
W ostatnich dniach coraz częściej spotykamy się z materiałami propagandowymi, w których władze Białorusi (oraz wspierające je rosyjskie ośrodki propagandowe) przedstawiają Polskę i kraje bałtyckie jako agresorów „bezpodstawnie” atakujących wschodnich sąsiadów. Jednym z ostatnich przykładów jest artykuł pt. „Białoruski niedźwiedź będzie ofiarą powstrzymywania Rosji”, w którym propagandyści starają się ponownie przedstawić Białoruś i Rosję jako bezbronne ofiary rzekomej polityki „powstrzymywania” prowadzonej przez Zachód.
Propagandyści, konstruując ten przekaz, połączyli dwie narracje: inaugurację siódmej kadencji Aleksandra Łukaszenki oraz decyzję Polski i krajów bałtyckich o wycofaniu się z Konwencji Ottawskiej o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych.
„…Polska i kraje bałtyckie ‘witają’ wczorajszą inaugurację Prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki na siódmą kadencję prezydencką, wycofując się z Konwencji Ottawskiej o zakazie min…”
Metanarracja zastosowana przez propagandystów w dużej mierze wymierzona jest w sposób postrzegania decyzji Polski i krajów bałtyckich o wycofaniu się z Konwencji Ottawskiej (Konwencja o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu), która regulowała kwestię rozmieszczania min przeciwpiechotnych.
Decyzja ta podyktowana jest potrzebą zastosowania skutecznych środków defensywnych, mogących przyczynić się do wzmocnienia zdolności odstraszania i obrony wschodniej flanki NATO w obliczu agresywnej i destabilizującej polityki Rosji oraz Białorusi.
Z perspektywy Polski wycofanie się z Konwencji jest również elementem infrastrukturalnych wymogów programu „Tarcza Wschód” (por. O programie – #TarczaWschód). Umożliwienie wykorzystania zróżnicowanych środków obronnych stanowi naturalny komponent strategii odstraszania i obrony, szczególnie w kontekście realizacji Tarczy, która jest wieloaspektowym programem obejmującym m.in. budowę infrastruktury obronnej, takiej jak fortyfikacje, przeszkody terenowe i schrony, wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski, przy jednoczesnym wzmacnianiu istniejących naturalnych barier terenowych.
Propaganda realizowana za pośrednictwem portali internetowych oraz kont w serwisach społecznościowych, kontrolowanych przez rosyjski i białoruski aparat wpływu, została skoordynowana z przekazem strategicznym Mińska i Kremla.
Jeszcze przed rozpoczęciem kampanii propagandowej minister spraw zagranicznych Białorusi, Maksim Ryżenkow, poinformował, że zarówno Białoruś, jak i Rosja uznają polskie plany rozmieszczenia min przeciwpiechotnych przy swoich granicach za „daleko idące i bardzo szkodliwe”. Wskazywał przy tym na potencjalne negatywne skutki dla ludności przygranicznej, uchodźców oraz zwierząt – w szczególności w obszarach chronionych, takich jak Puszcza Białowieska.
Ryżenkow przypominał również, że Polska i kraje bałtyckie przystąpiły do Konwencji Ottawskiej, zakazującej stosowania min przeciwpiechotnych, promując wówczas „najwyższe standardy humanizmu”. To celowe przywoływanie kontrastu służy obecnie jako narzędzie manipulacji.
Podkreślanie, że minęło 20 lat od ratyfikacji konwencji i sugerowanie, iż rzekome wycofywanie się z jej zapisów stoi w sprzeczności z wcześniejszą polityką tych państw, stanowi klasyczny zabieg propagandowy. Tego rodzaju narracja pomija bowiem kontekst współczesnych zagrożeń oraz rzeczywiste przyczyny decyzji Polski, skupione na wzmacnianiu bezpieczeństwa narodowego i sojuszniczego w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej i Białorusi.
Przedstawienie w fałszywym kontekście decyzji o wycofaniu się z konwencji zostało wykorzystane przez propagandystów do legitymizowania narracji, które znamy od wielu lat – czyli sugerujących agresywne, ofensywne plany Zachodu wymierzone w Rosję i Białoruś.
