
W obliczu zbliżających się wyborów Moskwa bierze na celownik proeuropejską ścieżkę Kiszyniowa.
Mołdawia znajduje się na kluczowym etapie swojej nowoczesnej historii. Wybory prezydenckie, które odbędą się 20 października, mogą mieć decydujący wpływ na dalszą ścieżkę rozwoju tego małego, ale strategicznie istotnego państwa w Europie Wschodniej. Mołdawianie będą wybierać nie tylko nowego prezydenta, ale także kierunek, w którym podąży ich kraj: czy dalej będzie dążył do integracji z Unią Europejską, czy pozostanie pod wpływem Rosji. Obecna prezydent, Maia Sandu, zdecydowanie opowiada się za proeuropejskim kursem, który przyniósł Mołdawii status kandydata do UE, a teraz dąży do umieszczenia tego strategicznego celu w konstytucji.
Jednak nad tym demokratycznym procesem gromadzą się ciemne chmury. Rosja, od lat działająca na rzecz utrzymania swojej strefy wpływów w Europie Wschodniej, intensyfikuje swoje destrukcyjne działania, aby zakłócić proeuropejską trajektorię Mołdawii. Kreml, przy użyciu narzędzi wojny hybrydowej, takich jak dezinformacja, cyberataki, manipulowanie opinią publiczną i finansowanie prorosyjskich kandydatów, stara się podważyć wybory i osłabić mołdawską demokrację. Wynik tych wyborów będzie miał daleko idące konsekwencje dla przyszłości kraju, a także dla stabilności w regionie.
Rosja intensyfikuje ingerencję w wybory
W ostatnich tygodniach nasiliły się próby rosyjskiej ingerencji w proces wyborczy w Mołdawii. Władze mołdawskie zidentyfikowały szereg działań mających na celu zakłócenie wyborów i podważenie legitymacji demokratycznych instytucji w kraju. Jednym z najbardziej widocznych przykładów jest operacja masowego kupowania głosów, zorganizowana przez prorosyjskiego oligarchę Ilana Sora, który obecnie przebywa w Rosji. Mołdawska policja ujawniła, że próba przekupienia co najmniej 130 000 Mołdawian była finansowana kwotą około 15 milionów dolarów. Celem tej operacji było osłabienie pozycji obecnej prezydent Mai Sandu, która jednoznacznie opowiada się za integracją z UE, oraz zwiększenie szans prorosyjskich kandydatów na objęcie kluczowych stanowisk.
Sor, będący kluczową postacią w próbach destabilizacji Mołdawii, został zaocznie skazany za oszustwo i pranie pieniędzy, a jego związki z rosyjskim wywiadem są dobrze udokumentowane. Jest także blisko związany z rosyjskimi strukturami politycznymi, które od lat prowadzą kampanie destabilizacyjne w Mołdawii i innych krajach regionu. Sor jest narzędziem Kremla w tej walce, a jego działania mają na celu podważenie integracji europejskiej Mołdawii i wciągnięcie kraju z powrotem w orbitę wpływów Moskwy.
Prorosyjskie szkolenia paramilitarne i kampanie destabilizacyjne
Wraz z finansowaniem kampanii wyborczej prorosyjskich kandydatów, Rosja organizuje także szkolenia dla mołdawskich aktywistów, które odbywają się w Serbii, Bośni i Rosji. Szkolenia te, prowadzone przez członków rosyjskich grup paramilitarnych, w tym niesławnej Grupy Wagnera, mają na celu przygotowanie uczestników do organizowania zamieszek, starć z policją oraz przygotowania przewrotu w Mołdawii. Finansowane przez Șora operacje destabilizacyjne mają na celu podważenie stabilności państwa oraz wywołanie chaosu, który mógłby zakłócić proces wyborczy.
Kreml aktywnie korzysta również z dezinformacji jako narzędzia wpływu na mołdawską opinię publiczną. Rozpowszechniane są fałszywe narracje, które mają na celu zasianie strachu przed integracją z Unią Europejską. Rosyjskie media i prorosyjskie grupy wpływu szerzą przekonanie, że wejście Mołdawii do UE doprowadzi do kryzysu gospodarczego, społecznego i politycznego. Argumentują, że Mołdawia podzieli los Ukrainy, która po rewolucji na Majdanie znalazła się w stanie wojny z Rosją. Rosja stara się przekonać Mołdawian, że członkostwo w UE zagraża suwerenności kraju, co może doprowadzić do rosyjskiej interwencji wojskowej.
