
Do kanonu chwytów erystycznych wykorzystywanych przez rosyjskie ośrodki propagandowe i dezinformacyjne należy przewrotność. Jest to obok relatywizacji drugi najczęściej wykorzystywany środek manipulacyjny w obecnie trwającej rosyjskiej wojnie napastniczej w Ukrainie.
Przewrotność należy do wyrafinowanej taktyki wykrętu czyli uchylania się od spełniania zobowiązań lub odpowiedzialności. Jest to cecha kogoś, kto zachowuje się chytrze, przewrotnie, podstępnie i fałszywie, a według słownika języka polskiego: postępek nacechowany fałszem, obłudą, chytrością. Poza uchylaniem się od odpowiedzialności służy również do maskowania prawdziwych motywów działania i sprawstwa oraz do odwrócenia sytuacji czy ról. Kolokwialnie zwykło się mówić na takie działanie „odwracanie kota ogonem”.
Rosyjskie ośrodki propagandowe również zwane fabrykami trolli dały się poznać szerszej opinii publicznej w 2016 roku podczas wyborów prezydenckich w USA. Następnie podczas referendum ws. Brexitu w Wielkiej Brytanii i od tego czasu już regularnie zakłócały demokratyczne procedury czym zwracały na siebie uwagę już nie tylko ekspertów. Jednym z narzędzi i modus operandi Kremla służącym m.in. do podważania zaufania do instytucji publicznych jest kreowanie, redystrybuowanie i wspomaganie teorii spiskowych.
Powyższe skutkuje tym, iż do kanonu codziennej pracy organizacji fact checking’owych, zarówno tych w Polsce jak i międzynarodowych, weszła dekompozycja rosyjskich wrzutek manipulacyjnych i dezinformacyjnych. Nawet jeśli „na pierwszy rzut oka” nie widać bezpośredniej afiliacji z Kremlem to bezwątpienia praca organizacji fact checking’owych, czy w trakcie obecnie trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę OSINT’owych, podkopuje i niszczy narracje Kremla. Skala działań dezinformacyjnych Rosji spowodowała na tyle duże zamieszanie w percepcji zwykłych odbiorców iż to z kolei przerodziło się na zwiększony popyt na wyjaśnianie im bieżących zdarzeń czyli fact checking. Organizacjom tym pomimo mnogości działań udało się jednak utrzymać względnie wysoki poziom i dokładność analiz, co przełożyło się na duże zaufanie publiczne.
Innym regularnym rosyjskim działaniem mającym na celu zatarcie związków z Kremlem jest chowanie się za plecami aktorów niepaństwowych czy organizacji pozarządowych (NGO). Sieć takich pseudo kanałów informacyjnych w aplikacji telegram opisywaliśmy już na łamach Disifno Digest tutaj.
Rosyjskie ośrodki propagandowe chcąc skorzystać z popularności i zaufania jakimi cieszą się organizacje fact checking’owe oraz profesjonalni OSINT’owcy zaczęły regularnie się pod nie podszywać lub tworzyć własne, kreując tym pewien niebezpieczny i zwodniczy trend w infosferze pt. „fake fact checking”. Sposób doboru treści, zwroty retoryczne, wygląd stron www czy sposób opisywania materiałów audio-wizualnych są wprost skopiowane z najlepszych tego typu organizacji (mając je przypominać). Przeciętny użytkownik Internetu może nawet nie kojarzyć nazw tych organizacji ale kojarzy właśnie sposób prezentacji treści i wnioskowania dowodowego. Różnica jest jednak zasadnicza – wsad a więc środek to czysta manipulacja zbudowana do podważania oficjalnych ustaleń śledczych np. w sprawie masakry i ludobójstwa popełnionego przez Rosjan w Buczy. Nie jest to działanie nowe (podobne obserwowaliśmy chociażby apropo użycia broni chemicznej w Syrii) ale szczególnie widocznie w obecnie trwającej wojnie ze względu na skalę zbrodni popełnianych przez Rosjan.
Poza podważaniem oficjalnych ustaleń i prezentacją własnych tez dezinformacyjnych dotyczących istotnych zdarzeń jak np. zestrzelenie MH17, wspomniane wcześniej stosowanie broni chemicznej w Syrii, masakra w Buczy czy atak na cywilów w Kramatorsku chodzi również o dezawuowanie profesjonalnych i autentycznych organizacji fact checking’owych i OSINT’owych.
