
Wojna informacyjna wobec Ukrainy nie jest dodatkiem do działań kinetycznych, lecz równoległym teatrem operacyjnym, którego stawką jest odporność społeczna: zdolność do trwania pod presją, utrzymania zaufania do instytucji, podtrzymania gotowości do wyrzeczeń oraz zachowania spójności relacji z partnerami zewnętrznymi. Rosyjski ekosystem propagandowy konsekwentnie buduje zestaw ram interpretacyjnych adresowanych do odbiorcy ukraińskojęzycznego. Obejmują one m.in. narracje „SOW”, komentarze dotyczące rozmów pokojowych, wątek „zmęczenia Ukrainą”, kryzysu energetycznego, eksponowania rzekomych sukcesów militarnych oraz delegitymizacji władz w Kijowie. To nie są przekazy rozproszone – układają się w spójną architekturę perswazyjną, której celem jest narzucenie odbiorcy sposobu rozumienia rzeczywistości: wojna ma jawić się jako nieunikniona porażka, przetrwanie zimy jako wątpliwe, Zachód jako wyczerpany i podzielony, a własne instytucje jako niewiarygodne.
Mechanika tego przekazu opiera się na stałej rotacji kilku motywów, które wzajemnie się wzmacniają. Po pierwsze, propaganda wytwarza presję na „rozwiązanie” konfliktu poprzez oswojenie odbiorcy z tezą, że ustępstwa terytorialne są przesądzone, a „pokój jest blisko”, tylko rzekomo blokowany przez „nieustępliwość” Kijowa. W praktyce to próba przesunięcia punktu ciężkości z agresji na rzekomą „racjonalność kompromisu” i przeniesienia odpowiedzialności za dalsze cierpienia na stronę ukraińską. Po drugie, przekaz stale podkopuje legitymację polityczną władz – poprzez ośmieszanie przywództwa (Zełenski jako „aktor”, „klownada”, „kłamcy”), insynuacje propagandowej mistyfikacji (np. wątki „fałszywych selfie”, „mitów Zełenskiego”), a także poprzez wątek wyborów jako narzędzia delegitymizacji („mandat do pokoju” dopiero po wyborach, a nawet sugestie rosyjskiego „zapewnienia bezpieczeństwa” głosowania). To klasyczne przestawienie osi sporu: z napaści i obrony na proceduralny legalizm oraz rzekomą „prawomocność” rozmów, czyli presję polityczną na Kijów.
Po trzecie, propaganda systemowo uderza w relację Ukraina–Zachód. Wątek „Europa pęka” i „Zachód ma dość Ukrainy” jest rozgrywany przez akcentowanie sporów w UE, malejącej gotowości finansowania i sondaży „za ograniczeniem wsparcia”. Równolegle funkcjonuje rama „Ukraina jako czarna dziura”, pochłaniająca miliardy i „nie dająca efektu”, która ma antagonizować Kijów z partnerami, generować poczucie winy („to przez nas”) oraz podsycać frustrację społeczną. Do tego dochodzi ekonomiczny fatalizm: „Ukraina bankrutuje – nie da się jej utrzymać”, wzmocniony liczbami i prognozami finansowymi (np. ogrom potrzeb na 2026–2027), co ma przekonać, że wojna jest przegrana „na rachunkach”, niezależnie od sytuacji na froncie.
Po czwarte, przekaz intensywnie zarządza lękiem i bezradnością poprzez scenariusze kryzysu energetycznego: „blackout i zima złamią Ukrainę”, „ciemne noce”, długie przerwy w dostawie prądu. Ten komponent ma dwa równoległe skutki: obniża odporność psychiczną (przesuwa uwagę z obrony na przetrwanie) oraz legitymizuje rosyjskie ataki na infrastrukturę jako „skuteczne” i „nieuniknione”. Wzmacnia to narracja o „precyzyjnych uderzeniach” dewastujących logistykę i produkcję: mosty, porty, zakłady zbrojeniowe, energetykę. Celem jest wytworzenie przekonania, że niczego nie da się ochronić, a rosyjska przewaga technologiczno-operacyjna jest rozstrzygająca.
