
Monitoring wybranych rosyjskich „mediów” państwowych i propagandowych (funkcjonujących w szarej strefie) z okresu 29 kwietnia–6 maja 2026 r. wskazuje na kontynuację przekazów wymierzonych w Polskę, NATO, Ukrainę oraz zachodni system bezpieczeństwa. Analizowane narracje nie funkcjonują jako odrębne komunikaty, lecz jako elementy jednej operacji informacyjnej: Rosja przedstawiana jest w niej jako państwo reagujące defensywnie, natomiast Polska, NATO i Ukraina jako źródła eskalacji, destabilizacji oraz zagrożenia wojennego.
W badanej propagandzie szczególnie widoczne były przekazy ukazujące Polskę jako państwo wciągające Europę w konflikt z Rosją, NATO jako strukturę agresywną, lecz jednocześnie słabą i niewydolną, a Ukrainę jako narzędzie zachodniej polityki konfrontacyjnej. Ważnym komponentem tej operacji informacyjnej była również sytuacja wokół Iranu, wykorzystywana przez rosyjskie media jako dowód rzekomego przeciążenia strategicznego Stanów Zjednoczonych i całego Zachodu.
Polska jako państwo wciągające Europę w eskalację nuklearną
Jednym z najmocniej eksponowanych motywów rosyjskiej propagandy było przedstawianie Polski jako państwa, które ma rzekomo przesuwać Europę w stronę konfrontacji nuklearnej z Rosją. Doniesienia dotyczące francusko-polskiej współpracy w obszarze odstraszania były interpretowane nie jako element debaty o bezpieczeństwie, lecz jako dowód na przygotowywanie ofensywnych działań przeciwko Moskwie.
Ten przekaz opiera się na klasycznym mechanizmie odwrócenia odpowiedzialności. Rosja, mimo że prowadzi agresywną wojnę przeciwko Ukrainie i systematycznie używa szantażu nuklearnego jako narzędzia presji, zostaje przedstawiona jako strona zmuszona do reagowania. Polska natomiast ukazywana jest jako aktor niebezpieczny, prowokacyjny i skłonny do przenoszenia konfliktu na poziom nuklearny.
Ćwiczenia NATO w Polsce jako rzekome przygotowanie do wojny z Rosją
Rosyjskie media konsekwentnie przedstawiały manewry Amber Shock 2026 jako element przygotowań NATO do wojny z Rosją. W przekazach propagandowych podkreślano skalę ćwiczeń, obecność wojsk amerykańskich oraz liczbę użytego sprzętu wojskowego, aby zbudować obraz Polski jako wysuniętej bazy operacyjnej Sojuszu.
W rzeczywistości tego rodzaju ćwiczenia wpisują się w logikę odstraszania, interoperacyjności i podnoszenia gotowości obronnej państw członkowskich NATO. Rosyjska propaganda usuwa jednak ten kontekst i przedstawia działania defensywne jako przygotowanie do agresji. Celem jest zaszczepienie przekonania, że wzmacnianie bezpieczeństwa wschodniej flanki nie zwiększa stabilności, lecz rzekomo przybliża Europę do wojny.
Polska jako „jądrowy awanturnik” poza kontrolą USA
Kolejnym elementem operacji informacyjnej było budowanie obrazu Polski jako państwa podejmującego ryzykowne działania poza pełną kontrolą Stanów Zjednoczonych. Rosyjskie przekazy sugerowały, że Warszawa wykorzystuje niepewność co do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, aby wejść w europejski projekt nuklearny pod egidą Francji.
Narracja ta służy jednocześnie dwóm celom. Po pierwsze, ma podważać racjonalność polskiej polityki bezpieczeństwa, przedstawiając ją jako ambicjonalną i nieodpowiedzialną. Po drugie, ma wzmacniać lęk społeczny przed tym, że decyzje Warszawy mogą sprowadzić na Polskę i region ryzyko bezpośredniego starcia z Rosją.
