
Od początku napaści Rosji na Ukrainę rosyjscy i prorosyjscy agitatorzy nie ustępują w działaniach podważających relacje polsko – ukraińskie. Zadanie to realizują dwukierunkowo: osobno prowadzona jest dezinformacja skierowana do ludności ukraińskiej i osobno do społeczeństwa polskiego. Od początku nielegalnej i niczym nie uzasadnionej Rosyjskiej napaści na Ukrainę (24.02.2022) rozpoznajemy znaczący wzrost aktywności agitacyjno-propagandowej dotyczącej propagowania fałszywych tez o rzekomym agresywnym i roszczeniowym nastawieniu Ukrainy, a w szczególności ukraińskich uchodźców wojennych wobec Polski i goszczących ich Polaków. Ma to na celu wzbudzić niechęć Polaków do udzielania pomocy i wsparcia zaatakowanej Ukrainie i szukających schronienia Ukraińców. Długoterminowo ma to zakłócić relacje polsko-ukraińskie poprzez nastawienie wrogo ku sobie obu społeczeństw poprzez doprowadzenie do aktów agresji i niepokojów społecznych (próba destabilizacji sytuacji wewnętrznej Polski).
Wstęp
Jak wspominaliśmy w poprzednim, analogicznym Komentarzu Analitycznym (Kreowanie obrazu Polski i Polaków na wrogo nastawionych do Ukrainy i Ukraińców) dostępnym tutaj: współpracująca ze sobą Polska i Ukraina, oparta na wspólnych europejskich wartościach i dążeniach, ponadto zgodnie identyfikująca zagrożenie płynące z neoimperialnej Rosji to odwieczny koszmar Kremla. Stąd do kanonu pracy rosyjskich planistów operacji informacyjnych wszedł obszar relacji Polsko-Ukraińskich. Podstawą działań propagandzistów rosyjskich w tym obszarze są resentymenty historyczne i czarne karty obopólnej historii.
Rosyjscy planiści działań informacyjnych oraz rosyjskie ośrodki propagandowe (INFO&PSY OPS) obrały za szczególny cel relacje polsko-ukraińskie od 2014 roku. W tym roku bowiem zaszły fundamentalne zmiany na Ukrainie. Prodemokratyczne społeczeństwo obywatelskie Ukrainy „wygrywa Euromajdan” i możliwość samostanowienia o sobie), a rosyjska marionetka i gwarant zgodnej z interesem Kremla polityki Wiktor Janukowycz ucieka do Rosji. W następstwie Federacja Rosyjska zaczyna nielegalnie okupować Krym i rozpoczyna działania wywrotowe oraz zbrojne na wschodzie Ukrainy. Pomimo tych trudności nowe prodemokratyczne i proeuropejskie władze Ukrainy wchodzą na pełną wyzwań drogę ku demokratyzacji kraju. Naturalnym partnerem, doradcą i wzorcem do naśladowania jest Rzeczpospolita Polska. Dodatkowo w wyniku inspirowania i wspierania separatyzmu we wschodniej Ukrainie i w końcu otwartego ataku SZ Rosji do Polski od 2014 roku trafia pierwsza duża fala migracji ukraińskiej. Głównie jest to migracja zarobkowa i edukacyjna. Duża część Ukraińców chce lub osiedla się na stałe w Polsce. Zyskują na tym wszyscy: polska gospodarka (rynek pracy), ukraińscy migranci i ukraińska gospodarka (transfery finansowe). Bliskość geograficzna, kulturowa, językowa oraz otwartość polskiego państwa i społeczeństwa sprawia, że nie tylko czują się tu dobrze ale i mogą spełniać zawodowo i prywatnie. Polacy nie izolują Ukraińców, a Ci się świetnie i szybko asymilują. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w statystykach i badaniach społecznych, które jednoznacznie mówią: relacje polsko-ukraińskie jeszcze nigdy nie były tak dobre. Ponadto Ukraińcy ochoczo dzielą się swoimi pozytywnymi wrażeniami w social mediach i na znanych platformach video. Mimochodem ukraińsko i rosyjskojęzyczna ludność odwiedzająca Polskę stała się elementem polskiego Soft Power, który bardzo boli zarówno Moskwę jak i Mińsk.
