
Cieśnina Ormuz należy do najważniejszych punktów strategicznych współczesnego świata. Jej znaczenie wykracza daleko poza wymiar regionalny, ponieważ bezpieczeństwo żeglugi w tym obszarze pozostaje bezpośrednio powiązane ze stabilnością dostaw surowców energetycznych, bezpieczeństwem handlu międzynarodowego oraz kondycją gospodarek państw zachodnich. Z tego względu tematyka Ormuzu stała się podatnym polem oddziaływania informacyjnego, zwłaszcza w przekazach propagandowych budowanych wokół konfliktu z udziałem Iranu, Stanów Zjednoczonych i Izraela.
W rosyjskiej przestrzeni informacyjnej cieśnina ta przedstawiana jest jako symbol strategicznej słabości Zachodu. Narracje te służą wzmacnianiu przekazu o rzekomej utracie przez Zachód kontroli nad bezpieczeństwem międzynarodowym, o podatności Europy na niedobory energetyczne oraz o nieuchronnych kosztach polityki wspierającej działania militarne przeciwko Iranowi. W rezultacie Cieśnina Ormuz zostaje przekształcona z obiektu geostrategicznego w narzędzie wojny informacyjnej, które ma oddziaływać na emocje odbiorców, ich percepcję ryzyka oraz ocenę wiarygodności Zachodu.
Na szczególną uwagę zasługuje wysoki poziom złożoności analizowanego przekazu propagandowego. Nie jest on budowany w formie jednej spójnej narracji, lecz powstaje poprzez łączenie wielu fragmentarycznych komunikatów. Obejmują one krótkie doniesienia o działaniach militarnych, komentarze polityczne, informacje gospodarcze, cytaty z mediów zachodnich oraz wybrane dane statystyczne dotyczące transportu morskiego i rynku energii.
W przekazie tym zestawiane są obok siebie informacje prawdziwe, częściowo prawdziwe oraz interpretacje o charakterze spekulacyjnym lub fałszywym. Ich selektywne łączenie w warunkach dużej dynamiki informacyjnej i intensywnej ekspozycji medialnej tworzy wrażenie chaosu informacyjnego. W takiej sytuacji odbiorca otrzymuje wiele pozornie niezależnych sygnałów prowadzących do jednego wniosku, zgodnie z którym Zachód traci kontrolę nad sytuacją, a eskalacja konfliktu doprowadzi do poważnych konsekwencji gospodarczych w skali globalnej. Tego rodzaju konstrukcja przekazu odpowiada technikom stosowanym w operacjach psychologicznych, w których kluczową rolę odgrywa nie pojedyncza informacja, lecz efekt kumulacji bodźców informacyjnych wzmacniających określone emocje. W analizowanym przypadku są to przede wszystkim poczucie zagrożenia, niepewności oraz przekonanie o utracie stabilności.
Niniejsza analiza koncentruje się na sposobach, w jakie rosyjska propaganda wykorzystuje tematykę Cieśniny Ormuz oraz powiązanych z nią szlaków morskich do budowania wizerunku Rosji jako potencjalnego gwaranta stabilności w sytuacji przedstawianej jako globalna podatność państw zachodnich. Szczególna uwaga została poświęcona mechanizmom przypisywania odpowiedzialności za eskalację konfliktu, ekonomizacji lęku, militaryzacji wyobraźni odbiorców oraz legitymizowaniu rosyjskiej pozycji poprzez pozorowaną obronę stabilności i prawa międzynarodowego.
Kontekst konfliktu i jego interpretacja w propagandzie
W analizowanych przekazach propagandowych Kremla operacje militarne Stanów Zjednoczonych i Izraela wobec Iranu przedstawiane są jako „nieuzasadniona agresja”, której konsekwencją ma być destabilizacja ładu międzynarodowego. Taka konstrukcja narracyjna celowo pomija szerszy kontekst strategiczny. Działania wojskowe przeciwko Iranowi są powiązane przede wszystkim z obawami dotyczącymi rozwoju jego programu nuklearnego, rozbudowy zdolności rakietowych oraz z aktywnością regionalnych struktur militarnych wspieranych przez Teheran, takich jak Hezbollah w Libanie, szyickie milicje w Iraku czy ruch Huti w Jemenie. Operacje militarne prowadzone przeciwko Iranowi mają zatem ograniczyć zdolność tego państwa do destabilizowania regionu oraz przeciwdziałać możliwości uzyskania przez Teheran potencjału nuklearnego.