Podczas konferencji prasowej w Kiszyniowie, z udziałem szefa policji Viorela Cernateanu, dyrektora SIS oraz Victora Furtuny, kierującego Prokuraturą ds. Przestępczości Zorganizowanej i Spraw Specjalnych (PCCOCS), przedstawiono szczegóły dotyczące zakrojonych na szeroką skalę działań mających na celu destabilizację Mołdawii w związku ze zbliżającymi się wyborami. W ramach operacji przeprowadzono 88 rewizji w różnych miejscowościach oraz szereg akcji policyjnych, które ujawniły, że od czerwca 2024 roku dwudziestoosobowe grupy Mołdawian były systematycznie wysyłane do Moskwy na szkolenia.
Jak podkreślił Viorel Cernateanu, szkolenia dotyczyły „taktyki wywoływania rozłamów społecznych, destabilizacji systemu konstytucyjnego, prowokowania organów ochrony porządku publicznego oraz działań związanych z psychologią zbiorową”. W programie znalazły się także elementy szkolenia w zakresie używania broni i przedmiotów do wyrządzania obrażeń nieprowadzących do śmierci.
Boty i media społecznościowe – narzędzia do manipulacji
Jednym z narzędzi, które Rosja wykorzystuje w swojej kampanii dezinformacyjnej, są platformy społecznościowe. W szczególności Telegram stał się kluczową platformą dla prorosyjskich botów i aktywistów, którzy rekrutują ludzi do działań przeciwko referendum („Stop UE”) w sprawie członkostwa Mołdawii w UE. Operacja ta wykorzystuje chatboty, które oferują użytkownikom wynagrodzenie, (500 lei (28 USD) za samą rejestrację, 2000 lei (110 USD) za „wykonanie minimalnych zadań” i 5000 lei (280 USD), w zamian za działania w mediach społecznościowych, takie jak publikowanie antyeuropejskich postów, a także za rekrutowanie innych osób do głosowania przeciwko integracji z UE.
Te operacje informacyjne są wspierane przez fałszywe kampanie informacyjne na platformach takich jak Facebook i Instagram, gdzie sponsorowane treści promują prorosyjskie narracje. Meta, właściciel Facebooka i Instagrama, zablokowała już szereg stron powiązanych z Ilanem Sorem i jego siecią wpływu, jednak prorosyjskie treści nadal są szeroko rozpowszechniane na innych platformach, w tym na Telegramie.
Dynamika komunikacji jest wysoka. Tylko w ciągu kilku ostatnich dni zidentyfikowano ponad 700 artykułów dezinformacyjnych , z czego 493 dotyczyło przystąpienia Mołdawii do UE, ponad 100 dyskredytowało UE, a 249 koncentrowało się na dyskredytowaniu referendum.
Najczęściej rozpowszechniane narracje
- Integracja UE doprowadzi do zniszczenia gospodarki.
- Rząd nie jest prawdziwie proeuropejski.
- UE nie ma przyszłości, zniszczy Mołdawię.
- Mołdawia traci suwerenność na rzecz Zachodu.
- UE stosuje podwójne standardy w Mołdawii, nie dba o przyszłość Mołdawian.
Monitoring środowiska informacyjnego Mołdawii prowadzony przez Fundację INFO OPS Polska wykazał kilka przypadków zorganizowanych kampanii wpływu przypisywanych Federacji Rosyjskiej. Kampanie te przedstawiały Zachód jako wrogi wobec Mołdawii i dyskredytowały proeuropejską kandydatkę w wyborach prezydenckich.
Propaganda miała na celu budowanie negatywnego wizerunku Zachodu i NATO jako sił wykorzystujących Mołdawię do własnych celów, ignorując przy tym problemy lokalnej ludności. Wzmacniała antyzachodnie nastroje, przedstawiając Zachód jako agresywny i imperialistyczny, jednocześnie podważając zaufanie do prozachodnich polityków, takich jak Maia Sandu.
Kluczowe linie perswazji obejmowały:
- Maia Sandu to „agentka Zachodu”, która reprezentuje obce interesy i lekceważy potrzeby Mołdawian.
- Zachód kontroluje Sandu, dążąc do przejęcia władzy w administracji państwowej Mołdawii.
- Mołdawia jest kolonizowana przez NATO pod pretekstem pomocy wojskowej i zostanie wykorzystana jako narzędzie antyrosyjskie.
- Zachód eksploatuje Mołdawię, ignorując potrzeby jej społeczeństwa.
