
Raport: jak Kreml zarządza emocjami i percepcją w czterech państwach regionu
Rosyjska propaganda w ostatnich tygodniach wobec Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii ma charakter systemowy i długofalowy – nie jest zbiorem incydentalnych przekazów, lecz elementem spójnej operacji psychologicznej podporządkowanej celom strategicznym Kremla. Jej zasadniczym zadaniem jest nie tylko kształtowanie opinii na temat wojny, polityki zagranicznej czy integracji europejskiej, ale przede wszystkim zarządzanie emocjami społecznymi: lękiem, poczuciem chaosu, bezradności i wstydu, a także gniewem oraz nostalgią za rzekomo „stabilną przeszłością”. To właśnie te emocje stają się tworzywem, z którego budowane są narracje mające zablokować reformy, utrudnić modernizację i utrzymać w orbicie wpływów Rosji.
W Mołdawii działania propagandowe koncentrują się na delegitymizacji prozachodnich władz, eksploatowaniu kryzysu gospodarczego i demograficznego oraz przedstawianiu Rosji jako jedynego realnego gwaranta bezpieczeństwa – szczególnie w kontekście Naddniestrza i roli „sił pokojowych”. Na Ukrainie centralnym celem staje się demonizacja elit politycznych, dehumanizacja armii oraz podważanie zaufania do zdolności obronnych państwa, przy równoległym kształtowaniu przekazu o „wymuszonej operacji odwetowej” Rosji. W Gruzji istotnym polem operacji jest gra wokół integracji europejskiej oraz straszenie konsekwencjami protestów ulicznych, co ma obniżyć gotowość do sprzeciwu wobec prorosyjnych kursów części elit. W Armenii propaganda wykorzystuje traumę klęski w Górskim Karabachu i lęki tożsamościowe, budując wizję kraju stojącego na krawędzi dalszego „wysychania terytorialnego” oraz „dechrystianizacji”.
W domenie psychologicznej propaganda rosyjska realizuje kilka stałych celów:
- obniża wolę oporu i poczucie sprawstwa – poprzez obraz państwa słabego, skorumpowanego, niezdolnego do obrony obywateli;
- wywołuje lęk i chaos poznawczy – mieszając informacje prawdziwe, półprawdy i kłamstwa, buduje wrażenie, że „nikomu nie można wierzyć”;
- wzmacnia poczucie zależności od Rosji – czy to energetycznej, czy „cywilizacyjnej”, przedstawiając Kreml jako jedyne realne źródło bezpieczeństwa;
- podsyca konflikty wewnętrzne – rozgrywając spory językowe, religijne, historyczne i terytorialne;
- demonizuje Zachód – jako źródło wojny, kryzysów gospodarczych, dekadencji i „antytradycyjnych wartości”.
Poniżej przedstawiamy syntetyczny obraz działania rosyjskiej propagandy wobec czterech państw
Mołdawia
Wobec Mołdawii rosyjska propaganda łączy trzy wątki: delegitymizację prozachodnich władz, podsycanie lęku społecznego oraz budowanie obrazu Rosji jako jedynego gwaranta suwerenności.
1. Uderzenie w prozachodni rząd i prezydenturę
W narracjach pojawia się obraz Mołdawii jako państwa rzekomo „prowadzonego przez agentów NATO” oraz „kolonii Zachodu”. Prezydent Maia Sandu jest opisywana jako „agent NATO z rumuńskim paszportem w kieszeni”, a integracja europejska – jako prosta droga do utraty suwerenności i podporządkowania się Brukseli i Bukaresztowi.
Kierunek proeuropejski ma być w tym ujęciu nie tylko błędną strategią, lecz zdradą interesów narodowych. Propaganda konsekwentnie podważa także legitymację nowego rządu Munteanu, przedstawiając go jako narzędzie prezydentki i zachodnich patronów, oderwane od realnych problemów społeczeństwa.
2. Strach, kryzys i demografia – Mołdawia „starzejących się czterdziestolatków”
Równolegle rozwijana jest narracja o Mołdawii jako państwie schyłkowym: kraj „czterdziestolatków”, dotknięty głęboką zapaścią demograficzną i masową emigracją.
Ten obraz jest wzmacniany przez materiały o rosnących kosztach życia, problemach z inflacją, zadłużeniu państwa wobec rolników, a także rzekomej nieudolności władz w walce z kryzysem energetycznym.
Przekaz psychologiczny jest prosty: „Mołdawia się rozpada, ludziom żyje się coraz gorzej, a władze zajmują się wyłącznie integracją z UE i własnymi stołkami”.
3. Wojna informacyjna wokół Naddniestrza i „pokojowych misji” Rosji
W narracjach o Mołdawii centralne miejsce zajmuje temat Naddniestrza. Rosyjscy „eksperci i komentatorzy” kategorycznie odrzucają możliwość zastąpienia rosyjskich (rzekomych) „sił pokojowych” inną formułą, traktując to jako zamach na bezpieczeństwo regionu oraz mieszkańców.