NATO jako strona blokująca pokój na Ukrainie
Rosyjskie media powielały również tezę, że to NATO, a nie Rosja, blokuje zakończenie wojny przeciwko Ukrainie. W tej narracji warunkiem pokoju ma być rezygnacja Zachodu z dążenia do „strategicznego porażenia Rosji”, co w praktyce oznacza próbę przerzucenia odpowiedzialności za wojnę z agresora na państwa wspierające ofiarę agresji.
Taki przekaz ma charakter delegitymizujący. Jego celem jest osłabienie poparcia dla dalszej pomocy Ukrainie oraz przedstawienie presji na Kijów jako „racjonalnej” i „pokojowej” alternatywy. Propaganda pomija przy tym fakt, że to Rosja rozpoczęła pełnoskalową agresję i nadal prowadzi działania wojenne przeciwko państwu ukraińskiemu.
Pomoc wojskowa dla Ukrainy jako „remilitaryzacja” Europy
Wsparcie wojskowe dla Ukrainy było przedstawiane przez rosyjskie źródła jako dowód rzekomej remilitaryzacji kontynentu. Propaganda budowała obraz Europy, która nie broni napadniętego państwa, lecz przygotowuje się do konfrontacji z Rosją „rękami Ukrainy”.
To istotny element operacji wpływu wymierzonej w opinię publiczną państw europejskich. Przekaz ma wywoływać zmęczenie wojną, niechęć wobec dalszego finansowania pomocy wojskowej oraz przekonanie, że każde wsparcie dla Kijowa zwiększa ryzyko odwetu ze strony Rosji. W efekcie pomoc Ukrainie ma być postrzegana nie jako inwestycja w bezpieczeństwo Europy, lecz jako źródło zagrożenia.
Programy dronowe UE i Ukrainy jako pretekst do presji na Europę
Rosyjskie media zwracały uwagę na europejsko-ukraińskie inicjatywy w obszarze technologii dronowych, przedstawiając je jako projekt ofensywny wymierzony w Rosję. W tym przekazie doświadczenie bojowe Ukrainy i potencjał przemysłowy Europy mają rzekomo tworzyć narzędzie destabilizacji Federacji Rosyjskiej.
Taka narracja ma przygotowywać grunt pod uzasadnianie presji wobec europejskiego przemysłu obronnego, łańcuchów dostaw i infrastruktury technologicznej. Jeżeli europejskie projekty wojskowe zostaną przedstawione jako „bezpośrednie zagrożenie dla Rosji”, propaganda może następnie łatwiej uzasadniać działania odwetowe — informacyjne, cybernetyczne, sabotażowe lub militarne.
Zachodnia obrona powietrzna jako system wyczerpany i niewydolny
W analizowanym okresie rosyjskie przekazy eksponowały informacje o niedoborach amunicji do systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej NATO. Szczególnie często łączono ten wątek z wojną w Ukrainie oraz sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Celem było podważenie wiary w zdolność Sojuszu do prowadzenia długotrwałej wojny wysokiej intensywności. Rosyjska propaganda budowała obraz NATO jako struktury, która posiada duże budżety i zaawansowane technologie, ale nie ma wystarczającej odporności przemysłowej, logistycznej i operacyjnej. Jest to przekaz wymierzony bezpośrednio w poczucie bezpieczeństwa społeczeństw państw wschodniej flanki.
Iran jako dowód strategicznej słabości USA i NATO
Sytuacja wokół Iranu została wykorzystana jako argument na rzecz tezy, że Stany Zjednoczone i NATO nie są w stanie zarządzać kilkoma kryzysami jednocześnie. Rosyjskie media sugerowały, że Zachód jest przeciążony wojną w Ukrainie, napięciami na Bliskim Wschodzie oraz koniecznością utrzymywania zobowiązań wobec sojuszników europejskich.
W tej konstrukcji Iran pełni funkcję wzmacniacza narracji o słabości Zachodu. Przekaz ma sugerować, że jeżeli USA mają problemy z presją na Iran, to tym bardziej nie będą w stanie skutecznie zareagować w razie poważnego kryzysu w Europie Środkowo-Wschodniej. To komunikat szczególnie istotny z punktu widzenia Polski, ponieważ uderza w zaufanie do amerykańskiej obecności wojskowej i wiarygodności NATO.
