
Rozwój technologii cyfrowych zrewolucjonizował sposób, w jaki informacje są tworzone, rozpowszechniane i konsumowane na całym świecie. W kontekście afrykańskim, a szczególnie w Egipcie, otworzyło to nowe możliwości dla rozwoju społeczeństw obywatelskich, ale zarazem zrodziło poważne wyzwania związane z nadużyciami informacyjnymi. Coraz częściej przestrzeń cyfrowa staje się głównym polem walki o wpływy polityczne, ideologiczne i społeczne. Kluczowym narzędziem tej walki jest dezinformacja. Niniejsza analiza przedstawia zjawisko cyfrowej dezinformacji w wybranych państwach afrykańskich ze szczególnym uwzględnieniem Egiptu, który ze względu na swoją pozycję geopolityczną, strukturę mediów oraz mechanizmy kontroli państwowej oferuje szczególnie interesujący kontekst badawczy.
W książce Digital Disinformation in Africa: Hashtag Politics, Power and Propaganda pod redakcją Tony’ego Robertsa i George’a H. Karekwaivanane autorzy wskazują, że zjawisko dezinformacji stanowi jedno z fundamentalnych zagrożeń dla demokratycznych instytucji i praw obywatelskich na kontynencie. Dezinformacja przyczynia się do zniekształcania procesów wyborczych, podsycania napięć społecznych oraz utrudniania racjonalnej debaty w takich kwestiach jak zdrowie publiczne, prawa kobiet czy migracja. W warunkach ograniczonej przejrzystości i niskiego poziomu alfabetyzacji medialnej skutki dezinformacji bywają szczególnie głębokie i trudne do odwrócenia.
Zjawisko nasila się w Afryce w wyniku gwałtownego wzrostu liczby użytkowników internetu i mediów społecznościowych. W ciągu ostatniej dekady około 300 milionów nowych osób dołączyło do sieci, a łącznie około 600 milionów mieszkańców kontynentu korzysta stale z internetu, z czego 400 milionów z platform społecznościowych. Rozwój ten jest jednak wysoce asymetryczny. Dla przykładu w 2022 roku dostęp do internetu miało ponad 70% obywateli Egiptu, Maroka czy Seszeli, podczas gdy w Republice Środkowoafrykańskiej było to zaledwie 7%. Egipt wyróżnia się stosunkowo wysoką penetracją sieci (ponad 75%), jednak dostęp ten jest silnie zróżnicowany: skoncentrowany w miastach i ograniczony na obszarach wiejskich.
Egipt i Afryka w cyfrowym polu walki informacyjnej
Nierówności cyfrowe, ograniczona infrastruktura edukacyjna i technologiczna oraz deficyty w zakresie edukacji medialnej tworzą środowisko podatne na manipulacje informacyjne. W przypadku Egiptu istotnym czynnikiem pozostaje także polityczny model kontroli nad przestrzenią informacyjną. Zgodnie z raportem African Arguments, przepisy mające rzekomo przeciwdziałać dezinformacji są w rzeczywistości wykorzystywane do tłumienia debaty publicznej i kryminalizowania niezależnych dziennikarzy. Organy bezpieczeństwa posiadają uprawnienia do cenzurowania treści online i karania użytkowników, co prowadzi do wzrostu poziomu autocenzury i marginalizacji głosów krytycznych.
Z perspektywy badawczej analizie zjawiska towarzyszy wiele podejść teoretycznych. Jednym z najbardziej znanych jest tzw. model 4D zaproponowany przez Bena Nimmo z Atlantic Council DFRLab, który identyfikuje cztery podstawowe strategie dezinformacyjne: lekceważenie (Dismiss), zniekształcanie (Distort), odwracanie uwagi (Distract) oraz zastraszanie (Dismay). W literaturze podkreśla się także konieczność uwzględnienia kontekstu historycznego. Zgodnie z analizą Tony’ego Robertsa i George’a Hamandishe Karekwaivanane’a, „dziedzictwo kolonialne stanowi wyróżnik afrykańskiej dezinformacji – narzędzie władzy kolonialnej przetransponowane do praktyk państw niepodległych”.
