
Werbunek w środowiskach antysystemowych na Litwie i psychologia prowokacji
Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego (VSD) ostrzegł przed litewskojęzycznym nagraniem krążącym w sieci, w którym autor jawnie przedstawia się jako funkcjonariusz białoruskiego KGB i zachęca osoby niezadowolone z polityki rządu Litwy do nawiązania kontaktu poprzez wskazany „bezpieczny kanał”. VSD kwalifikuje materiał jako prowokację oraz przejaw wrogiej aktywności obcego państwa, wskazując przy tym na realne ryzyko odpowiedzialności karnej dla osób, które dadzą się wciągnąć w relację z obcą służbą.
W samym sposobie prowadzenia tej operacji szczególnie zwraca uwagę brak klasycznej zasłony dymnej. Nie ma „dziennikarza”, „aktywisty” ani „pośrednika”. Jest demonstracyjna jawność nadawcy, która nie osłabia przekazu, lecz pełni funkcję narzędzia selekcji i presji psychologicznej. Otwarte „to my” staje się zaproszeniem do przekroczenia granicy lojalności wobec państwa — i jednocześnie sprawdzianem, kto jest gotów ten próg przekroczyć.
Jawna operacja werbunkowa: demonstracja zamiast kamuflażu
W opisywanym modelu mechanika jest prosta, a przez to potencjalnie niebezpieczna: wskazanie „rządowej niesprawiedliwości”, wezwanie do rozmowy i natychmiastowe skierowanie do kontaktu poza przestrzenią publiczną. Ta prostota nie jest przypadkowa. To model wabienia, który nie poluje na „tajemnice państwowe” na wejściu, lecz na postawę: rozczarowanie, radykalizację, podatność na konspirację oraz gotowość do podporządkowania się regułom narzuconym przez obcą służbę.
W praktyce pierwszy krok — przejście na wskazany kanał — pełni rolę testu. Jeśli odbiorca akceptuje taką formułę kontaktu, potwierdza nie tylko zainteresowanie, lecz także elementarną dyscyplinę działania w warunkach ryzyka. Od tego momentu relację można budować stopniowo, zaczynając od rozmów o „krzywdzie” i „niesprawiedliwości”, a kończąc na prośbach o drobne aktywności: przekazywanie informacji o nastrojach, środowiskach, planowanych protestach, a nawet wykonywanie zadań o niskim progu wejścia, które z czasem mogą rosnąć w ciężarze i konsekwencjach.
Dlaczego celem są środowiska antysystemowe
Środowiska antysystemowe — rozumiane szeroko: od radykalnie antyrządowych po skrajnie spolaryzowane, antyinstytucjonalne i konspiracyjne — są atrakcyjne operacyjnie z kilku powodów. Po pierwsze, dysponują „paliwem emocjonalnym”: gniewem, poczuciem krzywdy i gotowością do działań impulsywnych. Po drugie, posiadają sieci społeczne, które ułatwiają szybkie rozchodzenie się treści oraz budowanie wrażenia masowości i poparcia. Po trzecie, są szczególnie wrażliwe na ramy delegitymizujące władzę: opowieści o „zdradzie”, „systemie przeciw ludziom” czy „państwie jako opresji”.
W takim ujęciu werbunek nie musi od razu oznaczać pozyskania „agenta klasycznego”. Często jest to pozyskiwanie zasobów do działań wpływu i rozpoznania społecznego: identyfikowania liderów, badania dynamiki konfliktów, typowania osób podatnych na sterowanie emocjami oraz budowania kanałów dystrybucji przekazu. Obca służba nie tyle szuka jednego spektakularnego źródła, ile tworzy sieć kontaktów, która może zostać uruchomiona w dogodnym momencie.
Emocje jako narzędzie: co ma zadziałać psychologicznie
Rdzeniem opisywanego przekazu jest rama „niesprawiedliwości rządu”. To punkt wyjścia, który uruchamia zestaw przewidywalnych reakcji psychologicznych.
Najpierw pojawia się krzywda i upokorzenie: odbiorca ma uwierzyć, że państwo działa przeciw niemu, a normalne ścieżki wpływu nie mają sensu. To z kolei ułatwia usprawiedliwienie kroku „nietypowego”, czyli wejścia w kontakt z obcą służbą.
