
W przyszłym roku w lipcu mija 30 lat od objęcia władzy na Białorusi przez Aleksandra Łukaszenkę (lipiec 1994). Jest to pewien ewenement jak na okres sprawowania władzy przez postsowieckich prezydentów. Pomimo izolacji międzynarodowej dyktator cieszy się zdrowiem, a rządzi już dłużej niż chociażby Leonid Breżniew lub Józef Stalin. Białoruski prezydent zawsze w swojej polityce traktował historię jako oręż. Polityka historyczna Białorusi w okresie jego rządów była i jest wymierzona głównie w Polskę. Z jednej strony jest ona kontynuacją sowieckiej propagandy, która w swoim dyskursie przez dziesięciolecia traktowała Polskę i Polaków jako ciemiężycieli narodu białoruskiego. Z drugiej strony przez ostatnie lata doszły nowe elementy, które powodują, iż białoruska propaganda historyczna uznała Polskę za jednego z głównych wrogów tego państwa.
Próba budowy własnej tożsamości i odwrót w czasach A. Łukaszenki
Państwa powstałe po upadku Związku Sowieckiego (1991) stanęły przed wyzwaniem zbudowania praktycznie odrębnej tożsamości zarówno państwowej jak i narodowej. Nie ominęło to także Białorusi w pierwszym okresie jej niepodległości (1991-1994). Białoruś starała się wtedy stworzyć własną nową tożsamość odcinając się od sowieckiej i rosyjskiej przeszłości. Między innymi herb i flaga w tym okresie były zupełnie inne niż na Białorusi w czasach Łukaszenki. Już jednak od czasów przejęcia władzy przez A. Łukaszenkę doszło do szybkiej resowietyzacji białoruskiej polityki historycznej. Identycznie jak w czasach sowieckich zaczęto traktować Białoruską Socjalistyczną Republikę Sowiecką jako pierwszy etap państwowości białoruskiej. Rok 1939 r. podobnie jak w podręcznikach sowieckich miał być momentem zjednoczenia narodu białoruskiego. Już w 1995 r. powołano Państwową Komisję Historyczną, której celem było napisanie i zatwierdzenie na nowo podręczników historycznych. Miało to na celu odejście od narodowych tradycji białoruskich i ponowną rusyfikację przeszłości. Wcześniej starano pokazać się rzetelnie białoruskie tradycje narodowe oraz relację z Polską i Polakami. Zadaniem Państwowej Komisji Historycznej była zmiana tego nastawienia. Zaczęto pozytywnie oceniać Rosjan w historii narodu białoruskiego, dyskredytowano natomiast Polskę i Polaków. Nie chodziło tylko o historię najnowszą. Dotyczyło to też wydarzeń z czasów nowożytnych. Takim negatywnym aspektem dziejów narodu białoruskiego została np. unia brzeska zawarta przez biskupów ruskich z Rzymem w 1596 r. Cały okres istnienia ziem białoruskich w ramach Rzeczpospolitej oceniano negatywnie. Z kolei okres dominacji rosyjskiej (od rozbiorów) miał przynieść ziemiom białoruskim same korzyści.
Manipulacja historią II Rzeczpospolitej
Według dzisiejszej białoruskiej propagandy i polityki historycznej akcentuje się rocznice, które nie są do zaakceptowania przez Polskę i Polaków. Sztandarowym przykładem jest data 17 września 1939 r. czyli agresja sowiecka na II Rzeczpospolitą. Według białoruskiej propagandy jest to dzień zjednoczenia ziem białoruskich. Białoruscy historycy i przedstawiciele władz twierdzą, iż wkroczenie Armii Czerwonej na wschodnie tereny ówczesnej Polski było elementem wyzwolenia Białorusinów od Polaków. W 2021 r. dekretem prezydenta Łukaszenki ustanowiono święto – Dzień Jedności Narodowej, który jest obchodzony 17 września 1939 r. W oświadczeniu prezydenta napisano, że:
„17 września stał się aktem sprawiedliwości dziejowej dla narodu białoruskiego, podzielonego wbrew swojej woli w 1921 r. na mocy traktatu pokojowego w Rydze i na zawsze utrwalonego w narodowej tradycji historycznej”.