W przypadku Egiptu historia propagandy sięga jeszcze czasów monarchii, nasiliła się w epoce Nassera, a dziś jest kontynuowana w formach cyfrowych. Państwowe media, kontrolowane platformy i represyjne ustawodawstwo nadal odgrywają istotną rolę w zarządzaniu narracjami informacyjnymi. Jak zauważa raport CIPESA (2024), mimo obecności niezależnych inicjatyw fact-checkingowych, ich wpływ pozostaje ograniczony (w dużej mierze ze względu na dominację państwowych lub powiązanych z rządem mediów, brak przejrzystości algorytmicznej oraz atmosferę strachu wśród użytkowników internetu).
Historyczne i współczesne operacje informacyjne (takie jak np. kampania Cambridge Analytica w Kenii) ukazują ciągłość zjawiska i wskazują na jego ewolucję w stronę coraz bardziej wyrafinowanych technologicznie metod oddziaływania. Autorzy Digital Disinformation in Africa podkreślają jednak, że to nie sama technologia generuje dezinformację, lecz ludzie i instytucje wykorzystują ją jako narzędzie manipulacji, a jej zasięg i skuteczność rosną proporcjonalnie do społecznych nierówności, ograniczeń prawnych i słabości instytucji demokratycznych.
Przypadki operacji informacyjnych i psychologicznych
W Egipcie władze prezydenta Abd al-Fattaha al-Sisiego intensywnie wykorzystują kanały cyfrowe do kształtowania opinii publicznej poprzez promowanie narracji nacjonalistycznych oraz poprzez delegitymizowanie przeciwników politycznych i społecznych. Kampanie te często łączą techniki dezinformacyjne z elementami operacji psychologicznych, co czyni je szczególnie skutecznymi. Przykład stanowią działania wymierzone w społeczność sudańskich uchodźców, zorganizowane jako kampania mająca na celu wzbudzenie społecznego dystansu i niechęci.
Analiza przeprowadzona przez Beam Reports wykazała, że media społecznościowe w Egipcie zostały zalane treściami dehumanizującymi uchodźców, m.in. rozpowszechniano zmanipulowane nagranie przedstawiające rzekomego „historyka”, który porównywał obecność Sudańczyków do okupacji w starożytnym Egipcie. Kampania była powiązana z hasłami #Deportation_of_Sudanese oraz #Egypt_for_Egyptians, które zyskały ogromną popularność, a ich rozprzestrzenianie wspierali znani dziennikarze i influencerzy, tacy jak Hala Sarhan. Uchodźców przedstawiano jako przyczynę kryzysu gospodarczego, zagrożenie dla egipskiej tożsamości i „zewnętrzną siłę destabilizującą państwo”.
Obok kampanii antyimigracyjnych, władze egipskie prowadziły również działania wymierzone w kobiety zaangażowane w działalność społeczną. Jak wskazuje rozdział poświęcony genderowej dezinformacji w książce Digital Disinformation in Africa, egipskie aktywistki, dziennikarki i polityczki były regularnie atakowane w mediach społecznościowych z użyciem seksistowskich przekazów, sugestii o niemoralności lub „braku patriotyzmu”. Często celem była dyskredytacja kobiet jako niezdolnych do reprezentowania interesu narodowego lub jako „zachodnich agentek”. Wskazuje to na wykorzystywanie dezinformacji w celu podtrzymania hierarchii społecznych i genderowych, co wpisuje się w szerszy trend na kontynencie.