Fałszowanie dokumentów i inne metody manipulacji
Kolejnym narzędziem, które Rosja wykorzystuje do destabilizacji Mołdawii, jest fałszowanie oficjalnych dokumentów. W ostatnich tygodniach różne instytucje państwowe w Mołdawii otrzymały fałszywe listy, które miały na celu wywołanie zamieszania i podważenie zaufania do instytucji państwowych. Fałszywe dokumenty, rzekomo wydane przez mołdawskie ministerstwa lub organy Unii Europejskiej, zawierały informacje, które miały wzbudzać niepokój w społeczeństwie, takie jak rzekome plany wprowadzenia migrantów z Bliskiego Wschodu czy zmobilizowania mołdawskich obywateli do udziału w operacjach wojskowych przeciwko Rosji.
Celem tych działań jest destabilizacja sytuacji w kraju oraz wywołanie społecznych napięć, które mogłyby zakłócić wybory i wpłynąć na wynik referendum. Fałszowanie dokumentów i szerzenie dezinformacji są dobrze znanymi narzędziami rosyjskiego aparatu wpływu, które Moskwa wielokrotnie stosowała w innych krajach, w tym na Ukrainie i w Gruzji.
Fałszywe dokumenty jako narzędzie dezinformacji: Przykłady z Mołdawii
W Mołdawii, w okresie poprzedzającym kluczowe wybory prezydenckie i referendum konstytucyjne, pojawiła się seria fałszywych dokumentów mających na celu dezinformację i destabilizację sytuacji politycznej. Prowadzone kampanie dezinformacyjne, najprawdopodobniej inspirowane przez zewnętrzne ośrodki wpływu, dążyły do wzbudzenia chaosu i niepokoju w społeczeństwie.
- Fałszywy list z Ministerstwa Pracy: Na początku września pracownicy instytucji państwowych oraz firm prywatnych otrzymali list, który rzekomo pochodził z Ministerstwa Pracy. Dokument twierdził, że w związku z rosnącą emigracją, Mołdawia planuje sprowadzać migrantów z Bliskiego Wschodu, aby rozwiązać problem niedoborów siły roboczej. List wprowadzał również szczegółowe wymagania, takie jak konieczność zatrudnienia co najmniej 30% pracowników migrujących oraz dostosowanie warunków pracy do praktyk religijnych migrantów. Celem tej dezinformacji było wzbudzenie strachu przed masową migracją i podsycanie obaw o destabilizację rynku pracy.
- Fałszywy list z Ministerstwa Edukacji: 24 września do instytucji edukacyjnych rozesłano list rzekomo z Ministerstwa Edukacji, który zobowiązywał uniwersytety do wprowadzenia dodatkowych godzin edukacji seksualnej i stworzenia wspólnych łazienek dla studentów niezgodnych z tradycyjnymi tożsamościami płciowymi. Dokument zawierał również instrukcje dotyczące wprowadzenia zajęć na temat tożsamości niebinarnych. Celem tej fałszywej informacji było wzbudzenie kontrowersji w tematach obyczajowych, a także polaryzowanie społeczeństwa wokół kwestii praw osób LGBTQ+.
- Fałszywa odpowiedź Komisji Europejskiej: 48 godzin po zakończeniu dystrybucji fałszywego listu z Ministerstwa Edukacji Mołdawii podrzucono kolejną fałszywkę. Rzekomą odpowiedź Komisji Europejskiej na prośby Mołdawii o wsparcie w sektorze rolnym, którą rozesłano do wybranych urzędników Ministerstwa Rolnictwa. W liście fałszywie stwierdzono, że UE rozważyła prośbę rządu Mołdawii o pomoc finansową, ale zdecydowała się jej nie udzielać. Ta dezinformacja miała na celu podważenie zaufania do Unii Europejskiej i zniechęcenie społeczeństwa do integracji europejskiej, przedstawiając UE jako instytucję niechętną do wspierania Mołdawii.
- Fałszywe zamówienie z Ministerstwa Środowiska: W pierwszych dniach października, do samorządów i wybranych organizacji pozarządowych dystrybuowano fałszywe zamówienie, które miało rzekomo pochodzić od sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska. W piśmie twierdzono, że Mołdawia planuje budowę spalarni w różnych dystryktach, które miałyby przetwarzać odpady importowane z Rumunii i Ukrainy. Dezinformacja ta miała stymulować obawy ekologiczne i sprzeciw wobec rzekomych planów rządu, jednocześnie podważając wizerunek państwa jako odpowiedzialnego ekologicznie.
