
Gdy Władimir Korniłow na łamach RIA-Nowosti zarzuca „zachodnim analitykom” huśtawkę nastrojów, sam serwuje czytelnikowi retoryczny rollercoaster, w którym fakty ustępują miejsca emocjom, dezinformacji i sugestiom. To klasyczny zabieg propagandowy, mający wywołać wrażenie, że Zachód działa w chaosie, podczas gdy Rosja, jako jedyny gwarant bezpieczeństwa, realizuje swoje cele. Kornilow jest jednym z bardziej rozpoznawalnych rosyjskich „komentatorów politycznych”, wspierających narracje Kremla. Jego wpływ wynika z częstych wystąpień w mediach państwowych, publikacji tekstów oraz udziału w programach telewizyjnych, służących utrwaleniu tezy o chaosie Zachodu, słabości Ukrainy i moralnej przewadze Rosji.
Felieton Korniłowa wpisuje się w sprawdzoną linię rosyjskiej komunikacji strategicznej, opartą na trzech filarach: podważaniu wiarygodności zachodnich mediów i ekspertów, sianiu zwątpienia w trwałość wsparcia dla Ukrainy oraz budowaniu kontrastu między chaotycznym Zachodem a spokojnym, przewidywalnym Kremlem.
Pierwszy z tych filarów polega na podważaniu wiarygodności zachodnich mediów i ekspertów poprzez ośmieszanie, wyolbrzymianie sprzecznych ocen oraz prezentowanie ich jako oznak niekompetencji.
Drugi element to sianie zwątpienia w trwałość wsparcia dla Ukrainy poprzez sugerowanie, że Waszyngton i Bruksela są gotowe porzucić Kijów przy pierwszej okazji.
Trzecim filarem jest budowanie kontrastu między chaotycznym Zachodem a spokojnym, przewidywalnym Kremlem, co ma na celu wzmocnienie morale rosyjskich odbiorców oraz osłabianie determinacji społeczeństw zachodnich.
Ten schemat powtarza się w niemal wszystkich rosyjskich narracjach informacyjnych od 2022 roku, a tekst Korniłowa stanowi jego podręcznikowy przykład.
W felietonie opublikowanym przez RIA-Nowosti Władimir Korniłow buduje obraz Zachodu jako chaotycznego, pozbawionego spójnej strategii i coraz bardziej obojętnego na los Ukrainy. W tekście przewijają się cztery główne linie narracyjne, każda starannie wsparta wybranymi cytatami i sugestiami:
„Okrzyki ‘Hurra!’… zamieniły się w ponure, sceptyczne: ‘Ukrainę zdradzono’ – i to w ciągu tygodnia!”
W tym zdaniu Korniłow zderza skrajne emocje, aby zilustrować rzekomą huśtawkę nastrojów w zachodnich redakcjach. Sugeruje, że media w Stanach Zjednoczonych i Europie reagują na wydarzenia impulsywnie, bez głębszej refleksji, a ich analizy są równie płytkie, co efemeryczne.
To klasyczny chwyt propagandowy, który jest przedstawieniem Zachodu jako emocjonalnego, niestabilnego i nieprofesjonalnego, co ma na celu podważenie jego wiarygodności w oczach odbiorcy. Tym samym autor buduje kontrast z domniemaną „racjonalnością” i „konsekwencją” Moskwy, która rzekomo nie ulega takim kaprysom.
„Ultimatum Trumpa to tylko show”
„Nic się nie zmieniło od spotkania Trumpa z Rutte… redakcja dopiero potem pomyślała.”
Korniłow wykorzystuje ten cytat, aby zakwestionować powagę amerykańskiej dyplomacji i nadać jej charakter politycznego teatru. Sugeruje, że „ultimatum” prezydenta Stanów Zjednoczonych było jedynie efekciarskim gestem, który media zachodnie początkowo bezrefleksyjnie oklaskiwały, by następnie, równie bezrefleksyjnie, zacząć podważać.
W tle pobrzmiewa klasyczna rosyjska narracja: Waszyngton działa impulsywnie, bez strategii i długofalowego planu, podczas gdy Kreml, chłodny i przewidujący, spokojnie obserwuje ten spektakl. Tego rodzaju przekaz uderza nie tylko w wizerunek polityki bezpieczeństwa Zachodu, lecz także w wiarygodność zachodnich mediów, które rzekomo dały się wciągnąć w grę pozorów.
„Rosja konsekwentnie wygrywa”
„Rosyjskie wojska posuwają się naprzód w tempie do czterech kilometrów dziennie.”
Ten lakoniczny fragment stanowi klasyczny przykład rosyjskiej propagandy sukcesu. Korniłow nie podaje żadnego źródła, nie odnosi się do strat ani do kontekstu operacyjnego. Zamiast tego serwuje czytelnikowi prosty komunikat: Moskwa jest w ofensywie, a Ukraina przegrywa.