NATO jako uczestnik wojny na Bliskim Wschodzie
Rosyjska propaganda interpretowała działania logistyczne, morskie i osłonowe państw NATO w rejonie cieśniny Ormuz jako dowód, że Sojusz „wchodzi w wojnę” przeciw Iranowi. Operacje służące zabezpieczeniu żeglugi lub wsparciu logistycznemu były przedstawiane jako przejaw podporządkowania Europy interesom Stanów Zjednoczonych.
Ten zabieg pozwala Rosji łączyć kilka teatrów informacyjnych w jedną narrację. Ukraina, Iran, NATO i USA zostają wpisane w obraz Zachodu jako globalnego agresora, który generuje konflikty w różnych regionach świata. Dzięki temu rosyjska propaganda może jednocześnie delegitymizować wsparcie Ukrainy i osłabiać akceptację dla obecności wojskowej Zachodu na Bliskim Wschodzie.
USA jako sojusznik niepewny i zmęczony Europą
W rosyjskich mediach pojawiały się również przekazy eksponujące wypowiedzi i decyzje Donalda Trumpa dotyczące NATO, Ukrainy, Iranu oraz amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Ich celem było utrwalenie obrazu Stanów Zjednoczonych jako sojusznika niestabilnego, zmęczonego Europą i niechętnego do ponoszenia kosztów bezpieczeństwa kontynentu.
Narracja ta ma szczególne znaczenie dla państw takich jak Polska. Uderza bowiem w jeden z filarów bezpieczeństwa wschodniej flanki — przekonanie o trwałości amerykańskich gwarancji i wiarygodności art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Propaganda nie musi przekonać odbiorcy, że NATO przestanie istnieć; wystarczy, że zasieje wątpliwość, czy w momencie kryzysu Sojusz zareaguje szybko, spójnie i skutecznie.
Ukraina jako źródło zagrożeń kryminalnych dla Polski
W analizowanych przekazach pojawiał się także wątek przemytu broni z Ukrainy do Polski. Rosyjska propaganda wykorzystywała go do przedstawiania Ukrainy jako przyszłego generatora chaosu, przestępczości i zagrożeń dla bezpieczeństwa wewnętrznego państw europejskich.
To narracja wymierzona nie tylko w Kijów, ale również w relacje polsko-ukraińskie. Jej celem jest osłabienie społecznej akceptacji dla pomocy wojskowej, obecności uchodźców oraz współpracy politycznej między Polską a Ukrainą. W takim ujęciu Ukraina przestaje być państwem walczącym o przetrwanie, a zaczyna być przedstawiana jako źródło ryzyka dla polskiego społeczeństwa.
Polska jako państwo wykorzystujące Ukraińców do mobilizacji
Rosyjskie przekazy rozwijały również tezę o rzekomej presji na Ukraińców przebywających za granicą, w tym w Polsce. Propaganda sugerowała, że państwa przyjmujące mogą współuczestniczyć w procesie odsyłania mężczyzn do Ukrainy w celu mobilizacji.
Ten przekaz jest adresowany do dwóch grup jednocześnie. Do Ukraińców — aby osłabiać ich zaufanie do państw przyjmujących i wzmacniać poczucie zagrożenia. Do Polaków — aby budować przekonanie, że wojna generuje coraz większe koszty społeczne, administracyjne i polityczne. W efekcie Rosja próbuje pogłębiać napięcia między społecznościami oraz osłabiać solidarność z Ukrainą.
Zachód jako użytkownik Ukrainy do ataków na Rosję
W rosyjskiej narracji Europa ma produkować drony, rakiety i inne uzbrojenie, a następnie przekazywać je Ukrainie, aby to Kijów formalnie wykonywał ataki na Rosję. Taki obraz zaciera granicę między pomocą wojskową a bezpośrednim udziałem państw NATO w wojnie.