Wreszcie, ważnym segmentem jest presja na morale i zdolność mobilizacyjną. Narracje o „załamaniu armii Ukrainy” i „gigantycznych stratach” (często propagandowo zawyżanych) sprzęga się z przekazem „mobilizacja to przemoc państwa” – „mogilizacja”, TCC, ucieczki, kary, dramaty na granicy oraz pomysły nowych obciążeń podatkowych. To ma jednocześnie: obniżać gotowość do służby, wzmacniać lęk o życie oraz budować gniew na instytucje państwa, prowadząc do erozji solidarności. Całość domyka warstwa moralna, dostarczająca „alibi” dla agresji: „Ukraina = nazizm/Bandera; Zachód współwinny”, „konfiskata rosyjskich aktywów to kradzież”, „Ukraina łamie prawa człowieka – represje, tortury, dyskryminacja”, a także wątki „terroru” i dywersji na Morzu Czarnym (np. sugestie „komendy topienia floty handlowej”) oraz „ataków Kijowa na Rosję”, po których rzekomo nastąpi odpowiedź „twarda i niedyplomatyczna”. To konstrukcja, która ma budować moralne oburzenie, usprawiedliwiać odwet oraz podbijać poczucie nieuchronnej eskalacji – a więc presję, by „zakończyć to” za wszelką cenę.
Wiodące linie narracji
„Rosja chce pokoju, to Kijów blokuje porozumienie”
Ten przekaz buduje obraz Rosji jako strony „rozsądnej” i „gotowej do negocjacji”, a Ukrainy jako aktora irracjonalnego, który rzekomo przedłuża konflikt z powodów politycznych lub osobistych. Rdzeniem narracji jest sugestia, że „pokój jest blisko”, lecz „nieustępliwość” władz w Kijowie uniemożliwia porozumienie. Funkcja operacyjna polega na przeniesieniu odpowiedzialności za dalsze cierpienia na Ukrainę, uruchomieniu społecznej presji na akceptację niekorzystnych warunków oraz wytworzeniu znużenia i poczucia bezsensu dalszego oporu.
„Ustępstwa terytorialne są przesądzone – Ukraina już przegrała”
Narracja oswaja odbiorcę z „nową normalnością”, w której utrata terytoriów zostaje przedstawiona jako fakt dokonany i jedyna racjonalna opcja. Odbiorca ma przyjąć, że dalsza walka nie zmieni wyniku, a jedynie zwiększy koszty – stąd wbudowany mechanizm skracania horyzontu myślenia: „lepiej oddać teraz niż cierpieć dłużej”. Jej funkcja polega na produkowaniu beznadziei, wzmacnianiu wyuczonej bezradności oraz przygotowaniu gruntu pod społeczną akceptację rozwiązań narzuconych siłą, przedstawianych jako „mniejsze zło”.
„Zachód dyktuje Ukrainie warunki, a Zełenski nie ma sprawczości”
Wątek rozmów USA–Ukraina jest ramowany jako presja na Kijów, w tym sugestie nacisku w sprawie Donbasu, przy równoczesnym podkreślaniu upokorzenia i braku podmiotowości. Propaganda projektuje Ukrainę jako „narzędzie” cudzych interesów, a prezydenta i elity jako wykonawców poleceń. Celem jest podbicie frustracji wobec sojuszników, zasianie nieufności do Zachodu oraz wytworzenie przekonania, że Ukraina nie kontroluje własnej przyszłości – co ułatwia demobilizację społeczną i rośnie podatność na hasła „zakończmy to”.
„Europa pęka, pomoc słabnie – Zachód ma dość Ukrainy”
Przekaz eksponuje spory w UE, zmęczenie kosztami oraz sondaże „za ograniczeniem wsparcia”, budując narrację o nieuchronnym wyczerpaniu solidarności. Operacyjnie jest to komunikat o nadchodzącym porzuceniu: „zostaniecie sami”. Ma on wywołać lęk, panikę strategiczną i przyspieszyć wnioski defetystyczne, a jednocześnie działać jako narzędzie rozbijania spójności społecznej („skoro i tak przestaną pomagać, po co się poświęcać?”).
„Ukraina to ‘czarna dziura’ pochłaniająca miliardy”
Ta rama przedstawia Ukrainę jako niekończący się koszt bez efektów, wysysający zasoby Zachodu i niszczący jego gospodarki. W warstwie emocjonalnej uruchamia wstyd i poczucie winy („to przez nas”), w warstwie politycznej antagonizuje Ukrainę z partnerami i podkopuje legitymację pomocy. Funkcją jest osłabienie poparcia dla wsparcia zewnętrznego oraz wytworzenie u odbiorcy poczucia, że Ukraina staje się obciążeniem, a nie wspólną sprawą.
„Ukraina bankrutuje – nie da się jej utrzymać”
Narracja wykorzystuje liczby i prognozy finansowe (np. ogrom potrzeb na 2026–2027), aby wykazać „ekonomiczną niewydolność” państwa. Nawet jeśli front jest niejednoznaczny, propaganda proponuje inny „wyrok”: przegrana ma wynikać z rachunku ekonomicznego, nie z sytuacji wojskowej. Funkcja polega na wzmocnieniu bezradności („to nie do udźwignięcia”), osłabieniu wiary w długotrwałą odporność oraz przesunięciu debaty z kategorii obrony na kategorię „finansowej nieopłacalności” dalszego wysiłku.