W rosyjskiej propagandzie kontekst ten jest jednak marginalizowany lub całkowicie pomijany. Przekaz koncentruje się na przedstawianiu konfliktu jako jednostronnej eskalacji ze strony Zachodu, która ma stanowić dowód jego agresywnej polityki. W analizowanych materiałach pojawiają się sformułowania o „nieuzasadnionej agresji amerykańsko-izraelskiej na Iran”, natomiast działania Teheranu oraz jego sojuszników przedstawiane są jako uzasadniona reakcja obronna. Tego rodzaju zabieg komunikacyjny pozwala przenieść odpowiedzialność za konsekwencje gospodarcze, w tym wzrost cen energii czy zakłócenia transportu morskiego, na państwa Zachodu, a nie na faktyczne okoliczności, które doprowadziły do decyzji o operacjach przeciwko Iranowi.
Cieśnina Ormuz jako symbol presji gospodarczej
Centralnym elementem analizowanych przekazów propagandowych jest przedstawianie Cieśniny Ormuz jako strategicznej dźwigni, którą Iran może wykorzystać przeciwko gospodarce światowej. W materiałach propagandowych regularnie podkreśla się, że przez cieśninę przepływa znacząca część światowego transportu ropy oraz gazu skroplonego, a jej ewentualna blokada doprowadziłaby do gwałtownego wzrostu cen energii.
Przykładem jest pojawiający się w analizowanym materiale komunikat sugerujący, że „Iran może wygrać wojnę, jeśli jeszcze bardziej podniesie ceny ropy”, co miałoby zmusić Stany Zjednoczone do przerwania operacji militarnych. W podobny sposób wykorzystywana jest informacja o uwolnieniu przez państwa Międzynarodowej Agencji Energetycznej setek milionów baryłek ropy z rezerw strategicznych. W przekazie propagandowym nie jest to przedstawiane jako element mechanizmu stabilizowania rynku energii, lecz jako dowód destabilizacji i paniki państw zachodnich. Narracja ta jest wzmacniana przez wielokrotnie eksponowane komunikaty dotyczące wzrostu cen paliw w państwach europejskich. Tego rodzaju zabieg przenosi konflikt z poziomu geopolityki na poziom codziennego doświadczenia odbiorców.
Rozszerzenie zagrożenia: Bab al-Mandab i Morze Czerwone
Istotnym elementem propagandowej konstrukcji przekazu jest rozszerzenie pola zagrożenia poza samą Cieśninę Ormuz. W analizowanych materiałach pojawiają się również odniesienia do cieśniny Bab al-Mandab u wejścia do Morza Czerwonego, gdzie według przedstawianej narracji działania jemeńskich Huti mogą dodatkowo zagrozić żegludze. W analizowanym cyklu propagandowym wskazuje się, że przez ten szlak przepływa około 20 tysięcy statków rocznie, a transport ropy sięga około 6,2 miliona baryłek dziennie.
Propaganda nadaje tym informacjom wyraźny sens sugestywny, podkreślając, że ewentualna blokada cieśniny zmusiłaby statki do opływania Afryki przez Przylądek Dobrej Nadziei. Oznaczałoby to wydłużenie rejsów nawet o dwa tygodnie oraz znaczący wzrost kosztów transportu. Zestawienie tych danych z doniesieniami o wcześniejszych atakach Huti na statki handlowe na Morzu Czerwonym ma wzmocnić wrażenie, że Zachód mierzy się z wielowymiarowym kryzysem bezpieczeństwa morskiego, którego nie jest w stanie skutecznie kontrolować.
Narracja o słabości Zachodu
Kolejnym istotnym elementem analizowanego przekazu jest budowanie obrazu Zachodu jako struktury agresywnej, a jednocześnie zdestabilizowanej i nieprzygotowanej do konfrontacji. W materiałach pojawiają się przekazy dyskredytujące zachodnie systemy uzbrojenia, a także liczne nieweryfikowalne lub fałszywe informacje dotyczące skali strat i uszkodzeń marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Podobną funkcję pełnią rozpowszechniane doniesienia o wzroście cen energii w Europie oraz o apelach kierowanych przez europejskie rządy do obywateli, aby ograniczali zużycie energii. W analizowanym materiale pojawia się między innymi informacja o wezwaniu duńskiego ministra energii do oszczędzania energii w związku z rosnącymi cenami ropy.
Zestawienie tego rodzaju komunikatów z informacjami o potencjalnej blokadzie szlaków morskich ma tworzyć wrażenie narastającego kryzysu, który stopniowo wymyka się spod kontroli państw zachodnich.
Militaryzacja wyobraźni odbiorcy
W analizowanych przekazach istotną rolę odgrywa również szczegółowe opisywanie zdolności militarnych Iranu. W jednym z materiałów propagandowych przedstawiono możliwość wykorzystania przez irański Korpus Strażników Rewolucji rojów szybkich kutrów szturmowych klasy Ashura uzbrojonych w pociski przeciwokrętowe. Podkreśla się ich prędkość, zasięg oraz niskie koszty produkcji, sugerując, że nawet niewielkie jednostki mogą stanowić poważne zagrożenie dla dużych tankowców i okrętów wojennych.