Tego rodzaju działania są wspierane przez struktury państwowe. Egipskie Ministerstwo Komunikacji i Technologii Informacyjnej (MOCIET) współpracuje z krajowymi służbami bezpieczeństwa oraz Prokuraturą Generalną w zakresie identyfikowania i ścigania użytkowników mediów społecznościowych oskarżanych o „rozpowszechnianie fałszywych informacji”. Ustawy medialne z 2018 roku, w tym tzw. prawo o cyberprzestępczości, umożliwiają blokowanie kont oraz zatrzymywanie osób publikujących materiały uznane za sprzeczne z „bezpieczeństwem narodowym”. System ten uzupełniany jest przez wykorzystanie zaawansowanych narzędzi do śledzenia treści cyfrowych, w tym technologii sztucznej inteligencji służących do automatycznego wykrywania określonych słów kluczowych lub haseł.
Zastosowanie modelu 4D – klasyfikującego strategie dezinformacyjne jako Dismiss, Distort, Distract i Dismay – pozwala precyzyjnie opisać egipski przypadek:
- Dismiss (lekceważenie i delegitymizacja): stygmatyzowanie aktywistów, kobiet i dziennikarzy jako „agentów zagranicznych” lub „zdrajców narodu”;
- Distort (zniekształcanie): fabrykowanie historii (np. porównania uchodźców do okupantów), reinterpretacje faktów gospodarczych;
- Distract (odwracanie uwagi): kreowanie wroga zewnętrznego (Sudan, NGO, Zachód) jako zasłony dla problemów wewnętrznych;
- Dismay (zastraszanie): groźby prawne, represje wobec użytkowników mediów społecznościowych, zatrzymania na podstawie postów.
Ten czteroelementowy wzorzec ilustruje systemową naturę egipskich operacji informacyjnych i psychologicznych, które łączą elementy państwowej kontroli, represji prawnej i mobilizacji emocjonalnej – często przy wykorzystaniu technik cyfrowych o wysokim stopniu skuteczności.
Między cenzurą a propagandą: afrykańskie przykłady operacji informacyjnych
Mozambik
W prowincji Cabo Delgado rząd Mozambiku, kierowany przez partię Frelimo, zorganizował rozbudowaną kampanię dezinformacyjną mającą na celu kontrolowanie narracji o konflikcie z islamistycznymi bojownikami. Wykorzystano państwowe serwisy internetowe („Notícias de Defesa” i „Defesa MZ”) oraz sieć cyfrowych propagandystów określanych jako „cyfrowi strażacy”. Prorządowe konta dementowały niezależne informacje o ofiarach konfliktu, piętnując jednocześnie dziennikarzy jako „wrogów narodu” i „agentów zewnętrznych”. Rola państwa w kontroli przekazu medialnego w czasie konfliktu miała wyraźnie charakter operacji psychologicznej.
Zimbabwe
Podczas wyborów w 2023 roku państwowa armia cyfrowa „Varakashi” (lojalna wobec ZANU-PF) oraz prorządowe konta zdominowały przestrzeń informacyjną, marginalizując przekazy opozycji. Choć także przeciwnicy polityczni wykorzystywali kampanie narracyjne (np. „Chamisa Nerorists”), badania pokazują, że to aparat państwowy w największym stopniu instrumentalizował prawo do walki z „fake news” w celu prześladowania aktywistów i dziennikarzy. W efekcie wzrosła dezinformacja i spadło zaufanie obywateli do instytucji publicznych, w tym komisji wyborczych.
Etiopia
W czasie wojny domowej w Tigrayu odnotowano intensywne wykorzystanie kampanii hashtagowych prowadzonych przez diasporę etiopską po obu stronach konfliktu. Strony takie jak „Unity for Ethiopia” i „Stand With Tigray” instruowały użytkowników, jak formułować przekazy oraz które instytucje oznaczać. Działania te miały charakter masowy i miały wpływ na międzynarodowy dyskurs, prowadząc do eskalacji narracji antagonistycznych i utrudniając obiektywną ocenę sytuacji w kraju.