W tej narracji pojawia się szereg chwytów, mających na celu wywołanie u czytelnika emocjonalnej reakcji i skierowanie uwagi na przedstawienie decyzji Polski jako „źródła krzywdy”:
- Demonizowanie Polski i państw bałtyckich – opisy działań związanych z ochroną granic czy decyzji o wzmocnieniu sił NATO są przedstawiane w fałszywym kontekście jako „barbarzyńskie” akty wymierzone wprost w Rosję i Białoruś.
- Odwracanie ról agresora i ofiary – treść propagandy konsekwentnie pomija realny kontekst militarny oraz działania reżimów w Mińsku i Moskwie. Winę za destabilizację sytuacji międzynarodowej przypisuje wyłącznie państwom demokratycznym Zachodu, przy okazji kreując wizję Rosji i Białorusi jako pokojowo nastawionych i nieszkodliwych sąsiadów.
- Granica polsko – białoruska narzędziem gry na emocjach – propaganda położyła silny akcent na cierpienia zwierząt („łosie, jelenie, niedźwiedzie, wilki, żubry”), a także uchodźców przekraczających granicę, co ma wzbudzić u odbiorców oburzenie i współczucie, jednocześnie budując negatywny obraz rzekomych sprawców tych krzywd – czyli (w optyce RUS i RB propagandy) Polski i krajów bałtyckich.
- Selektywne przedstawianie faktów – autorzy często przywołują wydarzenia (np. inwestycje infrastrukturalne czy działania w zakresie ochrony granic) w sposób wyrwany z kontekstu, sugerując wyłącznie destrukcyjny i ofensywny charakter działań Zachodu oraz całkowitą „niewinność” władz Białorusi i Rosji.
Kreowanie fałszywego wizerunku ofiary (odwracanie ról agresora i ofiary): Propaganda prezentuje Białoruś (oraz Rosję) jako państwa atakowane i prześladowane przez Polskę oraz kraje bałtyckie. Autorzy przekazu pomijają realne przyczyny realizacji projektu „Tarcza Wschód”, jednocześnie sugerując, że wszelkie działania Zachodu wynikają z bezpodstawnej wrogości wobec Rosji i Białorusi. Tego rodzaju zabieg służy przeformułowaniu roli agresora w rolę strony prześladowanej.
Propaganda kontynuuje demonizowanie Zachodu, posługując się złożoną antyzachodnią retoryką. Celowo podkreśla „wrogość” Polski i krajów bałtyckich, nadając ich działaniom cechy skrajnie agresywne, a niekiedy wręcz „barbarzyńskie”.Informacje o planowanym wycofaniu się z Konwencji Ottawskiej i rozlokowaniu min przeciwpiechotnych w ramach projektu „Tarcza Wschód” są przedstawiane w sposób wyolbrzymiony, z narzuconymi sugestiami o „agresywnych intencjach”, tak aby potęgować negatywny obraz tych działań i wzbudzać oburzenie wśród odbiorców.
Apel do emocji i wywoływanie oburzenia na wycofanie się Polski z Konwencji Ottawskiej: Propaganda stosuje odwołania do współczucia: wielokrotnie przywołuje tragiczne skutki obecności min dla zwierząt („łoś, jeleń, niedźwiedź, wilk, żubr”) oraz uchodźców. Jest to silny chwyt emocjonalny, mający na celu wzbudzenie współczucia i zainspirowanie sprzeciwu wobec decyzji Polski i krajów bałtyckich.
W przekazie propagandowym pojawiają się również odniesienia do „dziedzictwa naturalnego Rosji i Białorusi”, rzekomo niszczonego „w imię wyimaginowanego powstrzymywania Rosji”. W ten sposób propaganda próbuje przedstawić zachodnie rządy jako nieczułe na kwestie ekologiczne oraz świadomie dążące do zniszczenia przyrody, kierując się motywowaną „rusofobią” polityką.