W ocenie władz białoruskich był to „przełomowy” moment w najnowszej historii kraju, doszło bowiem do zjednoczenia Białorusinów – rozdzielonych wcześniej „sztuczną” granicą „wymuszoną” w traktacie ryskim z 1921 r. w ramach jednego państwa, czyli Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
Warto dodać, że sam pomysł Dnia Jedności Narodowej jest skopiowaniem pomysłu rosyjskiego święta, które ustanowiono w dniu 4 listopada w rocznicę wyzwolenia Moskwy spod polsko-litewskiej okupacji w 1612 r. Białoruska propaganda powtarza tezy znane z sowieckiej historiografii, że po napaści niemieckiej w 1939 r. „państwo polskie przestało istnieć”. Jest to oczywiście kalka z sowieckiej propagandy, która głosiła, że 17 września 1939 to dzień zjednoczenia narodu białoruskiego.
Także interpretacja innych wydarzeń z historii Białorusi jest wymierzona w Polskę i Polaków. Jeśli chodzi o wojnę polsko-sowiecką 1920 r. pisze się o wyzwoleniu Mińska od tzw. „białopolaków”. Chodzi o sytuację, kiedy to wojska polskie 16 października 1920 r. na mocy postanowień zawieszenia broni opuściły zajęty dzień wcześniej Mińsk. Walka z pamięcią o wojnie 1920 r. dotyczy też miejsc kultury. W lutym 2023 r. w kościele katolickim w miejscowości Soły w obwodzie grodzieńskim zamalowano na polecenie władz fresk „Cud nad Wisłą”. Powstał on wkrótce po bitwie warszawskiej i był częścią dziedzictwa kulturowego Białorusi. Fresk był już kiedyś zamalowany w przeszłości w czasach sowieckich. W okresie niepodległej Białorusi go odrestaurowano. Obecny wandalizm miał być spowodowany tym, iż jak głosili białoruscy propagandyści dzieło sztuki ma podżegać do „nienawiści na tle narodowościowym i religijnym”. Innym przykładem walki z polskością jest rusyfikacja przestrzeni architektonicznej na Białorusi. Przykładem może być tu zamek w Grodnie. Jego najnowsza rekonstrukcja zniszczyła pierwotny wygląd tego zabytku.
Negatywna narracja dotyczy zresztą całej historii II Rzeczpospolitej. Ważnym elementem białoruskiej propagandy historycznej jest obrona twierdzy brzeskiej w 1941 r. Jest ona oczywiście kalką propagandy sowieckiej, mającą przykryć przynależność Brześcia do II Rzeczpospolitej. O polskiej obronie Brześcia przed Niemcami w 1939 r. nawet się nie wspomina. W 2010 „dla upamiętnienia 65 rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem” powstał film „Twierdza brzeska” w koprodukcji rosyjsko-białoruskiej. Film miał zresztą premierę 22 czerwca 2010 r. w rocznicę napaści Niemiec na Związek Sowiecki.
W 2021 r. odnosząc się do kwestii historycznych prezydent stwierdził: „Nigdy nie wspominaliśmy o okupowaniu przez Polskę znacznej części białoruskiego terytorium w latach 20. i 30. zeszłego wieku. Ale widocznie nadszedł czas, by powrócić do tego tematu i dokładnie go zbadać z udziałem historyków i politologów, co zresztą już zaczęliśmy robić”.
Manipulacja historią polskiego podziemia niepodległościowego
Jeśli chodzi o okres II wojny światowej mówi się głównie o partyzantce sowieckiej, która miała chronić lokalną ludność. Propaganda białoruska oczernia Armię Krajową. Oskarża ona AK o dokonywanie zbrodni na ludności białoruskiej zarówno w trakcie II wojny światowej, jak i po jej zakończeniu. W 2021 r. białoruska Prokuratura Generalna wszczęła nawet w tej sprawie postępowanie karne. W marcu 2021 r. władze białoruskie postawiły także zarzuty uczestnikom uroczystości upamiętniającej żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego w szkole prowadzonej przez Brzeskie Forum Inicjatyw Lokalnych.
