
W przestrzeni informacyjnej Gruzji w czerwcu 2025 roku coraz wyraźniej widoczna była wzmożona aktywność propagandowa Federacji Rosyjskiej. Choć poszczególne komunikaty mogą sprawiać wrażenie nieskoordynowanych, ich łączny efekt tworzy przemyślaną i wielowarstwową strukturę oddziaływania, której celem jest zakłócenie procesu demokratycznego, wywołanie nastrojów rezygnacji oraz utrudnienie prozachodniego kursu państwa. Kluczowym instrumentem tego oddziaływania jest lęk – odpowiadający za niemal jedną trzecią wszystkich przekazów monitorowanych w analizowanym okresie. Strach wykorzystywany jest jako narzędzie paraliżujące postawy obywatelskie i osłabiające zaufanie społeczne.
W dalszej części raportu przedstawiamy zestaw głównych narracji, które stanowią trzon rosyjskiej strategii medialnej w Gruzji. Pokazujemy, jak z pozoru odrębne wątki łączą się w spójny schemat operacji psychologiczno-informacyjnej, wymierzonej w społeczeństwo gruzińskie.
Siedem osi propagandy
Główna oś rosyjskiego przekazu opiera się na konfrontacji pojęcia suwerenności z rzekomym podporządkowaniem się Gruzji Zachodowi. Poszczególne narracje służą jednocześnie delegitymizacji dążeń euroatlantyckich, wzmocnieniu pozycji władz o prorosyjskim profilu oraz osłabieniu więzi z Ukrainą i partnerami zachodnimi.
1. Ukraina to ostrzeżenie dla Gruzinów
Według tej narracji los Ukrainy ma stanowić przestrogę dla każdego narodu, który decyduje się na ścieżkę integracji z Zachodem. Obrazy zrujnowanych miast, osłabionych instytucji państwowych i zmęczonego wojną społeczeństwa mają sugerować, że prozachodni wybór prowadzi do katastrofy. Celem przekazu jest zniechęcenie Gruzinów do wsparcia Kijowa oraz wywołanie obaw przed własnym zaangażowaniem w podobną drogę.
2. Równowaga jako maska podległości
Kremlowska propaganda wykorzystuje porównanie Gruzji i Armenii, przedstawiając tę drugą jako kraj zdradzony przez Zachód i osamotniony w obliczu konfliktu o Górski Karabach. Gruzja, rzekomo „roztropniejsza”, unika podobnego losu dzięki polityce unikania konfrontacji z Rosją. Ten schemat ma legitymizować antyzachodnią linię rządu i promować pozornie neutralny kurs, który w rzeczywistości oznacza przyzwolenie na wpływy Moskwy.
3. Bruksela i NATO – nowi dominatorzy
Narracja przedstawia Unię Europejską i Sojusz Północnoatlantycki jako struktury narzucające Gruzji warunki nie do przyjęcia – od presji na przyjęcie liberalnych wartości po uzależnianie relacji od zgodności ideologicznej. W tym ujęciu Zachód nie oferuje wsparcia, lecz żąda posłuszeństwa, grożąc jednocześnie sankcjami lub utratą przywilejów, takich jak ruch bezwizowy. Tak skonstruowany przekaz ma budzić sprzeciw wobec współpracy euroatlantyckiej.
4. Wojna z kulturą – Zachód kontra tożsamość narodowa
Ta linia propagandowa ukazuje Zachód jako przeciwnika kultury tradycyjnej, religii i gruzińskiej tożsamości. Oskarżenia o „rusofobię” i ideologiczną cenzurę są wykorzystywane do wzbudzenia wrażenia, że kultura Wschodu jest systematycznie wypierana i marginalizowana. Przykłady odwołanych koncertów rosyjskich artystów czy rzekome ataki na wartości konserwatywne służą demonizacji europejskich partnerów jako wrogów dziedzictwa narodowego.
5. Pomoc Ukrainie to zdrada i przestępstwo
Działania obywateli Gruzji wspierających Ukrainę są w rosyjskim przekazie konsekwentnie oczerniane. Ochotnicy walczący przeciwko Rosji są określani mianem najemników, aresztowanych przestępców lub ekstremistów. Celem tej narracji jest zniechęcenie do jakiejkolwiek formy solidarności z Ukrainą oraz zastraszenie społeczeństwa, by nie angażowało się w działania postrzegane jako antyrosyjskie.