Następnie wzmacniany jest gniew oraz potrzeba sprawczości. Zaproszenie do rozmowy bywa tylko przedsionkiem do sugestii: „skoro tak jest, trzeba coś zrobić”. Gniew obniża próg ostrożności, zwiększa tolerancję na ryzyko i sprzyja działaniom symbolicznym wymierzonym w instytucje państwa.
W tle pracuje też resentyment: przekonanie, że „inni mają lepiej”, bo system ich faworyzuje. To emocja, która polaryzuje, podsyca wrogość wobec grup społecznych i tworzy podatny grunt dla teorii spiskowych.
Osobny mechanizm dotyczy obietnicy „bezpiecznego kanału”. Ona jednocześnie gra na lęku (skoro potrzebna jest „bezpieczna” forma, sytuacja jest groźna) i na poczuciu wyjątkowości (mam dostęp do czegoś elitarnego, zakazanego, „wtajemniczającego”). W efekcie pojawia się też ciekawość i ekscytacja ryzykiem: część odbiorców może zostać przyciągnięta samą narracją „gry służb” i transgresji.
VSD zwracał również uwagę w innych kontekstach, że po nawiązaniu kontaktu presja może się nasilać — włącznie z szantażem dotyczącym bliskich. To pokazuje, że emocjonalna „marchewka” na wejściu może szybko zostać zastąpiona „kijem”, gdy relacja zależności zacznie działać.
„Bezpieczny kanał” jako rdzeń metody, a nie detal techniczny
W tego typu działaniach „bezpieczny kanał” nie jest pobocznym elementem technicznym. To centrum operacyjnej logiki. Przeniesienie rozmowy poza przestrzeń publiczną oznacza pełną kontrolę nad tempem, treścią i eskalacją relacji. Umożliwia stopniowanie zobowiązań: od deklaracji poglądów, przez drobne informacje, po konkretne zadania. Pozwala też budować materiał do nacisku — bo sam fakt kontaktu z obcą służbą może stać się kompromitujący i w praktyce bywa wykorzystywany jako narzędzie szantażu lub wymuszania dalszej współpracy.
Ten mechanizm ma jeszcze jedną funkcję: „odcina” osoby ostrożne, pozostawiając te, które są gotowe podjąć ryzyko. Z perspektywy służby to selekcja bardziej wartościowa niż przypadkowe „zainteresowanie tematem” w przestrzeni publicznej.
Co operacja może realnie osiągnąć na Litwie
W krótkiej perspektywie cele takich operacji bywają przyziemne: mapowanie środowisk antysystemowych, identyfikowanie liderów, kanałów komunikacji, sporów i punktów zapalnych. Kolejny krok to podsycanie polaryzacji poprzez dostarczanie treści, które pogłębiają konflikty, wzajemną nieufność i dezintegrację społecznego zaufania. Równolegle możliwe jest pozyskiwanie wykonawców działań pomocniczych: kolportażu materiałów, obserwacji, wsparcia logistycznego, sondowania nastrojów czy „sprawdzania reakcji” instytucji.
Najbardziej długofalową stawką jest jednak budowa aktywów: kontakt, który dziś wygląda jak rozmowa o „niesprawiedliwości”, jutro może zostać użyty w sytuacji kryzysowej jako kanał mobilizacji, destabilizacji albo presji na instytucje państwa.
To przykład operacji, w której emocja ma otworzyć drzwi, a „bezpieczny kanał” ma je zamknąć za odbiorcą. Najskuteczniejsza obrona nie polega na polemice z treścią nagrania, lecz na przerwaniu mechanizmu rekrutacyjnego w pierwszym kroku.