Narracja ta całkowicie pomija realny kontekst geopolityczny oraz militarne przyczyny obecności wojsk NATO na wschodniej flance Sojuszu, a także projekty wzmacniające bezpieczeństwo granic – w tym rzeczywistą rolę i agresywne działania Białorusi oraz Rosji w regionie. Propaganda zawiera również wzmianki o rzekomo nieuprawnionych oskarżeniach formułowanych przez Zachód wobec Rosji, dotyczących jej agresywnej polityki i aktów sabotażu, sugerując, że Zachód nieustannie bezpodstawnie obwinia Rosję, a następnie – jak twierdzą autorzy – „rzekomo” okazuje się, że zarzuty te są nieprawdziwe.
Kolejna teoria spiskowa i zniekształcanie rzeczywistości: W propagandzie pojawia się motyw „konspiracji” przeciwko Białorusi i Rosji – sugeruje się, że Polska i Litwa „od 30 lat próbowały zburzyć” inaugurację Łukaszenki. Narracja propagandowa łączy inaugurację kolejnej, nielegalnie uzyskanej kadencji Aleksandra Łukaszenki z programami wzmacniania wschodniej flanki NATO.
Zachodnie projekty obronne, w tym „Tarcza Wschód”, przedstawiane są jako „dowód” na istnienie „ukrytych” motywów działań Zachodu. Buduje to wrażenie stałego, celowego i irracjonalnego ataku na Białoruś oraz Rosję.
Towarzyszą temu sugestie, że postawa Zachodu jest nie tylko wroga, lecz również całkowicie nieprzewidywalna i zagrażająca życiu – poprzez rozmieszczanie min, niszczenie ekosystemów czy rzekome „mordowanie imigrantów”. Są to celowe zabiegi manipulacyjne, mające na celu m.in. wzmacnianie przekonania odbiorców, że obrona przed „agresywnym” Zachodem jest nieunikniona i konieczna. W końcowej części takich przekazów pojawia się hasło, iż Rosja i Białoruś „muszą walczyć z barbarzyństwem w sądach międzynarodowych”. Ma to na celu wzbudzenie poczucia wspólnoty i solidarności wobec rzekomego „zagrożenia zewnętrznego”, a także legitymizację wspólnych agresywnych działań podejmowanych przez Rosję i Białoruś.
Omawiana propaganda nie zaskakuje i wykorzystuje szereg klasycznych technik manipulacyjnych: budowanie wizerunku Białorusi i Rosji jako pokrzywdzonych ofiar, demonizowanie Zachodu, odwoływanie się do emocji (szczególnie poprzez wątek cierpienia zwierząt i uchodźców), selektywną prezentację faktów oraz wzmacnianie spiskowej wizji rzeczywistości.
Wszystkie te zabiegi mają na celu wywołanie u odbiorcy współczucia dla strony białorusko-rosyjskiej oraz jednoczesnego potępienia działań państw zachodnich. Teksty propagandowe zazwyczaj przemilczają rzeczywiste motywy decyzji o wzmocnieniu obronności na wschodniej flance NATO – takie jak konieczność zabezpieczenia granic przed potencjalnymi incydentami hybrydowymi czy ryzykiem nagłej eskalacji konfliktu ze strony Moskwy. Zamiast tego używają określeń takich jak „atak”, „bezpodstawna wrogość” czy „barbarzyńskie działania” w odniesieniu do państw demokratycznych. Narracja o „ukrytych” planach Zachodu służy jednocześnie budowaniu wizerunku Polski, Litwy czy Łotwy jako krajów gotowych do inwazji na Białoruś i Rosję. Tego typu wątki pojawiają się m.in. w historiach o rzekomym „30-letnim spisku” mającym na celu obalenie Alaksandra Łukaszenki czy o sabotażach infrastruktury Rosji i Białorusi.
Głównym celem tego przekazu jest tworzenie atmosfery permanentnego zagrożenia, która ma zjednoczyć społeczeństwa Białorusi i Rosji wokół władz, jednocześnie usprawiedliwiając wszelkie potencjalne represje wewnętrzne oraz agresywną politykę zagraniczną.
Autor: Katarzyna Wojda – Redakcja Disinfo Digest











![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)