Kreowanie obrazu Ukrainy i Ukraińców na wrogo nastawionych do Polski i Polaków.
W obu państwach istnieje bardzo silne przywiązanie do własnego terytorium i zasada nienaruszalności granic. Hasło „ROZBIÓR” czy „PODZIAŁ” ma niezwykle silnie negatywne oddziaływanie i wywołuje w obu społeczeństwach alergiczne i emocjonalne reakcje. Rosyjska propaganda ustawicznie wykorzystuje ten motyw i cyklicznie pojawiają się doniesienia o tym, że Ukraińcy mają roszczenia terytorialne względem Polski i chcą przyłączenia naszych południowo-wschodnich ziem (przykład prezentujemy niżej).
Rosyjska propaganda i dezinformacja przedstawiała nowo wybrane, prodemokratyczne władze w Kijowie (2014) jako faszystowską kijowską junte (do odbiorców w Rosji i w Ukrainie wsch. dodawano jeszcze: na usługach zachodu). Polaków, Rosjan i Ukraińców straszono iż są to nacjonalistyczni, banderowscy faszyści mający na celu wpierw eksterminacje ludności rosyjskojęzycznej, a później zwrócą się przeciwko Polsce. Bandera, Wołyń, OUN, UPA to bardzo „wdzięczne” tematy do rozgrywania relacji polsko-ukraińskich. Dekady zaniedbań współpracy historycznej skutkują tym iż te postacie i wydarzenia są zupełnie inaczej odbierane w obu krajach (np. dla Ukraińców szukających nowej tożsamości po 2014r. Bandera to przede wszystkim symbol walki z sowietami), co tylko ułatwia Rosjanom i prorosyjskim aktywistom sianie nienawiści. Jedną z głównych rosyjskich, fałszywych narracji po 2014 roku (skierowaną do Polaków, Rosjan i Ukraińców ros. jęz.) jest iż Ukraina zamienia się w „Banderoland” i kwitnie „kult Bandery”, co nie ma żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jak to wyglądało w pierwszych latach po rosyjskiej agresji z 2014r., a więc kiedy Ukraina na już potrzebowała nowych symboli oporu przed Rosją można sprawdzić tutaj. Propagandziści rosyjscy i prorosyjscy ponownie zastosowali narrację opartą na wrażliwości historycznej Polaków i traumie rzezi wołyńskiej – kilka dni po wycofaniu się z Buczy i ujawnieniu masowych zbrodni jakich dopuścili się rosyjscy najeźdźcy, sugerując, że wydarzenia w Buczy nie są prawdziwym ludobójstwem, ponieważ masakra na Wołyniu była wielokrotnie większa.
Polacy masowo nie ulegli tej narracji. Powyższe wysiłki nie odniosły zakładanych rezultatów i pomimo nich nasze relację dalej się rozwijały. Z jednej strony jest to zasługa administracji państwowej i organizacji pozarządowych, które dekomponowały te fałszywki, z drugiej, niemniej ważnej strony, ponieważ były weryfikowane „od ręki” dzięki międzyludzkim kontaktom i relacjom jakie się nawiązały po pierwszej dużej fali ukraińskiej emigracji do Polski.
Nowym bardzo cennym i ważnym obszarem z punktu widzenia rosyjskich i prorosyjskich propagandzistów jest obraz ukraińskiego uchodźcy wojennego i polska pomoc (reakcja na nią). Jak jest to przedstawiane aby wykreować obraz wrogo nastawionych Polaków opisaliśmy poprzednio tutaj. Rosyjskie ośrodki propagandowe i ich agitatorzy, w tym również polskie organizacje i Polacy, którzy prezentują treści i podejmują akcje zbieżne z kremlowską propagandą (obiekty trwale zaangażowane w rosyjskie operacja propagandowe) bardzo umiejętnie rozgrywają gesty solidarności i pomoc dla ukraińskich uchodźców aby przedstawić ich na wrogo nastawionych do Polski i polaków.