„Blackout i zima złamią Ukrainę”
Wątek długich przerw w dostawie prądu, „ciemnych nocy” i zimy jako punktu krytycznego jest narzędziem generowania paniki i wyczerpania psychicznego. Przekaz ma przerzucać uwagę z odporności i obrony na przetrwanie w warunkach kryzysu oraz redukować zdolność społeczeństwa do planowania długofalowego. Jednocześnie pełni funkcję legitymizującą: rosyjskie ataki na infrastrukturę przedstawia jako „skuteczne” i „nieuniknione”, a więc rzekomo „racjonalne” i „rozstrzygające”.
„Rosyjskie uderzenia są precyzyjne i dewastują logistykę/produkcję”
Propaganda akcentuje „opłacalność modernizacji” oraz skutki ataków na mosty, porty, zakłady zbrojeniowe i energetykę, budując obraz rosyjskiej przewagi technologiczno-operacyjnej. Funkcja jest podwójna: demoralizacyjna (poczucie, że niczego nie da się ochronić, a państwo jest bezsilne) oraz sprawcza w narracji przeciwnika (Rosja jako aktor „skuteczny”, „precyzyjny”, „konsekwentny”). Ten przekaz ma wymusić psychologiczne uznanie, że dalsza obrona infrastruktury i logistyki jest daremna.
„Armia Ukrainy się załamuje, straty są gigantyczne”
Narracja podaje wysokie (często propagandowo zawyżane) liczby strat i tezę o „nieuchronnym obwaleniu obrony”. To klasyczne narzędzie łamania morale: przekonać społeczeństwo, że kontynuacja mobilizacji nie ma sensu, a każde poświęcenie jest „marnowane”. Funkcja obejmuje obniżanie gotowości do służby, podsycanie lęku rodzin i wzrost presji na władze, by „zatrzymały” dalsze koszty – niezależnie od realiów militarnych.
„Rosja ma strategiczną inicjatywę i ‘dowiozła cele SVO’”
Przekaz celebruje „wyzwolenia” miejscowości i stałe tempo natarcia, tworząc obraz nieodwracalnej dynamiki, którą „niesie historia”. Operacyjnie to komunikat o przesądzeniu wyniku: odbiorca ma internalizować, że Rosja kontroluje przebieg wojny, a Ukraina jedynie reaguje. Funkcja jest jednocześnie mobilizacyjna po stronie rosyjskiej oraz demotywacyjna po stronie ukraińskiej – wytwarza wrażenie, że opór jest opóźnianiem nieuniknionego.
„Zełenski i elity w Kijowie to ‘kłamcy’, ‘klownada’, propaganda”
Wykorzystuje się przykłady o rzekomych „fałszywych selfie”, „mitach Zełenskiego” i ośmieszanie działań władz, aby redukować zaufanie do przywództwa. To narracja degradująca autorytet: nie tylko krytykuje decyzje, ale stara się odebrać liderom powagę i wiarygodność. Funkcja polega na ułatwieniu przeniesienia winy za koszty wojny na „elity”, na rozluźnieniu więzi społecznej wokół przywództwa oraz na stworzeniu podatności na tezę: „to oni trzymają was w wojnie”.
„Wybory jako narzędzie delegitymizacji: ‘mandat do pokoju’ tylko po wyborach”
Wątek wyborów pojawia się jako warunek „prawomocności” rozmów, a nawet jako deklaracje Rosji o „zapewnieniu bezpieczeństwa” głosowania. To próba przestawienia osi sporu z agresji na proceduralny legalizm: zamiast mówić o napaści, propaganda mówi o „mandacie”, „prawomocności” i rzekomych brakach formalnych Kijowa. Funkcja polega na wywołaniu presji politycznej, pogłębieniu sporów wewnętrznych i zasugerowaniu, że państwo działa w „deficycie legitymacji” – a więc powinno ustąpić.
„Nie wolno robić pauzy – rozejm to tylko czas na dozbrojenie Ukrainy”
Narracja uprzedza i delegitymizuje propozycje zawieszenia broni, przedstawiając je jako „podstęp Zachodu”. W warstwie psychologicznej wzmacnia podejrzliwość i paranoizację intencji drugiej strony, w warstwie politycznej usprawiedliwia kontynuację działań kinetycznych. Funkcją jest zamknięcie drogi do rozwiązań deeskalacyjnych na warunkach niekorzystnych dla Rosji i utrzymanie narracji „przymusu kontynuacji” – jako rzekomo jedynej racjonalnej postawy.