6. NATO – gwarancja wojny, nie bezpieczeństwa
Współpraca z Sojuszem przedstawiana jest jako bezpośrednia droga do eskalacji napięć i nieuchronnego konfliktu. Rosyjskie media promują obraz NATO jako struktury destabilizującej region Morza Czarnego i prowokującej nowe zagrożenia. W tym kontekście Rosja ukazywana jest jako jedyny aktor nawołujący do „rozsądku regionalnego” i zapobiegania dalszym starciom.
7. Krytyka władz = atak na państwo
Każda forma sprzeciwu wobec działań obecnego rządu przedstawiana jest jako działalność antypaństwowa, inspirowana przez zagraniczne siły. W ten sposób próbuje się zneutralizować prozachodnią opozycję oraz obniżyć wiarygodność organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Władze uznawane są za jedynych obrońców suwerenności, a ich krytycy – za agentów chaosu.
Komentarz analityczny
Analiza rosyjskich narracji obecnych w przestrzeni informacyjnej Gruzji pozwala zidentyfikować złożoną strukturę oddziaływań opartych na manipulacji emocjonalnej i systemowym podważaniu zaufania do instytucji międzynarodowych oraz wewnętrznych. Centralnym mechanizmem tych operacji jest instrumentalne wykorzystywanie pojęcia suwerenności jako hasła obronnego, które w rzeczywistości służy maskowaniu zależności od Moskwy.
Obrazy Zachodu jako destabilizującej siły – militarnej (NATO), ideologicznej (UE, prawa człowieka), a nawet kulturowej – mają wywołać poczucie zagrożenia, osamotnienia i niepewności. Równocześnie polityka rządu, nawet jeśli nosi znamiona ograniczania wolności obywatelskich, zostaje przedstawiona jako „obrona narodowego interesu”. Każda próba protestu lub krytyki jest natychmiast delegitymizowana jako inspirowana z zewnątrz.
Przekazy propagandowe wzmacniane są przez konkretne działania – zarówno ustawodawcze, jak i medialne – które ograniczają debatę publiczną i promują przekazy zgodne z interesami Kremla. Blokowanie zagranicznych fundacji, ataki na ambasadorów państw zachodnich oraz presja na niezależne media tworzą środowisko sprzyjające szerzeniu narracji antyzachodnich i prorosyjskich.
Wnioski
Rosyjska propaganda w Gruzji stanowi część szerszego, systemowego projektu destabilizacji regionu Kaukazu Południowego. Wykorzystując zarówno zewnętrzne środki komunikacji, jak i lokalne struktury polityczne oraz medialne, Kreml dąży do:
- podważenia zaufania do Unii Europejskiej, NATO oraz instytucji demokratycznych,
- ograniczenia poparcia społecznego dla integracji euroatlantyckiej,
- wzmocnienia pozycji politycznej rządu promującego „strategiczną równowagę”,
- zastraszenia społeczeństwa i wygaszenia mobilizacji obywatelskiej.
Publikacja powstała dzięki bieżącemu monitorowaniu środowiska informacyjnego Gruzji, realizowanemu w ramach projektu MUGA – moduł II (śledztwa cyfrowe i analiza operacji wpływu na rzecz bezpieczeństwa środowiska informacyjnego społeczeństw Mołdawii, Ukrainy, Gruzji i Armenii).
Projekt MUGA jest realizowany przez Fundację INFO OPS Polska oraz DFRLab (Atlantic Council). Projekt finansowany z budżetu państwa w ramach konkursu Ministra Spraw Zagranicznych RP „Dyplomacja publiczna 2024–2025 – wymiar europejski i przeciwdziałanie dezinformacji”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.