- Fałszywy dokument Unii Europejskiej: Kolejna fałszywa wiadomość pojawiła się dwie doby później. Od 4 października trwała dystrybucja fałszywki, która sugerowała, że jednym z warunków przystąpienia Mołdawii do UE będzie mobilizacja mężczyzn w wieku 18-45 lat do ochotniczego korpusu wojskowego Unii Europejskiej. Korpus ten miałby brać udział w operacjach wojskowych na Ukrainie. Dokument wysłano do osób pracujących w instytucjach bezpieczeństwa. Fałszywe zarządzenie miało na celu zastraszenie obywateli oraz podsycenie strachu przed integracją z UE i rzekomym „wysyłaniem Mołdawian na wojnę”.
- Fałszywe zarządzenie z Ministerstwa Kultury: Początek października obfitował w promocję sfałszowanego zarządzenia Ministerstwa Kultury Mołdawii, które rzekomo zatwierdzało dni wolne dla uczestników „festiwalu LGBT” oraz nakładało na pracodawców obowiązek wypłacania wynagrodzeń za nieobecności związane z udziałem w tym wydarzeniu. Dokument miał na celu wzbudzenie kontrowersji wokół kwestii obyczajowych, jednocześnie dyskredytując rząd w oczach bardziej konserwatywnej części społeczeństwa.
Kampanie dezinformacyjne, polegające na rozsyłaniu fałszywych dokumentów, stanowią jedno z narzędzi w próbach destabilizacji Mołdawii. Wiele z tych działań wydaje się być skierowanych na wywołanie niepokoju społecznego oraz wzbudzenie wątpliwości co do działań rządu i jego współpracy z Unią Europejską. W obliczu zbliżających się wyborów, te fałszywe wiadomości mają na celu podważenie zaufania do władz, polaryzację społeczeństwa oraz torpedowanie prozachodnich aspiracji Mołdawii.
Gagauzja i Naddniestrze – prorosyjskie bastiony
Prorosyjskie regiony Mołdawii, takie jak Gagauzja i Naddniestrze, stanowią dodatkowe wyzwanie dla proeuropejskiej administracji w Kiszyniowie. Gagauzja, autonomiczny region na południu Mołdawii, jest kontrolowana przez prorosyjskie siły polityczne i stanowi bastion rosyjskich wpływów. Ilan Șor wykorzystuje trudną sytuację gospodarczą regionu, by zyskać poparcie wśród mieszkańców, szczególnie emerytów, którym oferuje wsparcie finansowe.
Naddniestrze, separatystyczny region kontrolowany przez prorosyjskich separatystów, pozostaje pod silnym wpływem Kremla. Choć region ten nie odgrywa już tak kluczowej roli w rosyjskiej strategii destabilizacji Mołdawii, prorosyjskie siły w Naddniestrzu mogą zostać wykorzystane do wywierania presji na rząd w Kiszyniowie w kluczowych momentach.
Rosyjskie próby zdławienia mołdawskiej demokracji
Działania Rosji w Mołdawii są częścią szerszej strategii mającej na celu osłabienie demokracji i blokowanie integracji prozachodnich państw z Unią Europejską. Kreml stara się podważyć proeuropejskie aspiracje Kiszyniowa i zablokować dążenie kraju do pełnej integracji z Zachodem. Porażka proeuropejskiego referendum mogłaby stać się punktem zwrotnym, który dałby prorosyjskim siłom w Mołdawii okazję do wzmocnienia swoich wpływów i zdestabilizowania kraju.
W obliczu narastających rosyjskich ataków hybrydowych i ingerencji w proces wyborczy, Mołdawia potrzebuje silnego wsparcia ze strony Zachodu. Sankcje nałożone na prorosyjskich oligarchów, takich jak Ilan Sor, oraz wsparcie finansowe i polityczne dla proeuropejskiego rządu w Kiszyniowie są kluczowe dla ochrony mołdawskiej demokracji.
Nadchodzące wybory to krytyczny moment, który może zdecydować o przyszłości Mołdawii. Świat demokratyczny musi stanąć po stronie proeuropejskich sił w Kiszyniowie, aby pomóc Mołdawii w obronie jej suwerenności i integracji z UE, a także w zabezpieczeniu wolności demokratycznych przed rosyjską ingerencją.
Opracował: Katarzyna Wojda – Redakcja Disinfo Digest
Publikacja została zrealizowana w ramach projektu MUGA: Przeciwdziałanie dezinformacji i analiza zagrożeń dla bezpieczeństwa informacyjnego w Mołdawii, Ukrainie, Gruzji i Armenii.
Projekt finansowany z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024-2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”.
Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.













![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)