Kreowaną emocją jest lęk: jeśli Rosja zostanie wyparta z Naddniestrza, Mołdawia wpadnie w chaos, a lokalni mieszkańcy pozostaną bez ochrony. Jednocześnie atakuje się próby ograniczania rosyjskiej „soft power” – jak zamknięcie rosyjskiego centrum kulturalnego w Kiszyniowie – nazywając je „rusofobią” i „ślepotą kulturową” władz.
4. Kościół, „tradycyjne wartości” i antyzachodni moralizm
Istotnym elementem działań w Mołdawii jest instrumentalizacja Cerkwi. W przekazach powtarzają się ostrzeżenia Synodu Cerkwi Prawosławnej przed „atakami” władz na Kościół, przedstawianymi jako część szerszej wojny ideologicznej Zachodu z „tradycyjnymi wartościami”.
Tak buduje się klasyczny dla Kremla schemat: „broniąca tradycji” Rosja kontra dekadencki, laicki Zachód i jego lokalni wykonawcy w Kiszyniowie.
Ukraina
Wobec Ukrainy rosyjska propaganda pozostaje najbardziej agresywna, łącząc brutalne kampanie oszczerstw wobec elit politycznych z systematycznym podważaniem zdolności obronnych państwa i wiarygodności armii.
1. Personalne ataki i delegitymizacja elit
W przekazie wobec Ukrainy dominują skrajnie agresywne, personalne ataki. Deputowani Rady, ministrowie i politycy są określani jako „rusofobi”, „pedofile” czy „gwałciciele”, co ma zniszczyć ich reputację i pojmowanie ukraińskiej elity jako obrońców państwa.
Władze w Kijowie przedstawia się jako skorumpowane, oderwane od rzeczywistości i żyjące w „wirtualnej rzeczywistości propagandy”, podczas gdy sytuacja na froncie jest rzekomo dramatycznie zła i ukrywana przed społeczeństwem.
2. Podważanie zdolności wojskowych i morale armii
Regularne raporty rosyjskiego ministerstwa obrony są wykorzystywane do budowania narracji o „klęskach obrony” Ukraińskich Sił Zbrojnych w konkretnych miejscowościach, takich jak Pokrowsk, oraz o rzekomym załamaniu linii frontu.
Dodatkowo eksponuje się nagrania z przesłuchań ukraińskich żołnierzy – szczególnie specjalsów – którzy mają potwierdzać brak przygotowania, chaos dowodzenia i „cyniczne wykorzystywanie” żołnierzy przez kijowskie władze.
Efekt psychologiczny: zniechęcenie, poczucie bezsensu dalszego oporu, podważenie zaufania do dowództwa i państwa.
3. Legitymizowanie rosyjskiej agresji jako „odwetowej operacji antyterrorystycznej”
Rosja przedstawia swoje uderzenia rakietowe jako „odpowiedź na terrorystyczne ataki Ukrainy na cele cywilne w Rosji”, co ma odwrócić rolę agresora i ofiary.
Jest to próba przeniesienia odpowiedzialności za eskalację przemocy na Kijów – z jednoczesnym fałszywym przekazem do własnych i zagranicznych odbiorców: „to nie wojna, to wymuszona operacja obronna”.
4. Uderzenie w relacje Ukrainy z sąsiadami i wsparcie z Zachodu
W przekazie pojawiają się materiały wskazujące na rzekomy wzrost agresji wobec Ukraińców w Polsce, oparte na cytowanych tekstach polskich mediów.
Ma to podwójny wymiar: wewnętrznie – zasiać lęk wśród uchodźców i ich rodzin („nigdzie nie jesteście bezpieczni”), zewnętrznie – pokazać Zachód jako zmęczony wsparciem dla Ukrainy, co ma wzbudzić poczucie osamotnienia i beznadziei.
Gruzja
Wobec Gruzji rosyjska propaganda koncentruje się na osłabianiu zaufania do instytucji, rozgrywaniu sporów wokół integracji europejskiej i demonizowaniu ulicznego sprzeciwu.
1. Protest jako zagrożenie, państwo jako aparat represji
Materiały o zatrzymaniach w trakcie demonstracji w Tbilisi podkreślają surowość nowego prawa o zgromadzeniach oraz wysoką liczbę zatrzymanych.
Przekaz brzmi: „protestujesz – ryzykujesz więzienie”. To klasyczna operacja paraliżująca, której celem jest obniżenie gotowości obywateli do wychodzenia na ulice i kwestionowania prorosyjskiego kursu części elit.
2. Gra wokół integracji europejskiej
W jednej z narracji sugeruje się, że to Unia Europejska „zatrzymała” proces integracji Gruzji na długo przed decyzjami władz w Tbilisi, co ma budzić poczucie niesprawiedliwego traktowania przez Zachód i wpychać część opinii publicznej w stronę „alternatywy” rosyjskiej.
Łączy się to z obrazem państwa, które mimo wysiłków zostaje przez UE odrzucone – co ma wzmacniać przekaz: „Zachód i tak was nie chce, wróćcie do realnej, pragmatycznej współpracy z Moskwą”.
