
Spotkanie ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, w kuluarach szczytu ASEAN w Manili, zostało wykorzystane przez rosyjski aparat propagandowy do ponownego przedstawienia wojny przeciwko Ukrainie jako konfliktu wywołanego i sterowanego przez Zachód. Samo wydarzenie dyplomatyczne pełni w tym przekazie jedynie funkcję pretekstu. Zasadniczym celem narracji dezinformacyjnej jest przeniesienie odpowiedzialności za brak pokoju, kontynuowanie rosyjskiej ofensywy oraz możliwą dalszą eskalację na Waszyngton, Kijów i państwa europejskie, w tym Polskę.
Pierwszą z eksponowanych linii perswazji jest twierdzenie, że Stany Zjednoczone są rzeczywistą stroną wojny, natomiast Ukraina pozostaje jedynie wykonawcą amerykańskiej strategii. W tym ujęciu Kijów zostaje pozbawiony politycznej i wojskowej podmiotowości. Ukraiński opór nie wynika z potrzeby obrony państwa przed agresją, lecz ma być możliwy wyłącznie dzięki zachodnim systemom łączności, danym wywiadowczym i dostawom uzbrojenia. Taka konstrukcja pozwala propagandzie przedstawiać rosyjską inwazję jako element szerszej konfrontacji z USA, a nie jako wojnę napastniczą przeciwko suwerennemu państwu.
Z tym przekazem łączy się narracja, zgodnie z którą Waszyngton wywołał wojnę i nie chce jej zakończyć. Rosyjska propaganda przekonuje, że konflikt mógłby ustać niemal natychmiast, gdyby Stany Zjednoczone odcięły Ukrainę od rozpoznania, systemów łączności i dostaw broni przez Polskę. Pomijana jest przy tym najbardziej oczywista możliwość zakończenia wojny: wycofanie rosyjskich wojsk z okupowanych terytoriów. Odpowiedzialność Rosji zostaje usunięta z obrazu sytuacji, a dalsze działania wojenne przedstawiane są jako skutek polityki amerykańskiej.
Kolejnym elementem przekazu jest przedstawianie zachodnich gwarancji bezpieczeństwa jako formy okupacji Ukrainy. Dyskusje o możliwej obecności europejskich wojsk po zawarciu rozejmu lub porozumienia pokojowego są interpretowane jako plan trwałego rozmieszczenia sił NATO na ukraińskim terytorium. Propaganda jednocześnie pomija faktyczny kontekst takich rozwiązań. Zamiast tego tworzy obraz Zachodu wykorzystującego zawieszenie broni do dozbrojenia Ukrainy i przygotowania kolejnej fazy „ofensywnej konfrontacji” z Rosją.
Na tej podstawie budowana jest teza, że Rosja musi odmówić negocjacji pokojowych i kontynuować działania przedstawiane jako obronne. Jest to przykład charakterystycznego dla rosyjskiego przekazu mechanizmu „wymuszonej reaktywności”. Moskwa nie ma rzekomo wyboru: odrzuca propozycje pokojowe nie dlatego, że chce kontynuować ofensywę lub utrzymać zdobycze terytorialne, lecz dlatego, że zachodnie warunki mają stanowić pułapkę. Decyzja polityczna Kremla zostaje w ten sposób przekształcona w obiektywną konieczność, a działania ofensywne — w reakcję obronną.
Szczególnie niebezpieczną linią perswazji jest twierdzenie, że Ukraina dąży do sprowokowania Rosji do użycia broni jądrowej. W analizowanym przekazie konstruowany jest scenariusz masowego uderzenia na Moskwę, którego celem miałoby być wymuszenie rosyjskiej odpowiedzi nuklearnej, a następnie doprowadzenie do międzynarodowej izolacji Kremla. Narracja ta służy zastraszaniu Ukrainy i państw zachodnich, a zarazem tworzeniu propagandowego uzasadnienia dla potencjalnej eskalacji rosyjskich działań wojennych.
Podobny mechanizm wykorzystywany jest w odniesieniu do Krymu. Ukraińskie ataki na infrastrukturę transportową i energetyczną okupowanego półwyspu przedstawiane są jako próba zmuszenia Rosji do gwałtownej odpowiedzi obronnej. Propaganda pomija znaczenie Krymu jako zaplecza logistycznego rosyjskich działań wojskowych oraz jego status jako terytorium Ukrainy okupowanego przez Rosję. Potencjalna eskalacja ze strony Moskwy zostaje natomiast przedstawiona jako nieunikniona reakcja na ukraińską prowokację.
Wspólnym mianownikiem tych narracji jest odwrócenie ról agresora i ofiary. Rosja przedstawiana jest jako państwo reagujące na presję i zagrożenie, podczas gdy Ukraina i jej zachodni partnerzy mają odpowiadać zarówno za rozpoczęcie wojny, jak i za brak pokoju oraz przyszłe ryzyko eskalacji. Przekaz ten nie służy wyjaśnianiu sytuacji międzynarodowej. Jego funkcją jest przekonanie odbiorcy, że jedynym sposobem zakończenia konfliktu pozostaje ograniczenie pomocy dla Ukrainy i zaakceptowanie rosyjskich warunków politycznych oraz terytorialnych.