Dość często białoruska propaganda powraca do tematu kapitana Romualda Rajsa „Burego”. Polski żołnierz podziemia antykomunistycznego jest odpowiedzialny za pacyfikacje wiosek białoruskich (Zaleszany, Szpaki, Zanie, Końcowizna) na terenie Białostocczyzny w 1946 r., w których zginęło ok. pięćdziesięciu osób, oraz za rozstrzelanie trzydziestu białoruskich furmanów. W 12 marca 2019 r. ambasador RP został wezwany do białoruskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z oświadczeniem Instytutu Pamięci Narodowej o „Burym”. Warto przypomnieć, że w 2019 r. IPN uznał, że w świetle najnowszych badań kapitan R. Rajs i dowodzona przez niego 3 Wileńska Brygada Narodowego Zjednoczenia Wojskowego nie dopuścili się ludobójstwa na białoruskiej i prawosławnej ludności na Podlasiu. Oświadczenie IPN dotyczące sprawy „Burego” odnotowała większość białoruskich mediów niezależnych i państwowych. Mińska telewizja STV informując o sprawie „Burego” stwierdziła, że „w Polsce został uniewinniony wojenny przestępca”. Niewątpliwie ta sprawa będzie cały czas wykorzystywana przez propagandę białoruską jak i rosyjską.
9 kwietnia 2021 prokurator generalny Republiki Białoruś Andrej Szwied poinformował o wszczęciu śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego na ludności zamieszkującej Białoruś w latach 1941-1945. Według białoruskiego prokuratora jest to reakcja na presję jaką wywierają na władze białoruskie w Mińsku niektóre państwa, które w czasie tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (1941-1945) uczestniczyły w masowej zagładzie Białorusinów i innych narodowości. Dodał, że zbrodnie były dokonywane również po zakończeniu wojny. Śledztwo obejmie sprawy związane ze zbrodniami dokonanymi „przez niemieckich okupantów i ich popleczników”, które są nazywane „nacjonalistycznymi formacjami bandyckimi”. Chodzi oczywiście o Armię Krajową i inne polskie organizacje konspiracyjne walczące z Sowietami. Cel jest jasny – uznać żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego za zbrodniarzy wojennych. W świetle nowego ustawodawstwa o niedopuszczalności rehabilitacji nazizmu (lub przeciwdziałaniu „heroizacji” nazizmu) za przestępców mogą być uznani przedstawiciele polskiej mniejszości kultywujący pamięć o polskim podziemiu.
Prezydent A. Łukaszenka wielokrotnie też potępiał wspieranie przez Polskę opozycji demokratycznej na Białorusi. Z kolei według białoruskiego dyktatora „Polacy z Białorusi to przede wszystkim białoruscy obywatele. Ich sytuacja jest wewnętrzną sprawą władz w Mińsku”. Białoruski prokurator generalny Andrej Szwied 17 września 2021 w ,wywiadzie uznał Kartę Polaka za „niebezpieczne narzędzie antypaństwowej działalności”. Antypolską narrację miał wyemitowany 16 września 2021 r. dokument telewizyjny w reżyserii Ihara Tura.. Ukazywał on bestialskie okrucieństwo AK zarówno w czasie II wojny światowej jak i tuż po niej. W dokumencie porównano „antybiałoruską politykę” władz II RP ze wsparciem Warszawy dla oponentów Łukaszenki podczas demonstracji powyborczych w 2020 r. Polska została w dokumencie oskarżona o destabilizacje Białorusi, co miałoby umożliwić „przyłączenie” do RP białoruskich zachodnich obwodów jako dawnych „kresów wschodnich”. Według autorów materiału aktywną rolę w tych działaniach miał rzekomo odgrywał Związek Polaków na Białorusi pod kierownictwem Andżeliki Borys.
Niszczenie cmentarzy i polskich miejsc pamięci
W czerwcu i lipcu 2022 r. nasiliły się akty wandalizmu w miejscach pamięci polskiej na Białorusi. Zniszczono wtedy polskie cmentarze wojenne i miejsca pamięci w obwodzie grodzieńskim. Warto tu wymienić poszczególne miejsca, gdzie dokonano wandalizmu: pomnik AK w Stryjówce, kwatera żołnierzy AK w Mikuliszkach, cmentarz w Surkontach, groby i upamiętnienia AK – w Bogdanach, Bobrowiczach, Dyndyliszkach, Jodkiewiczach, Iwiu, Kaczycach, Piaskowcach, Plebaniszkach, Oszmianie i Wołkowysku. Zdewastowano także pomnik katyński na cmentarzu wojskowym w Grodnie. Akcja niszczenia polskich cmentarzy była skoordynowaną akcją władz centralnych Białorusi mającą na celu stopniową likwidację miejsc polskiej pamięci związanych z aktywnością Armii Krajowej podczas II wojny światowej. Warto przypomnieć, że już w 2019 r. w Kuropatach, gdzie pochowane są także polskie ofiary z okresu stalinizmu usunięto krzyże z nagrobków.