Ostrożność w tym przypadku oznacza trzy proste zasady: nie wchodzić w kontakt, nawet „dla sprawdzenia z ciekawości”; zabezpieczać materiał jako potencjalny dowód prowokacji; oraz zgłaszać próby podejrzanego kontaktu właściwym instytucjom. W przypadki identyfikowania takich zagrożeń w Polsce, właściwą instytucją jest Werbunek w środowiskach antysystemowych na Litwie i psychologia prowokacji
Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego (VSD) ostrzegł przed litewskojęzycznym nagraniem krążącym w sieci, w którym autor jawnie przedstawia się jako funkcjonariusz białoruskiego KGB i zachęca osoby niezadowolone z polityki rządu Litwy do nawiązania kontaktu poprzez wskazany „bezpieczny kanał”. VSD kwalifikuje materiał jako prowokację oraz przejaw wrogiej aktywności obcego państwa, wskazując przy tym na realne ryzyko odpowiedzialności karnej dla osób, które dadzą się wciągnąć w relację z obcą służbą.
W samym sposobie prowadzenia tej operacji szczególnie zwraca uwagę brak klasycznej zasłony dymnej. Nie ma „dziennikarza”, „aktywisty” ani „pośrednika”. Jest demonstracyjna jawność nadawcy, która nie osłabia przekazu, lecz pełni funkcję narzędzia selekcji i presji psychologicznej. Otwarte „to my” staje się zaproszeniem do przekroczenia granicy lojalności wobec państwa — i jednocześnie sprawdzianem, kto jest gotów ten próg przekroczyć.
Jawna operacja werbunkowa: demonstracja zamiast kamuflażu
W opisywanym modelu mechanika jest prosta, a przez to potencjalnie niebezpieczna: wskazanie „rządowej niesprawiedliwości”, wezwanie do rozmowy i natychmiastowe skierowanie do kontaktu poza przestrzenią publiczną. Ta prostota nie jest przypadkowa. To model wabienia, który nie poluje na „tajemnice państwowe” na wejściu, lecz na postawę: rozczarowanie, radykalizację, podatność na konspirację oraz gotowość do podporządkowania się regułom narzuconym przez obcą służbę.
W praktyce pierwszy krok — przejście na wskazany kanał — pełni rolę testu. Jeśli odbiorca akceptuje taką formułę kontaktu, potwierdza nie tylko zainteresowanie, lecz także elementarną dyscyplinę działania w warunkach ryzyka. Od tego momentu relację można budować stopniowo, zaczynając od rozmów o „krzywdzie” i „niesprawiedliwości”, a kończąc na prośbach o drobne aktywności: przekazywanie informacji o nastrojach, środowiskach, planowanych protestach, a nawet wykonywanie zadań o niskim progu wejścia, które z czasem mogą rosnąć w ciężarze i konsekwencjach.
Dlaczego celem są środowiska antysystemowe
Środowiska antysystemowe — rozumiane szeroko: od radykalnie antyrządowych po skrajnie spolaryzowane, antyinstytucjonalne i konspiracyjne — są atrakcyjne operacyjnie z kilku powodów. Po pierwsze, dysponują „paliwem emocjonalnym”: gniewem, poczuciem krzywdy i gotowością do działań impulsywnych. Po drugie, posiadają sieci społeczne, które ułatwiają szybkie rozchodzenie się treści oraz budowanie wrażenia masowości i poparcia. Po trzecie, są szczególnie wrażliwe na ramy delegitymizujące władzę: opowieści o „zdradzie”, „systemie przeciw ludziom” czy „państwie jako opresji”.
W takim ujęciu werbunek nie musi od razu oznaczać pozyskania „agenta klasycznego”. Często jest to pozyskiwanie zasobów do działań wpływu i rozpoznania społecznego: identyfikowania liderów, badania dynamiki konfliktów, typowania osób podatnych na sterowanie emocjami oraz budowania kanałów dystrybucji przekazu. Obca służba nie tyle szuka jednego spektakularnego źródła, ile tworzy sieć kontaktów, która może zostać uruchomiona w dogodnym momencie.
Emocje jako narzędzie: co ma zadziałać psychologicznie
Rdzeniem opisywanego przekazu jest rama „niesprawiedliwości rządu”. To punkt wyjścia, który uruchamia zestaw przewidywalnych reakcji psychologicznych.
Najpierw pojawia się krzywda i upokorzenie: odbiorca ma uwierzyć, że państwo działa przeciw niemu, a normalne ścieżki wpływu nie mają sensu. To z kolei ułatwia usprawiedliwienie kroku „nietypowego”, czyli wejścia w kontakt z obcą służbą.