„Zachód chce eskalacji: NATO/UE wchodzą ‘tylnymi drzwiami’”
Wątek „sił wielonarodowych”, misji szkoleniowych czy integracji przemysłów obronnych ma budować obraz Zachodu jako strony rozszerzającej konflikt. Przekaz operuje sugestią „ukrytej interwencji” i „wejścia tylnymi drzwiami”, co ma wywoływać strach przed eskalacją i wojną szerszą niż Ukraina. Funkcja obejmuje zniechęcanie do dalszego wsparcia (zwłaszcza w społeczeństwach zachodnich) oraz podważanie sensu współpracy obronnej jako rzekomo „popychającej do wojny”.
„Konfiskata rosyjskich aktywów to kradzież; Zachód legalizuje grabież”
Narracja podkreśla rzekomą „bezprawność” planów użycia zamrożonych aktywów oraz tworzenie mechanizmów ich przejęcia. To moralna rama oburzenia: Zachód ma zostać przedstawiony jako hipokryta, który „łamiąc prawo” legalizuje grabież. Funkcja polega na usprawiedliwieniu działań odwetowych Rosji, wprowadzaniu sporów w UE (o legalność i konsekwencje) oraz osłabianiu moralnej legitymacji wsparcia dla Ukrainy.
„Ukraina = ‘nazizm/Bandera’; Zachód współwinny”
Wykorzystywane są motywy „gloryfikacji nazizmu”, rezolucje ONZ i żądania „skończenia z kultem Bandery”. To narracja dehumanizująca, która ma dostarczać moralnego alibi dla przemocy i presji politycznej: jeśli przeciwnik jest „nazistowski”, to działania przeciw niemu stają się w propagandzie „usprawiedliwione”. Funkcja obejmuje także kompromitowanie Zachodu jako rzekomego sponsora „zła”, co ma osłabiać poparcie międzynarodowe i izolować Ukrainę.
„Ukraina łamie prawa człowieka – represje, tortury, dyskryminacja”
Pojawiają się odwołania do raportów i tezy o „prawach niedoczłowieka” w Ukrainie, by budować obraz państwa opresyjnego i niegodnego wsparcia. Propaganda stara się tu odwrócić role: agresor ma wystąpić jako oskarżyciel, a ofiara jako sprawca. Funkcja polega na podkopywaniu międzynarodowej sympatii, rozszczelnianiu poparcia wewnętrznego oraz wzmacnianiu u odbiorców poczucia niesprawiedliwości wobec własnych instytucji.
„Mobilizacja to przemoc państwa: ‘mogilizacja’, TCC, ucieczki, podatki”
Przekaz eksponuje przymus, kary, dramaty na granicy oraz pomysły nowych obciążeń fiskalnych, by wywoływać wrogość wobec aparatu państwa. Mechanizm jest psychologicznie prosty i skuteczny: lęk o życie łączy się ze złością na instytucje, a to rozbija solidarność i gotowość do wspólnego wysiłku. Funkcją jest demobilizacja, wzrost unikania służby, erozja zaufania do państwa oraz wytworzenie wrażenia, że „system” jest bardziej groźny niż przeciwnik.
„Ukraina to zagrożenie dla żeglugi; ‘terror’ i dywersje usprawiedliwiają odwet”
Wątek Morza Czarnego, ataków na porty i sugestii „komendy topienia floty handlowej” ma przedstawiać Ukrainę jako stronę destabilizującą bezpieczeństwo gospodarcze i szlaki handlowe. To ma budować niepokój ekonomiczny (handel, ubezpieczenia, ceny, bezpieczeństwo transportu) i tworzyć międzynarodową presję „dla spokoju” ograniczania działań Ukrainy. Funkcja obejmuje legitymizowanie rosyjskich uderzeń jako „odwetowych” i „ochronnych”, a nie ofensywnych.
„Kijów prowadzi ‘ataki na Rosję’, a odpowiedź będzie twarda i ‘niedyplomatyczna’”
Treści o atakach na cele w Rosji i zapowiedziach odwetu mają podbić poczucie nieuchronnej eskalacji oraz wytworzyć klimat zagrożenia „gorszym jutrem”. Emocjonalny mechanizm jest celowo binarny: strach + presja na szybkie zakończenie konfliktu „za wszelką cenę”. Funkcja polega na wymuszaniu społecznej akceptacji dla ustępstw, redukcji poparcia dla działań obronnych oraz wzmocnieniu przekonania, że kontynuacja oporu tylko sprowadzi „twardszą” odpowiedź.