Represje wobec Związku Polaków na Białorusi i polskiej mniejszości
Zupełnie inną kwestią, którą trzeba poruszyć są represje wobec Związku Polaków na Białorusi, które trwają już drugą dekadę. Wybór w 2005 r. na przewodniczącą tej organizacji Andżelikę Borys spowodował natychmiast represje ze strony władz białoruskich. Nastąpił wówczas podział Związku Polaków na Białorusi na oficjalny uznawany przez władze z Mińska i opozycyjny uznawany przez rząd RP. Andżelikę Borys i popierających ją działaczy spotkały represje, które dotknęły także dziennikarzy oraz polską prasę na Białorusi. Działaczka była kilkadziesiąt razy przesłuchiwana przez KGB, prokuraturę oraz milicję. Kilkakrotnie była skazana na wysokie kary grzywny oraz aresztu. 23 marca 2021 r. Andżelika Borys została aresztowana i rok przebywała w więzieniu, po czym zarzuty wobec niej zostały wycofane. Borys i inni zatrzymani działacze byli oskarżeni o „podżeganie do nienawiści na tle etnicznym” i „rehabilitację nazizmu” (pojawia się też określenie „heroizacja nazizmu”).
Więzień sumienia – Andrzej Poczobut
Warto tu wspomnieć o nieustannych represjach, które już od ponad dekady spadają na dziennikarza Andrzeja Poczobuta. W 2011 prokuratura postawiła mu zarzut o znieważenie Aleksandra Łukaszenki w szeregu artykułów prasowych. Sąd wtedy skazał Andrzeja Poczobuta na 3 lata więzienia w zawieszeniu na okres 2 lat. Już w 2012 r. postawiono mu kolejne zarzuty i został aresztowany na 10 dni. W kolejnym roku prokuratura jednak umorzyła postępowanie. Dziennikarz został aresztowany po raz kolejny w 2021 r. Został skazany 8 lutego 2023 r. na 8 lat więzienia o zaostrzonym rygorze.
Likwidacja polskiego szkolnictwa
Oprócz tych represji doszło też praktycznie do likwidacji polskiego szkolnictwa na Białorusi. Białoruski resort oświaty uważa, iż „Prywatne przedszkola i szkoły półlegalne pod auspicjami indywidualnych przedsiębiorców, stowarzyszeń publicznych lub wyznaniowych były w większości wykorzystywane do celów politycznych, stały się rozsadnikami kolorowej rewolucji. A ich pracownicy i liderzy znaleźli się w destrukcyjnych organizacjach na różnych poziomach”. Represje trwają też wobec polskich szkół prowadzonych społecznie.
Oskarżenia o nazizm
W 2021 r. pojawiły się oskarżenia wobec Polaków o jak to nazwano „heroizację nazizmu”. 10 kwietnia 2021 Uładzimir Makiej, szef białoruskiego MSZ w wywiadzie telewizyjnym, stwierdził że Białoruś zamierza ostro reagować na próby organizowania przez przedstawicieli władz Polski na białoruskim terytorium wydarzeń dotyczących „heroizacji nazizmu i przestępców wojennych”. 14 maja 2021 Łukaszenka podpisał ustawę o zapobieganiu rehabilitacji nazizmu oraz nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu ekstremizmowi. Wprowadziła one do białoruskiego prawa mechanizmy zwalczania prób „podważania lub relatywizowania” zbrodni dokonanych na narodzie białoruskim w trakcie II wojny światowej przez „nazistów”. Definicja nazizmu zawarta w ustawie pozwala na zastosowanie tych określeń nie tylko do jednostek III Rzeszy, ale także innych formacji wojskowych na terenie dzisiejszej Białorusi. Już 17 maja 2021 r. prokurator generalny Andrej Szwied zapowiedział wszczęcie postępowań wobec żyjących jeszcze żołnierzy Armii Krajowej oraz litewskich formacji współdziałających z Niemcami, którzy jego zdaniem powinni zostać ukarani za zbrodnie wojenne. Wypowiedz ta miała na celu dyskredytację Polaków i Litwinów jako narodów dążących w czasie II wojny światowej do wyniszczenia Białorusinów
Z kolei 16 września 2021 r. w mińskiej redakcji rosyjskiego portalu informacyjnego Sputnik miała miejsce promocja książki „Polski terror na Białorusi w latach II wojny światowej”. Autorzy tego opracowania historycy: Aleksiej Koczetkow (Rosjanin) i Lew Krysztapowicz) przedstawili tendencyjnie historię polskiego podziemia na terenie dzisiejszej Białorusi. Według nich była to: „zbrodnicza działalność mającą na celu wyniszczenie najaktywniejszych członków białoruskiej społeczności”. Jednocześnie historycy w książce kolportują tezę o szeroko zakrojonej „współpracy polskiego podziemia z nazistowskim okupantem”.