Kto za tym stoi? Aktorzy dezinformacji w Egipcie i na kontynencie
Spektrum technik stosowanych w kampaniach dezinformacyjnych w Afryce jest zróżnicowane i obejmuje zarówno proste manipulacje treści, jak i zaawansowane działania sieciowe. Wśród najczęściej obserwowanych metod znajdują się: masowe rozpowszechnianie treści przez sieciowo powiązane konta (mass sharing), wykorzystywanie opłacanych influencerów oraz tzw. keyboard armies, czyli zorganizowanych grup komentatorów, często powiązanych z firmami konsultingowymi lub strukturami rządowymi.
Jedną z kluczowych taktyk pozostaje astroturfing, polegający na podszywaniu się pod rzekomo oddolne, społeczne inicjatywy, które w rzeczywistości są kierowane centralnie. Zjawisko to zostało dobrze udokumentowane m.in. w rozdziale dotyczącym Zimbabwe w Digital Disinformation in Africa, gdzie partie polityczne wykorzystywały fikcyjne ruchy obywatelskie do legitymizowania własnych działań. W podobny sposób brigading, czyli koordynowane ataki tysięcy użytkowników na określone osoby lub instytucje, służy eskalacji nienawiści oraz tłumieniu odmiennych opinii w przestrzeni cyfrowej.
W egipskim kontekście dominującą rolę w kampaniach dezinformacyjnych odgrywają prominentni publicyści, komentatorzy medialni oraz osoby związane z mediami państwowymi. W czasie wspomnianej wcześniej kampanii dyskredytujących wobec uchodźców z Sudanu, głos zabierali m.in. popularni dziennikarze telewizyjni, którzy systematycznie rozpowszechniali dezinformujące treści, często wzbogacone o emocjonalny język i pseudonaukowe argumenty. Tego rodzaju działania, wspierane przez oficjalne kanały medialne, znacząco przyczyniły się do ugruntowania społecznych stereotypów i pogłębiły podziały etniczne.
Egipskie kampanie cyfrowe łączą tradycyjne techniki perswazyjne z narzędziami zaawansowanymi technologicznie. Coraz częściej obserwuje się wykorzystanie automatycznych kont (botów) oraz troll kont powiązanych z aparatami państwa, które pełnią funkcję wzmacniaczy narracyjnych, tworząc fałszywe wrażenie szerokiego poparcia społecznego. Choć jak dotąd w Egipcie nie potwierdzono szerokiego zastosowania materiałów typu deepfake, eksperci wskazują, że rozwój narzędzi generatywnych AI stwarza realne zagrożenie dla kolejnych kampanii, zwłaszcza w okresach napięć społecznych, wyborów czy kryzysów bezpieczeństwa.
Społeczne skutki dezinformacji: zaufanie, wybory, podziały
Z badań Africa Center for Strategic Studies (2024) wynika, że blisko 60% udokumentowanych kampanii dezinformacyjnych w Afryce było sponsorowanych przez aktorów zagranicznych – głównie Rosję, Chiny oraz państwa Zatoki Perskiej. W przypadku Egiptu, chociaż dominującą rolę odgrywa aparat państwowy, nie można wykluczyć istnienia powiązań z regionalnymi centrami wpływu, m.in. poprzez finansowanie mediów bliskowschodnich lub koordynację narracji w sprawach takich jak wojna w Gazie, konflikt w Sudanie czy obecność Chin w regionie Morza Czerwonego.
Oprócz państw i ich struktur bezpieczeństwa, ważnym ogniwem w ekosystemie dezinformacyjnym są podmioty prywatne. Inspiracją dla wielu lokalnych i regionalnych działań były strategie znane z operacji firmy Cambridge Analytica w Kenii i Nigerii, gdzie analizowano dane użytkowników mediów społecznościowych w celu mikrotargetowania treści o charakterze emocjonalnym i propagandowym. W Egipcie obserwuje się podobne mechanizmy w formie kontraktowania usług cyfrowych PR przez organizacje powiązane z państwem lub powiązanych biznesmenów.
