos, lecz większe bezpieczeństwo; nie upadek gospodarczy, lecz szansę na rozwój; nie utratę tożsamości, lecz jej wzmocnienie.
Stawką w tej wojnie narracyjnej nie jest jedynie kolejny cykl wyborczy czy pojedyncza reforma. Stawką jest kierunek, w którym podąży Gruzja – oraz to, czy decyzja o tym kierunku będzie efektem świadomego wyboru obywateli, czy też konsekwencją długotrwałej, skutecznej operacji wpływu prowadzonej z Moskwy.
Projekt MUGA: „Publikacja powstała na podstawie bieżącego monitoringu środowiska informacyjnego Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii realizowanego w ramach projektu MUGA – moduł II („Śledztwa cyfrowe i analiza operacji wpływu na rzecz bezpieczeństwa środowiska informacyjnego społeczeństw Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii”). Projekt jest realizowany przez Fundację INFO OPS Polska oraz DFRLab (Atlantic Council).
Działania finansowane są z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024–2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.”
Zapraszamy również do zapoznania się z raportami:
Badanie środowisk informacyjnych Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii:
- Badanie środowiska informacyjnego Armenii: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-armenii/
- Badanie środowiska informacyjnego Mołdawii: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-moldawii/
- Badanie środowiska informacyjnego Gruzji: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-gruzji/
- Badanie środowiska informacyjnego Ukrainy: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-ukrainy/












![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)