Sposobem działania tego typu fake’owych projektów weryfikujących informacje na wczesnym etapie jest powielanie informacji z prawdziwych i opiniotwórczych projektów po to aby zdobyć w początkowej fazie legendowania się zasięg i rozpoznawalność oraz pozorną autentyczność. Dzięki temu w dalszych działaniach informacyjnych kontrolowane przez Kreml projekty podszywające się pod “weryfikację faktów” czy OSINT mogą łatwiej wprowadzać do obiegu sprzeczne informacje tworząc chaos informacyjny a następnie być źródłem dla informacji eksponowanych w sieciach społecznościowych (raport na ten temat).Po zakończeniu procesu legendowania się projekty tego typu rozpoczynają interakcje z ośrodkami medialnymi. Organizacje „fake fact checking’owe” publikujące bardzo często w języku rosyjskim mają również dodatkowe zadanie – przekonywanie i utrwalanie narracji propagandowych Kremla wewnątrz społeczeństwa rosyjskiego (syndrom oblężonej twierdzy).
Przykład FAKE FACT CHECKINGU:
War on Fakes to moskiewska strona internetowa, która publikuje „weryfikację faktów” (fake fact checking ) na temat rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Twórcy portalu twierdzą, że są bezstronni, ale linia redakcyjna jest w pełni prorosyjska. W zasadzie tylko na początku udawali jakąkolwiek bezstronność, dziś jedynie reagują reaktywnie na doniesienia o rosyjskich zbrodniach wojennych i za pomocą przewrotności starają się odrzucić odpowiedzialność Rosji, dezinformują i wprowadzają szum informacyjny mający odwrócić uwagę od faktów.
Przykłady dezinformacyjnej i fake fact checking’owej publicystyki War on Fakes:

Przykład FAKE OSINT’u:
Źródło: https://monitoring.bbc.co.uk/product/c203ld1d
Indyjskie konto o nazwie OSINT Updates prezentowało (już nie istnieje) treści związane z Indyjskim nacjonalizmem, anty Pakistańskie i rozpowszechniało rosyjską narrację na temat wojny na Ukrainie, faworyzując stronę rosyjską i tezy propagandowe Kremla.
Rybar to rosyjskojęzyczne konto, które na początku inwazji zajmowało się dokładną analizą polskiej pomocy militarnej dla Ukrainy, osintową identyfikacją celów dla rosyjskich nalotów, oraz był elementem propagacji dezinformacji dot. obecności polskich wojsk w Rumunii i ich gotowości do ataku na pozostającą pod rosyjską kontrolą Mołdawską Republikę Naddniestrza.
Przykład fake OSINT’u Rybara polegającego na selektywnie dopasowaniu zdarzeń do własnej (prorosyjskiej) narracji, przy użyciu przypuszczeń i błędnej logiki, np.:
- nie wykorzystał żadnego ze zdjęć satelitarnych wykorzystywanych w różnych uznanych międzynarodowych organizacjach zajmujących się zbrodniami wojennymi, w tym tymi z Buczy. A kiedy to zrobił to tak aby było to oparte na nieprawidłowym wykorzystaniu strony internetowej firmy Maxar zajmującej się obrazami satelitarnymi, gdzie parametry wyszukiwania były zmanipulowane aby nie odnaleźć konkretnych zdjęć.
- W przypadku głośnej i charakterystycznej zbrodni (jednej z wielu) w Buczy dotyczącej zamordowania cywila poruszającego się rowerem Rybar poświęcił temu osobną „analizę” aby na jej podstawie używając manipulacji i opisanych na początku chwytów erystycznych wysnuć dezinformacyjne wnioski podważające całą masakre jakiej dopuściła się armia rosyjska. Oryginalny cytat Rybara: „wniosek jest taki, że rowerzysta to albo harcerz (co jest mało prawdopodobne), albo cywil zmuszony i zagrożony śmiercią (…) by „zobaczył, gdzie są orkowie”. Mężczyzna został celowo wprowadzony w sektor ognia rosyjskiego BMD (…). To częściowo potwierdza następującą hipotezę: część zwłok może należeć do bojowników obrony terytorialnej, którzy ostrzeliwali pojazdy pancerne Sił Zbrojnych Rosji. Nie ma jednak mowy o celowej i masowej masakrze cywilów w Buczy przez rosyjskie siły zbrojne.”
Rzekoma quasi OSINT’owa analiza:
Zaprezentowane przykłady to tylko bardzo wąski wycinek Fake Fact Checkingu i Fake OSINTu w służbie Kremla. Niniejsza publikacja ma charakter przede wszystkim sygnalizacyjny i demaskatorski Modus Operandi rosyjskich i prorosyjskich działań tuszujących zbrodnie wojenne. Podszywanie się pod organizacje śledcze to potężna gałąź dezinformacji. Zalecamy szczególną ostrożność i wzmożoną weryfikację kanałów i ich źródeł napotkawszy na tego typu rodzaj (dez)informacji.
Redakcja Disinfo Digest












![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)