![Rosja od lat przedstawia się jako naturalny partner państw Globalnego Południa oraz rzecznik „wielobiegunowego ładu”, który ma stanowić alternatywę wobec dominacji Zachodu. W tej narracji Kreml pozycjonuje się także jako przeciwnik neokolonializmu. Analiza konkretnych przypadków, obejmujących Irak, Kubę oraz wybrane państwa afrykańskie, prowadzi jednak do odmiennych wniosków. W praktyce zamiast relacji partnerskich widoczny jest powtarzalny schemat instrumentalnego wykorzystywania zasobów tych państw. Mechanizm ten nie jest nowy. W wielu aspektach przypomina działania Związku Radzieckiego wobec krajów określanych wówczas jako Trzeci Świat. Zmieniła się retoryka oraz część narzędzi operacyjnych, natomiast podstawowa logika pozostaje podobna. Rosja deklaruje wsparcie dla suwerenności i niezależności państw Globalnego Południa, jednocześnie wykorzystując ich ograniczenia strukturalne dla realizacji własnych celów politycznych i militarnych. Irak jako model operacyjny Przypadek Iraku dostarcza jednego z najbardziej przejrzystych przykładów działania mechanizmu rekrutacyjnego. W lutym 2026 roku irackie służby bezpieczeństwa zatrzymały 17 osób podejrzanych o udział w siatce werbunkowej. Jak podaje portal The New Arab, młodzi Irakijczycy byli przyciągani ofertami pracy oraz studiów, które po przyjeździe do Rosji „przekształcały się w kontrakt na służbę wojskową”. Kluczowym elementem całego procesu był brak tłumaczenia dokumentów oraz presja wywierana na podpisywanie umów sporządzonych w języku obcym. Dostępne relacje wskazują, że nie był to incydent jednostkowy. Jak czytamy w dzienniku The National, „młodzież była wciągana poprzez pozornie legalne kanały, takie jak agencje pracy czy biura podróży, a następnie wiązana kontraktami w obcym języku”. Źródła te sugerują również, że skala zjawiska jest istotna. Według przywoływanych informacji „około 3 000 Irakijczyków trafiło do rosyjskiej armii”. Reakcja władz w Bagdadzie wskazuje, że proceder został potraktowany jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Podjęto decyzję o zamknięciu części programów stypendialnych oraz rozpoczęto działania dyplomatyczne. W analizie tego przypadku konieczne jest zachowanie precyzji. Mamy do czynienia z konkretnym mechanizmem funkcjonującym w Iraku, a nie z jednorodnym zjawiskiem obejmującym cały region, co bywa upraszczane w niektórych przekazach. Skalowanie mechanizmu: Kuba i Afryka Podobne schematy działania widoczne są także poza Irakiem, co wskazuje na ich powtarzalny, a nie incydentalny charakter. Na Kubie rekrutacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu dysproporcji ekonomicznych. Jak wskazuje analiza Friedrich Naumann Foundation, oferowano wynagrodzenia „rzędu 2 000 USD miesięcznie przy średniej kubańskiej około 17 USD”, a także obietnice nieruchomości i uzyskania obywatelstwa. W tym samym opracowaniu szacuje się, że liczba osób zaangażowanych po stronie rosyjskiej może sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Zjawisko to ma jednocześnie wyraźny wymiar komunikacyjny. Portal The New Voice of Ukraine podaje, powołując się na ustalenia ukraińskiego wywiadu, że działania te służą budowaniu przekazu, zgodnie z którym „Rosja nie jest agresorem, bo wspiera ją także ‘cywilizowany świat’”. W tym ujęciu osoby rekrutowane pełnią podwójną funkcję, ponieważ są wykorzystywane zarówno operacyjnie, jak i propagandowo. W państwach afrykańskich proces ten ma bardziej rozproszony charakter, jednak jego logika pozostaje zbliżona. Jak relacjonuje Al Jazeera, według strony ukraińskiej „ponad 1 780 obywateli afrykańskich walczy obecnie w rosyjskiej armii”, a sam mechanizm obejmuje dziesiątki państw. Jednocześnie źródła cytowane przez tę redakcję wskazują, że wielu rekrutów było „wciąganych na czarnym rynku pracy […] bez przeszkolenia”, często pod pretekstem ofert zatrudnienia. Relacje uczestników tych procesów potwierdzają, że sytuacja po przyjeździe do Rosji miała w wielu przypadkach charakter przymusowy. W materiale agencji Reuters czytamy, że część z nich została skierowana „bezpośrednio do kopania okopów i działań na froncie”, często bez odpowiedniego przygotowania oraz zaplecza logistycznego. Mechanizm działania: struktura i funkcje Analiza porównawcza pozwala uchwycić spójny schemat operacyjny, który powtarza się w różnych kontekstach geograficznych. Pierwszym etapem jest impuls ekonomiczny. Jak podaje