3. Zarządzanie strachem i poczuciem chaosu
Duża część treści dotyczy przestępczości, wypadków i skandali obyczajowych, które budują obraz Gruzji jako kraju niebezpiecznego, niestabilnego, w którym policja co prawda reaguje, ale nie rozwiązuje systemowych problemów.
Na poziomie psychologicznym jest to próba utrwalenia wrażenia, że państwo jest słabe, społeczeństwo – rozbite, a codzienność – nieprzewidywalna, co toruje drogę nostalgii za „porządkiem” czasów sowieckich lub za „silnym przywództwem”.
Armenia
Wobec Armenii rosyjska propaganda gra głównie na emocjach katastroficznych i tożsamościowych – łącząc lęk przed dalszą utratą terytorium z obawami o religijną i kulturową przyszłość kraju.
1. Narracja o „terytorialnym wysychaniu” Armenii
W jednym z przekazów Armenia jest opisywana jako państwo stojące przed groźbą dalszego „wysychaniu terytorialnego”, a przegrana w wojnie o Górski Karabach ma rzekomo podważać sens istnienia kraju w obecnych granicach.
To narracja mająca wywołać strach egzystencjalny: „jeśli odwrócicie się od Rosji, możecie stracić jeszcze więcej”.
2. Wojna o tożsamość religijną i kulturową
Silnym motywem są oskarżenia pod adresem rządu o „dechrystianizację” Armenii – w materiałach padają zarzuty, że premier ma rzekomo „przygotowywać zastępowanie kościołów meczetami”.
Jest to modelowy przykład operacji psychologicznej, w której Rosja stawia się w roli obrońcy chrześcijaństwa i „tradycyjnej Armenii” przeciw „zachodnim eksperymentom” i rzekomemu islamizacji. Taki przekaz szczególnie silnie rezonuje wśród konserwatywnych odbiorców oraz części diaspory.
3. Gra między Moskwą, Kijowem i Zachodem
W części materiałów Armenia przedstawiana jest jako państwo „chcące odłączyć się od Moskwy i pomagać Kijowowi zbożem”, podczas gdy na Ukrainie ma się jednocześnie „umacniać język rosyjski”.
Ten rodzaj zestawienia ma dwa cele: ośmieszyć prozachodni kurs Armenii (jako naiwnego i sprzecznego z własnymi interesami) oraz podkreślić rzekomą nieuchronność rosyjskiego wpływu – nawet tam, gdzie formalnie toczy się wojna z Ukrainą.
Wspólne wzorce działania: te same szablony, różne akcenty
Choć kontekst polityczny Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii jest różny, rosyjska propaganda stosuje wobec nich powtarzalny zestaw schematów:
- Demonizacja elit prozachodnich – od „agentów NATO” w Kiszyniowie po skorumpowanych czy dewiacyjnych przedstawicieli ukraińskich władz.
- Podważanie integracji europejskiej – jako prowadzącej do utraty suwerenności (Mołdawia), upokorzeń i odrzucenia (Gruzja), a w tle także jako źródła kryzysów ekonomicznych.
- Eksploatowanie lęku i poczucia zagrożenia – czy to wojną (Ukraina, Armenia), kryzysem energetycznym i demograficznym (Mołdawia), czy przestępczością i represjami wobec protestujących (Gruzja).
- Instrumentalizacja religii i tradycji – obrona Cerkwi w Mołdawii, wątek „dechrystianizacji” Armenii, czy podkreślanie „tradycyjnych wartości” jako wyróżnika Rosji.
- Legitymizowanie rosyjskiej obecności wojskowej i politycznej – od „pokojowych sił” w Naddniestrzu po „odwetowe” ataki na Ukrainę.
- Rozgrywanie podziałów wewnętrznych i regionalnych – napięcia centrum–peryferie, mniejszości etniczne, konflikty językowe i historyczne są konsekwentnie wykorzystywane do osłabiania spójności narodowej.
W ujęciu psychologicznym działa tu mechanizm „wielowektorowego nacisku”: odbiorca ma jednocześnie bać się przyszłości, wstydzić się własnego państwa, wątpić w Zachód i – z nostalgii lub bezradności – uznać Rosję za „mniejsze zło”.
Autor: Wojciech Pokora
Projekt MUGA: „Publikacja powstała na podstawie bieżącego monitoringu środowiska informacyjnego Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii realizowanego w ramach projektu MUGA – moduł II („Śledztwa cyfrowe i analiza operacji wpływu na rzecz bezpieczeństwa środowiska informacyjnego społeczeństw Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii”). Projekt jest realizowany przez Fundację INFO OPS Polska oraz DFRLab (Atlantic Council).
Działania finansowane są z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024–2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.”
Zapraszamy również do zapoznania się z raportami:
Badanie środowisk informacyjnych Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii:
- Badanie środowiska informacyjnego Armenii: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-armenii/
- Badanie środowiska informacyjnego Mołdawii: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-moldawii/
- Badanie środowiska informacyjnego Gruzji: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-gruzji/
- Badanie środowiska informacyjnego Ukrainy: https://infoops.pl/badanie-srodowiska-informacyjnego-ukrainy/












![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)