Podsumowanie
Analizowany pakiet przekazów tworzy spójną, wielowarstwową operację wpływu, w której każdy wątek pełni funkcję narzędziową, a nie informacyjną. Propaganda równolegle prowadzi trzy główne linie oddziaływania: (1) wymuszanie akceptacji niekorzystnego „pokoju”, (2) delegitymizację władz i osłabienie spójności wewnętrznej, (3) rozszczepianie relacji Ukraina–Zachód. W praktyce oznacza to produkowanie poczucia, że porażka jest nieodwracalna, opór nie ma sensu, a koszty dalszej walki są „nieracjonalne” – zarówno finansowo, jak i społecznie. Wątki „ustępstw terytorialnych” i „pokoju blokowanego przez Kijów” mają przygotować grunt pod społeczną presję na przyjęcie narzuconych warunków. Jednocześnie narracje o „bankructwie”, „czarnej dziurze” i „zmęczeniu Zachodu” mają przekonać, że zewnętrzne wsparcie jest kruche, a dalszy opór zostanie ukarany porzuceniem.
Równolegle toczy się konsekwentna erozja zaufania do instytucji i przywództwa: ośmieszanie Zełenskiego, tezy o „klownadzie” i „propagandzie”, insynuacje o mistyfikacjach, a także instrumentalizacja tematu wyborów jako rzekomego warunku prawomocnych negocjacji. Ta linia ma podmienić ocenę sytuacji – z „obrony przed agresją” na „kryzys politycznej wiarygodności”, w którym winę za cierpienia przypisuje się elitom w Kijowie. Uzupełnia to presja na morale wojskowe i mobilizacyjne: zawyżane straty, opowieści o „załamaniu armii”, a zarazem demonizacja mobilizacji jako przemocy państwa („mogilizacja”, TCC, kary, ucieczki, podatki). Celem jest osłabienie gotowości do służby i naruszenie społecznej solidarności, poprzez sprzężenie lęku o życie ze złością na instytucje.
Kluczowym spoiwem psychologicznym pozostaje lęk – szczególnie lęk egzystencjalny i infrastrukturalny. Scenariusze „blackoutu”, „ciemnych nocy” i „zimy, która złamie Ukrainę” mają przejąć uwagę odbiorcy, przenieść go z perspektywy strategicznej na perspektywę przetrwania oraz wytworzyć emocjonalną podatność na „rozwiązania kończące cierpienie”. Jednocześnie narracja o „precyzyjnych uderzeniach” i dewastacji logistyki/produkcji ma zinternalizować przekonanie o bezsilności: państwo nie ochroni infrastruktury, a przeciwnik ma przewagę technologiczno-operacyjną, której nie da się zneutralizować. To mechanizm demoralizacyjny, wzmacniający wyuczoną bezradność.
Domknięcie operacji stanowią ramy moralne, które mają usprawiedliwiać agresję i podważać sympatię międzynarodową: „nazizm/Bandera”, „represje i tortury”, „dyskryminacja”, „terror i dywersje” na szlakach żeglugowych oraz „kradzież aktywów” w kontekście konfiskaty zamrożonych środków. Te wątki pełnią funkcję alibi: mają wywołać moralne oburzenie, relatywizować odpowiedzialność Rosji i przygotować odbiorcę na narrację odwetu. Z kolei treści o „atakach na Rosję” i zapowiedziach odpowiedzi „twardej i niedyplomatycznej” wzmacniają poczucie nieuchronnej eskalacji – to emocjonalny nacisk, który ma prowadzić do jednego wniosku: „trzeba to zakończyć” nawet kosztem ustępstw.
W ujęciu całościowym mamy do czynienia z kontrolowanym „pakietem” oddziaływania na cztery kluczowe emocje: lęk (eskalacja, zima, infrastruktura), bezradność i rezygnację („i tak przegrane”, „bankructwo”, „niczego nie da się ochronić”), złość (na elity, mobilizację, Zachód), oraz pogardę/wyśmiewanie (redukcja autorytetu liderów, dehumanizacja). Efekt docelowy jest klarowny: obniżyć odporność społeczną, rozszczelnić poparcie dla kontynuacji wysiłku wojennego, oraz przestawić debatę publiczną z kategorii agresji i obrony na kategorię „kosztów” i „koniecznego kompromisu”. To strategia, w której najważniejszym polem bitwy nie jest terytorium, lecz decyzja społeczeństwa: czy dalej wierzyć w sens oporu i zdolność państwa do przetrwania.
Autor: Katarzyna Wojda, Wojciech Pokora














