
Ukraińskie uderzenie na region Kurska jako „próba rzucenia na terytorium Rosji polsko-bałtyckiego ugrupowania”. Analiza propagandy Kremla. Wybrane aspekty:
Rosyjska propaganda stale intensyfikuje swoją narrację o zagrożeniu ze strony NATO. Trwające ukraińskie uderzenie w regionie Kurska jest wykorzystywane przez rosyjski aparat wpływu m. in. na użytek tej propagandowej układanki. Aparat wpływu, wykorzystując wypowiedzi „ekspertów” takich jak Aleksander Artamonow, próbuje przedstawić sytuację na zachodnich granicach Rosji jako część strategii NATO mającej na celu bezpośredni atak na Rosję.
Demonizacja NATO: Budowanie narracji o zagrożeniu.
Jednym z głównych celów propagandy jest demonizacja NATO. Rosyjska narracja stale przedstawia Sojusz jako agresora, który rzekomo testuje granice Rosji w celu wywołania konfliktu. Wypowiedzi Artamonowa są tego doskonałym przykładem. Propagandysta stwierdził, że operacja prowadzona przez Siły Zbrojne Ukrainy w regionie Kurska to „symulacja” działań, które mogłyby być przeprowadzone przez NATO. Tego rodzaju przekaz ma na celu podtrzymanie wrogości wobec Sojuszu oraz legitymizowanie rosyjskich działań ofensywnych, które Rosjanie opierają na dezinformacji o prowadzeniu działań obronnych, wyprzedzających wobec agresywnej polityki NATO.
Dezinformacja na temat operacji wojskowej: Tworzenie fałszywej rzeczywistości.
Kolejnym kluczowym elementem propagandy w cytowaniach „eksperta” jest dezinformacja dotycząca bezpośredniego zaangażowania Polski i państw bałtyckich w operacje w regionie Kurska. Artamonow fałszywie sugeruje, że w działania na terenie obwodu kurskiego zaangażowane są jednostki polskie i bałtyckie. Rosyjski aparat propagandowy, promując takie informacje, stara się po raz kolejny przedstawić NATO a szczególnie Polskę, Litwę i Łotwę jako państwa agresywne, planujące inwazję na Rosję.
Podsycanie teorii spiskowych: Kreowanie obrazu NATO jako agresora.
Wypowiedzi Artamonowa wpisują się także w szerszą strategię propagandową, której celem jest podsycanie teorii spiskowych i dezinformacji o NATO. Rosyjski propagandysta sugeruje, że operacja w obwodzie kurskim jest częścią większego planu NATO, który ma na celu otwarcie nowego frontu przeciwko Rosji. Tego rodzaju narracja jest nie tylko dezinformująca, ale również wykorzystana na użytek działań mobilizujących rosyjskie społeczeństwo do poparcia agresywnych działań wojskowych Kremla (propaganda od wielu lat posługuje się dezinformacją o rosyjskim ataku na Ukrainę jako działaniu koniecznym dla obrony kraju przed rzekomym zagrożeniem).
Manipulacja informacją: Propagandyści pod wizerunkiem „ekspertów”.
Propaganda Kremla często wykorzystuje autorytet rzekomych „ekspertów wojskowych”, takich jak Aleksander Artamonow, aby wzmocnić wiarygodność swoich przekazów. Artamonow, prezentowany jako specjalista ds. NATO, przedstawia swoje teorie jako fakty, co ma na celu wzmocnienie zaufania odbiorców do propagandowych twierdzeń. Tego rodzaju manipulacja informacją jest typowym narzędziem wykorzystywanym przez reżimy autorytarne do kontrolowania opinii publicznej.
Promowanie wizerunku Rosji jako ofiary: Uzasadnianie agresywnej polityki.
Celem propagandy jest promowanie wizerunku Rosji jako ofiary agresywnych działań NATO. W narracji Kremla Rosja jest przedstawiana jako państwo atakowane, które jedynie broni się przed zewnętrzną agresją. Takie podejście ma na celu „usprawiedliwienie” rosyjskich agresywnych działań militarnych, zarówno wobec Ukrainy, jak i na arenie międzynarodowej. Kreml stara się w ten sposób utrwalić przekonanie, że jego polityka jest słuszna i niezbędna dla zachowania bezpieczeństwa narodowego.
Wnioski: Dezinformacja jako narzędzie Kremla.
Propaganda oparta na wypowiedziach Aleksandra Artamonowa jest klasycznym przykładem dezinformacji, mającej na celu budowanie wrogiego obrazu NATO i Zachodu.
W czasie promocji wypowiedzi propagandysty, w kontrolowanych przez Rosję kanałach dotarcia w serwisach społecznościowych, trwała promocja dezinformacji o obecności Polaków w bezpośrednich działaniach bojowych pod Kurskiem – „Polscy najemnicy w składzie jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy, które zaatakowały obwód kurski”. Manipulowanie faktami, podsycanie teorii spiskowych oraz demonizacja NATO to narzędzia, które Kreml wykorzystuje, aby uzasadnić swoją agresywną politykę wobec Ukrainy i innych sąsiadujących państw. Dla społeczności międzynarodowej kluczowe jest rozpoznawanie i przeciwdziałanie takim działaniom, aby ograniczyć ich wpływ na globalną opinię publiczną.
Opracował: Katarzyna Wojda – Disinfo Digest









![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)