dziennik The National, potencjalnym rekrutom oferuje się „jednorazowe premie sięgające 20 000 USD oraz miesięczne wynagrodzenie około 3 000 USD”. W realiach wielu państw Globalnego Południa oznacza to dochód wielokrotnie przewyższający lokalne standardy, co znacząco zwiększa podatność na ofertę. Drugim etapem jest moment przejęcia kontroli. Po przyjeździe do Rosji rekruci trafiają w sytuację asymetrii informacyjnej i prawnej. Podpisują dokumenty, których często nie rozumieją, a ich możliwość wycofania się zostaje ograniczona. Agencja Reuters relacjonuje, że część z nich trafia „bezpośrednio na front, nierzadko do najbardziej niebezpiecznych zadań”, co wskazuje na instrumentalne traktowanie tych osób jako zasobu wysokiego ryzyka. Trzecim elementem jest warstwa informacyjna. Obecność cudzoziemców jest eksponowana w przekazie medialnym jako dowód międzynarodowego poparcia. Jak wskazuje portal The New Voice of Ukraine, ich udział służy budowaniu narracji o globalnej legitymizacji działań Rosji, co ma znaczenie zarówno wobec odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Uzupełnieniem tego modelu są lokalne sieci współpracy. Z ustaleń agencji Reuters wynika, że w niektórych przypadkach proces rekrutacji wspierany jest przez lokalnych aktorów politycznych oraz biznesowych. Zwiększa to wiarygodność ofert i ułatwia dotarcie do potencjalnych kandydatów, jednocześnie utrudniając przeciwdziałanie temu zjawisku na poziomie państwowym. Bandung i reinterpretacja „trzeciej drogi” Konferencja w Bandungu w 1955 roku stanowiła próbę zdefiniowania realnej autonomii państw postkolonialnych wobec rywalizujących bloków. Jej uczestnicy odrzucali podporządkowanie zarówno Zachodowi, jak i Związkowi Radzieckiemu. Jak przypomina analiza publikowana przez Explaining History, deklarowano sprzeciw wobec „kolonializmu we wszystkich jego postaciach”, obejmującego każdą formę dominacji zewnętrznej, niezależnie od jej ideologicznego uzasadnienia. Współczesna Rosja świadomie odwołuje się do tej tradycji. W swojej komunikacji podkreśla znaczenie wielobiegunowości oraz wspólnoty państw Globalnego Południa, które mają rzekomo odzyskiwać podmiotowość w systemie międzynarodowym. Problem polega na tym, że obserwowane działania stoją w sprzeczności z tym przekazem. Mechanizmy rekrutacyjne prowadzą do sytuacji, w której obywatele tych państw są wciągani w konflikt po stronie rosyjskiej. W praktyce oznacza to odejście od idei niezaangażowania i faktyczne podporządkowanie się jednemu z aktorów. W tym ujęciu widoczna jest wyraźna ciągłość historyczna. Związek Radziecki również deklarował wsparcie dla państw niezaangażowanych, jednocześnie konsekwentnie rozszerzając własną strefę wpływów. Dzisiejsza Rosja operuje mniej ideologicznym językiem, częściej wykorzystuje narzędzia ekonomiczne, sieci pośredników oraz mechanizmy rynkowe, jednak cel pozostaje zbliżony. Chodzi o wciąganie państw i ich społeczeństw w orbitę własnych interesów, przy jednoczesnym utrzymaniu narracji o partnerstwie i wspólnej walce z dominacją Zachodu. Między narracją a praktyką Zestawienie przypadków Iraku, Kuby oraz państw afrykańskich prowadzi do jednego zasadniczego wniosku, choć nie wynika on z deklaracji, lecz z obserwacji konkretnych działań. W różnych kontekstach geograficznych powtarza się ten sam schemat, w którym czynniki ekonomiczne, presja sytuacyjna oraz manipulacja informacyjna tworzą spójny mechanizm pozyskiwania ludzi do działań militarnych. Na poziomie oficjalnym Rosja konsekwentnie odwołuje się do idei współpracy i wspólnoty interesów z państwami Globalnego Południa. W praktyce prowadzi to jednak do ograniczania ich realnej autonomii. Koncepcja „trzeciej drogi”, która miała oznaczać niezależność od wielkich bloków, przestaje funkcjonować jako projekt polityczny, a zaczyna pełnić rolę narzędzia uzasadniającego konkretne działania. Z perspektywy analitycznej kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między warstwą deklaratywną a operacyjną. To nie język oficjalnych wystąpień, lecz przebieg procesów rekrutacyjnych, przepływ ludzi oraz sposób ich wykorzystania pozwalają uchwycić rzeczywisty charakter relacji. W tym wymiarze Globalne Południe nie występuje jako równorzędny partner, lecz jako zasób, który można mobilizować w zależności od potrzeb strategicznych.](https://disinfodigest.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zasobyludzkie.png)