Media społecznościowe, w szczególności Facebook, Twitter (X), WhatsApp i TikTok, pełnią rolę głównych kanałów dystrybucji dezinformacji. Brak wystarczających mechanizmów moderacji treści w języku arabskim, jak również słaba obecność lokalnych centrów fact-checkingowych, powodują, że fałszywe informacje rozprzestrzeniają się szybko i bezkarnie. Dotyczy to szczególnie tematów polaryzujących społecznie, takich jak: migracja, pandemia COVID-19, konflikt palestyńsko-izraelski oraz gospodarka wewnętrzna.
Konsekwencje dla demokracji, społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka
Wyniki badań i analiz prowadzonych w ramach sieci African Digital Rights Network oraz raportów organizacji takich jak CIPESA jednoznacznie wskazują, że cyfrowa dezinformacja poważnie zagraża podstawom demokracji w krajach afrykańskich. Przede wszystkim prowadzi do erozji zaufania społecznego, co z kolei podważa legitymizację instytucji państwowych i mechanizmów przedstawicielskich. Jak wskazuje CIPESA, „dezinformacja podważa zaufanie do instytucji demokratycznych, utrudnia obywatelom podejmowanie świadomych decyzji”, ograniczając tym samym ich zdolność do realnego uczestnictwa w debacie publicznej.
Cenzura czy ochrona? Egipska polityka wobec informacji
W Egipcie ten proces przyjmuje szczególnie niebezpieczną formę. Fałszywe narracje, zwłaszcza te związane z „obcym zagrożeniem” (np. migracją, terroryzmem, NGO finansowanymi z zagranicy), są konsekwentnie wykorzystywane przez państwo do uzasadniania ograniczeń wolności słowa i stygmatyzacji środowisk krytycznych wobec władzy. Przykłady takie jak kampanie dezinformacyjne przeciwko uchodźcom, opozycyjnym dziennikarzom czy organizacjom praw człowieka wzmacniają klimat podejrzliwości i atomizacji społecznej, jednocześnie osłabiając zaufanie do niezależnych źródeł informacji.
Podczas okresów wyborczych dezinformacja, zarówno ta pochodząca od władz, jak i rozpowszechniana przez aktorów niepaństwowych, znacząco zwiększa ryzyko przemocy politycznej, szczególnie gdy pojawiają się spreparowane doniesienia o rzekomych fałszerstwach wyborczych, manipulacjach sondażami czy „zdradzie narodowej”. W krajach takich jak Zimbabwe czy Mozambik konsekwencje te przybierały formę etnicznych i plemiennych antagonizmów, nasilanych przez media cyfrowe. W przypadku Egiptu struktura konfliktów jest bardziej ideologiczna i instytucjonalna, jednak podobnie służy wzmacnianiu podziałów społecznych, m.in. poprzez systematyczne deprecjonowanie organizacji prodemokratycznych jako „narzędzi destabilizacji państwa”.
Dezinformacja wpływa również na sposób, w jaki kształtuje się przestrzeń wolności obywatelskich. Oficjalna retoryka walki z „fake news” często służy w rzeczywistości jako pretekst do wprowadzania represyjnego ustawodawstwa. W Egipcie szczególne znaczenie miało wprowadzenie w 2018 roku tzw. prawa o cyberprzestępczości, które umożliwia blokowanie stron, kont i aplikacji oraz penalizowanie działań uznanych za „rozpowszechnianie fałszywych informacji”. W praktyce prowadzi to do zatrzymań, aktów przemocy symbolicznej, procesów pokazowych i konfiskaty sprzętu cyfrowego.
Raport Digital Disinformation in Africa zwraca uwagę na fakt, że w tego rodzaju państwach nadzór informacyjny nabiera charakteru strukturalnego, tj. łączy monitorowanie mediów społecznościowych, nadinterpretację przepisów karnych i wykorzystanie technologii śledczych w celu kontroli jednostek. W efekcie powstaje klimat samocenzury, gdy obywatele ograniczają swoje wypowiedzi online, usuwają posty, nie uczestniczą w debatach, obawiając się śledzenia lub represji.