Następnie wzmacniany jest gniew oraz potrzeba sprawczości. Zaproszenie do rozmowy bywa tylko przedsionkiem do sugestii: „skoro tak jest, trzeba coś zrobić”. Gniew obniża próg ostrożności, zwiększa tolerancję na ryzyko i sprzyja działaniom symbolicznym wymierzonym w instytucje państwa.
W tle pracuje też resentyment: przekonanie, że „inni mają lepiej”, bo system ich faworyzuje. To emocja, która polaryzuje, podsyca wrogość wobec grup społecznych i tworzy podatny grunt dla teorii spiskowych.
Osobny mechanizm dotyczy obietnicy „bezpiecznego kanału”. Ona jednocześnie gra na lęku (skoro potrzebna jest „bezpieczna” forma, sytuacja jest groźna) i na poczuciu wyjątkowości (mam dostęp do czegoś elitarnego, zakazanego, „wtajemniczającego”). W efekcie pojawia się też ciekawość i ekscytacja ryzykiem: część odbiorców może zostać przyciągnięta samą narracją „gry służb” i transgresji.
VSD zwracał również uwagę w innych kontekstach, że po nawiązaniu kontaktu presja może się nasilać — włącznie z szantażem dotyczącym bliskich. To pokazuje, że emocjonalna „marchewka” na wejściu może szybko zostać zastąpiona „kijem”, gdy relacja zależności zacznie działać.
„Bezpieczny kanał” jako rdzeń metody, a nie detal techniczny
W tego typu działaniach „bezpieczny kanał” nie jest pobocznym elementem technicznym. To centrum operacyjnej logiki. Przeniesienie rozmowy poza przestrzeń publiczną oznacza pełną kontrolę nad tempem, treścią i eskalacją relacji. Umożliwia stopniowanie zobowiązań: od deklaracji poglądów, przez drobne informacje, po konkretne zadania. Pozwala też budować materiał do nacisku — bo sam fakt kontaktu z obcą służbą może stać się kompromitujący i w praktyce bywa wykorzystywany jako narzędzie szantażu lub wymuszania dalszej współpracy.
Ten mechanizm ma jeszcze jedną funkcję: „odcina” osoby ostrożne, pozostawiając te, które są gotowe podjąć ryzyko. Z perspektywy służby to selekcja bardziej wartościowa niż przypadkowe „zainteresowanie tematem” w przestrzeni publicznej.
Co operacja może realnie osiągnąć na Litwie
W krótkiej perspektywie cele takich operacji bywają przyziemne: mapowanie środowisk antysystemowych, identyfikowanie liderów, kanałów komunikacji, sporów i punktów zapalnych. Kolejny krok to podsycanie polaryzacji poprzez dostarczanie treści, które pogłębiają konflikty, wzajemną nieufność i dezintegrację społecznego zaufania. Równolegle możliwe jest pozyskiwanie wykonawców działań pomocniczych: kolportażu materiałów, obserwacji, wsparcia logistycznego, sondowania nastrojów czy „sprawdzania reakcji” instytucji.
Najbardziej długofalową stawką jest jednak budowa aktywów: kontakt, który dziś wygląda jak rozmowa o „niesprawiedliwości”, jutro może zostać użyty w sytuacji kryzysowej jako kanał mobilizacji, destabilizacji albo presji na instytucje państwa.
To przykład operacji, w której emocja ma otworzyć drzwi, a „bezpieczny kanał” ma je zamknąć za odbiorcą. Najskuteczniejsza obrona nie polega na polemice z treścią nagrania, lecz na przerwaniu mechanizmu rekrutacyjnego w pierwszym kroku.
Ostrożność w tym przypadku oznacza trzy proste zasady: nie wchodzić w kontakt, nawet „dla sprawdzenia z ciekawości”; zabezpieczać materiał jako potencjalny dowód prowokacji; oraz zgłaszać próby podejrzanego kontaktu właściwym instytucjom. W przypadki identyfikowania takich zagrożeń w Polsce, właściwą instytucją jest Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego..
Katarzyna Wojda – Disinfo Digest











![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)



