
Mołdawia w rosyjskiej wojnie narracyjnej (październik 2025)
Październik 2025 roku przyniósł utrzymanie wysokiej intensywności rosyjskich operacji informacyjnych wymierzonych w Republikę Mołdawii. Ich zasadniczym celem pozostaje podważanie zaufania do władz w Kiszyniowie, erozja poparcia dla integracji europejskiej i utrwalanie przekonania, że jedynie Rosja jest gwarantem stabilności i ochrony tradycyjnych wartości. Kampania wpisuje się w szerszy regionalny schemat Kremla, łącząc wątki antyzachodnie, antyliberalne i konserwatywno-populistyczne.
Główne osie propagandy
„Represje wobec Gagauzji i ucisk mniejszości”
Rosyjskie media i kanały Telegram oskarżały władze w Kiszyniowie o „atak na autonomię” Gagauzji i prześladowanie baszkan Evghenii Gutul. Kreml eksponował tezę, że Zachód wymusza likwidację samorządności mniejszości, przedstawiając Rosję jako obrońcę praw Gagauzów.
„Dysfunkcyjne państwo pod kontrolą Zachodu”
Propaganda budowała obraz Mołdawii jako „protektoratu Brukseli i USA”, w którym instytucje publiczne działają „na zlecenie donorów” takich jak USAID czy Fundacja Sorosa. Narracja miała dowodzić utraty suwerenności i kolonialnego charakteru reform.
„Upadek demokracji i sfałszowane wybory”
Po wyborach parlamentarnych kontynuowano przekazy o „represjach wobec opozycji” i „fałszerstwach wyborczych”, mimo że misje OSCE/ODIHR i ENEMO potwierdziły ich transparentność. Celem było utrzymanie wrażenia chaosu i braku legitymacji nowego rządu.
„Rząd Sandu militaryzuje Mołdawię kosztem obywateli”
Igor Dodon i prorosyjskie media przedstawiali Strategię Obrony Narodowej 2025–2035 jako dowód „militaryzacji na wzór NATO”. StopFals.md zweryfikował te twierdzenia, wskazując, że wydatki obronne wynoszą zaledwie 0,65 proc. PKB, a jednocześnie rosną nakłady socjalne.
„Zagrożenie wojną i przekształcenie kraju w strefę frontową”
Narracje o „planach NATO wciągnięcia Mołdawii w konflikt z Rosją” wykorzystywano do wzbudzania lęku i promowania neutralizmu. Przekaz powielał schematy znane z kampanii wobec Gruzji i Armenii.
„Rosja – obrońca tradycji i wartości mniejszości”
Kreml odwoływał się do symboliki wiary, pokoju i tradycji, kreując się na gwaranta stabilności i wartości konserwatywnych w opozycji do „liberalnego Zachodu”.
„Hipokryzja unijnej demokracji”
Bruksela miała rzekomo „przymykać oko na represje Sandu”, a Unię Europejską przedstawiano jako „autorytarny protektor PAS”. Celem było podważenie wiarygodności instytucji unijnych.
„Zachodni upadek gospodarczy i moralny”
Porównując „chaos UE” z „rosyjską stabilnością”, propaganda wzmacniała antyeuropejskie nastroje, przedstawiając integrację z UE jako źródło zubożenia i moralnej dekadencji.
„Cenzura i blokowanie niezależnych mediów”
Zamknięcie prorosyjskiego portalu Gagauznews określano jako „represję przeciwko prawdzie”. Narracja ta służyła obronie sieci propagandowych działających pod szyldem wolności słowa.
„Prześladowanie prorosyjskich polityków”
Procesy Mariny Tauber i sprawa Evghenii Gutul wykorzystywano do budowania mitu „ofiary zachodniego reżimu”. Tauber, skazana na ponad siedem lat więzienia, zbiegła do Rosji, co w propagandzie posłużyło jako „dowód prześladowań politycznych”.
„Eurasia – organizacja patriotyczna, a nie ekstremistyczna”
Działania Służby Informacji i Bezpieczeństwa (SIS) wobec rosyjskiej organizacji „Eurasia” przedstawiano jako „atak na wolność słowa”. Pomijano ustalenia SIS dotyczące jej powiązań z Ilanem Șorem i finansowania operacji destabilizacyjnych.
Komentarz analityczny
Październikowe działania propagandowe Federacji Rosyjskiej potwierdzają kontynuację strategii destabilizacyjnej o trzech kluczowych celach: delegitymizacji władz proeuropejskich, erozji zaufania do UE i NATO oraz utrzymania Gagauzji jako instrumentu nacisku polityczno-narracyjnego.
Kreml konsekwentnie wykorzystuje motywy emocjonalne – lęk, niepewność, poczucie krzywdy mniejszości i nostalgię za „porządkiem wschodnim”. Dezinformacja o „militaryzacji państwa” czy „sfałszowanych wyborach” służy budowaniu obrazu rządu jako narzędzia obcych interesów, a Mołdawii jako kraju pozbawionego suwerenności.
Rosyjskie operacje łączą działania cyfrowe, sieciowe i psychologiczne z realnymi próbami destabilizacji wewnętrznej – od kampanii dezinformacyjnych w mediach społecznościowych po finansowanie sieci powiązanych z Șorem i organizacją Eurasia. W efekcie utrwalany jest wizerunek Mołdawii jako państwa słabego, skłóconego i zależnego od Zachodu, co stanowi długofalowy fundament dla rosyjskich operacji wpływu w regionie.
Projekt MUGA – Mołdawia
„Publikacja powstała na podstawie bieżącego monitoringu środowiska informacyjnego Mołdawii, realizowanego w ramach projektu MUGA – moduł II („Śledztwa cyfrowe i analiza operacji wpływu na rzecz bezpieczeństwa środowiska informacyjnego społeczeństw Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii”). Projekt jest realizowany przez Fundację INFO OPS Polska oraz DFRLab (Atlantic Council).
Działania finansowane są z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024–2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.”










![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)