Badania pokazują, że Polacy bardziej niż autorytetom ufają swoim znajomym z najbliższego otoczenia. Z tego faktu bardzo dobrze zdają sobie sprawę propagandziści dlatego też kluczowym dla ich przekazu stał się element uwiarygodnienia informacji poprzez insynuacje jakoby pochodziła ona z bliskiego nam kręgu zaufanych osób. Takie podgrywki sondujące widzieliśmy chociażby w czasie pandemii, gdy krążyło wiele nieprawdziwych i sprzecznych informacji rzekomo podanych przez „znajomego, który ma znajomego”. Aktualnie adaptacja tego mechanizmu wygląda na przykład tak: „polskie dzieci są wyrzucane ze szpitali onkologicznych, żeby zrobić miejsce dla ukraińskich” – źródłem tych doniesień miała być sąsiadka, której czteroletniego syna wypisano ze szpitala (dezinformacja została bardzo szybko zdementowana przez polskich onkologów). Uderzenie w empatię i obawy rodziców o swoje dzieci to była duża kampania, prezentowano również anonimowe historie o rzekomym pierwszeństwie ukraińskich uczniów w wyborze szkoły.
Podważanie, dyskredytowanie, wzbudzanie nieufności wobec Ukraińskich uchodźców wojennych to jedno z głównych zadań rosyjskich ośrodków propagandowych atakujących polsko-ukraińskie relacje. Rosyjscy i prorosyjscy propagandziści starają się rozgrywać płynącą z polski pomoc, gesty solidarności i przede wszystkim reakcje administracji państwowej, która wpierw szybko musiała rozlokować uchodźców i dostarczyć pomoc pierwszej potrzeby, aby następnie przejść do procesów ułatwiających adaptację, zarządzanie i organizację tak ogromnej ilości osób (tak skuteczne i szybkie działanie nie byłoby możliwe bez niesamowitej w skali świata ofiarności i zaangażowania społeczeństwa polskiego), tłumacząc Polakom, że to jakaś „akcja przesiedleńcza” (budowanie poczucia drugiego dna). Połączone jest to z propagacją teorii spiskowych jakoby to był z góry zaplanowany spisek dążący do wynarodowienia polaków.
W tym celu obiekty trwale zaangażowane w rosyjskie działania informacyjne propagują następujące fałszywe narracje:
- obecność ukraińskich flag na państwowych budynkach – symbol okupacji Polski przez Ukraińców.
- Nadanie numeru PESEL (dostęp do usług cyfrowych, świadczeń i pomocy – sprawne zarządzanie) – nadawanie obywatelstwa i tworzenie partii ukraińskich.
- Język ukraiński w przestrzeni publicznej (ułatwienie adaptacji, asymilacji i przeciwdziałanie wykluczeniu i „gettyzacji”) – pełzające oddawanie państwa Polskiego.
- Ukraińcy są zagrożeniem dla bezpieczeństwa, egzystencji, tożsamości narodowej i religijnej Polaków.
- Propagują fałszywe tezy o roszczeniach terytorialnych (wsch. Polska) i „pełzającej aneksji” Polski przez Ukrainę.
- Ukraińscy uchodźcy są roszczeniowi i niewdzięczni – masowo demolują polskie mieszkania i ośrodki.
- Ukrainki „kradną polskich mężów”.
- Ukraińcy mają w Polsce łatwiej, lepiej i nic nie muszą robić by żyć na takim samym lub wyższym poziomie niż Polacy (nic tylko zostać uchodźcą wojennym).
- Ukraińcy przejmą całą pomoc socjalną i nic nie zostanie dla Polaków.
- Nie będzie oświaty i służby zdrowia dla Polaków, wszystko przejmą Ukraińcy.
