
Rosyjskie operacje wpływu w infosferze Armenii (wrzesień 2025)
We wrześniu 2025 roku przestrzeń informacyjna Armenii pozostawała celem zintegrowanych operacji psychologicznych prowadzonych przez rosyjskie i prorosyjskie kanały medialne. Głównym celem tych działań było utrwalenie przekonania o nieuchronnej zależności Armenii od Rosji, podważenie zaufania do Zachodu oraz delegitymizacja rządu Nikola Paszyniana i jego reform. Rosyjski ekosystem propagandowy łączył w tym okresie presję emocjonalną, manipulację symbolami narodowymi i fabrykację zachodnich źródeł medialnych, tworząc spójną narrację o Zachodzie jako „zdradzieckim protektorze” oraz o Rosji jako jedynym gwarancie bezpieczeństwa i tradycji.
Analiza syntetyczna
Rosyjska propaganda w Armenii zachowała wysoką intensywność i wzrastającą złożoność operacyjną. W przekazach prorosyjskich konsekwentnie eksponowano trzy powiązane ze sobą motywy: defetyzm wobec instytucji państwowych, idealizację „rosyjskiego parasola bezpieczeństwa” oraz moralną dyskredytację Zachodu. Celem tych działań jest utrwalenie w świadomości społecznej przekonania, że zachodnia integracja prowadzi do chaosu, utraty wartości i upadku suwerenności.
Wątki dezinformacyjne łączyły w sobie emocje strachu, rozczarowania i rezygnacji. Rosyjskie media eksploatowały zarówno aktualne wydarzenia (np. zmiany w symbolach narodowych), jak i tematy personalne (atak na wizerunek premiera Paszyniana), by wytworzyć wrażenie kryzysu państwowości. W efekcie powstała spójna przestrzeń przekazów o Armenii jako państwie słabym, rozczarowanym Zachodem i skazanym na protekcję Moskwy.
Wiodące linie narracyjne
1. „Rosyjski parasol bezpieczeństwa” – Armenia jako państwo zależne
Dominującym motywem propagandy pozostaje teza, że jedynie obecność wojskowa i polityczna Rosji chroni Armenię przed zagrożeniem ze strony Azerbejdżanu i Turcji. Kanały prorosyjskie, m.in. Rybar i Sputnik Armenia, przeciwstawiały „rozsądną lojalność Erywania” wobec Moskwy „błędnej drodze” Gruzji i Ukrainy. Celem jest normalizacja poczucia zależności jako warunku przetrwania.
2. „Zdrada Zachodu” i rozczarowanie proeuropejską polityką
Rosyjskie media amplifikowały przekazy o „porzuceniu” Armenii przez partnerów zachodnich. Serwisy takie jak RESTmedia i RT przedstawiały unijne programy (EITI, ProElect, Open Ownership) jako narzędzia manipulacji wyborczej i „miękkiej ingerencji politycznej”. Zachód był ukazywany jako siła wykorzystująca demokratyzację w celach geopolitycznych, a nie partnerskich.
3. Personalna delegitymizacja rządu i Paszyniana
Wykorzystano spreparowany portal The Times of Canada, który publikował fałszywe informacje o rzekomym zakupie luksusowej willi przez Paszyniana. Narracja ta miała podważyć jego wizerunek jako lidera antykorupcyjnego. Równolegle ANNA News i Node of Times rozpowszechniały przekaz o przygotowywaniu przez Zachód „nowego premiera”, Armena Grigoriana, co miało wywołać podejrzenia o sterowanie ormiańską polityką przez NATO i Wielką Brytanię.
4. Symboliczna „utrata tożsamości narodowej”
Decyzja o usunięciu wizerunku góry Ararat z paszportów została przedstawiona przez prorosyjskie media jako akt „zdrady narodowej” i podporządkowania Zachodowi. Wątek ten rozwijały kanały Rybar, Sputnik Armenia i grupy na Telegramie, które łączyły go z tezą o „wymazywaniu historii” i „osłabianiu Kościoła Apostolskiego”.
5. Armenia w chaosie i kryzysie
Rosyjskie i azerskie kanały konsekwentnie budowały obraz kraju pogrążonego w korupcji, bezradności i braku bezpieczeństwa wewnętrznego. Wykorzystywano tematy codzienne – przestępczość, wypadki, zapaść gospodarczą – by wzmacniać poczucie niepokoju i demoralizacji społecznej.
6. „Tradycja przeciw dekadencji Zachodu”
Narracje oparte na kontrastowaniu duchowości i konserwatyzmu Armenii z „moralnym upadkiem” Zachodu stały się szczególnie widoczne w przekazach Sputnik Armenia i „Domu Rosyjskiego”. Przekazy te odwoływały się do obrony wartości rodzinnych i wiary, przedstawiając Rosję jako „duchowego obrońcę” Armenii.
Techniki i narzędzia wpływu
- Fałszywe portale i klonowanie źródeł: m.in. The Times of Canada, RESTmedia; imitowanie zachodnich marek medialnych w celu legitymizacji dezinformacji.
- Transnarodowa amplifikacja: współpraca sieci Rybar, Node of Times, ZLenta, kanałów azerskich i ormiańskiej diaspory dla powielania treści.
- Strony-wydmuszki i sieci społecznościowe: pojawienie się profili HayLeaks i ArmFiles rozpowszechniających prorosyjskie narracje o „protektoracie Rosji”.
- Narracje emocjonalne i religijne: eksploatacja symboli narodowych, religii i poczucia zagrożenia dla polaryzacji społecznej.
- Fabrykacja personalna: tworzenie fałszywych historii o „zachodnich protektorach” ormiańskich polityków w celu dyskredytacji elit.
Komentarz analityczny
Wrzesień 2025 roku potwierdził, że rosyjska strategia informacyjna wobec Armenii osiągnęła wysoki poziom koordynacji i konsekwencji. Wykorzystanie fałszywych źródeł imitujących media zachodnie, takich jak The Times of Canada, świadczy o dalszym profesjonalizowaniu operacji wpływu. Równolegle rozwijane są sieci amplifikacji w ekosystemie rosyjsko-azersko-ormiańskim, w których kluczową rolę pełni kanał Rybar i jego pochodne.
Nowym trendem jest przeniesienie ciężaru z klasycznej dezinformacji politycznej na operacje o charakterze emocjonalno-tożsamościowym. Symboliczne kwestie – jak Ararat czy rola Kościoła – stały się narzędziem mobilizacji prorosyjskich emocji, a jednocześnie środkiem presji wobec władz. W efekcie rosyjskie operacje wpływu nie tylko destabilizują debatę publiczną, lecz także systematycznie podważają sens prozachodnich reform i utrudniają budowę odporności społecznej.
Projekt MUGA – Armenia
Publikacja powstała na podstawie bieżącego monitoringu środowiska informacyjnego Armenii, realizowanego w ramach projektu MUGA – moduł II („Śledztwa cyfrowe i analiza operacji wpływu na rzecz bezpieczeństwa środowiska informacyjnego społeczeństw Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii”).
Projekt jest realizowany przez Fundację INFO OPS Polska oraz DFRLab (Atlantic Council). Działania finansowane są z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024–2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.










![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)