Jest to przekaz o dużym znaczeniu operacyjnym. Pozwala Kremlowi sugerować, że państwa europejskie przekraczają „czerwone linie” i same ponoszą odpowiedzialność za ewentualne rosyjskie działania odwetowe. Propaganda w ten sposób przygotowuje odbiorców na możliwość eskalacji, jednocześnie przenosząc odpowiedzialność za nią z Rosji na Zachód.
NATO jako „papierowy sojusz” niezdolny do długiej wojny
Wątki dotyczące Iranu, niedoborów amunicji, problemów przemysłu obronnego, sporów transatlantyckich i kosztów pomocy Ukrainie były łączone w jedną narrację o strategicznej niewydolności NATO. Sojusz przedstawiano jako strukturę silną na papierze, ale niezdolną do realnego prowadzenia długotrwałego konfliktu.
To klasyczna narracja erozyjna. Jej celem nie jest całkowite zaprzeczenie potencjałowi NATO, lecz podważenie zaufania do jego zdolności działania w kryzysie. Odbiorca ma dojść do wniosku, że gwarancje sojusznicze mogą okazać się niewystarczające, a państwa wschodniej flanki — w tym Polska — mogą zostać pozostawione same sobie.
Ukraina jako przegrany projekt Zachodu
Ostatnim silnie obecnym motywem była narracja o Ukrainie jako „przegranym projekcie” Zachodu. Rosyjskie media łączyły informacje o kosztach pomocy wojskowej, problemach mobilizacyjnych, stratach wojennych i wypowiedziach polityków USA w przekaz o rzekomej nieuchronnej porażce Kijowa.
Celem jest obniżenie morale społeczeństw wspierających Ukrainę oraz wytworzenie przekonania, że dalsza pomoc nie ma sensu. Propaganda sugeruje, że Zachód już wie, iż Ukraina nie może wygrać, ale kontynuuje wsparcie wyłącznie z powodów prestiżowych. To przekaz obliczony na zmęczenie wojną, cynizm i stopniową erozję politycznej woli pomocy.
Wnioski: jedna operacja, wiele kierunków oddziaływania
Analizowane narracje wskazują, że rosyjska propaganda prowadzi skoordynowaną operację informacyjną wymierzoną w kilka poziomów zachodniej odporności jednocześnie. Na poziomie społecznym próbuje wzbudzać lęk przed wojną, zmęczenie pomocą Ukrainie i nieufność wobec decyzji obronnych. Na poziomie politycznym uderza w wiarygodność NATO, Stanów Zjednoczonych i europejskiej współpracy wojskowej. Na poziomie strategicznym przedstawia Rosję jako państwo działające reaktywnie, mimo że to Moskwa pozostaje agresorem prowadzącym wojnę przeciw Ukrainie.
Centralnym celem tej operacji jest osłabienie spójności Zachodu. Polska ma być postrzegana jako państwo ryzykowne i eskalacyjne, NATO jako sojusz niewydolny, USA jako partner niepewny, a Ukraina jako obciążenie dla Europy. Sytuacja wokół Iranu wzmacnia ten przekaz, ponieważ pozwala rosyjskim mediom budować obraz Zachodu jako aktora przeciążonego, rozproszonego i niezdolnego do skutecznego reagowania na wiele kryzysów jednocześnie.
W praktyce jest to próba wpływania na percepcję bezpieczeństwa. Rosyjska propaganda nie musi przekonać odbiorców do pełnej akceptacji rosyjskiej wersji wydarzeń. Wystarczy, że zasieje wątpliwość: czy Polska działa odpowiedzialnie, czy NATO rzeczywiście obroni swoich członków, czy USA pozostaną zaangażowane w Europie i czy dalsze wspieranie Ukrainy ma sens. To właśnie ta erozja zaufania stanowi najważniejszy cel bieżących operacji informacyjnych Kremla.
Tadeusz Kania – Disinfo Digest