Do powszechnych strategii represyjnych należą również:
- wyłączanie internetu w momentach kryzysu politycznego lub protestów (praktykowane m.in. w Etiopii, Nigerii, a w Egipcie w ograniczonej formie podczas masowych demonstracji),
- celowe ograniczanie zasięgów określonych kont i tagów przez presję na operatorów platform cyfrowych,
- stosowanie prewencyjnych zatrzymań użytkowników TikToka, Instagrama i Twittera, co coraz częściej dotyczy również młodych kobiet publikujących treści odbiegające od linii ideologicznej państwa.
Szczególnie podatną grupą na manipulację informacyjną w Egipcie są młodsi użytkownicy aplikacji mobilnych, zwłaszcza TikToka, gdzie dezinformacja rozpowszechniana jest w atrakcyjnej wizualnie, emocjonalnej formie, często z wykorzystaniem humoru, ironii lub narracji tożsamościowych. Brak wystarczających zasobów moderacyjnych w języku arabskim oraz nieprzejrzystość algorytmów dodatkowo pogłębiają skalę zjawiska.
W rezultacie społeczeństwo obywatelskie, rozumiane zarówno jako zorganizowane NGO, jak i obywatele indywidualni, napotyka nowe bariery aktywności publicznej. Z jednej strony dochodzi do zaniku transparentnej debaty publicznej, z drugiej do ograniczenia pola działania organizacji niezależnych. Fałszywe narracje stają się narzędziem władzy symbolicznej, a jednocześnie środkiem utrwalania realnej przewagi politycznej przez aparat państwa.
Odpór informacyjny: fact-checking, prawo i aktywizm społeczny
Wobec narastającej fali dezinformacji państwa afrykańskie, organizacje społeczne oraz partnerzy międzynarodowi wdrażają różnorodne strategie przeciwdziałania. Wśród najbardziej rozpowszechnionych znajdują się niezależne inicjatywy fact-checkingowe, działania edukacyjne oraz podejmowane na poziomie państwowym i ponadnarodowym regulacje prawne.
W Egipcie, mimo wysokiego poziomu kontroli nad przestrzenią cyfrową, rozwijają się również pewne formy reagowania na dezinformację, choć są one znacząco ograniczane przez realia polityczne i ramy prawne sprzyjające represji. Projekty fact-checkingowe działające niezależnie, takie jak Daftar Ahwal czy współpraca z regionalnymi sieciami (np. Arab Fact-Checkers Network), próbują neutralizować popularne fałszywe treści, choć funkcjonują one często na marginesie oficjalnego dyskursu. Fakt, że wiele z tych podmiotów operuje z zagranicy lub korzysta ze wsparcia grantowego, czyni je podatnymi na oskarżenia o działalność „wrogą interesom państwa”.
Równocześnie tradycyjne egipskie media, w większości kontrolowane przez państwo lub związane z elitami politycznymi, wdrażają ograniczone mechanizmy weryfikacji informacji, jednak ich wiarygodność społeczna pozostaje niska. Inaczej wygląda sytuacja w niektórych krajach Afryki Subsaharyjskiej: np. Africa Check w RPA czy PesaCheck we Wschodniej Afryce są aktywne zarówno w internecie, jak i w przestrzeni edukacyjnej, oferując otwarte zasoby i współpracując z dziennikarzami lokalnymi.
W Egipcie, podobnie jak w Ghanie czy Kenii, państwowe centra monitoringu treści cyfrowych funkcjonują głównie jako narzędzie bezpieczeństwa wewnętrznego, a nie jako transparentne instrumenty przeciwdziałania dezinformacji. Raport CIPESA z 2024 r. wskazuje, że choć takie instytucje deklarują walkę z fake newsami, to brakuje im niezależności, przejrzystości i społecznego zaufania, co znacząco podważa ich skuteczność.
Edukacja i odporność: jak przeciwdziałać dezinformacji w Egipcie i Afryce?