- Ukraińcy przejmą rynek pracy. Polacy są i będą wyrzucani z pracy przez dotację do zatrudniania Ukraińców.
- Szybko dostosowujący i reagujący biznes: produkt ma ukraińskie napisy nie po to aby zwiększyć sprzedaż (i wpływy podatkowe) ale by ułatwić przejmowanie Polski.
- Wsparcie ukraińskiego wysiłku obronnego, przekazywanie post sowieckiego uzbrojenia – rozbrojenie państwa polskiego abyśmy nie mieli czym walczyć z „ukraińskim okupantem”.
Cel -> zobojętnić polaków na los Ukraińców kreując obraz przede wszystkim wrogo i roszczeniowo nastawionych. Budowanie poczucia zagrożenia: socjalnego, ekonomicznego, bytowego, kryminalnego, tożsamościowego. Budowanie poczucia „drugiego dna” – kreowanie obrazu przesiedleńców i okupantów a nie uchodźców wojennych.
Te wszystkie działania i narracje z nich płynące mają w odbiorcy zbudować przekonanie, że otóż przestał on być „panem w swoim domu” i staje się obywatelem drugiej kategorii. To z kolei ma przerodzić się w potrzebę odnoszenia się do Ukraińców z wyższością i manierą wspomnianego „Pana” . W tym samym czasie do Ukraińców kierowana jest dezinformacja sugerująca, że nawet jeśli znaleźli w Polsce schronienie to będą tu traktowani (przez polskich „Panów”) jak podludzie, osoby drugiej kategorii – naród służalczy. Rosyjscy planiści działań informacyjnych liczą na to, że odbiorcy tych dwóch narracji spotkają się ze sobą i utrwalą kierowane do nich kampanie jako prawdziwy obraz rzeczywistości. W założeniu Rosjan ma to doprowadzić do wzrostu niepokojów społecznych, co z kolei ma przywrócić w obu grupach fobie przeszłości. Dalej ma to być zarzewiem trwałego zakłócenia obopólnych relacji i ma stanowić podwaliny pod destabilizacji sytuacji w Polsce.
Podsumowanie
Polsko – Ukraińskie relacje budowane po 2014 roku były, są i będą szczególnym celem oddziaływania rosyjskich ośrodków propagandowych. Duopol Polska & Ukraina patrzący w tym samym kierunku zarówno jeśli chodzi o kierunki rozwoju, modernizacji, zarządzania czy wartości, ale przede wszystkim wspólnie identyfikujące kierunek zagrożenia dla własnej niepodległości i suwerenności to potężny konkurent dla Federacji Rosyjskiej w regionie pod każdymi względami: militarnym gospodarczym, politycznym, oraz jako silny ośrodek sprzeciwu i oporu wobec neoimperialnych dążeń Kremla.
Czarne karty obopólnej historii istnieją niezaprzeczalnie i niezaprzeczalnie należy je wspólnie rozwiązać. Jednakże aby miało to długotrwały efekt oczyszczający (zwracający pamięć i godność pokrzywdzonym) i dodatkowo w atmosferze wzajemnego szacunku i zrozumienia pozytywnie wzmocniło nasze relacje zajmować się nimi powinny jedynie wysoko wyspecjalizowane instytuty i ośrodki naukowo-badawcze po obu stronach a nie marginalne, skrajne ugrupowania, które w swej działalności realizują politykę zgodną z interesem Kremla (świadomie czy nie).
Zachęcamy również do zapoznania się z tożsamą i komplementarną analizą fundacji INFO OPS Polska (“Krótki przegląd operacji informacyjnych i psychologicznych w infosferze, wymierzonych w stosunki między Polską a Ukrainą”), o tym jak wyglądał proces zakłócania relacji polsko-ukraińskich po 2014 roku, a przed inwazją Rosji na Ukrainę w 2022r.
Opracował: Redakcja Disinfo Digest
Publikacja powstała w ramach projektu komentarzy analitycznych dla grupy Defence24. Pierwotny materiał ukazał się tutaj.












![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)