Podobną funkcję pełnią informacje o dronach uderzeniowych czy o rzekomym zestrzeleniu izraelskiego bezzałogowca Hermes-900. Tego rodzaju komunikaty mają wzmacniać przekonanie, że Iran dysponuje asymetrycznymi zdolnościami militarnymi, które mogą skutecznie utrudnić działania Stanów Zjednoczonych oraz ich sojuszników.
Autoryzacja przekazu poprzez zachodnie media
Charakterystyczną cechą analizowanego materiału jest również powoływanie się na zachodnie media i ekspertów. W tekście pojawiają się odniesienia do publikacji w Wall Street Journal, doniesień CNBC czy komentarzy ekspertów cytowanych przez Fox News.
W rosyjskiej propagandzie tego rodzaju odwołania mają szczególne znaczenie, ponieważ pozwalają nadać przekazowi pozór wiarygodności oraz sugerować, że nawet zachodnie źródła potwierdzają tezy o rosnącej słabości Zachodu i rzekomej „przegranej wojnie w Iranie”.
Rosja jako aktor „racjonalny”
W analizowanych przekazach pojawia się również stanowisko rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, według którego Moskwa uznaje prawo Iranu do samoobrony i wzywa do zakończenia eskalacji. Tego rodzaju komunikaty mają budować obraz Rosji jako państwa racjonalnego i odpowiedzialnego, które rzekomo dąży do stabilizacji sytuacji międzynarodowej. W praktyce jest to element szerszej strategii informacyjnej, w której Moskwa stara się przedstawiać siebie jako przeciwwagę dla rzekomo destabilizującej polityki Zachodu. Narracja ta ma jednocześnie odwracać uwagę od działań Rosji w innych regionach, w tym od jej agresji przeciwko Ukrainie.
Istotnym elementem analizowanej konstrukcji propagandowej jest sposób, w jaki Rosja wykorzystuje narracje dotyczące Cieśniny Ormuz oraz destabilizacji Bliskiego Wschodu do budowania własnego wizerunku jako rzekomego gwaranta bezpieczeństwa i stabilności międzynarodowej. W przekazach tych Moskwa przedstawiana jest jako aktor odpowiedzialny i racjonalny, który wzywa do ograniczenia eskalacji, uznaje prawo Iranu do samoobrony oraz apeluje o rozwiązania dyplomatyczne. W praktyce zabieg ten polega na kontrastowym zestawieniu dwóch obrazów. Z jednej strony przedstawiany jest „agresywny i nieodpowiedzialny” Zachód, który rzekomo doprowadza region do destabilizacji. Z drugiej strony pojawia się Rosja prezentowana jako państwo przewidujące konsekwencje eskalacji i nawołujące do zachowania równowagi strategicznej.
Tego rodzaju narracja ma charakter manipulacyjny, ponieważ pomija faktyczne działania Rosji destabilizujące porządek międzynarodowy, w tym agresję przeciwko Ukrainie oraz wspieranie aktorów podważających stabilność regionalną, w tym Iranu. W rezultacie propaganda wykorzystuje kryzys wokół Cieśniny Ormuz do tworzenia fałszywego obrazu Rosji jako państwa odpowiedzialnego za utrzymanie globalnej stabilności, podczas gdy w rzeczywistości przekaz ten stanowi element szerszej strategii informacyjnej mającej podważać wiarygodność Zachodu i wzmacniać pozycję Moskwy w percepcji odbiorców.
Wnioski
Analiza propagandowych przekazów dotyczących Cieśniny Ormuz pokazuje, że w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej motyw ten pełni funkcję znacznie szerszą niż jedynie opis strategicznego znaczenia jednego z najważniejszych szlaków transportowych świata. Cieśnina Ormuz staje się symbolem, który przy wykorzystaniu selektywnej perswazji ma ilustrować globalną podatność Zachodu. Funkcjonuje jako punkt odniesienia pozwalający łączyć kwestie bezpieczeństwa energetycznego, stabilności gospodarczej oraz zdolności militarnych Stanów Zjednoczonych w jeden spójny obraz systemowego kryzysu.
W rezultacie odbiorca może odnieść wrażenie, że konflikt wokół Iranu stanowi dowód słabnącej kontroli Zachodu nad globalnym systemem bezpieczeństwa, a każde kolejne napięcie na Bliskim Wschodzie może prowadzić do poważnych wstrząsów gospodarczych w Europie. Taki obraz sytuacji jest elementem rosyjskiej strategii informacyjnej, której celem pozostaje podważanie zaufania do zachodnich instytucji bezpieczeństwa oraz wzmacnianie narracji o nadchodzącym kryzysie porządku międzynarodowego.
Autor: Katarzyna Wojda – Disinfo Digest












![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)