Społeczeństwo obywatelskie odgrywa kluczową rolę w budowaniu odporności informacyjnej, zwłaszcza poprzez kampanie medialne, warsztaty i wsparcie dla ofiar dezinformacji. W Egipcie pozytywnym przykładem jest działalność organizacji takich jak Association for Freedom of Thought and Expression (AFTE), która łączy badania nad prawami cyfrowymi z interwencjami prawnymi i monitorowaniem przypadków cenzury. Z kolei inicjatywy edukacyjne skierowane do kobiet i osób z mniejszych ośrodków, na wzór ugandyjskiej Her Internet, w Egipcie funkcjonują głównie w diasporze lub w formie nieformalnych sieci wsparcia.
Na poziomie legislacyjnym kluczowe wyzwanie stanowi równowaga między ochroną przed dezinformacją a przestrzeganiem praw obywatelskich. Egipska ustawa o cyberprzestępczości z 2018 roku, mimo że w założeniu miała chronić społeczeństwo przed manipulacją informacyjną, w praktyce stała się narzędziem represji, pozwala bowiem na arbitralne blokowanie stron internetowych, kontrolę mediów społecznościowych i penalizację tzw. „szkodliwych treści”. Brak klarownych kryteriów i mechanizmów odwoławczych sprawia, że przepisy te są niezgodne ze standardami międzynarodowymi (np. Kartą Praw Cyfrowych Afryki i rezolucją 522 ONZ dotyczącą przemocy cyfrowej wobec kobiet).
Organizacje regionalne, takie jak ACHPR oraz partnerzy międzynarodowi (np. UNESCO, UE), promują bardziej wyważone podejścia, zachęcając państwa do przyjmowania ram prawnych, które:
- zapewniają jasne definicje dezinformacji,
- wprowadzają niezależne mechanizmy nadzoru nad wdrażaniem prawa,
- umożliwiają kontrolę społeczną i sądową nad decyzjami administracyjnymi, takimi jak blokowanie treści.
W praktyce jednak, jak pokazuje przypadek Egiptu, implementacja tych wytycznych jest wysoce selektywna i często marginalizowana przez interesy bezpieczeństwa narodowego.
Technologiczne platformy cyfrowe, mimo deklaracji walki z dezinformacją, wciąż zawodzą w zakresie moderacji treści w Afryce Północnej. Brakuje dedykowanych zespołów analizujących treści w języku arabskim (i jego dialektach), algorytmy nie rozpoznają kontekstu kulturowego, a systemy zgłaszania nadużyć są nieefektywne. W efekcie zalecane są lokalne mechanizmy zgłaszania nadużyć, tworzenie krajowych sieci fact-checkerów oraz budowanie partnerstw między mediami publicznymi, NGO i platformami technologicznymi.
Wśród priorytetowych zaleceń ekspertów dla państw regionu (w tym Egiptu) znajdują się:
- rozwój edukacji medialnej i cyfrowej wśród młodzieży oraz grup zmarginalizowanych,
- promowanie przejrzystości algorytmów i danych rekomendacyjnych,
- tworzenie sojuszy międzysektorowych na rzecz odporności informacyjnej, które uwzględniają różne grupy interesariuszy: szkoły, media, organizacje społeczne, liderów religijnych i przedstawicieli rządu.
Wnioski: cyfrowa przyszłość a odpowiedzialność informacyjna
Cyfrowa dezinformacja w Afryce, a w szczególności w Egipcie i regionie Afryki Północnej, pozostaje jednym z kluczowych wyzwań współczesnej transformacji cyfrowej. Jak jednoznacznie pokazuje książka Digital Disinformation in Africa, dynamiczny rozwój mediów społecznościowych oraz dostęp do telefonii mobilnej otworzyły nowe możliwości ekspresji obywatelskiej, ale jednocześnie stały się narzędziem manipulacji, cenzury i przemocy symbolicznej. Władze państwowe, prywatne firmy oraz aktorzy zagraniczni wykorzystują te kanały do realizacji interesów politycznych i geostrategicznych, podważając tym samym zaufanie obywateli do instytucji i procesów demokratycznych.