To zabieg dobrze znany z rosyjskich mediów, polegający na budowaniu obrazu nieuniknionego zwycięstwa, który ma działać demobilizująco na zachodnich odbiorców oraz wzmacniać morale własnej publiczności. Tymczasem rzeczywistość frontowa jest znacznie bardziej złożona, a liczby podawane bez weryfikacji i kontekstu stanowią instrument narracyjny, a nie rzetelną informację.
„Zmiana reżimu w Kijowie jest nieuchronna”
Powołanie się na anonimowe źródła Seymoura Hersha: „Waszyngton chce, aby Zełenski odszedł.”
W tej narracji Korniłow wprowadza kolejny akcent: sugestię, że Zachód szykuje się do porzucenia Ukrainy, a nawet do wymiany jej przywódcy. Odwołując się do anonimowych źródeł Seymoura Hersha, który w rosyjskim przekazie funkcjonuje jako symbol „amerykańskiego przecieku” oraz „wewnętrznej krytyki Zachodu”, autor buduje wrażenie, że w Waszyngtonie trwają zakulisowe rozmowy na temat przyszłości Wołodymyra Zełenskiego.
Jest to element większej operacji narracyjnej: siania zwątpienia w lojalność Zachodu wobec swoich sojuszników oraz przygotowywania gruntu pod tezę, że Ukraina stanie się jedną z ofiar cynicznych gier zachodnich mocarstw. Tego rodzaju sugestie mają uderzać zarówno w morale ukraińskiej opinii publicznej, jak i w poczucie sensu dalszej pomocy wśród zachodnich społeczeństw, a także podkopywać morale państw członkowskich NATO.
Dominujące techniki propagandowe
Korniłow sięga po klasyczny arsenał rosyjskiej propagandy, łącząc manipulację faktami z subtelnymi grami emocjonalnymi. Poniżej przedstawiono najważniejsze chwyty zastosowane w jego tekście:
- Obraźliwe etykietowanie polega na tym, że porównując zachodnich analityków do „małych dzieci”, autor celowo obniża rangę dyskusji. Jest to stary trik, który zamiast rzeczywistej polemiki z argumentami pozwala na ośmieszenie oponentów i zasianie wątpliwości co do ich kompetencji.
- Selektywne cytowanie objawia się w tym, że Korniłow przywołuje jedynie dwa skrajne nagłówki tabloidu „New York Post”, całkowicie ignorując stonowane i analityczne komentarze publikowane w poważniejszych mediach. Taki wybiórczy dobór materiału ma na celu zbudowanie obrazu Zachodu jako histerycznego i niezdolnego do racjonalnej oceny sytuacji.
- Wyolbrzymianie sukcesów dotyczy między innymi stwierdzenia o rosyjskich postępach rzędu „czterech kilometrów dziennie”, które pojawia się bez żadnego źródła czy odniesienia do szerszego kontekstu operacyjnego. Jest to typowy przykład propagandy sukcesu. Przekaz jest prosty, sugestywny i trudny do zweryfikowania przez przeciętnego odbiorcę.
- Autorytet pozorny polega na tym, że cytaty Marka Galeottiego oraz Seymoura Hersha zostały wplecione w narrację w taki sposób, aby sprawiały wrażenie, iż zachodni eksperci potwierdzają rosyjski punkt widzenia.
Felieton Władimira Korniłowa to podręcznikowy przykład rosyjskiej operacji informacyjnej, której celem nie jest przekazanie informacji, lecz kształtowanie percepcji odbiorcy. Autor konsekwentnie stosuje sprawdzone techniki propagandowe, począwszy od obraźliwego etykietowania i selektywnego cytowania, poprzez wyolbrzymianie sukcesów, aż po demonizowanie przywódców Ukrainy. W rezultacie powstaje narracja, w której Zachód jawi się jako chaotyczny, niezdolny do prowadzenia konsekwentnej polityki, natomiast Kreml przedstawiany jest jako chłodny, przewidywalny i nieustępliwie dążący do zwycięstwa.
Korniłow umiejętnie żongluje emocjami. Euforia Zachodu zostaje ukazana jako przejaw dziecinnej naiwności, chwilowe wahania w analizach interpretowane są jako dowód niekompetencji, a każdy komunikat o sukcesach rosyjskich wojsk przedstawiany jest jako niepodważalny fakt. Wszystkie te zabiegi służą jednemu celowi, osłabieniu morale Ukrainy i jej sojuszników, zasianiu zwątpienia w trwałość zachodniego wsparcia oraz przygotowaniu gruntu pod narrację o rzekomo nieuniknionej zmianie reżimu w Kijowie.
Dla odbiorców profesjonalnych jest to tekst wart uwagi nie ze względu na jego wartość informacyjną, która jest znikoma, lecz jako przykład metod, przy pomocy których Kreml konsekwentnie buduje własną opowieść o świecie. Kluczem do skutecznego przeciwdziałania tego rodzaju narracjom pozostaje krytyczna analiza źródeł, świadomość stosowanych technik perswazyjnych oraz konsekwentne demaskowanie manipulacji obecnych w przestrzeni medialnej.
Autor: Katarzyna Wojda – Redakcja Disinfo Digest












![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)