Manipulacja zbrodnią wołyńską i antypolski film „Na drugim brzegu”
W ostatnim czasie doszło też do zorganizowania na Białorusi wystawy o tematyce wołyńskiej. W lipcu 2023 r. w białoruskiej Bibliotece Narodowej otwarto wystawę „Zapomniane ludobójstwo: nic nie jest zapomniane”. Rządowi propagandyści wskazywali, że UPA mordowała też Białorusinów i rząd polski ze względu na pomoc Ukrainie w walce z Rosją nie chce podnieść sprawy wołyńskiej. Białoruś miałaby jakoby oto zadbać.
Antypolska propaganda historyczna jest też obecna także we współczesnym kinie białoruskim. Przykładem może tu być film „Na drugim brzegu”, którego premiera miała miejsce we wrześniu 2023 r. Akcja rozgrywa się na kresach II Rzeczpospolitej w 1925 r. Polacy są pokazani jako prymitywne i okrutne istoty, ciemiężyciele Białorusinów. Bohaterami filmu są komuniści białoruscy, którzy walczą o białoruski język i kulturę oraz o włączenie ziem białoruskich do Związku Sowieckiego. Reżyser Andrej Chruliow i czterej z pięciu głównych aktorów zostali zaproszeni z Moskwy. Na premierze w Mińsku obecny był dyrektor państwowego studia filmowego Belarusfilm Jurij Alaksiej. Urzędnik przekonywał, że film „pokazuje młodzieży, czym był pokój ryski i rozbiór Białorusi, jak Białorusini znosili tę rozłąkę i jak polska strona odnosiła się do naszej religii i kultury”. Już po pierwszych tygodniach wyświetlania okazał się frekwencyjną porażką. Film ma być jednak wyświetlany w kinach białoruskich do końca roku.
Zakończenie
Polska jest stale oskarżana w reżymowych mediach jako uciskająca Białorusinów w okresie II Rzeczpospolitej. Jeśli chodzi o okres po 1939 r. Polacy są oskarżani o heroizację przestępców wojennych, gloryfikowanie nazistów i zniekształcanie historii. Z kolei mniejszość polska na Białorusi jest przedstawiana jest jako piąta kolumna – wewnętrzny wróg wspierający Zachód. Przekazom propagandowym towarzyszą represje ze strony wymiaru sprawiedliwości. Władze Białorusi konsekwentnie zwłaszcza od 2020 r. wskazują na Polskę jako głównego wroga. Propaganda historyczna, likwidacja polskiego szkolnictwa czy represje wobec Związku Polaków na Białorusi wpisują się w szerszy kontekst antypolskiej polityki Mińska. Warto przypomnieć, że to 2 lata temu z terenu Białorusi rozpoczął się atak hybrydowy na polską granicę. Nasilenie konfliktu polsko-białoruskiego będzie powodowało kolejne ataki białoruskiej propagandy historycznej wymierzone w Polskę i Polaków. Warto pamiętać, iż jest także próba odcięcia białoruskiego społeczeństwa od dobrych kontaktów z Polakami. Białorusini jeżdżą do Polski, gdzie studiują i pracują. Widzą dużą przepaść w poziomie rozwoju obu państw. Warto podkreślić, że działania propagandy białoruskiej są skoordynowane z działaniami Rosji (w ramach wspólnego państwa związkowego – ZBiR). Rosja wywiera presję na Białoruś w aktywizacji propagandy antypolskiej. Chodzi oczywiście o koordynacje wspólnej propagandy i budowanie poczucia strachu ze strony świata zachodniego, którego uosobieniem jest Polska. Zarówno Rosja i Białoruś próbuje przedstawiać negatywny obraz Polski i Polaków na świecie zwłaszcza w krajach, które są podatne na ich propagandę (Afryka, Bliski Wschód, Ameryka Łacińska). Podtrzymuje się chociażby narrację o zagrożeniu militarnym ze strony Polski i państw NATO.
Opracował: Michał Kozłowski, Fundacja INFO OPS Polska
Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja Publiczna 2023”.
Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.













![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)