Wnioski płynące z przeprowadzonej analizy prowadzą do kilku zasadniczych rekomendacji:
Po pierwsze, konieczne jest zintensyfikowanie edukacji medialnej i cyfrowej, zwłaszcza wśród młodzieży, kobiet i grup marginalizowanych. Doświadczenia egipskie wskazują na deficyt rzetelnych programów szkoleniowych w tym zakresie, co sprzyja podatności na manipulację. Włączenie organizacji społecznych w działania edukacyjne, jak robią to np. inicjatywy takie jak Her Internet w Ugandzie, mogłoby przynieść analogiczne korzyści w krajach takich jak Egipt.
Po drugie, potrzebne są trwałe i inkluzywne partnerstwa między rządem, mediami, NGO oraz platformami technologicznymi, które opracują standardy odpowiedzialności i przejrzystości w środowisku cyfrowym. Egipskie doświadczenia pokazują, że brak mechanizmów niezależnego nadzoru nad platformami oraz brak lokalnych standardów etycznych w moderowaniu treści pogłębia problem dezinformacji, zwłaszcza w okresach napięć społecznych.
Po trzecie, regulacje prawne muszą być zrównoważone i zgodne z międzynarodowymi normami praw człowieka. Jak zauważa African Arguments (2024), egipskie prawo antydezinformacyjne stało się w praktyce narzędziem represji, a nie ochrony. Potrzebne są zatem reformy, które z jednej strony pozwolą identyfikować i przeciwdziałać kampaniom dezinformacyjnym, a z drugiej będą gwarantować prawo do wolności słowa, pluralizmu i uczciwego procesu.
Po czwarte, rola państwa nie powinna ograniczać się jedynie do egzekwowania przepisów, ale musi obejmować także aktywne wspieranie niezależnych mediów, inicjatyw fact-checkingowych i dostępu do rzetelnych źródeł informacji. W Egipcie brak transparentnego wsparcia dla takich mechanizmów skutkuje powstaniem próżni informacyjnej, którą wypełniają niezweryfikowane treści, propaganda i tzw. keyboard armies.
Wreszcie, potrzebna jest polityka cyfrowa oparta na czterech filarach: edukacji obywatelskiej, udziale społecznym, silnych i odpornych instytucjach oraz skutecznej ochronie praw człowieka w środowisku online. Tylko wówczas możliwe będzie przekształcenie potencjału technologicznego w realną siłę wspierającą demokratyzację i spójność społeczną, a nie – jak dotąd – źródło napięć, podziałów i represji.
Autor: Wojciech Pokora – Redaktor naczelny Disinfo Digest
Źródła
- Badanie środowiska informacyjnego Egiptu – Fundacja INFO OPS Polska
- Roberts, Shaun; Karekwaivanane, George (red.). Digital Disinformation in Africa. London: African Internet Observatory, 2024.
- African Arguments. “In Sisi’s Egypt, laws aimed at curbing disinformation are instruments of political repression”. Dostęp: marzec 2024.
- Disinfo.Africa. “Spontaneous Association or Coordinated Behavior? Disinformation Trends in Africa”. African Observatory, 2024.
- CIPESA (Collaboration on International ICT Policy for East and Southern Africa). “Report Highlights Collaborative Efforts to Counter Disinformation in Africa”, sierpień 2024.
- Africa Center for Strategic Studies. “Mapping a Surge of Disinformation in Africa”, 2024.
- Beam Reports. „#Deportation_of_Sudanese and #Egypt_for_Egyptians: Digital hate campaigns against refugees in Egypt”, 2023.
- The Cairo Institute for Human Rights Studies. The Strangulation of Civic Space in Egypt’s Digital Sphere, 2023.
- African Commission on Human and Peoples’ Rights (ACHPR). Resolution 522: Eliminating Violence Against Women and Girls in Digital Contexts, 2022.
Materiał finansowany z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024-2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”.
Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.










![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)





